Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, na wstepie zaznacze iz bede to pisal w miare szyblo takze moze pojawic sie kilka literowek, ale wiekszych bledow raczej nie bedzie. ;p

w tym rok bede mial 20 lat, moja choroba zaczela sie okolo 3 lata temu. od dziecka mialem problemy z nerwami, ale z reguly bylo to slabe nerwy i nie mogly wiazac sie z nerwica. raz na jakis czas kiedy stresowalem sie jakims spr w szkole czy czyms podobnym to wystapila biegunka albo ogolne spiecie. nie przeszkadzalo mi to w zyciu codziennym i nie zwracalem na to zbytniej uwagi. Prawdziwa nerwica zaczela sie okolo 3 lata temu, kiedy bylem w zwiazku z dziewczyna. mialem problemy w szkole, slabe oceny, ojciec pil w domu, zreszta dalej pije, jest alkoholikiem (ogolnie mam z nim dosc dobry kontakt jednak jak sie napiej to mnie bluzga i czasem omal nie bijemy), przejmoawlem sie dziewczyna i sprawami z nia zwiazanymi, szkola, tym ze sobie nie poradze, ogolnie lekkie przygnebienie, choc z pewnoscia stwierdze iz nie byla to wowczas depresja. podczas jednego ze spotkan z dziewczyna, cos tam zjadlem i nagle dziwnie, pierwszy raz w zyciu zachcialo mi sie wymitoowac i mialem uczucie jak zaraz mialbym sie przekrecic. pojechalem do domu i tak od tej pory ten stan w ktorym bylo mi dziwnie nie dobrze zaczal sie utrzymywac i urzymywac. strasznie spadl, apetyk, schudlem kilka kg i ogolnie sie przygnebilem. cwiczylem wtedy na silowni a mimo to nic mi to nie dawalo, bo w ogole nie moglem jesc. gdy te dziwne objawy utrzymywaly sie kilka tyg zrobilem kazde mozliwe badania u lekarza, krew, mocz, zoladek, serce itp. jednak okazalo sie w kazdym z przypadkow iz jestem zdrowy. objawy nadal nie ustepowaly. po kilka miesiacach doszly biegunki, problemy z wyproznianiem sie, wzdecia, raz na czas bezsennosc kiedy bardzioej czyms sie stresowalem. nie mialem pojecia wowczas to co jest nerwica, takze bylem zupelnie zszkodowany co mi jest. postanowilem pojsc do psychologa, poniewaz im dluzej utrzymywaly sie te objawy tym bardziej nasilal sie takze stan depresyjny i niechec do wszystkiego. codzienna biegunka przed kazdym bardziej stresujacym wyjsciem. Oczywiscie nie mowie o jakims wyjsc z psem czy do sklepu, tylko np. ze znajomymi czy z dziewczyna, czy jakis dalszy wyjazd. wizyty u psychloga nic mi nie pomogly, dostalem tam jakies proszki ale szybko z nich zrezygnowalem, przez moje pesymistyczne nastawienie. i tak czas lecial i lecial , 18 lat skonczyelm do pracy nie poszedlem bo moj lek przed tego typy czynnoscia by mi na to nie pozwolil, z dziewczyna sie rozstalismy i zostalem sam. dodam iz nie mam rodzenstwa. poszedlem do klasy maturalnej, codziennoscia bylo to iz kazdy ranek przed wyjsciem do szkoly spedzam z 30min w WC. w szkole na przerwach tez sie zdarzalo. przez moj pesymiz stresowalem sie matura iz jej nie zdam, ze pojde do wojska, ze w ogole zwymiotuje na maturze, ze nie dojde, ze nie bede spal cala noc. itp, mnostwo wyimaginowanych problemow. jednak mature zdalem ( w wielkich cierpieniach ale zdalem) ci co maja podobne objawy zdadza sobie sprawe jak mi musialo byc ciezko. no ale zdalem z dobrymi wynikami, chwile sie z tego cieszylem, dostalem sie na studia, teraz studiuje na 1 rok, ale objawy codziennie sa te same. moim sukcesem jest to ze zdazylem sie oswoic i poznac ta chorobe, nerwice lekowa i jest m latwiej niz kiedys, aczkolwiek moja podswiadomosc i tak czesto mnie pokonuje, bo nadal potrafie spedzac duzo czasu w WC przed stresujacymi sytuacjami i trace apetyt. najbardziej to trace apety w sprawach zwiazanych z plcia przeciwna czyli dziewczynami... ;D kiedy zaczyna mi zalezec albo podobna mi sie jakas dziewczyna to odechciewa mi sie jesc i tak sie tym stresuje ze ciezko to pojac ;p ehhh ale keidys tak nie bylo. ogolnie jestem kontaktowy i mam duzo znajomych, kilku przyjaciol, mimo tej choroby uprawiam czynnie sporty, chodze na silownie, jezde wyczynowo na snowboardzie, plywam itp. jednak nerwica bardzo utrudnia mi zycie, moze nie blokuje czynnosci zyciowych, ale utrudnia. sprawy takie jak spotkania z dziewczynami, czy dalsze wyjazdy kilku dniowe poza miasto, praca, prawo jazdy no i w mniejszym stopniu uczelnia, sprawiaju trudnosc. jednak staram sie z tym walczyc, rodzice bo wlasciwie to oni tylko dokladnie znaja moj prob, po krotke zna go tez kilku znajomych, mowia mi ze to tylko moja podsiwadomosc i umysl mi tak dokuczaja, ale to nie takie latwe ogarnac to wszystko i sie zmienic ;/

drugim problemem jest to,ze wydaje mi sie,iz mam fobie spoleczna, tzn jak jestem w miejsach publicznych wyadaje mi sie ze wszyscy sie ciagle na mnie patrza, koszmarem sa dla mnie wystapienia publiczne tj referat, scenki itp. to chyba najgorsze co istnieje, szczegolnie jak w otoczeniu sa ladne plci przeciwne ;p od dziecka mialem wrazenie ze ludzie mnie obserwuja i zbytnia uwage na to zwracalem, ale ostatnio podczas mojej nerwicy fobia ta znacznie sie nasilila. i jak z tym walczyc? mowie sobie ze tak naprawde sie nie patrza, ale to i tak jest trudne ;p

no i glowne pytanie ma ktos z was podobny problem i jak sobie z nim radzic???

 

to tyle ode mnie, aa i jestem z Krakowa, jakby ktos sie chcial skontaktowac i pogadac, bo ma podobny problem to podam jakis kontakt na priv ;))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

never1337, co tu dużo pisać. Klasyk. Nerwica lękowa. Większość ludzi na tym forum ma podobne problemy jak Ty.

Sugerowana metoda leczenia: psychoterapia.

Jeśli chcesz aby objawy stały się zbędne musisz znaleźć źródło w Twojej duszy. Jest to bardzo długa i żmudna droga ale w 100% skuteczna. Im będziesz dłużej się opierał nerwicy tym bardziej ją wzmocnisz. Jezus mówił: "Gdy Cię uderzą, nadstaw drugi policzek" (jakoś tak to szło :roll: ) - oznacza to, że walcząc z kimś, czymś, chorobą, ze sobą dodajesz tylko temu siły. Zaakceptuj, że jesteś chory na nerwicę i rozpocznij samo poznawanie za pomocą psychoterapii.

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak, wlasnie zamierzam wybrac sie na psychoterapie, po raz kolejny, tylko zakoncze sesje na uczelni. poprzednie 2 razy nic nie daly, przez moje pesymistyczne pojdescie i odrazy praktycznie zrezygnowalem, wierzac ze nagle to samo minie, ale mylilem sie. probowalem tez takich pierdol jak mieta, melisa, perseny, ziola, leki na zoladek itp. ale to nic nie dawalo.

ta fobia tez jest polaczona z nerwica, czy to oddzielna choroba? chodzi mi czy nasila sie na bazie nerwicy i czy jak wylecze nerwica to fobia tez w jakim stopniu minie? najbardziej martwi mnie wlasnie ten strach przed relacjami z plcia przeciwna... szczegolnie jak podoba mi sie jakas dziewczyna a ja sie tak boje i zyje ze swiadomoscia,ze i tak nic nie moge zrobic. przez to odechciewa mi sie jesc i w ogole wszystkiego ;SS

pozdrowienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ta fobia tez jest polaczona z nerwica, czy to oddzielna choroba? chodzi mi czy nasila sie na bazie nerwicy i czy jak wylecze nerwica to fobia tez w jakim stopniu minie?

Wszystkie objawy jakie masz (nawet jeśli swędzi Cię duży palec u nogi) związane są z jednym "ogniskiem". W Twoim umyśle powstała dysharmonia, która manifestuje się poprzez symptomy w płaszczyznę ciała. Symptomy mają tylko charakter informacyjny, więc może ich być dużo i pozornie nie powiązanych.

 

najbardziej martwi mnie wlasnie ten strach przed relacjami z plcia przeciwna... szczegolnie jak podoba mi sie jakas dziewczyna a ja sie tak boje i zyje ze swiadomoscia,ze i tak nic nie moge zrobic

To już wiesz, co nie jest powodem nerwicy ;) Jesteś tego świadomy, więc to nie to ...

 

Co jeśli bym Ci powiedział że Twój problem to ucieczka od pewnych aspektów życia? Biegunka - szybkie wydalenie niestrawionych treści. Używając analogii, symboliki oraz dwuznaczności wychodzi:

Chcesz jak najszybciej pozbyć się problemu, nawet nie podejmując konfrontacji z nim (w sensie podjęcie jakiegoś działania). Dlaczego tak? Bo się boisz. Lęk gra tu główną rolę..

OK, starczy tych interpretacji. Jeśli tego nie rozumiesz to bardzo dobrze ;) Bo właśnie to w tej materii może tkwić Twój problem.

Mam nadzieję, że dałem Ci trochę do myślenia i niejako przygotowałem troszkę materiału na psychoterapię, na której dowiesz się w pełni, o co mi tu biega :D

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co jeśli bym Ci powiedział że Twój problem to ucieczka od pewnych aspektów życia?
slyszalem juz do kiedys od kogos, widze w tym sens, zaczynam sie nad tym gleboko zastanawiac, ale jest to trudne ;<

dzieki za pomoc w kazdym razie, moze ktos ma podobny problem i jak sobie z nim radzicie ?

 

aa i jeszcze od dlugiego czasu drecza mnie problemy z pecherzem, czesto chce mi sie siku jak sie czyms stresuje i czuje taki nacisk pecherza, a naprawde to minimalne ilosci sa... to chyba tez zwiazane jest z jelitami. w kazdym razie to i tak lepsze niz biegunka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co robiłeś by się nie stresować i nie myśleć, że zwymiotujesz na maturze? mam podobnie...:(

brałeś jakies leki przed maturą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh watpie, zeby to byla prostata, bo jak sie nie stresuje to nic mi nie jest.

co robiłeś by się nie stresować i nie myśleć, że zwymiotujesz na maturze? mam podobnie...:(

brałeś jakies leki przed maturą?

no matura to byl najwiekszy stres dotychczas w zyciu, ale nie bralem jeszcze nigdy zadnych lekow psychotropowych i wtedy tez nie bralem. dalem samemu rade, ale strasznie sie balem wlasnie tego ze tam zwymiotuje albo nie wytrzymam a do kibla nie mozna wyjsc...

nie mialem sposob, poprostu dzialo sie co dzialo ale cos mnie mialo w opatrznosci i nic mi sie nie stalo. najgorszy byl polski ustny i pisemny ;< u mnie jest tak ze bardzo sie stresuje kiedy na cos czekam i oczekuje, ale jak juz wszedlem i zaczalem mowic/pisac to nie myslalem o tym i przechodzilo, ale po bylem wycienczony psychicznie. byl moment krytyczny ze jak szedlem na maturke z mat to tak mi sie chcialo wymiotowac ze stanalem i mialem zawrocic... ale tego nie zrobilem bo co by to dalo?... ucieczka w pustke. dalem rade. podsumowujac nie bralem nic przed matura, dalem rade samemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tak, wlasnie zamierzam wybrac sie na psychoterapie, po raz kolejny, tylko zakoncze sesje na uczelni. poprzednie 2 razy nic nie daly, przez moje pesymistyczne pojdescie i odrazy praktycznie zrezygnowalem, wierzac ze nagle to samo minie, ale mylilem sie.

Samo z siebie to będzie tylko gorzej. Na jaki rodzaj terapii chodziłeś? Próbowałeś behawioralno-poznawczej? Jest najskuteczniejsza w takich przypadkach.

 

Co jeśli bym Ci powiedział że Twój problem to ucieczka od pewnych aspektów życia? Biegunka - szybkie wydalenie niestrawionych treści. Używając analogii, symboliki oraz dwuznaczności wychodzi:

Nie wiem skąd ta symbolika i dwuznaczności. Jelita są dosyć mocno unerwione i po prostu każdy lęk wyzwala reakcje przystosowawcze - w tym biegunkę. Temat jest dobrze poznany od strony medycznej i psychiatrycznej i jakiekolwiek interpretacje typu "chcesz pozbyć się problemu nie podejmując konfrontacji z nim" są dla mnie niedorzeczne.

 

u mnie jest tak ze bardzo sie stresuje kiedy na cos czekam i oczekuje

Nigdy nie myślałeś że to może mieć podłoże społeczne? Czekasz na coś, nie możesz wyjść w tym czasie - bo wstydzisz się tego przed innymi? Ja tak mam jak wchodzę na salę tuż przed egzaminem - bo jak już kartki są rozdane to mogę wyjść ("usprawiedliwiając się" przed grupą że nic nie umiem), konsekwencje niespołeczne (że nie zdam egzaminu) tracą wtedy znaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem skąd ta symbolika i dwuznaczności. Jelita są dosyć mocno unerwione i po prostu każdy lęk wyzwala reakcje przystosowawcze - w tym biegunkę. Temat jest dobrze poznany od strony medycznej i psychiatrycznej i jakiekolwiek interpretacje typu "chcesz pozbyć się problemu nie podejmując konfrontacji z nim" są dla mnie niedorzeczne.

Nie wiem czemu oceniasz moją interpretację skoro nie jest skierowana do Ciebie. Pozwólmy never1337 ją ocenić wedługo swojego rozumowania.

Temat jest dobrze poznany? Chyba w leczeniu objawów :D

Pierwszy lepszy przykład: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_jelita_dra%C5%BCliwego

Patofizjologia: Pierwotna przyczyna nie jest znana.

 

Jeśli czegoś nie rozumiesz, nie nazywaj tego niedorzecznym. Odkrycie Kopernika - niedorzeczność, Jezus jako prorok - potępiony przez ludzi, którzy "wyznawali" jego religię (niedorzeczność). A teraz nawet dziecko wie, czym są te "niedorzeczności". Czystą prawdą.

Samo poznanie i świadomość kluczem do rozumienia :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

never1337, witaj :)

Przeczytałem twój post i wiesz co cierpisz na zaburzenia lekowe :)

Słuchaj tak samo jak ty od dziecka cierpię na różne, że tak powiem nerwicówki, a czasem nawet silne lęki już jako mały dzieciak, fobię też miałem i zresztą mam ale jest jakby wyciszona przez inne rzeczy.

Słuchaj każdy z tą przypadłością doznaje różnych nieprzyjemnych objawów, lęk atakuje różne części ciała, w twoim przypadku jest to parcie na pęcherz, biegunka i wymioty. Ja np zawsze miałem straszne duszności i mdłości nie do zniesienia. Te rzeczy przytrafiają się nie tylko ludziom z nerwicą, ilu zdrowych przed egzaminem ma biegunke boli ich brzuch itp, to normalna reakcja, tyle że u nas którzy mamy skłonności do lęków wygląda to często dużo gorzej.... jak choćby u ciebie.

Leków nie masz co łykać, tak jak koledzy wcześniej mówili spróbuj psychoterapii, szczególnie że masz też lęk przed ludźmi,może bardziej przed kompromitacją, masz wrażenie że wszyscy na ciebie patrzą itp. To wszystko bierze się niestety z LĘKU i nie ważne jak to nazwiemy nerwica, fobia, na pewno da się z tego wyjść, trzeba z tym wygrać i jak tylko można zapomnieć....o tym syfie.

Życze powodzenia i pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesc Victorek ;)

no zdaje sobie sprawe i bylem swiadkiem, przed zdarzeniami takimi jak egzaminy itp. wielu ludzi cierpi na takie cos, z tym,ze u nas ludzi chory jest ta na porzadku dzienny, nawet kiedy nie ma sie czym stresowac to ciagle mam jakis lek i zmartwienia ;/

hmm piszesz,ze lekow nie mam sie co tykac, a czy psychoterapia czesto nie wiaze sie z zazywaniem jakis lekow psychotropowych ?

 

Samo z siebie to będzie tylko gorzej. Na jaki rodzaj terapii chodziłeś? Próbowałeś behawioralno-poznawczej? Jest najskuteczniejsza w takich przypadkach.

odbylem kilka wyzit prywatnych u psychologa i ze 2-3 razy u psychiatry kiedy przypisala mi jakies lekarstwa, nie pamietam juz nazwy, ale jedno braelm 2tyg po czym zrezygnowalem bo krecilo mi sie w glowie. od tego czasu nie przyjmowalem zadnych lekow tego typu i zrezygnowalem z wizyt... ale teraz zamierzam isc ponownie na terapie, bo inaczej sobie chyba nie poradze.

 

Nigdy nie myślałeś że to może mieć podłoże społeczne? Czekasz na coś, nie możesz wyjść w tym czasie - bo wstydzisz się tego przed innymi? Ja tak mam jak wchodzę na salę tuż przed egzaminem - bo jak już kartki są rozdane to mogę wyjść ("usprawiedliwiając się" przed grupą że nic nie umiem), konsekwencje niespołeczne (że nie zdam egzaminu) tracą wtedy znaczenie.

 

tak, czesto wstydze sie przed innymi,ze postrzega mnie w jakis sposob, to wszystko jest powiazane. a jak jestem w jakims stresujacym miejscu, sytuacji to zawsze sobie mowie i mysle, ze moge wyjsc albo uciec od tego w razie czego, co lekko hamuje objawy leku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spinoza1988, czemu sugerujesz jakieś problemy z prostatą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie z powodu częstomoczu. Ale skoro to występuje tylko w sytuacjach lękowych to raczej nie to...

 

hmm piszesz,ze lekow nie mam sie co tykac, a czy psychoterapia czesto nie wiaze sie z zazywaniem jakis lekow psychotropowych ?

Nie wiem czemu ludzie piszą żeby nie brać. Ja biorę od dawna i prawdę mówiąc tylko to jakoś trzyma mnie na powierzchni, bez nich z domu bym nie wyszedł, a tak pracuję, mam kochającą dziewczynę (przed spotkaniami z którą łykam xanax), jakoś się to kręci. Tylko na studia za słaby jeszcze jestem. A problem mam generalnie identyczny jak ty.

 

Co do psychoterapii - jeżeli już to raczej wyklucza się z lekami. Tzn. psychoterapia uczy cię radzenia sobie z sytuacjami lękowymi, a nie nauczysz się tego nie mając takich sytuacji (bo leki hamują).

 

odbylem kilka wyzit prywatnych u psychologa i ze 2-3 razy u psychiatry kiedy przypisala mi jakies lekarstwa, nie pamietam juz nazwy, ale jedno braelm 2tyg po czym zrezygnowalem bo krecilo mi sie w glowie. od tego czasu nie przyjmowalem zadnych lekow tego typu i zrezygnowalem z wizyt... ale teraz zamierzam isc ponownie na terapie, bo inaczej sobie chyba nie poradze.

No - to raczej nie była terapia. Idź normalnie na terapię behawioralno-poznawczą. Ale od razu mówię że łatwo nie będzie, dużo będzie sytuacji kiedy będziesz musiał konfrontować się z lękiem i analizować go w momentach, kiedy najchętniej schowałbyś się gdzieś głęboko i uciekł.

 

Ale inaczej się nie da...

 

tak, czesto wstydze sie przed innymi,ze postrzega mnie w jakis sposob, to wszystko jest powiazane. a jak jestem w jakims stresujacym miejscu, sytuacji to zawsze sobie mowie i mysle, ze moge wyjsc albo uciec od tego w razie czego, co lekko hamuje objawy leku.

Wyjść albo uciec - a jeżeli nie możesz, ale jest dostępna cały czas toaleta? Dla mnie to jest nawet lepsze od ucieczki. Jeżeli wiem że mogę tam siedzieć ile chcę i nikt nie będzie mnie poganiał, czekał w kolejce (bo np. jest kilka toalet), są zamki itd. Sama świadomość tego uspokaja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Częstomocz częstomoczem, ale ja tutaj osobiście nie znalazłem czynników patogennych, które mogłyby kryć za sobą nowotwór (laptop na jajach, zbyt długi czas spędzony w pozycji siedzącej, poddawanie narządów płciowych wysokiej temperaturze etc.) No i podstawa - bóle podbrzusza oraz zgrubienia jąder. Autor tematu niczego takiego nie stwierdził.

 

Ale jasne, zrobić PSA nie zaszkodzi, z tym że w NFZ może to trochę potrwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem czemu ludzie piszą żeby nie brać. Ja biorę od dawna i prawdę mówiąc tylko to jakoś trzyma mnie na powierzchni, bez nich z domu bym nie wyszedł

ze mna akurat tak nie jest i wychodze z domu normalnie, tylko rzeczy typu spotkanie ze znajomymi, albo jakis wyjazd i oczywiscie szkola mnie bardzo stresuja. jak jestem samemu to oprocz tego ze mam leki egzystencjonalne to czuje sie w porzadku.

 

Wyjść albo uciec - a jeżeli nie możesz, ale jest dostępna cały czas toaleta? Dla mnie to jest nawet lepsze od ucieczki. Jeżeli wiem że mogę tam siedzieć ile chcę i nikt nie będzie mnie poganiał, czekał w kolejce (bo np. jest kilka toalet), są zamki itd. Sama świadomość tego uspokaja.

tak mam dokladnie tak, ze jak mam swiadomosc ze moge wysjc i jest toaleta to uspokoja mnie to. albo przykladowo jak moj wyklad w szkole trwa 1h30min i wysiedze juz w leku z godzine to te ostatnie pol godz nie sprawia mi problemu , jakos uspokajam sie bo wiem,ze malo do konca.

 

Częstomocz częstomoczem, ale ja tutaj osobiście nie znalazłem czynników patogennych, które mogłyby kryć za sobą nowotwór (laptop na jajach, zbyt długi czas spędzony w pozycji siedzącej, poddawanie narządów płciowych wysokiej temperaturze etc.) No i podstawa - bóle podbrzusza oraz zgrubienia jąder. Autor tematu niczego takiego nie stwierdził.

 

Ale jasne, zrobić PSA nie zaszkodzi, z tym że w NFZ może to trochę potrwać.

 

bóli zadnych nie mam, poprostu jak sie czyms stresuje to momentalnie mam uczucie pelnego pecherze i musze sie odsikac. a jak siedze sam i sie nie stresuje to i tak czesto o tym mysle i czesto sprawdzam czy chce mi sie sikac i wtedy mi sie zachciewa, to tak schiza ;> a jak zagram dluzsza partyjke na kompie albo czyms sie zajmie to jakos mi sie nie chce...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rak stercza dopiero po 30tce u murzynow, u rasy bialej po 40tce dopiero . wiec spokojnie.

zapalenie prostaty natomiast to bardzo czesto choroba mezczyzn w kazdym wieku. (praktycznie od dziecinstwa).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ze mna akurat tak nie jest i wychodze z domu normalnie, tylko rzeczy typu spotkanie ze znajomymi, albo jakis wyjazd i oczywiscie szkola mnie bardzo stresuja. jak jestem samemu to oprocz tego ze mam leki egzystencjonalne to czuje sie w porzadku.

U mnie też tak było, najpierw konkretny przedmiot w szkole, potem niestety się pogłębiło. Zresztą teraz już sam nie wiem gdzie kończę się ja a zaczyna działanie leków... Ale funkcjonuję, to jest najważniejsze.

 

Spotkanie ze znajomymi - kiedy jest najgorzej? U mnie wtedy, kiedy muszę na kogoś czekać, choćby chwilę, kiedy wiem że nie mogę się ruszyć bo zawiodę tą osobę. Ogólnie wszystko kręci się wokół chęci spełniania oczekiwań, które (tak mi się w środku wydaje) mają wobec mnie inni.

 

Ktoś na forum polecał metodę Lindena: post162851.html - jeżeli znasz angielski to możesz spróbować. Ja sobie ściągnąłem audiobooka i zamierzam słuchać, zobaczymy czy chociaż trochę pomoże.

 

bóli zadnych nie mam, poprostu jak sie czyms stresuje to momentalnie mam uczucie pelnego pecherze i musze sie odsikac.

Z ciekawości - jak jest z sikaniem przy innych? Np. pisuar, ktoś obok się kręci, albo nawet jak jesteś gdzieś z kumplami. Nie jest ci trudno zacząć (i włączają się myśli że jak nie zaczniesz to ktoś pomyśli że masz coś tam nie tak)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie też tak było, najpierw konkretny przedmiot w szkole, potem niestety się pogłębiło. Zresztą teraz już sam nie wiem gdzie kończę się ja a zaczyna działanie leków... Ale funkcjonuję, to jest najważniejsze.
ja tez funkcjonuje, a zaczynalo sie tez przed problemy ze szkola i powoli przed spotkaniem z dziewczyna. a jak twoje sprawy z plcia przeciwna ? jak leki i odczucia?

 

Spotkanie ze znajomymi - kiedy jest najgorzej? U mnie wtedy, kiedy muszę na kogoś czekać, choćby chwilę, kiedy wiem że nie mogę się ruszyć bo zawiodę tą osobę. Ogólnie wszystko kręci się wokół chęci spełniania oczekiwań, które (tak mi się w środku wydaje) mają wobec mnie inni.

chyba mamy podobnie, najgorzej jest kiedy oczekuje i wiem,ze juz nie moge sie wycofac. ogolnie mam tak przed wszystkim, przykladowo kiedy oczekuje na sprawdzian, jak juz zaczne pisac to jest lepiej, jak oczekuje az ktos do mnie przyjdzie etc.

 

Z ciekawości - jak jest z sikaniem przy innych? Np. pisuar, ktoś obok się kręci, albo nawet jak jesteś gdzieś z kumplami. Nie jest ci trudno zacząć

hah z tym to jest tragedia, jak sie krecil duzo osob obok to nie potrafie sie odsikac, albo nie moge zaczac... a na jakiejs imprezie domowce to jak ide do WC to tez jest ciezko bo wydaje mi sie ze wszyscy sluch skupiaja na mnie.. to jest powiazane z ta fobia, tak mi sie wydaje. Kiedys jak zaczynalem chorowac to w ogole krepowalem sie komus powiedziec,ze potrzebuje isc do WC zrobic to i tamto, nie wiem dlaczego :< teraz juz oswoilem moich znajomych z tym i mowie prosto z mostu i nie przejmuje sie. gorzej jest z osobami, ktorych nie znam, albo plcia przeciwna... ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a jak twoje sprawy z plcia przeciwna ? jak leki i odczucia?

Z tym raczej nie mam problemów większych niż przed spotkaniem np. z kumplem. Pierwszy kontakt w sieci albo przez znajomych, a potem leci samo. To ja kontroluję sytuację. Mimo że często mam lęki i muszę brać coś na uspokojenie, nawet teraz, kiedy jestem z dziewczyną rok, bardzo się kochamy, ufamy sobie a ona o wszystkim wie...

 

Poza tym doszedłem do wniosku że jeżeli mam z kimś być na serio, znamy się już trochę, to nie mogę ukrywać swoich problemów - bo co, mam się męczyć cały czas? Dlatego moja dziewczyna wie o wszystkim, na początku powiedziałem sobie - jeżeli ma mnie przez to zostawić, przez to, że mam jakieśtam problemy, to lepiej żeby to się stało jak najszybciej niż później. A teraz wiem że ona nie jest taka żeby mnie przez to zostawić.

 

To też jest jakieśtam wyobrażenie o tym co myślą o nas inni. A skąd my to możemy wiedzieć... Możemy się tylko domyślać. I często domyślamy się niesłusznie. Często związki rozpadają się dlatego że próbujemy być tacy jak myślimy, że komuś będzie pasowało, a okazuje się że tej osobie pasowaliśmy prawdziwi i zniszczyliśmy wszystko zakładając maskę. Dziewczyny nie są głupie, widzą kiedy ktoś udaje.

 

chyba mamy podobnie, najgorzej jest kiedy oczekuje i wiem,ze juz nie moge sie wycofac. ogolnie mam tak przed wszystkim, przykladowo kiedy oczekuje na sprawdzian, jak juz zaczne pisac to jest lepiej, jak oczekuje az ktos do mnie przyjdzie etc.

Dokładnie...

 

Na sprawdzianie (nie wiem czy o tym już pisałem) jest tak, że najgorsze jest czekanie na możliwość przeczytania pytań. Przynajmniej u mnie. Bo wtedy wiem że nie mogę wyjść, a jak już przeczytam pytania to mogę - mówiąc że nic nie umiem. Usprawiedliwiając się w ten sposób przed grupą, żeby nie uznała mnie za świra.

 

Mimo że zawsze można zasłonić się zatruciem - to się zdarza każdemu.

 

Z ciekawości - jak jest z sikaniem przy innych? Np. pisuar, ktoś obok się kręci, albo nawet jak jesteś gdzieś z kumplami. Nie jest ci trudno zacząć

hah z tym to jest tragedia, jak sie krecil duzo osob obok to nie potrafie sie odsikac, albo nie moge zaczac... a na jakiejs imprezie domowce to jak ide do WC to tez jest ciezko bo wydaje mi sie ze wszyscy sluch skupiaja na mnie.. to jest powiazane z ta fobia, tak mi sie wydaje.

No u mnie tak samo :) Ale zwykle się udaje... Po jakimś czasie zacząć. Do pisuaru. Na żaglach to była tragedia, wszyscy szli na dziób się odlać a ja... No jak już się przemogłem i zmusiłem to stałem tam z minutę i czekałem tylko aż zaczną pytać co jest. Ale nie zaczęli.

 

Prawda jest taka że ludzi kompletnie nie obchodzi co my robimy w kiblu ani w jaki sposób sikamy - ciebie przecież też nie obchodzi jak robią to inni. A jednak tak sobie wkodowaliśmy i wyjście do toalety jest czymś wstydliwym...

 

Kiedys jak zaczynalem chorowac to w ogole krepowalem sie komus powiedziec,ze potrzebuje isc do WC zrobic to i tamto, nie wiem dlaczego :<

Może dlatego że w toalecie czujesz się bezsilny? Ktoś ma nad tobą przewagę, może nagle otworzyć drzwi, albo zacząć się dobijać, i co wtedy... Ja wtedy czuję się zagrożony.

 

teraz juz oswoilem moich znajomych z tym i mowie prosto z mostu i nie przejmuje sie. gorzej jest z osobami, ktorych nie znam, albo plcia przeciwna... ;/

Znajomym po prostu mówię "zaraz wracam" albo wstaję i idę nie mówiąc nic... Nieznajomym w sumie też. Dziewczyny... Od początku raczej mówiłem że sorry ale muszę iść się załatwić... No one też to przecież robią :) Chociaż i tak czułem że zrobiłem coś źle, że nie powinienem, miałem wyrzuty sumienia z powodu tego że musiałem iść do kibla. I często wstrzymywałem, i było jeszcze gorzej, bo zamiast iść i szybko zrobić co miałem do zrobienia, siedziałem tylko z cierpiącą miną i kompletnie bez nastroju...

 

Słuchaj - wyobraź sobie dwie sytuacje. Umówiłeś się z kimś i nie przyjechałeś, zawiodłeś. Ale raz z powodu biegunki nerwicowej a drugi raz uciekł ci autobus. Wstydzisz się bardziej tej pierwszej sytuacji przed samym sobą? Ja tak. Jak nawalę bo np. zachoruję na coś albo ucieknie autobus, czy mam coś załatwić a nie załatwię bo np. urząd jest zamknięty, to jest spoko, trudno, zdarza się. Jeżeli nie zrobię tego z powodu biegunki z nerwów, nienawidzę siebie, wstydzę się tego przed sobą, mam ogromne poczucie winy, że kogoś zawiodłem... Siebie? Nie zdarza się, moje potrzeby nie mają wtedy żadnego znaczenia. Ten egzamin który obleję z powodu ucieczki też - chodzi tylko o reakcję grupy, ludzi, to że ja obleję i będę miał problemy kompletnie traci znaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziewczyna wszystko wie, a jak czujesz sie przed spotkaniami z nia, wiedzac,ze akceptuje to wszystko i mozesz skoczyc w krzaczki w razie czego ;) mimo wszystko czujesz sie zagrozony?

 

 

Poza tym doszedłem do wniosku że jeżeli mam z kimś być na serio, znamy się już trochę, to nie mogę ukrywać swoich problemów

dokladnie, jak bede w zwiazku to na pewno zrobie to samo..

 

Usprawiedliwiając się w ten sposób przed grupą, żeby nie uznała mnie za świra.

i tu wlasnie ujawnia sie ta fobia... ;(

 

dokladnie to nie chodzi nawet o to, jak siedze na wykladzie i mialbym wyjsc czy spytac czy moge wyjsc do wc, to nie wyobrazam sobie zeby to zrobic...

 

Chociaż i tak czułem że zrobiłem coś źle, że nie powinienem, miałem wyrzuty sumienia z powodu tego że musiałem iść do kibla. I często wstrzymywałem, i było jeszcze gorzej, bo zamiast iść i szybko zrobić co miałem do zrobienia, siedziałem tylko z cierpiącą miną i kompletnie bez nastroju..

ja zawsze wyobrazam sobie sytuacje,ze np. siedze z kobieta w parku i nagle mi sie zachciewa )nie pamietam, ale chyba cos takiego nie mialo miejsca) zachciewa potrzebe, i co wtedy? a w poblizu nie ma WC..

 

łuchaj - wyobraź sobie dwie sytuacje. Umówiłeś się z kimś i nie przyjechałeś, zawiodłeś. Ale raz z powodu biegunki nerwicowej a drugi raz uciekł ci autobus. Wstydzisz się bardziej tej pierwszej sytuacji przed samym sobą?

rowniez wybieram 1 opcje... wstydze sie strasznie przed samym soba. przykladowa sytuacja moze byc to,ze odmowilem wyjazdu z kumplami na kilka dni bo sie balem, a pozniej mialem wyrzuty do samego siebie, a przeciez oni znaja moje problemy, jednak mimo wszystko odmowilem... jestem zly na siebie w takich sytuacjach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dziewczyna wszystko wie, a jak czujesz sie przed spotkaniami z nia, wiedzac,ze akceptuje to wszystko i mozesz skoczyc w krzaczki w razie czego ;) mimo wszystko czujesz sie zagrozony?

Tak. Bo mimo wszystko wstydzę się tego...

 

ja zawsze wyobrazam sobie sytuacje,ze np. siedze z kobieta w parku i nagle mi sie zachciewa )nie pamietam, ale chyba cos takiego nie mialo miejsca) zachciewa potrzebe, i co wtedy? a w poblizu nie ma WC..

No u mnie tak było - ale akurat jej się zachciało płynnie :) Pobiegliśmy gdzieś do jakiejś szkoły i tyle...

 

z wybieram 1 opcje... wstydze sie strasznie przed samym soba. przykladowa sytuacja moze byc to,ze odmowilem wyjazdu z kumplami na kilka dni bo sie balem, a pozniej mialem wyrzuty do samego siebie, a przeciez oni znaja moje problemy, jednak mimo wszystko odmowilem... jestem zly na siebie w takich sytuacjach

No właśnie... Tak to jest :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×