Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
pocoto

witam pomocy

Rekomendowane odpowiedzi

mam 19 lat w wieku 9 lat zostałam brutalnie zgwałcona.... nikt o tym sie nie dowiedział bo nie potrafiłam o tym powiedzieć czułam sie brudna i upokożona... do tej pory to nie pozwala mi zyć każdy dzień jest mekom nie raz miałam mysli samobójcze lecz w ostatniej chwili sie wycofywałam w gimnazjum ledwie zdawałam z klasy do klasy brałam narkotyki i kiedy sie dało upijałam sie w liceum zrozumiałam ze nie tedy droga... wiec postanowiłam sie wziąść w garsc zaczelam sie uczyć czego wynikiem była bardzo dobrze zdana matura pierwszy raz w zyciu byłam choć przez chwile z siebie dumna dostałam sie na studia... i tak własnie jestem teraz studentką lecz tamten dzień ciągle do mnie wraca....i tych dni boje sie najbardziej i tych nocy w których mam koszmary uświadomiłam sobie ze nie radze sobie z tym ciagle to w sobie tłumie chciałabym z kimś o tym porozmawiać ale z całkiem obcą osobą i nie w cztery oczy bo nie potrafie...:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Masz objawy PTSD,poczytaj o tym i tak jak radzi przedmowca idz na terapie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pocoto, ja mialam 25 lat ale tez nie bylo to przyjmne

 

wczesniej bedac w podstawowce mialam inne doswiadczenie, z duzo starszym "panem", wlasciwie to dziadkiem.

 

nie da sie zapomniec, ale z czasem mozna nie myslec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no nie da sie zapomniec ja tez miałam do czynienia ze starym dziadem.... ale staram sie walczyc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To duża trauma. Bez pomocy z zewnątrz chyba ani rusz. Współczuję. Ale jest możliwa pomoc. Jest możliwe, byś zaczęła żyć na nowo. Szukaj pomocy i uda się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pocoto widze mamy naprawde podobne doswiadczenia, tylko ty bylas duzo mlodsza. wiem ze trudno o tym mowic zwlaszcza jak sie siedzi twarza w twarz.

umow sie do psychologa, porozmawiaj o czyms calkiem innym, oswajaj sie

ja chyba tak zrobie ze napisze list i na koniec wizyty zostawie zeby go poczytala i odpowiedziala na nastepnej. moze ty tez tak zrob jesli ci trudno o tym opowiedziec. a wiem ze trudno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pomyślałam żeby tak zrobić zostawić list bo cięzko o tym mówić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

to moze zrob tak, papier przyjmie wszystko, bedzie latwiej, tak jak tutaj nam opowiadasz o tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i chyba tak zrobie może wtedy sie przełamie... to dobry pomysł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

oczywiscie ze dobry, sam fakt ze chcesz komus powiedziec, ze nam powiedzialas to swiadczy o tym ze chcesz sobie pomoc. i uda ci sie, odpowiednia terapia, moze leki i zobaczysz ze inaczej spojrzysz na to.

 

mi nie byla potrzebna terapia, przynajmniej tak uwazam, moze sie myle. nie mam zalu do tej osoby ktora mi to zrobila, nie czuje nienawisci, nie czuje nic. czuje sie troche winna bo gdy to analizuje to wlasciwie pomoglam mu w tym, nikt mnie nie zmuszal. dodal mi czegos do drinka. nie pamietam nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przemuślałam sobie to wszystko i myśle że tak zrobie, na pewno w dzień kiedy bede miała tam pójść bede miała chwile zwątpienia ale myśle że mi sie uda DZIęKUJE PARANOJA....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

oj ja tez ciezko zberalam sie do pierwszej wizyty u psychologa, chodze od poltorej roku i jeszcze o tym nie powiedzialam, ale powoli sie zbieram i mysle ze w koncu powiem, na poczatku balam sie isc, co ludzie powiedza, tym bardziej ze chodze do szpitala, duzo ludzi sie kreci po korytarzu, ale teraz nie moge doczekac sie kolejnej wizyty. nie biore lekow zadnych oprocz deprimy czy persenu ale to wiesz takie ziolowe lagodne leki, i naprawde widze roznice, same rozmowy mi duzo daja. to ze ktos rozumie co czuje, bo nie moglam sie nigdy zwierzyc mamie czy kolezance. oni nie rozumieja moich problemow, mama czesto sie smiala gdy chcilam z nia o czym porozmawiac co mnie meczylo. wiec w ogole z nia nie rozmawiam.

 

naprawde polecam psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
oczywiscie ze dobry, sam fakt ze chcesz komus powiedziec, ze nam powiedzialas to swiadczy o tym ze chcesz sobie pomoc. i uda ci sie, odpowiednia terapia, moze leki i zobaczysz ze inaczej spojrzysz na to.

 

mi nie byla potrzebna terapia, przynajmniej tak uwazam, moze sie myle. nie mam zalu do tej osoby ktora mi to zrobila, nie czuje nienawisci, nie czuje nic. czuje sie troche winna bo gdy to analizuje to wlasciwie pomoglam mu w tym, nikt mnie nie zmuszal. dodal mi czegos do drinka. nie pamietam nic.

 

Czujesz się winna? Winna tego, że ktoś naruszył Twoje prawa? Hej, wake up! Masz prawo do tego, by robić ze swoim życiem i z sobą to, co Ty chcesz! Wiem, co znaczy takie poczucie winy. Ale pamiętaj, że masz prawo i wtedy też miałaś, do decydowania o sobie. Ktoś je naruszył. Masz prawo być szczęśliwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja to wszystko rozumiem, i naprawde jak slyszalam w tv o gwaltach to sie dziwilam czemu kobiety o tym nie mowia, nie zglaszaja, a jak trafilo sie to mi.... to zrobilam to samo.

 

wiesz u mnie bylo tak ze to byl kolega, przyjechal do mnie, wynajelismy pokoj i kupilismy wodke, zgodzilam sie na to przeciez, tylko nie wiedzialam co mnie czeka, wypilam jednego drinka i stracilam przytomnosc, obudzilam sie naga na lozku a on stal na balkonie i rozmawial przez telefon. czuje sie winna bo moglam sie nie godzic na pojscie z nim, picie alkoholu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny, walczcie o siebie. Mój ojciec był tyranem i wiem, co przeżyła moja mama. Walczcie o siebie. Macie prawo do tego, by siebie kochać. Jesteście dobre, nawet jeśli ktoś zrobił Wam krzywdę, która Was same przekonuje inaczej. Ale jesteście warte wspaniałego życia!

 

[Dodane po edycji:]

 

Mogłaś się nie godzić, ale nie wiedziałaś nawet na co. Nie wyraziłaś zgody na nic, bo nie wiedziałaś co będzie potem. Tak się zdarza ludziom. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć ciągu dalszego. Wszystko, co zrobiłaś, było dobre, bo pozbawione złych zamiarów. Stało się i nie na wszystko mamy w życiu wpływ. Ale jesteś dobrą osobą, która ma prawo do miłości. A ten incydent to nauka. Czego się nauczyłaś z niego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez nie rozmawiam z mama zreszta nie potrafie... ale zbiore sie w sobie i pojde... ale nie chce barć leków myśle ze rozmowa bedzie dla mnie najwazniejsza i to mi duzo pomoże

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

czasem sama rozmowa duzo daje, daje takie wrazenie ze sie tego pozbylas, bo ty prawie 10 lat to w sobie nosisz. nie da sie tak zyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to wszystko dało mi duzo do myślenia postaram sie o siebie zawalczyc i o swoje dobro i szczescie nie wiem czy mi sie to uda ale to juz duzy postep bo tego chce wczesniej było mi to wszystko obojętne ja zostałam zgwałcona w piwnicy najpierw mnie uderzył dotykał a potem zrobił swoje na koniec mnie oszczuł.... nie wiem ile czasu spedziłam po tym w piwnicy zablokowało mnie nie zdawałam sobie sprawy z tego co sie wydarzyło byłam przerazona...i bałam sie o tym powiedzieć póżniej juz nie umiałam... wiem ze to nie moja wina chodzi o to ze dalej nie potrafie sobie z tym radzic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Da się tak żyć. Popadając w coraz większą paranoję, w coraz większy dół. Wyciągając z każdego niepowodzenia coraz to bardziej zagmatwane wnioski. Tak ludzie żyją. Ale nie muszą. Można odzyskać wolność.

 

[Dodane po edycji:]

 

wiem ze to nie moja wina chodzi o to ze dalej nie potrafie sobie z tym radzic...

 

Uwierz tylko w tę jedną rzecz - możesz sobie z tym poradzić. Jesteś czysta, piękna, dobra. Możesz żyć tak, jak ideał kobiety, który podziwiasz. Jesteś nim. Wystarczy, że ktoś Ci pomoże na początku. Potem dasz sobie radę sama. Początek jest trudny. Szukaj dobrej pomocy. Uda Ci się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłas. wiadomo ze moje zycie nagle sie nie odmieniło i nie odmieni z dnia na dzien ale chce wierzyc w to ze mi sie uda i ze jestem kims wartosciowy moze z czsem wszystko sie zmieni zaczynam troche w to wierzyc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcę o coś prosić Pocoto. Usiądź wygodnie i wyobraź sobie, że masz przed sobą ekran kinowy. Zobacz na tym ekranie siebie, w tamtej chwili, gdy oprzytomniałaś w piwnicy. I przewiń film na tym ekranie do tyłu. Wiesz, Ty się poruszasz do tyłu, tamten człowiek, i wszystko. Przewiń ten film aż do momentu, gdy jeszcze go nie spotkałaś. I daj znać, co poczujesz potem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To bardzo trudne ale przypomniało mi się co robiłam wcześniej... Pamiętam Ze koledzy z klasy chcieli żebym pograła z nimi w piłke ale wolałam pojeździć z koleżankami na rowerze dlatego poszłam do piwnicy i chciałam go wyciągnąć potem działa się reszta próbuję sobie wyobrazić jak by wyglądało moje zycie gdyby to sie nie wydarzyło ale to jest bardzo trudne....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pocoto, zrób, proszę, to co piszę. Zobacz na ekranie siebie samą i cofaj film. I zrób to kilka razy. Od momentu, jak wiedziałaś, że jesteś w piwnicy, do momentu, zanim cokolwiek wskazywało na to, że coś mogłoby się stać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tak samo mialam z tym dziadkiem, po co poszlam za nim do kuchni? po co poszlas do piwnicy zamiast robic co innego? nie wiem, ty tez nie. nie byla to nasza wina. jednak to w nas siedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×