Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
metka

jak ma się branie leków do "rozwoju wewnętrznego"

Rekomendowane odpowiedzi

hej, jestem na terapii i chciałabym przepracować swój problem, jednak czuję że nie uniknę brania leków

bardzo boję się ich brać, ale w wypadku tej choroby dziwnym byłoby gdybym się czegoś nie bała :P

ale mniejsza o to - moje pytanie jest do osób które biorą leki - czy biorąc je będę mogła dalej robić postępy w terapii?

mam małego synka i nie chciałabym z dnia na dzień przestać żywić do niego jakichkolwiek uczuć, wydaje mi się - mam nadzieję że niesłusznie, że leki mogą je tłumić

 

prooooszę o szybka odpowiedź :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

metka, leki mają pomagać a nie szkodzić.

Dobrze dobrane, pozwalają na szybsze stanięcie na nogi.......to nie jest tak, że weźmiesz antydepresanty i będziesz siedzieć zamulona od rana do wieczora..........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
metka, leki mają pomagać a nie szkodzić.

Dobrze dobrane, pozwalają na szybsze stanięcie na nogi.......to nie jest tak, że weźmiesz antydepresanty i będziesz siedzieć zamulona od rana do wieczora..........

Nic dodać,nic ująć ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w sumie to tak po cichu chciałam to usłyszeć, z drugiej strony niektóre przeciwlękowe zamulają. znając życie pewnie dostanę taki 2 w 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaraz zaraz. Mylimy pjęcia.

Leki przeciwlękowe - typowe- to zwykle benzodiazepiny - stosowane tylko doraźnie w trakcie ataków - mają wyciszyć i uspokoić.

Inne jak np Minaseryna mają działanie przeciwlękowe - stosuje się je w trybie ciągłym - nzwykle nie powodują zamulenia - jeśli tak zmienia się je na inne - które nie dają objawów ubocznych.

Są też leki antydepresyjne - dobrze dobrane także nie nas nie otępiają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Metka troche to jednak jest ze te leki przytepiaja uczucia, jednak ja mam chrzesniaka ktorego bardzo kocham i to nie jest tak ze po wzieciu antydepresanta a lecze sie na zburzenie nerwicowo -depresyjne, przestalam go kochac. Nadal sie nim normalnie zajmuje i kocham, uczucia Ci do dziecka na pewno nie zabraknie, a lek sprawi ze bedziesz bardziej uspokojona i wyciszona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a pomyśl może jak Twojemu synkowi pomoże to że będziesz zdrowsza, będziesz sie lepiej czuła i zaczniesz rozwiązywac sytuacje, które tego wymagaja?

 

na dłuższą mete jest na pewno lepsze dla niego i dla Ciebie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm mi mój antydepresant na szczęście nie przytępia uczuć - ani troszkę - właśnie wyciągnął mnie z takiego otępienia.....

 

[Dodane po edycji:]

 

a pomyśl może jak Twojemu synkowi pomoże to że będziesz zdrowsza, będziesz sie lepiej czuła i zaczniesz rozwiązywac sytuacje, które tego wymagaja?

O tak, to bardzo ważne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chodzi mi o to, że kiedyś dostałam antydepresant który przy okazji miał działanie przeciwlękowe. Nie pamiętam nazwy ale wydał mi się fajny.. .do czasu :-| No nic, przegadam z doktorem.

Doraźnie - poza hydroksyzynę się nie wychylam..

Jeśli mowa o niemowlęciu, ono trochę chłonie moje uczucia, więc niewątpliwie lepiej jeśli oszczędzę mu lęków /swoich prywatnych/.

 

Tak w ogóle to dzięki za opinie pozytywne na temat wsparcia farmako, bo męczę się jak ten debil 3 lata bez proszków (a przynajmniej nic na stałe) i chyba właśnie dojrzałam...

 

[Dodane po edycji:]

 

rozwój wewnętrzny poszedł na bok tak czy tak

za to wczoraj po Triittico (albo wyjątkowy napad paniki) trafiam na izbę przyjęć, nie chciałabym tego powtórzyć:( :[[[

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużo się we mnie buntuje przeciwko namawianiu do farmakoterapii.

Rób co czujesz!!!! A widzę że czujesz... jeszcze....

Świetnym antydepresantem jest poranna 15-to minutowa medytacja... pozwala uporządkować myśli na cały dzień.

Można sobie powtarzać jakąś mantrę... albo jak nie znasz mantr, to pozytywną afirmację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątek zakładany jakiś czas temu, ale chcąc nie chcąc powracam. Nie jest to optymistyczne (a może właśnie jest?) ale terapia utknęła w takim miejscu, że leki są niezbędne. A może zła terapia.. ale z drugiej strony nie można "przypadkiem" być dwa lata w jakimś nie satysfakcjonującym położeniu, do momentu aż wywołuje to śmiertelne przerażenie z poczuciem zagrożenia życia. To raczej moment powrotu do "dzieciństwa" czułam że nie dam rady bez leków.

TAO medytacja niewiele mi mówi w tym stanie ducha, a afirmacje.. owszem, ale też kosztują dużo wysiłku (te włąściwe). Pojawia mi się (regresowe) poczucie silnego przymusu i graniczący z samobójstwem sprzeciw. Nie chcę tego przeżywać bez fachowca, leki mnie utrzymują...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym zastanowiła się nad zmianą terapii. Czy ten psycholog, do którego chodzisz, leczy tylko objawy, czy też szuka przyczyn? Też mam małe dziecko i brałam leki. Jestem w trakcie terapii, już bez leków. Dla mnie przez cały czas zażywania antydepresantów problemem była senność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×