Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
DEPRES

Depresja a rozwój

Rekomendowane odpowiedzi

A czy zastanawialiscie sie nad tym,ze depresja(psychonerwica)moze odgrywac w pozniejszym okresie Waszego zycia i innych,ktorzy w stanach agonalnych potrzebuja pomocy,wazna,pozytywna,tworcza i rozwojowa role? Czy wiecie,ze te wszystkie glebokie procesy,mechanizmy,funkcje emocjonalne,ktore maja miejsce w Waszych depresjach miej lub bardziej nasilonych,w chwilach remisji i nasilajacych powrotach,moga stanowic o rozwijajacym sie psychicznym srodowisku wewnetrznym ktore ksztaltuje nasza osobowosc oraz nasze wyzsze uczucia(milosc,zrozumienie,opiekunczosc itp.)na coraz to wyzszym poziomie a w przyszlosci moze do tzw.idealu?ZASTANOWCIE sie nad pozytywnymi,tworcztmi elementami tych naszych depresji.Poznanie glebszej i szerszej,czyli wszechstronnej rzeczywistosci nawet od tej ciemnej strony,nie moze miec miejsca bez pobudliwosci i nadwrazliwosci psychicznej.Nie usuwajmy tych uczuc choc wiemy jakie sa przykre a nadajmy im bardzo szlachetny i wybitny wymiar w kierunku budowania leprzego,piekniejszego jutra.Aby to wszystko,co napisalem uswiadomic sobie i zrozumiec,musialem przejsc dluga pietnastoletnia droge widzenia siebie leprzym i gorszym,z ciazacymi na karku depresjami,ktore zawieraly rozwazania dotyczace sensu i bezsensu zycia i smierci,istnienia swiata i boga.Najpiekniejsze jest to,ze nie stalbym sie innym,bogatszym w nowe doznania,lepszym czlowiekiem,jesli bym nie odjal od ust po pierwszych czterech dniach stosowania kuracji lekow,ktore czulem ze niszcza we mnie to,co kazdy kulturalny,cywilizowany,wrazliwy z wyzszym poziomem swiadomosci czlowiek powinien przezyc.Nie SZUKAJMY w tym co gleboko przezywamy choroby a rozwoju,a uwiezczie mi ze bedziecie pozniej radosni i zdrowi.POWODZENIA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DEPRES, mnie jakoś nie ciągnie stanie się świętą, wolałabym się dalej w to, w czym jestem nie zagłębiać i wyjść z tego jak najszybciej.

 

aczkolwiek jestem w stanie zrozumieć twoje podejście jako chęć odzyskania tych straconych lat, których nam wszystkim żal. myśleć że "to miało jakiś sens" da się dopiero "po wszystkim". ale wydaje mi się, że nie spotkasz się z szerokim odzewem.

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DEPRES trafił/-a w samo sedno.

Nie wiem dlaczego wszyscy mówią: "Póki nie wyjdę z nerwicy (wstaw swoją chorobę) nie będę szczęśliwy/-a" .. Przecież to jest jawne przywiązanie się do swojej choroby! Wszyscy którzy tak mówią (lub w podobny sposób) tak naprawdę nie chcą być zdrowi. Szukają tylko ulgi i pocieszenia (wśród leków, lekarzy, znajomych, na forum) ale nie uzdrowienia. Bo wyleczenie boli, bo wymaga od nas uczciwości wobec nas samych, bo wiążę się z lękiem, który musimy pokonać. Przecież dzięki chorobie możemy powiedzieć: "nie zrobię tego, owego bo objawy mi przeszkadzają" ! To tylko wierzchołek góry lodowej.. Uciekamy od odpowiedzialności (głównie), tłumionej agresji lub innych uczuć.

Nie jest trudno zauważyć, że walczymy z chorobą zamiast ją po prostu zrozumieć. O tym pisał/-a DEPRES. I nie chodzi tu o stawanie się świętym.. Chodzi o samopoznanie. Każda choroba, dolegliwość, czy też inne zakłócenie funkcjonalne jest tylko sygnałem. Może zamiast nienawidzić swojego sygnału (nerwicy, depresji, ...) postanowimy go zrozumieć, przyjąć to co ma nam do przekazania!? Wystarczy zintegrować cień (wyparte uczucia, emocje, konflikty, ...) z świadomością, a objawy przestaną być potrzebne. Wystarczy zaglądnąć do wewnątrz, do naszej nieświadomości. A czymże innym może być takie "samo - poznanie" jak nie rozwojem !?

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LucidMan, ale na takie podejście trzeba zapracować :) Niemniej jednak mam do Ciebie niesamowity respekt za ta wiarę w psychoterapię, poznawanie siebie, etc. niewątpliwie coś w tym jest, i fajnie, że się dzielisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piszcie co chcecie, ja jednak przychylam się do opinii chloe. Perspektywa dowartościowania się poprzez doświadczanie stanu, jakim jest depresja, niezależnie od stopnia nasilenia, to temat dobry jedynie do filozoficznych rozważań... Każdy kto miał w przeszłości okazję zetknąć się z tym problemem, bądź zmaga się z nim aktualnie najprawdopodobniej bez zastanowienia podzieli moje zdanie. Mówimy tutaj o okresie całkowicie niekiedy wydartym z życiorysu, straconych latach, których już nic nam nie wróci. Planach i marzeniach, które zmuszeni byliśmy porzucić, ludziach stanowiących kiedyś część naszej codziennej rzeczywistości, z którymi straciliśmy kontakt... Wszystkich tych rzeczy nie da się później nadgonić. Czy nam się to podoba, czy nie, życie toczy się dalej. W tym konkretnym przypadku bez naszego udziału... Poza tym w sytuacji, kiedy nie cieszy nas już nic, z tego, z czym dotychczas byliśmy związani trudno doszukiwać się też pozytywnego wpływu w doświadczeniu wyniszczającym nas z dnia na dzień...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moi drodzy,depresja jako psychonerwica posiada tagze elementy czysto filozoficzne i zrozumienie tych procesow zalezy od naszego potencjalu rozwojowego,od naszej pobudliwosci(emocjonalnej,intelektualnej,wyobrazeniowej).Wiec nie kazdy zrozumie w pelni to co napisalem.A pisanie o braku glebszego zainteresowania tym co w naszej psychice sie pojawilo i powrotu do tzw.normalnosci,stereotypowosci,swiadczy o niskim potencjale rozwojowym i jednokierunkowosci rozwoju.Dlugo moglbym pisac na ten temat,a chetnym do glebszego zaineresowania moimi spostrzezeniami polecam biografie wspanialego niezyjacego juz niestety naszego polskiego wybitnego psychiatry,psychologa i filozofa Kazimierza Dabrowskiego tworcy teorii DEZINTEGRACJI POZYTYWNEJ,interpretujaca niektore zachowania,powszechnie uwazane za patologiczne,jako wyraz przejsciowej dezintegracji,stanowiacej warunek pozniejszej integracji na wyzszym poziomie.Cale zycie poswiecil zagadnieniom zdrowia psychicznego,higieny psychicznej,a tagze nerwicom i psychonerwicom oraz ich znaczeniu dla rozwoju czlowieka.Uwienczeniem Jego trzydziestoletniej pracy jest ksiazka W POSZUKIWANIU ZDROWIA PSYCHICZNEGO.Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej chloe i inni aktywni w tym watku,

 

myślę że DEPRES ma duzo racji sadzac po swoim przykladzie: w trakcie depresji zaczelam zmieniac swoje zycie i w ogóle zauwazac to, co mi nie odpowiada. wczesniej tego nie robiłam i nie bylam swiadoma rzeczy które mi przeszkadzaja. dzieki depresji stalam sie bardziej aktywna fizycznie, załozyłam ogrodek, odnowilam stare znajomosci, wyznaczyłam sobie jakies cle lub celiki w zyciu (choc nieraz dalej wydaje mi sie ze zycie jest bez sensu),jestem bardziej wyrozumiala i tolerancyjna.

 

czytałam tez (chyba u kępińskiego) ze w depresji nastepuje rozbicie starej struktury osobowosci i budowa nowej. terapeuta tez podkreslal zeby nie traktowac tego okresu w zyciu jako zły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaistniał tutaj wyraźny podział na dwa obozy.

1. Ludzie, którzy tkwią w chorobie i nie widzą w niej żadnych drogowskazów w kierunku rozwoju.

2. Ludzie, którzy wyzdrowieli lub trwają w chorobie, ale zauważyli jej sens i zamiar.

 

Ludzie z 1. będą mówić, że choroba ich niszczy, że lata choroby są stracone, że nie mogli robić tego co wtedy chcieli robić, że już się tego nie da cofnąć. Wszystko to będzie rozpatrywane z punktu widzenia aktualnego stanu choroby. Im gorzej się czuję, tym gorzej narzekam :smile:

 

Ludzie z 2. powiedzą, że dostali szansę, aby wyrwać się z iluzji, a najważniejsze, aby się zmienić. Będą mówić, że wcale nie tęsknią za latami w chorobie, które mogliby wykorzystać w inny sposób gdyby tylko byli zdrowi, ponieważ wiedzą, że bez tej istotnej zmiany, tego okresu wykorzystać by się nie dało!

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Dzieki tej teorii doszedlem do wiekszej rownowagi psychicznej ,dzieki samo psychoterapii,choc dojscie do pelnej rownowagi z tego co wiem jest zjawiskiem dosc rzadkim.Czesto pada slowo na tym forum CHOROBOWOSCI ,gdzie na sama mysl o tym slowie przechodzily mnie ciary,popadalem w wieksza depreche niszczac moje dynamizmy i entuzjazm zatrzymujac sie w mysleniu i dzialaniu-totalna dezintegracia.Twierdze po tym co przeszdlem jak i Dabrowski,ktory juz w latach szesdziesiatych wystapil z paradoksalna teza opracowujac rozwojowa teorie zdrowia psychicznego,ze PSYCHONERWICA NIE JEST CHOROBA JEST WYRAZEM ZDROWIA PSYCHICZNEGO.Im nizsza pobudliwosc ,wrazliwosc psychiczna,tym nizszy poziom zdrowia psychicznego.To co jest zdrowe a co chore mysle ze bardzo latwo w dzisiejszych czasach odczuc i zauwazyc.Wystarczy wlaczyc telewizor,albo wyjsc z domu i szerzej otworzyc oczy na to, jaka miejscami beznadzieja,glupota i prymityw emanuje od wiekszosci spoleczenstwa.Inni nad tym cale zycie ubolewaja,a inni sie z tego imbecylsko podsmiewaja.Ale niestety takie jest zycie.LUCIDMAN wspaniale komentujesz posty ;) .Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×