Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
glupek_maly

No to i ja powiem dzień dobry.

Rekomendowane odpowiedzi

Trafiłam tu z powodu wielkich obaw, które rządzą moim życiem. Właściwie odkąd pamiętam byłam osobą uznawaną za nadwrażliwą. Pamiętam, że już jako małe dziecko wydawało mi się, że coś jest nie tak, że chyba zwracam zbyt dużą uwagę na doznania wewnętrzne. Jak tak sobie pomyślę, to chyba zawsze bałam się skrzywdzić innych i dbałam o to jak jestem postrzegana, nie chciałam żeby ktoś z mojego powodu cierpiał.

Od kilku lat mam kogoś kogo bardzo kocham i nie wyobrażam sobie bez Niego życia. I tu paradoksalnie zaczyna się mój problem. Od jakiegoś czasu męczą mnie powiedzmy wymyślone albo przesadzone wyrzuty sumienia. Jeśli powiem czy zrobię coś co mogłoby być źle zinterpretowane przez Niego zaczynam popadać w paranoję. Jak już nie mam czego się uczepić to wracam myślami do zdarzeń sprzed lat i w nich szukam swojej winy. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że przeginam to nic na to nie potrafię poradzić. Myślę sobie nawet czasami, że może to nie jest wcale choroba, może ja na prawdę jestem zła? Potem włącza mi się racjonalne myślenie, którego w mojej głowie jest już tak niewiele.... nigdy nie poszłam do lekarza, choć pewnie już dawno powinnam to zrobić. Kieruje mną wstyd, mam problemy z mówieniem o moich lękach znajomym, a co dopiero obcym ludziom. Nawet ciężko jest mi opisać to co się ze mną dzieje, wiem tylko tyle, że coś jest nie tak.

Czytałam Wasze posty, to takie przykre, ze tyle osób cierpi. Jestem posiadaczką pewnej wady wrodzonej, która niestety ma duży wpływ na jakość życia i powiem Wam, że w porównaniu z takim "cierpieniem duszy" to jest pikuś.

Nie wiem czy tak powinnam się przedstawić, ale trochę chyba nawet cieszę się, że mogłam to z siebie wywalić. Choć oczywiście jak to ja wstydzę się, że piszę o tak osobistych rzeczach.

Pozdrawiam Was wszystkich!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Czesc, mozesz tu normalnie pisac, wiesz kazdy ma jakies problemy z ktorymi walczy, takze my wszyscy. Spróbuj troche podchodzic do tego zwiazku z dystansem bo inaczej mozesz go zniszczyc przez takie zachowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedź:) Wiem, dlatego staram się nie wyjawiać moich "fobii", choć przyznam, że kilka razy mi się to nie udało i musiałam się wygadać.... i pewnie te kilka razy za dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moze by bylo dobrze gdybys porozmawiała o tym ze swoim chłopakiem, zeby Cie troszkę wspierał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Choć oczywiście jak to ja wstydzę się, że piszę o tak osobistych rzeczach

Mam dokładnie to samo:( Niby tłumaczę sobie, że jestem tutaj zupełnie anonimowa, ale i tak "przegrywam" w tym tłumaczeniu z tym jaka jestem naprawdę, bo ja...:boję się bać, że się boję" jak to już kilka osób o mnie powiedziało.

Ja wylądowałam na pogotowiu z objawem somatycznym nerwicy i jak się potem okazało u neurologa, wszelkie dopadające mnie co jakiś czas, od wczesnych lat dzieciństwa, dolegliwości właśnie z niej się wzięły. Podobno wpływ na to jaka jestem (nadwrażliwa, lękliwa, zestresowana, tłumiąca wszystko w sobie, niepewna siebie itp.) ma to, że urodziłam się wcześniakiem, a do tego życie niezbyt usłane różami dodatkowo moje nerwy zszargało :(

...

Ja też boję się otworzyć, ale myślę, że warto spróbować.

Mam nadzieję, że pomożemy sobie wzajemnie, pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam nadzieję, że pomożemy sobie wzajemnie. Samo to, że mi odpisujecie jest miłe. Chyba nie ma innego wyjścia jak leczenie, nie ma się co oszukiwać. Ja zawsze starałam sobie radzić we wszystkim sama, taka "Zosia samosia". Teraz wiem, że robiłam to, żeby nie pokazać swojej słabości nikomu, bo się wstydziłam, bałam, sama nie wiem. No i nie wytrzymałam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że takie radzenie sobie ze wszystkim samemu nie jest oznaką słabości. Może po prostu starałaś się sobie radzić ze wszystkim sama, aby nie obarczać problemami swoich bliskich. A to jest oznaka szacunku do tych osób.

Tak sobie myślę, że może po pierwsze powinnaś siebie zacząć postrzegać w nieco innym świetle.Oczywiście lepszym. Może brakuje Ci pewności siebie?Głowa do góry. Pokonasz wszelkie przeciwności:)Pozdrawiam

 

[Dodane po edycji:]

 

Hehehhe...piszę Tobie o pewności siebie...

...a sama dzisiaj czekałam godzinę na to, aby wejść do pewnego sekretariatu tylko dlatego, że panie jadły jogurciki i nie chciałam im przeszkadzać:(Wiem jak to brzmi beznadziejnie, ale czasem doznaję paraliżu jak mam coś nawet błahego do załatwienia. Lęki??Niepewność siebie??Nieśmiałość??(to odpada)Głupota??(no raczej)A może jednak wszystko naraz:(?Dodam, że zawsze byłam otwartą, kontaktową osobą tylko mi się cos tak porobiło:(

P.S. Nie zjadły mnie kiedy wreszcie odważyłam się tam wejść...na jakieś pół minuty, bo to nie była jakaś problemowa sprawa.I gdzie tu sens mojego czekania, no nie?

...

Może chociaż ktoś się ze mnie pośmiał to czytając:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh, to jakbym czytała o sobie. Też zawsze mam problemy z tym czy komuś na przykład przez przypadek nie przeszkadzam, albo wyrzuty sumienia, że zawracam komuś głowę niepotrzebnie. Doskonale Ciebie rozumiem:)

Co do nieopowiadania bliskim o swoich problemach, to faktycznie jest to z jednej strony podyktowane tym, że nie chce zawracać Im głowy, ale z drugiej (i to już nie tak godne pochwały) zwykłym wstydem. Mam wrażenie, że ludzie będą patrzeć na mnie poprzez pryzmat tego problemu, choć pewnie tak by nie było. W sumie to nawet zabawne jak bardzo znajomi mogliby się zdziwić gdyby wiedzieli jakie rzeczy siedzą w mojej głowie... Jeśli o pewność siebie chodzi to już sama nie wiem co to znaczy, choć kiedyś w pewnym stopniu chyba byłam pewna siebie. Teraz już w ogóle niewielu rzeczy jestem pewna, a siebie to najbardziej:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piszesz, że boisz się mówić o swoich problemach bo ludzie będą cie postrzegać przez jego pryzmat. I tego się wstydzisz. Ja przez całe swoje życie starałam się dogodzić innym głównie dlatego aby być lubiana, akceptowana bo jako mała dziewczynka za dużo doświadczyłam poczucia odrzucenia. Poświęcałam się dla innych, nie walczyłam o siebie. Teraz próbuję na nawo układać siebie z naciskiem na "siebie". Ale do rzeczy, jeśli myślisz, że inni ludzie tak bardzo przejmują się czyimiś problemami to się mylisz, każdy z nas skupia się na sobie na swoich wewnętrznych niedorzecznościach. I pamiętaj jeśli ktoś śmieję się z Twojej emocjonalnej czy fizycznej dysfunkcji to sam z całą pewnością ma ogromny problem ale ze sobą, prawdopodobnie przez takie zachowanie próbuje podnieść swoją wartość albo ukryć swoje słabości.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj glupek_maly

 

Zgadzam się z petunia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie! Dzięki Wam wszystkim za odpowiedzi:) W końcu odważyłam się umówić na wizytę do psychiatry, nie wiem czy uda mi się z siebie coś wykrztusić. Mam nadzieję, że nie stchórzę i nie zwieję stamtąd... :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×