Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
suzak29

Nieuzasadniony lęk przed gazem :/

Rekomendowane odpowiedzi

A Ja sie boje autami na gaz jezdzic :lol:

psycho-logic, zmień kuchenkę na prąd :D i po kłopocie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widziałam jak wybuchł kiedys hehhe i na drzewie sie znalazł wysokoooo

Ponoć to sie nie zdarza za czesto,ale wole jezdzic na paliwie :D

Za chiny nie wsiade do auta na gaz nawet gdybym miała z buta isc 10 km

psycho-logic, no a Twoja mama Ci nie gotuje :?::?:

Zupki dobre na szybko heheh

 

---- EDIT ----

 

a moja ciotka ma w domu taka kuchenke na butle wiesz nie???

To do niej tez nie wejde,nie moge czuc gazu wogóle,kiedyś też jak byłam mała jak sie kąpałam to sie zatrułam gazem bo z junkersa sie ulatnial może dlatego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hhehehhh nom z tym ogrzewaniem tez prawda,ale jak jest wszystko sprawne i dobra wentylacja to chyba nie ma sie co bac....

wiesz co bo myslisz za dużo i dlatego tak sie dzieje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psycho logic ja się spotkałem z takim zjawiskiem ,co prawda sam się boję też podobnych rzeczy ale raczej tak że tak powiem nie jakoś panicznie czy coś, jakieś tam obawy po prostu są ale to chyba normalne, natomiast moja siostra ma też nerwicę, choć może wcale od tego nie zależy ale panicznie boi się właśnie gazu, a w dodatku w domu swoim ma właśnie kuchenkę na butlę, pamiętam jak ona strasznie panikowała jak kiedyś poszedłem dokręcić tam taką rureczkę, aż się dziwiłem jak można się takiego czegoś bać! a odkąd choruję to niczemu absolutnie NICZEMU się już nie dziwię :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam pomysł.Może nie jest najwyższych lotów,i mam nadzieję,że się nie pogniewasz,ale staram się jakoś pomóc :) Może jak idziesz coś ugotować,to otwieraj szeroko okno.Wtedy nie będzie żadnego niebezpieczeństwa,bo będzie stały przepływ świeżego powietrza,więc nawet jakby się cośtam ulatniało,to ani nie wybuchnie,ani się nie zatrujesz.Jak już sobie ugotujesz to sprawdź,czy napewno nic gazem nie śmierdzi i zamkinij okno.Wiem,że jest zima,i otwieranie okna to nic przyjemnego w ciepłym domku,ale myślę,że lepiej przez chwilkę pomarznąć,niż być głodnym.Zawsze możesz ubrać ciepły polar i szalik. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No ale widze ze lek ma postac fobii, a to jest trudne do zwalczenia, co wiecej dna osoba sobie zdjaje sprawe ze dany lek jest praktycznie nieuzasadniony.

psycho-logic, faktycznie otwieraj okna, a tak naprawde zeby doszlo do jakiegos wypadku z gazem to musi byc go naprawde duzo, oprocz tego jesli gaz sie pali to nie wybuchnie, bo nie ma gazu ktory moglby wybuchnac bo jest spalany, mozesz tez kupic jakis czujnik gazu jesli myslisz ze to moze Cie uspokoic.

Z drugiej strony Tobie sie nie dziwie, na wlasne oczy widzialem eksplozje 10 kg butli gazowej, na 2 sekundy rozswieltilo sie cale osiedle, huk nieprawodopodny, a od wstrzasu myslalem ze zawali sie caly blok, no ale tam mielismy doczynienia z zamontowana NA LEWO instakacja gazowa :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystkie instalacje montowane "na lewo" (przez osobę która nie ma świadectwa kwalifikacyjnego czyli tzw. uprawnień gazowych, do otrzymania których wymagane jest przeszkolenie i zdanie egzaminu) mogą zrobić niespodziankę - właśnie po to na kursie kładzie się duży nacisk na BHP, żeby certyfikowane instalacje zakładane przez gazowników z uprawnieniami nie zrobiły żadnej niespodzianki. Kiedyś dawno temu na szkoleniu z BHP (odnośnie energetyki, bez związku z gazem) gościu opowiadał dygresję, że rury wodne mają prawy gwint a gazowe lewy - właśnie po to żeby nie było fizycznej możliwości podłączenia gazu do instalacji wodnej i odwrotnie. Nie wiem jak to jest teraz.

 

Warto za to zadbać o stan instalacji wentylacyjnej - są specjalne czujniki sprawdzające drożność wentylacji, domowo można po prostu przyłożyć rękę i sprawdzić czy jest ciąg (czy wentylacja zasysa powietrze) - jeżeli nie ma albo co gorsza powietrze leci z instalacji do mieszkania (tzw. SBS, w 1984 r. ponad 30% budynków miało ten problem, teraz nie wiem), to trzeba to zgłosić.

 

Czujnik gazu to też niezły pomysł - pierwszy z brzegu z Allegro: http://www.allegro.pl/item502956702.html

 

Co do nagłego wybuchu gazu, kiedy akurat coś się gotuje na kuchence - jest to fizycznie niemożliwe. Gaz jest spalany przez cały czas w tempie wyznaczanym przez dostarczanie go w pewnej objętości w jednostce czasu, więc nie ma jak powstać reakcja lawinowa, a z powodu różnicy ciśnień płomień nie cofnie się do środka. Żeby nastąpiła zauważalna eksplozja albo zatrucie, tego (niespalonego) gazu musiałoby się ulotnić sporo - musiałby wymieszać się z powietrzem i czekać tam na zapłon niewchłonięty przez wentylację. A gaz w powietrzu wykryje czujnik z allegro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja miałam inną sytuacje z gazem :D przyjechało 2 gosci z SM z płynem ludwikiem do mycia naczyc i zaczeli smarować koło licznika od gazu, zawołali mnie i kazali patrzec jak bąbelki wychodza z rury :D i mowia ze to nic wielkiego ,żebym zadzwoniła na pogotowie gazowe :shock: poszli sobie , ja panika na maxa zamknełam sie w pokoju od razu sie zahiperwentylowałam :mrgreen: myslałam ,że umre zatkałam dziure od dołu w drzwiach normalnie szok , zadzwonilam na pogotowie gazowe przyjechali- facet mówi ze dość mocno sie gaz ulatnia. to juz na maxa podniósł mi cisnienie coś tam naprawili , ale lęk ze sie zatruje został jeszcze na 2 doby . okna otworzylam wymaroziłam mieszkanie , wariatka :D ale ile strachu sie najadłam :shock: a miałam takiego sasiada co w skrzynke z gazem na podwórku wjechal , :D gaz sadził do góry normalnie szok facet dostał ataku paniki to mało powiedziane latał po ulicy krzyczał ludzie uciekajcie z domu pali sie , u nas wszystkie rury od gazu grały w piwnicy , babka moja wyleciała z domu z drewniania skrzyneczka z pieniedzmi w koszuli nocnej, a dzialo sie to w wielkanoc rano , był bardzo ciepły kwiecień, a ten dziad przyjechal do matki na jajko tak ja załatwił ,ze kobita sie w szpitaku znalazła ze starchu , wracajac do niego latał po tej ulicy- ludzie wybiegli , a ten zamiast dzwonic do gazowni to po straz zadzwonil i policje- zjechało sie straży od groma , a trza bylo po gazownika zeby gaz odciał. Paniki narobił moja babcia juz nocy nie spała ,jak on przyjzdzał trzesła sie jak galareta :D teraz mieszkam w mieszkaniu z piecami gazowymi ,na poczatku sie balam ze sie zatruje gazem , ale przeszło mi :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej, ja też się boję gazu, myślałam że jakaś dziwna jestem. na szczęście u mnie wszystko na prąd, ale i tak często przed zaśnięciem (zwłaszcza kiedyś) miałam w głowie obrazy wybuchów, pożarów, obmyślałam drogi ewakuacji, etc. Jak jestem u kogoś, zwłaszcza na noc, i ktoś ma ogrzewanie na gaz, albo gotuje na kuchence gazowej.... kosmos. jak tylko czuję zapach gazu to zwiewam na zewnątrz pod jakimś głupim pretekstem. albo kąpanie się z głową przy bojlerze, gdzie gaz podgrzewa wodę - podświadomie czekam aż cala kamienica wyleci w powietrze (to zwykle bywa u mojego dziadka). gaz to straszna sprawa, w moim domu będę mieć wszystko na prąd, obiecuję to sobie o.O

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak trochę gazu będzie w powietrzu to nic się nie stanie, zresztą przecież między odkręceniem a zapaleniem tego gazu trochę leci - tak jest od lat w milionach mieszkań i nic nie wybucha. A do butli w przypadku wątpliwości polecam klucz dynamometryczny - wtedy wskazówka pokazuje ci siłę zakręcenia, zawsze dokręcasz do określonej siły i tyle.

 

Czemu czujnik by cię jeszcze bardziej nakręcił?

 

A kuchenka na prąd to raczej ucieczka od problemu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wiesz co, ogólnie ja mam taki problem z własnym "JA" czasem mu nie ufam

Strach przed tym że zwariujesz i zrobisz coś nieracjonalnego? Też sobie czasami nie ufam. Ale wtedy uświadamiam sobie że tak naprawdę nigdy w dorosłym życiu nie zrobiłem niczego nieracjonalnego - więc nie ma powodu żeby myśleć że nagle zrobię... To się nie zdarza.

 

A tobie się zdarzyło? Nie mówię o dzieciństwie bo wtedy wszyscy eksperymentują tylko o w miarę dorosłym życiu (powiedzmy od 16 roku życia).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×