Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość

Osobowość schizoidalna

Rekomendowane odpowiedzi

Jak szerze dezinformacje to pisz, a nie walisz gównianego lola jak jakiś psychiatra z 200 letnią praktyką. Bo jak sie okazuje twoja praktyka sięga nie wiele dalej poza te pomyslnikowe powierzchowne kwestie, które są wszedzie i poza które nie ma nic więcej.

Dawaj cytaty, że schizoidalni w 100% nie mają rodzin.

 

A gdzie ja pisałem, że żaden nie ma rodziny?

 

Albo podaj cytat w którym ja napisałem, że takie osoby potrafią czerpać przyjemność z relacji miedzyludzkich.

 

To na kij do nich dąży? I to bardziej nisz inni jeszcze?

"Kontakty miedzyludzkie meczą. Jednak nie oznacza to, że jednostka schizoidalna ich nie potrzebuje. Jest wrecz przeciwnie i pod pewnymi względami dąży do nich bardziej niz inni. "

 

neither desires nor enjoys close relationships, including being part of a family.

 

Jeszcze raz napiszę, że opieram się na książce "podzielone ja" i ponad 200stronach gdzie ten typ osobowości jest szczegółowo przedstawiony.

 

A czemu to jest ważne ile ma stron?

http://www.amazon.com/Personality-Disorders-Modern-Theodore-Millon/dp/0471237345 Korat zrobił posta z polskiej wersji tej książki.

 

Nic nie wymyślam, nic mi sie nie wydaje. Jest przykład kolesia który na żonę mówił "to" i którą traktował jak automat, w którym mozna naciskac guziki. Mówił "to" sie zaśmiało.."to " coś zrobiło i oczywiście nie zdawał sobie sprawy z tego że może to być odczytane jako coś dziwnego. Takie osoby mogą dażyć do kontaktów, ponieważ tylko takie kontakty mogą utwierdzić ich w tym że jeszcze żyją. Ze jeszcze sami nie są automatami, którymi jednak chcą sie uczynić z powodów lęku.

 

Takie osoby tak się składa, że ja mam diagnozę schizoid i jakoś takie kontakty nic dla mnie nie robią. A to, że różni ludzie mają tą samą diagnozę to jest problem bo nie ma obiektywnej pewnej diagnozy, jak się wybierze parę przypadków to można udowadniać co się chce. Ty piszesz takie osoby, jakbyś pisał, że sub kategoria os schizoidalnej może mieć potrzebę kontaktu to w porządku, ale prototyp tej kategorii nie ma i jest to sprzeczne z DSM.

 

Mnie trochę męczą te pierdoły wynikające z tego, że bardzo różni ludzie z zupełnie różnymi problemami dostają tą samą diagnozę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Borsuk, chęć samotnictwa to tylko jeden z wielu objawów osobowości schizoidalnej. Jeśli chodzi o sprzeczności, na które zwracasz uwagę, to oczywiście wiele nieporozumień wynika z interpretacji znaczenia słów oraz z tego, że trudno do końca oddać, na czym naprawdę polega osobowość schizoidalna. Poza tym, schizoidalne zaburzenia osobowości odznaczają się właśnie "paradoksami", koegzystencją wykluczających się na pierwszy rzut oka stanów. Mówiąc o dużej wrażliwości, prawdopodobnie chodziło (choć są to tylko moje domysły) o koncentrację na własnym świecie przeżyć, o introspekcję, takie autystyczne zamknięcie się w sobie (stąd ten introwertyzm), wyczulenie na swoje myśli. Natomiast z drugiej strony niewrażliwość dotyczy ignorowania norm społecznych, braku zainteresowania socjalizacją właśnie, tym, jakie się robi wrażenie na innych, czy zachowanie spotyka się z naganą, czy z aprobatą. Trochę na zasadzie: "Nie obchodzą mnie ludzie, wystarczam sobie sam, ale też sam ze sobą do końca nie czuje się dobrze i komfortowo". Stąd z kolei niezdolność do cieszenia się z czegokolwiek (anhedonia) i dystans wobec ludzi.

pakamera, jeżeli mamy do czynienia z przeplataniem się cech (objawów) charakterystycznych dla dwóch zaburzeń osobowości, czyli kiedy obraz kliniczny jest niejasny, stanowi trudność diagnostyczną, wówczas klasyfikuje się takie zaburzenia jako mieszane zaburzenia osobowości (w ICD-10 pod kodem F61.0) albo inne zmiany osobowości (w ICD-10 pod kodem F62.1), kiedy zaburzenia osobowości są problemem wtórnym do zaburzeń lękowych lub zaburzeń nastroju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale schizoid ma generalną anhedonie a nie tylko związaną z innymi ludźmi.

"czerpanie przyjemności z niewielu – o ile jakichkolwiek – rodzajów zajęć"

 

Chociaż też można przeczytać sprzeczne opisy bo zawsze psycholog/psychiatra może się doszukiwać rzeczy których nie ma i wyolbrzymiać świat wewnętrzny. Inni zaś uznają za prawdę to co sam schizoid mówi i wtedy nie ma żadnego bogatego świata wewnętrznego ani wrażliwości w ich opisie.

 

"Nie obchodzą mnie ludzie, wystarczam sobie sam, ale też sam ze sobą do końca nie czuje się dobrze i komfortowo".

 

Raczej nie zasadzie:

 

Nie interesuje mnie zbieranie kamieni więc nawet o tym nie myślę. I nijak ma się to do tego czy sobie wystarczam sam czy nie, po prostu robienie czegoś co mnie nie interesuje do niczego nie prowadzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trochę na zasadzie: "Nie obchodzą mnie ludzie, wystarczam sobie sam, ale też sam ze sobą do końca nie czuje się dobrze i komfortowo". Stąd z kolei niezdolność do cieszenia się z czegokolwiek (anhedonia) i dystans wobec ludzi.

 

Niezbyt rozumiem. Anhedonia wynika z tego że nie obchodzą mnie ludzie, samowystarczalności czy z tego że z samym sobą ktoś do końca nie czuje się komfortowo, czy wszystko razem? Bo tak się zastanawiam, może można jakoś nauczyć się czuć z sobą dobrze i komfortowo, może nawet jakoś można zwalczać w sobie tą obojętność na ludzi (chociaż nie wiem jak) i wtedy anhedonia powinna zniknąć? Czy wtedy pojawi się odczuwanie przyjemności z rzeczy które zdaje się powinny sprawiać przyjemność i dawać radość?

 

-- 27 sie 2011, 11:45 --

 

Raczej nie zasadzie:

Nie interesuje mnie zbieranie kamieni więc nawet o tym nie myślę. I nijak ma się to do tego czy sobie wystarczam sam czy nie, po prostu robienie czegoś co mnie nie interesuje do niczego nie prowadzi.

 

Myślę Borsuk , że to jednak ma się jakoś do tego że np, wystarczy mi to że mam siebie, swoje myśli, nie szukam wrażeń w relacjach z innymi ludźmi, nie potrzebuję ich bo sam sobie wystarczam. Nie potrzebuję nikomu się zwierzać, radzić bo mam siebie. Nie potrzebuję być wśród ludzi, mieć masy znajomych, aby czuć się dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trochę na zasadzie: "Nie obchodzą mnie ludzie, wystarczam sobie sam, ale też sam ze sobą do końca nie czuje się dobrze i komfortowo". Stąd z kolei niezdolność do cieszenia się z czegokolwiek (anhedonia) i dystans wobec ludzi.

 

Niezbyt rozumiem. Anhedonia wynika z tego że nie obchodzą mnie ludzie, samowystarczalności czy z tego że z samym sobą ktoś do końca nie czuje się komfortowo, czy wszystko razem? Bo tak się zastanawiam, może można jakoś nauczyć się czuć z sobą dobrze i komfortowo, może nawet jakoś można zwalczać w sobie tą obojętność na ludzi (chociaż nie wiem jak) i wtedy anhedonia powinna zniknąć? Czy wtedy pojawi się odczuwanie przyjemności z rzeczy które zdaje się powinny sprawiać przyjemność i dawać radość?

 

-- 27 sie 2011, 11:45 --

 

Przecież przyjemność można mieć z aktywności które nie angażują innych ludzi.

 

Raczej nie zasadzie:

Nie interesuje mnie zbieranie kamieni więc nawet o tym nie myślę. I nijak ma się to do tego czy sobie wystarczam sam czy nie, po prostu robienie czegoś co mnie nie interesuje do niczego nie prowadzi.

 

Myślę Borsuk , że to jednak ma się jakoś do tego że np, wystarczy mi to że mam siebie, swoje myśli, nie szukam wrażeń w relacjach z innymi ludźmi, nie potrzebuję ich bo sam sobie wystarczam. Nie potrzebuję nikomu się zwierzać, radzić bo mam siebie. Nie potrzebuję być wśród ludzi, mieć masy znajomych, aby czuć się dobrze.

 

A osoba w klinicznej depresji nic nie robi bo jej to wystarcza? Można nic nie robić bo robienie nic nie daje, to nie znaczy, że czymś to zastępujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież przyjemność można mieć z aktywności które nie angażują innych ludzi.

 

Można, ale chyba anhedonia polega na tym że się tej przyjemności nie odczuwa. Mówię właśnie o przyjemności z aktywności która zdaje się powinna dawać przyjemność, a nie daje. A według eksperta_abcZdrowie z czegoś ta anhedonia wynika "Stąd z kolei niezdolność do cieszenia się z czegokolwiek (anhedonia)" tylko właśnie nie wiem z czego bo poprzednie zdanie zawiera kilka czynników, "Nie obchodzą mnie ludzie, wystarczam sobie sam, ale też sam ze sobą do końca nie czuje się dobrze i komfortowo". Ja się tylko zastanawiam z czego to ma wynikać, ta anhedonia. Skąd niezdolność cieszenia się nawet z tego co nie angażuje innych ludzi.

 

A osoba w klinicznej depresji nic nie robi bo jej to wystarcza? Można nic nie robić bo robienie nic nie daje, to nie znaczy, że czymś to zastępujesz.

 

Ale to nie jest wątek o depresji! Moja wypowiedź dotyczyła osobowości schizoidalnej, nie depresji. Jeśli ja miałam depresję to nic nie robiłam bo nie mogłam, bo wszystko było jakimś cierpieniem, nie dlatego że mi to wystarczało, coś we mnie umarło, nie zastępowałam tego niczym, bo miałam uwiąd, a w uwiądzie nie ma żadnej aktywności. Nic nie ma. Jest próżnia. Człowiek staje się próżnią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A osoba w klinicznej depresji nic nie robi bo jej to wystarcza? Można nic nie robić bo robienie nic nie daje, to nie znaczy, że czymś to zastępujesz.

 

Ale to nie jest wątek o depresji! Moja wypowiedź dotyczyła osobowości schizoidalnej, nie depresji. Jeśli ja miałam depresję to nic nie robiłam bo nie mogłam, bo wszystko było jakimś cierpieniem, nie dlatego że mi to wystarczało, coś we mnie umarło, nie zastępowałam tego niczym, bo miałam uwiąd, a w uwiądzie nie ma żadnej aktywności. Nic nie ma. Jest próżnia. Człowiek staje się próżnią.

 

Ale anhedonia i brak chęci jest częścią os schizoidalne:

"czerpanie przyjemności z niewielu – o ile jakichkolwiek – rodzajów zajęć"

 

Nie ma zaś cierpienia czy kłopotów z samooceną jak w depresji. Chodziło mi o to że myślenie w kategoriach zastępowania sobie jest blednę, nie ma potrzeby zastępowania czegoś co cie nie obchodzi, bo niby skąd miałaby by być taka potrzeba?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Anhedonia składa się na obraz kliniczny osobowości schizoidalnej i przenika się z innymi symptomami zaburzeń osobowości. Trudno wskazać bezpośrednie czynniki wywołujące anhedonię. Po prostu współwystępuje obok innych objawów. I rzeczywiście Borsuk ma rację, że anhedonia, czyli niezdolność do czerpania przyjemności z czegokolwiek, nie zawęża się jedynie do aktywności społecznych, np. kontaktów z ludźmi. Może dotyczyć również zbierania kamieni, o których pisał wcześniej :D

Mówię właśnie o przyjemności z aktywności która zdaje się powinna dawać przyjemność, a nie daje. A według eksperta_abcZdrowie z czegoś ta anhedonia wynika "Stąd z kolei niezdolność do cieszenia się z czegokolwiek (anhedonia)" tylko właśnie nie wiem z czego bo poprzednie zdanie zawiera kilka czynników, "Nie obchodzą mnie ludzie, wystarczam sobie sam, ale też sam ze sobą do końca nie czuje się dobrze i komfortowo". Ja się tylko zastanawiam z czego to ma wynikać, ta anhedonia. Skąd niezdolność cieszenia się nawet z tego co nie angażuje innych ludzi.
Być może nieprecyzyjnie się wyraziłam. Według Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 objawy osobowości schizoidalnej, to:

- znikomość działań służących przyjemności;

- chłód emocjonalny, spłycenie uczuciowości;

- niska zdolność wyrażania uczuć;

- niezainteresowanie pochwałami i krytyką;

- słabe (albo żadne) zainteresowanie doświadczeniami seksualnymi;

- preferowanie samotnictwa, brak bliskich przyjaciół;

- pochłonięcie fantazjowaniem i introspekcją;

- mała wrażliwość na konwencje społeczne.

Nie ma zaś cierpienia czy kłopotów z samooceną jak w depresji. Chodziło mi o to że myślenie w kategoriach zastępowania sobie jest blednę, nie ma potrzeby zastępowania czegoś co cie nie obchodzi, bo niby skąd miałaby by być taka potrzeba?

Odnosząc się do słów Borsuka, chcę stwierdzić, że faktycznie zachowania schizoida nie służą zastępowaniu sobie jakiś swoich deficytów. Schizoid nie ma potrzeby zabezpieczania swoich niedomogów w zakresie funkcjonowania społecznego. On po prostu nie interesuje się kontaktami społecznymi. Nie zmienia to jednak faktu, że osoby z osobowością schizoidalną czasami odczuwają subiektywny dyskomfort, a ich funkcjonowanie wśród ludzi jest zachwiane i utrudnia osiągnięcia życiowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ekspert_abcZdrowie, Czy można zdiagnozować u kogoś więcej niż jedno zaburzenie osobowości? Czy można mieć coś w rodzaju pochodnej kilku zaburzeń osobowości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michuj, tak jak pisałam wcześniej - w przypadku trudności diagnostycznych, kiedy nie wiadomo, czy objawy zaburzeń osobowości bardziej świadczą np. o osobowości schizoidalnej, czy paranoicznej, wówczas rozpoznaje się kilka zaburzeń osobowości, a dokładniej stawia się diagnozę, brzmiącą "Mieszane zaburzenia osobowości" (F61.0) Takie rozpoznanie sugeruje, że nie ma przewagi objawów, która pozwalałaby na bliższe określenie typu zaburzeń i konkretne różnicowanie. Czy można mieć coś w rodzaju pochodnej kilku zaburzeń osobowości? Owszem, zwykle na problemy osobowościowe nakładają się inne trudności psychiczne. Ale także zaburzenia osobowości mogą być skutkiem zaburzeń lękowych albo zaburzeń nastroju - wówczas stawia się diagnozę "Inne zmiany osobowości" (F61.1).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ekspert_abcZdrowie, ok, dzięki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ekspert_abcZdrowie, ja miałam z diagnozowane w kolejności:schizofrenia paranoidalna,schizo.prosta,zab.os.schizoidalne,z.os.schizotypowe i zab.odżywiania,a na testach osobowości:dystymia,emocje chwiejne,hipochondria.

Nie wiem co mi jest?Jak to można wyjaśnić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasiątko, nie wiem, z czego wynikają aż takie rozbieżności diagnostyczne, ale szczerze powiedziawszy jestem zszokowana. Wiele zaburzeń psychicznych maskuje się pod objawami innych dolegliwości, np. depresja może manifestować się pod postacią zaburzeń snu. Oczywiście, czasami psychiatrom bardzo trudno różnicować choroby, bowiem objawy mogą wskazywać na jedno, jak i drugie zaburzenie. Rozbieżności w diagnozie mogą wynikać z kilku czynników, np. odmiennych metod (testów psychologicznych itp.) stosowanych w czasie zbierania informacji o pacjencie, czy chociażby niewiedzy samych diagnostów. Spotkałam się z wieloma kolegami "po fachu", którzy niestety nie potrafili wskazać różnic między osobowością schizoidalną a schizotypową. Co więcej, niejeden psychiatra ma z tym problem. Różnice diagnostyczne mogą też wynikać z faktu, że na obraz kliniczny pierwotnego zaburzenia nakłada się inna trudność psychologiczna, np. osobowość schizotypowa może uprawdopodabniać zachorowanie na któryś z rodzajów schizofrenii (np. schizofrenię paranoidalną), a ta z kolei nie wyklucza zaburzeń w odżywaniu. Oczywiście osoba ma prawo chorować na kilka zaburzeń, ale psychiatra ma obowiązek odnosić się zawsze do kryteriów diagnostycznych zawartych w ICD-10. Jeżeli ma wątpliwości, jaka diagnoza jest słuszniejsza, może skonsultować się z innym specjalistą. W przypadku zaburzeń osobowości jest podobnie - często problemy osobowościowe współwystępują np. z zaburzeniami nastroju. Trzeba rozważyć, które objawy manifestują się bardziej - czy np. depresyjne (wtedy stawia się rozpoznanie epizodu depresyjnego albo dystymii, kiedy obniżenie nastroju trwa przez około dwa lata), czy symptomy osobowości schizoidalnej. Jeżeli zaburzenia osobowości są wtórne wobec zaburzeń afektywnych, wtedy powinno się rozpoznawać "inne zmiany osobowości". Czasami jednostka może chorować na kilka zaburzeń, np. na depresję i bulimię. Nie można jednak pisać, że ktoś jest jednocześnie schizoidem, schizotypem, schizofrenikiem paranoidalnym, wykazuje skłonności hipochondryczne i chwiejność emocjonalną. Taka diagnoza rozmywa istotę choroby. Zresztą chwiejność emocjonalną jako objaw zazwyczaj można skonsolidować w obraz kliniczny bardziej spójny. Chyba że to objaw osiowy zaburzeń, świadczący np. o cyklotymii, zaburzeniach dwubiegunowych czy osobowości chwiejnej emocjonalnie. Ale tutaj znów wracamy do precyzji stawiania diagnoz przez psychiatrów i konieczności odnoszenia się do kryteriów diagnostycznych oraz konsultacji rozpoznań z innymi specjalistami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ekspert_abcZdrowie, dziekuję za wyczerpującą odpowiedź,mniej dyplomatyczną niż słyszałam do tej pory

 

-- 29 sie 2011, 18:07 --

 

Jak pierwszy raz trafiłam na oddział miałam 15 lat.Mówiłam tylko to o czym było mi łatwiej i co wolno,ponieważ w moim domu panuje zasada,że źle się o domu nie mówi i nie wolno i nie pokazuje się uczuć.Przypisywałam sobie podsłyszane emocje,mysli gdyż nie miałam kontaktu ze sobą poza tym miałam wyrzuty,że nie przejełam się tragiczną śmiercią taty,wręcz przecinie (miałam nadziejem że problem alkoholu,awantur wreszcie się skończy choć okazało się,że nie) i z tych wyrzutów chciałam żeby mi przypisano załamanie nerwone albo nerwice,nerwica w moim domu była akceptowana i pożądana wręcz,każdy członek rodziny twierdzi że ma nerwice.Mój brat cierpi na schizofrenie paranoidalną.

Obecnie wcąż łykam neuroletyki.9 lat korzystam z terapii.Nie mam problemów z nazywaniem,rozpoznawaniem uczuć i raczej jestem typem emocjonalnym,często mówie o emocjach,wyrażam tam gdzie moge sobie pozwolić nie zagrażając sobie.

Testy osobowości miałam przeprowadzone raz,rok temu,wcześniej z obserwacji.

Słyszę opinie,że wyzdrowiałam czy zaleczyłam :? Obecnie nie mam kontaktów z osobami z czasów pierwszego szpitala i nie mogę liczyć na obiektywną opinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasiątko, z tego, co piszesz widać wyraźnie, że stałaś się trochę taką ofiarą tego, w jaki sposób funkcjonuje twoja rodzina. Czasem tak jest, że system rodzinny deleguje niejako kogoś z członków, by pełnił określoną funkcję, np. rolę kozła ofiarnego, osoby chorej albo nieudacznika życiowego. Wówczas pozostali mają "misję" do spełnienia, mogą czuć się potrzebni, np. opiekując się "słabszym" i to uzasadnia funkcjonowanie całej rodziny oraz utrzymuje pseudo-równowagę w systemie. Podobnie działają rodziny z problemem alkoholowym - alkoholik i współuzależniona żona z dziećmi, których starania koncentrują się na tym, by zatuszować problem, by o alkoholizmie nie dowiedzieli się sąsiedzi czy znajomi. Cieszę się bardzo, że terapia ci pomaga i że odzyskałaś kontakt z samą sobą i ze swoimi uczuciami. Często tak jest, że pomocy psychologicznej czy psychiatrycznej wymaga nie tyle pojedyncza osoba, np. syn czy córka, ale cała rodzina. W mojej pracy nierzadko spotykam się z sytuacją, że to rodzice bardziej potrzebują pomocy i weryfikacji własnych przekonań niż "trudne dzieci". Najczęściej źródła problemów tkwią w nieumiejętnej komunikacji i braku umiejętności przyjęcia perspektywy patrzenia drugiego człowieka. Ludziom bowiem bardzo trudno przyjąć do wiadomości, że to, co "inne" nie zawsze oznacza "gorsze"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kasiątko, z tego, co piszesz widać wyraźnie, że stałaś się trochę taką ofiarą tego, w jaki sposób funkcjonuje twoja rodzina. Czasem tak jest, że system rodzinny deleguje niejako kogoś z członków, by pełnił określoną funkcję, np. rolę kozła ofiarnego, osoby chorej albo nieudacznika życiowego. Wówczas pozostali mają "misję" do spełnienia, mogą czuć się potrzebni, np. opiekując się "słabszym" i to uzasadnia funkcjonowanie całej rodziny oraz utrzymuje pseudo-równowagę w systemie. (...)

Najczęściej źródła problemów tkwią w nieumiejętnej komunikacji i braku umiejętności przyjęcia perspektywy patrzenia drugiego człowieka. Ludziom bowiem bardzo trudno przyjąć do wiadomości, że to, co "inne" nie zawsze oznacza "gorsze"...

 

Nie wiem czy mam osobowość schizoidalną czy schizotypową ale objawy po części do mnie pasują... I mi właśnie się wydaje że jestem taką ofiarą swojej rodziny. No i właśnie u mnie największy problem to nieumiejętność porozumienia się z innymi. (a może to problem wszystkich zaburzeń) Nie potrafię powiedzieć rodzinie jak się czuję, w sumie nigdy ich to nie interesowało. I teraz boję się że jak powiem co czuję i jak cierpię to zburzę ten przyjęty obraz siebie i rodziny. Boję się niezrozumienia, odrzucenia. W sumie u mnie w rodzinie wszscy udają że jest w porządku że nie mają żadnych problemów... Wszyscy są niedojrzali, jak dzieci. Po co takie osoby zakładają rodzine, mają dzieci i tylko przenoszą swoje cierpienie dalej. I tworzą się kolejne pokolenia nieudaczników nieprzystosowanych do życia którzy nie są zdolni do samodzielnego życia w którym mogliby się rozwijać (piszę tu o sobie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

picalm, każdy z nas ma prawo do szczęścia. Trzeba sobie jednak dać do tego prawo. Czasem, żeby móc cieszyć się swoim życiem, trzeba umieć przebaczyć innym, np. "niedojrzałym emocjonalnie" rodzicom, którzy krzywdzą swoje dzieci. Nie oznacza to jednak, że jest się skazanym na "nieudacznictwo". Na szczęście jest wiele innych czynników, oprócz rodziny, które kształtują naszą osobowość, np. nauczyciele, dziadkowie, koledzy, koleżanki, współpracownicy, lokalny ksiądz z parafii, a nawet pani ze spożywaczaka :) Te wszystkie osoby mogą być "przeciwwagą" dla rodziców, którzy czasem gdzieś się pogubią albo których też nie nauczono, jak kochać, jak dawać miłość dziecku...

 

Kiedy rodzina nie chce się zmieniać, czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę i zawalczyć tylko o siebie. Odejść od rodziny, która wyniszcza i znaleźć inne miejsce dla siebie, znaleźć ludzi, którzy pomogą, wesprą, pozwolą uwierzyć, że jest po co i dla kogo żyć oraz się starać... :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
picalm, każdy z nas ma prawo do szczęścia. (...)

 

Kiedy rodzina nie chce się zmieniać, czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę i zawalczyć tylko o siebie. Odejść od rodziny, która wyniszcza i znaleźć inne miejsce dla siebie, znaleźć ludzi, którzy pomogą, wesprą, pozwolą uwierzyć, że jest po co i dla kogo żyć oraz się starać... :smile:

Dziękuję za te słowa. No właśnie brak mi tego wsparcia. Nie chcę obwiniać rodziców że nie potrafią mnie wesprzeć, bo oni po prostu tego nie potrafią, nikt ich tego nie nauczył, nikt ich nie wspierał.

Ja właśnie teraz próbuję walczyć o siebie, bo nie chcę już trwać w mocno niezdrowej dla siebie sytuacji. Ale jest ciężko. Mama zbyt mocno się mną przejmuje (współuzależnienie?) i krzyczy na mnie bo po prostu inaczej nie potrafi. Boję się... Czuję że czeka mnie konfrontacja z rodzicami (mamą) żeby wyjaśnić całą sytuację. Bo ja w ogóle nie rozmawialem nigdy z rodzicami o sobie. I tak nagle wygarnąć prawdę o tym jak się czuję jest ciężko. Chyba nawet nie potrafilbym tego powiedzieć. Napisałem list, tak będzie mi łatwiej i uniknę zbędnych emocji. Tylko ten lęk... Wszystko się zmieni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lęk przed zmianą jest naturalną reakcją. Napisanie listu do rodziców to też dobry pomysł. Ujęcie swoich myśli w słowa wymaga precyzji, konkretyzacji, umiejętnego doboru słownictwa, precyzji w wyjaśnieniu, co się tak naprawdę czuje. List to dobry pomysł, bo druga strona nie przerywa w pół zdania, zanim zaczniemy cokolwiek wyjaśniać, nie nakrzyczy, nie zbeszta, nie obrazi. Może po przeczytaniu ustosunkować się do przeczytanych słów. Może wówczas zareagować impulsywnie, ale my zyskujemy - bo przekazaliśmy to, na czym nam zależało. Czasem trzeba zaburzyć pseudo-równowagę systemu rodzinnego, by inni uczestnicy układanki (np. rodzice, rodzeństwo) zrozumiały, że jest nie tak. By ta zmiana, którą zaczynamy od siebie, stała się początkiem zmian dla innych, by sprowokowała innych do myślenia i podjęcia aktywności w kierunku zastanowienia się nad jakością własnej rodziny. Życzę powodzenia i wytrwałości...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hello, piszę gdyż szukam ludzi podobnych do siebie, potrzebuję porównania.

Opiszę w skrócie coś os sobie.

Pewnie większość z Was również się kamufluje.

Podejrzewam też u siebie chorobę afektywną dwubiegunową.

Tak się zamykam w kontaktach i relacjach międzyludzkich, przebywam we własnym świecie, a gdy się ocknę, rozglądając się ku wszystkich stwierdzam – ‘Kim Wy jesteście?’.

Powiem Wam, że co do osobowości schizoidalnej – dobrze wiemy, że to cechy, szukam ludzi które mają podobne, choroby psychiczne to wymysł ludzki. Skąd ta pewność że to nie większość ma tak naprawdę problem, a nie ta mniejszość?

Uraża mnie moja niewiedza, niepamięć, może nieumiejętność uczenia się jest spowodowana przez długotrwałe mechanizmy obronne tj. zapominające ból.

Osobiście znam osobę co ma borderline, głupsze zaburzenie wg mnie.

Nie lubię, gdy ktoś zaczyna mieć takie same zainteresowania co ja, czuję wtedy że stają się skażone inną osobą.

Jeśli ktoś chciałby ze mną się skontaktować, możecie mnie odnaleźć na www.pisanepiorem.fora.pl .

Mam chaos myśli i szybko je gubię.

A Wy jak z nimi macie?

Co do ludzi, których nienawidzę.

Żyję z nimi, bo muszę, wiem że dzięki temu się kiedyś od nich urwę.

Całkowicie odizoluję.

W głębszych więziach dziwnie się czuję. Takie są, bo sama chciałam, to niezbyt szczere pewnie dla drugiej strony.

Nienawidzę się nudzić.

Mam anhedonię, boję się szczęścia, ponieważ gdy zabraknie pozostaje ból po jego braku.

Zbyt dużo planów się pokomplikowało. W ten sposób powstał uraz do mobilizacji.

Nie mam uczuć.

Ludzie i większość rzeczy jest mi obojętna.

Jestem A i nie interesują mnie związki.

Najlepiej czuję się w samotności.

Lubię poznawać ludzi innych od reszty.

Nienawidzę pewnych norm społecznych, monotonności i świadomości społecznej.

Lubię analizować.

Nie lubię kontroli i gdy ludzie obserwują co robię.

Często miewam pustkę w głowie i się zawieszam.

Każdy zna inną wersję mej osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam pytania do eksperta, ale moje pytania dotyczą osobowości schizotopowej.

 

Jakie zachowania, cechy determinują kogoś do zdiagnozowania u niego tego typu zaburzenia?

 

Czy aby mówić o os. schizotopowej pacjent musi, bądź kiedykolwiek musial doświadczać stanów psychotycznych? Chodzi mi o to, czy osoba która nigdy nie miała żadnych stanów psychotycznych mimo to może mieć osobowość schizotopową?

 

Czy istnieje możliwość występowania osobowości mieszanej, w której pacjent ma zarówno zaburzenie borderline i osobowość schizotopową?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

etien, Jeśli już to schizotypowa ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ppx, po pierwsze, z tego co piszesz, z Twoich zachowan nic nie wskazuje na CHAD. Po drugie, nie obrazaj ludzi z borderline piszac, ze ich zaburzenie jest glupsze. Moim zdaniem jestes zwyczajnie aspoleczna i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ala1983 masz rację ;) ! Jakoś przez cały czas źle czytałam, może nazwa schizotypowa wydała mi sie jakaś banalna! A tak brzmiało bardziej tajemniczo! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×