Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wyseq

Dobre oceny a pieniądze

Rekomendowane odpowiedzi

jak się powienien odnieść doświadczony psycholog do sytuacji, kiedy rodzice płacą dzieciom za dobre oceny w szkole, a za złe to dziecko: albo przy następnej okazji nie dostaje (taki kredyt) albo jak ma to samo płaci określoną stawkę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wiem, że jakby moi rodzice zastosowali jakieś podchody, żeby zmusić mnie czasami lub wręcz zachęcić do nauki to teraz hmmm bylabym do przodu o ten zmarnowany czas :P

 

Cel uświęca środki, nagrodą są pieniądze a karą ich brak, każda metoda jest dobra, żeby tylko zadziałała, system kar i nagród zawdze harmonizuje czas i zmusza do większej pracy. Jeśli przynosi to rezultaty to czemu nie :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tylko ze wtedy powoduje to to ze dziecko robi sie interesowne, nie wyniesie smieci jak nie dostanie 2 zl, nie pojdzie do sklepu jesli nie zaplaci mu ktos itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli to dotyczy tylko nauki.....Wszystko zależy od wychowania dziecka i od rodziców, nie bądźmy naiwni, że szkoła wychowuje, autorytetów szukamy w najbliższym otoczeniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ale uczyc powinno sie dla siebie a nie dla kasy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
jak się powienien odnieść doświadczony psycholog do sytuacji, kiedy rodzice płacą dzieciom za dobre oceny w szkole, a za złe to dziecko: albo przy następnej okazji nie dostaje (taki kredyt) albo jak ma to samo płaci określoną stawkę?

Co za bzdurny system, upokarzający dziecko.... :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A mi sie nie bardzo chciało uczyć całą podstawówkę i gimnazjum, a w liceum rodzice zaczeli mi płacic:

-5zł za piątkę (ale nie z wfu, religii itp- za te 3zł) , 10zł za piątkę z matmy, fizy i chemii

-4zł za czwórkę

-za tróje i dwóje nie było opłat

-za pałę minus 5zł

-za średnią powyżej 4,0 bonus 600zł :mrgreen:

 

I wyszło na to że całe liceum byłam NAJLEPSZĄ uczennicą w szkole, a rodzice byli zapraszani na apele. Na zdrowie mi wyszło bo maturę zdałam całą na około 90% (jedna z najlepszych w liceum) i wyniosłam ze szkoły sporo wiedzy.

 

Mi sie pomysł podoba o ile dzieciak naprawdę sie uczy a nie kantuje i oszukuje starych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Upokarzające....za pracę też dosteje się pieniądzę, tylko że marne jak na Polskie warunki. Dziecko jest o tyle na dobrej pozycji, że jego wydatki dotyczą tylko i wyłącznie jego dziecęcych pragnień, młodzież ma inne zapotrzebowania, ale nie muszą utrzymać domu, rodziny i typ podobnych instytucji, dlatego może być to kojarzone raczej z przyjemnością za pracę umysłową. To nie jest nic upokarzjącego jeśli przynosi korzyści.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dokładnie. Same korzyści z tego wyszły w moim przypadku. Poza nerwicą. Bo nauka to też praca, całe liceum wstawałam o 5 rano aby dojechać 35km do szkoły i wracałam około 18, a potem do 23 sie uczyłam i robiłam prace plastyczne. (wg lekarza to mogło być przyczyną nerwicy- dążenie do ideału, chęć sprostania wymogom i przeciążenie organizmu..)

 

Inna kwestia jak dzieciak jest niewychowany- rodzice będą mu płacic, on to będzie wykorzystywać, podrabiać oceny, kłamać a potem brać pieniądze za zmycie naczyń. Ja za zmycie naczyń nie brałam, ale za umycie okien w całym domu owszem :lol: Ale to było dwa dni roboty...

 

Zresztą moi rodzice do dziś twierdzą że jestem rozpieszczona i wykorzystuję innych -np mojego chłopaka który mnie utrzymuje :smile: Ale patrzą na to z przymrużeniem oka, bo wiedzą że jak trzeba to umiem ciężko pracować.

 

Kiedyś była taka śmieszna sytuacja w domu u nas:

Myłam podłogę na schodach, i mówię do mamy:

-Ale mam zadyszkę !

Akurat wchodził mój ojciec, coś żle usłyszał i mówi:

-Za dyszkę to ona ci nawet dzień dobry nie powie !

 

:mrgreen:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie to takie płytkie...kasa za oceny.....brak jakiejkolwiek rodzicielskiej wyobraźni....nagrody za oceny - owszem ale napewno nie cząstkowe, jeśli już to całoroczne lub semestralne, nigdy też nie dałabym kasy za oceny do łapki dziecka ......wolałabym: zafundować mu/jej wakacje, zabrać na zakupy, pojechać gdzieś razem, opłacenie prawa jazdy, cokolwiek byle nie takie dawanie w łapę........... :-|

W podstawówce będzie płacić, w szkole średniej będzie płacić a jak pójdzie na studia też mama z taką będą płacić za oceny??

Nie chce się uczyć - nie musi - pójdzie do pracy.

 

Pomijając też fakt, że tak jak było u mnie, za złe ocny była kara, jak nie było złych ocen nie było kary, a więc nagrodą za dobre oceny był brak kary :mrgreen: (oczywiście nie mówię tu o żadnych karach cielesnych ani znęcaniu się psychicznym).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

 

Pomijając też fakt, że tak jak było u mnie, za złe ocny była kara, jak nie było złych ocen nie było kary, a więc nagrodą za dobre oceny był brak kary :mrgreen: (oczywiście nie mówię tu o żadnych karach cielesnych ani znęcaniu się psychicznym).

 

To jest dopiero dołujące! Nagrodą jest brak kary. Masakra jakaś :smile:

Linko może to jest płytkie, ale skutkuje. Ja przez te kucie w liceum tak sie do tego przyzwyczaiłam że polubiłam naukę i na studiach uczę sie i jeszcze ja za to muszę płacic. A poza tym na studiach jak sie człowiek uczy to ma stypendium naukowe- nie od rodziców a od państwa.

 

No a nagrody semestralne też dostawałam, za 'wybitne' wyniki. Raz dostałam też propozycję, mama przyszła i dała mi katalog biura podróży, że jak skończę liceum z wyróżnieniem to będę mogła wybrać sobie wycieczkę. Wybrałam Krym ale poznałam wtedy mojego faceta i wolałam jechać z nim nad jezioro :mrgreen:

 

Wszystko zależy od tego, jak dziecko jest wychowane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Uważam że uczyć się nie należy dla pieniędzy. Jak byłam w szkole to się uczyłam głównie z ciekawości, a to co mnie nie interesowało gorzej ale też dało radę. Kiedy dziadek płacił (mi i bratu) za piątki i czwórki, wydawało mi się to takie upokarzające... jakbym była jakimś najemnikiem we własnej rodzinie. Wcale nie chciałam tych pieniędzy, chciałam żeby ktoś się z tego ze mną cieszył, docenił mnie. Dla dziecka (zwłaszcza małego) radość rodziców i pochwała powinna być nagrodą. Jeśli dziecko jest starsze 14-15 lat to myślę że można dawać jakieś nagrody konkretne właśnie, uznaniowe (wakacje, fajny prezent).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magdalenabmw, widzisz, po pierwsze jest to uczenie dziecka materialistycznego podejścia do świata - jak dla mnie........moich rodziców nie było stać na to żeby mi płacić, a nawet gdyby było ich stać nigdy by tego nie robili. Dziecko uczy się, że nauka ma mu się do czegoś przydać w życiu - nie do zarabiania na rodzicach......a jak mamusia i tatuś będą starzy i chorzy dziecko nie zaopiekuje się nimi bo nie zapłacili...:-| mi się tak to kojarzy - może niesłusznie ale tak..........

 

Moim obowiązkiem było się dobrze uczyć(tak samo jak sprzątanie mojego pokoju, zmywanie, wynoszenie śmieci - nikt mi za to nie płaci bo niby czemu) a za złe oceny czekała mnie kara. Za dobre nagroda w postaci takiej że mogłam dłużej zostać na imprezie, za świadectwo z czerwonym paskiem matula zakupiła mi mp3 i to był jedyny materialny prezent jaki dostałam w życiu za oceny.........pomijam fakt tego, że niestetosowne jest chwalenie się że się było najlepszym ale jeśli o to idzie to średnią z klasy maturalnej w technikum miałam 5,1 a średnią z matury 5,0 ...i nikt mi za to nie płacił :roll:

 

Ale ale, cel uświęca środki - wszytsko zalezy od dziecka i od rodziców . Ja w każdym razie nie zamierzam wykorzytywać takiej metody wychowawczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Naprawdę wszystko zależy od tego jak dziecko jest wychowane. Moi rodzice całe życie mi pomagali/pomagają, naprawdę nie mogę narzekać bo wiem że oni dla mnie wypruwają sobie żyły, żebym ja miała lepiej w życiu. Bardzo to doceniam i bardzo ich kocham. I napewno nigdy nie będzie tak, że moi rodzice będą starzy a ja sie nimi nie zaopiekuję!

Nawet teraz, kiedy mają jakieś tam dołki finansowe po sezonie -to ja im pożyczam pieniądze. A jak ja mam dołek- oni mi. Wspieramy sie i sie przyjaznimy. Za oceny zawsze byłam chwalona, mama często powtarzała że jest ze mnie dumna. Ale ja jako nastolatka miałam swoje wydatki i miałam motywację aby sie uczyć, bo wiedziałam że jak dostanę kilka piątek z matmy to kupię sobie to i tamto. Tym bardziej że nauka weszła mi w krew i stała sie z czasem przyjemnością a nie obowiązkiem. Być moze gdyby moi rodzice nie wprowadzili takiego systemu to nie zdałabym tak dobrze matury, może nie miałabym wiedzy jaką mam? Nie wiadomo. To nie jest zły system. A czy uczy materialistycznego podejścia do życia? Hm niewiem bo od dziecka byłam materialistą i umiem sie do tego przyznać, więc w sumie rodzice nie mieli nic do stracenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zawsze to jakies wyjscie

wg mnie najwazniejsze jest tu podejscie

jesli dziecko uczy sie bo chce - z jakichkolwiek powodow - ale to jest jego decyzja nie wymuszana w zaden sposob np przez rodzicow - nawet podwiadomie to dla mnie wszystko jest ok

jesli to jest taki jaby bonus cos jak ludzie dostajacy nagrody za osiagniecia w nauce ze nie uczyli sie dla tych nagrod ale dostali nagrody bo sie uczyli

jakakolwiek presja z jakiejkolwiek strony jest wg mnie krzywdzaca i niesie potencjalne ryzyko konfliktow wewnetrznych a w konsekwencji choroby

motywacja owszem ale jesli wybor nadal pozostaje po stronie dziecka i nie jest ono karane za porazki

w koncu nie wszyscy musza byc prymusami a niektorzy nawet tego nie chca i sa bardzo szczesliwi :mrgreen:

jesli sytuacja wyglada tak ze dziecko nie uczy sie zbyt dobrze to przed wszystkim nalezaloby dowiedziec sie dlaczego tak jest bo moze ma problemy a moze nie jest zbyt zdolne w tej materii po prostu

a jesli ma lenia to taki system moze dzialac bez zarzutu

najwazniejsze to pozwolic dziecku byc soba :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie to dziwna praktyka. Zamiast tego można uświadomić dziecku, że za dobrą średnią są stypendia, o które warto walczyć. Mnie bardzo motywował fakt, że jako najlepsza uczennica w szkole zgarnęłam wszystkie możliwe stypendia i w jednym roku szkolnym dostałam łącznie około 8 tysięcy. Kończąc szkołę średnią miałam czerwony pasek i średnią 5,4, co dało mi mega kopa. Dawne czasy. Szkoda, że studia są tak dziwne i mimo, że również funkcjonują tam programy stypendialne, to sam system studiów ( czy to dzienny, czy zaoczny ) jest jak dla mnie po prostu beznadziejny i demotywujący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×