Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Autodestrukcja

banał nie do rozgryzienia ;)

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

A ja myslę że szczęście jest banalne ;)

Problem tkwi w tym dlaczego nie chcemy sobie na nie pozwolić. Dlaczego nie możemy/ dlaczego boimy się/ nie chcemy w pełni zaakceptować rzeczywistości ot tak, po prostu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w całej swej prostocie zbyt trudne do zrozumienia :cry:

ale co do szczęścia to masz rację: wszystko wkoło może się walić, palić a człowiek może mieć ten wewnętrzny spokój...tylko jak go osiągnąć>?< po 20 latach medytacji czy może dopiero przed śmiercią jak nie pozostaje nam nic innego tylko pogodzić się z tym co jest? ja chyba jestem niereformowalna jeśli idzie o szczęście :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Autodestrukcja, tak to jest banał. Ale strasznie trudny i pracochłonny,bo tkwi w nas samych. Właściwie to od nas wszystko zależy,można powiedzieć że jesteśmy w takiej a nie inne sytuacji na własne życzenie. Ale środowisko w jakim żyjemy też ma na nas duży wpływ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

de Mello powiedział "czy wiesz, że możesz być w depresji i być jednocześnie szczęśliwy?"

rozumiem to tak, że depresja, nerwica i wszelkie zaburzenia nie są całym umysłem, być może są w nim takie przestrzenie, które nie zależą od depresji; nie wiem, nie doświadczyłem jakiegoś przebudzenia,ale sporo ludzi o tym mówi z własnego doświadczenia i jest to interesujące;

doświadczyłem natomiast sytuacji, w której czułem się źle, cierpiałem i byłem jednocześnie na spotkaniu ze znajomymi; nikt nie wiedział, że coś się ze mną dzieje,a ja nie miałem ochoty nikogo informować, aż w końcu stało się to nie istotne; dalej czułem doła,ale jednocześnie autentycznie żartowałem i w zasadzie może w jakimś sensie byłem szczęśliwy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dalej czułem doła,ale jednocześnie autentycznie żartowałem i w zasadzie może w jakimś sensie byłem szczęśliwy?

 

Też tak mam czasem. Mimo depresjonerwicy potrafię się śmiać i dobrze bawić. Momenty rozluźnienia są potrzebne, bo inaczej to by człowiek wykorkował chyba. Jednak zauważyłem też, że dobra zabawa jest czasem ucieczką przed psychoproblemami. Będąc sam nie potrafię poradzić sobie z natręctwami, nie potrafię się skupić, wczuć się w siebie. Dlatego uciekam w zabawę, w siedzenie przed kompem, w spanie, w telewizję, byleby tylko nie być sam na sam ze sobą, byleby nie myśleć o poważnych sprawach. I to nie jest chyba dobre :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja próbuje sie czymkolwiek zająć, jak zaczne myśleć o sobie, o swojej sytuacji to jest tragedia... nie pamiętam kiedy ostatnio czułam sie szczęśliwa, nawet jak jestem ze znajomymi rozmawiam i śmieje sie to w środku w myślach mam tylko swoje problemy :( smutne to ale prawdziwe...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mimo depresjonerwicy potrafię się śmiać i dobrze bawić.

Ja się czasem zastanawiam, czy bycie wesołym a bycie szczęśliwym to to samo. Chyba jednak nie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chyba nie, ja jestem nieraz wesoła, często się śmieje, ale to chyba raczej tak na pokaz, żebym wyglądała w miare normalnie... a do szczęścia mi dużo brakuje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się czasem zastanawiam, czy bycie wesołym a bycie szczęśliwym to to samo. Chyba jednak nie...

 

Trudno powiedzieć. Raczej nie to samo, jednak kiedy jesteś rzeczywiście wesoła i dobrze się bawisz a nie tylko udajesz, to w danej chwili mimo problemów możesz być chyba w jakimś sensie szczęśliwa tak jak to ktoś wyżej napisał..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
w tym miejscu możemy zapytać banalnie: "co to znaczy być szczęśliwym?"

lub co musi nastąpić, wydarzyć się, by móc poczuć się szczęśliwym?

 

To jest jak związek przyczynowo-skutkowy, żeby poczuć że czujemy się szczęśliwi, czyli zauważalnie lepiej od poprzedniego stanu musimy doświadczyć tych złych uczuć niestety, tak to już jest wpisane w prawo naszego istnienia. Tylko, że my tej owej szczęsliwości zauważamy mniej, i tylko marzymy o tym by czasami poczuć się lepiej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no właśnie, nawet gdy nie mam lęków, mój stan jest stabilny, czuję więcej przestrzeni w codziennym życiu, wręcz na chwilę zapominam o objawach i nie projektuję w głowie negatywnej przyszłości,to też nie zawsze czuję się bosko i świetnie; można powiedzieć, że tak jak zdrowy człowiek - przeciętnie, bez fajerwerków;

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wlasnei, co to znaczy byc szczesliwym... Tego nei da sié raczej konkretnie opisac.. a w kazdym razie dla rozych ludzi szczescie to co innego.. i to sie po prostu czuje..to nic co posiadasz to po prostu jakby podázanie wlasciwá drogá..;) Ja juz czulam ze jestem na tej wlasciwiej drodze.. moze jeszce nei tak pewnie.. ale juz prawie abrdzo blisko juz tak troche po niej stápalam..;) ale jakos cos znowu sie popieprzylo..? jakos zachwial sie grunt.. :( troche tego nie ogarniam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz jestem szczęśliwy. Mam doła, boli mnie brzuch, jestem zadowolony, słucham dobrej muzyki, zaczęłem dobrą książkę, kupiłem sobie parę fajnych książek, mam robotę do zrobienia, naukę do szkoły, jest mi ciepło, jestem najedzony, popijam herbatę.

Wychodzi na plus :smile: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co musi nastąpić, wydarzyć się, by móc poczuć się szczęśliwym?

 

NIC. szcześliwym sie albo jest albo nie jest, szczescie jest w nas. nie mozna być "troche" szczesliwym tak jak nie mozna byc "trochę" w ciazy:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szczęście absolutne nie istnieje, to jakaś mrzonka do której naiwnie tęsknimy całe życie. Poprostu raz jest lepiej a raz gorzej. Jeśli chcesz być szczęśliwy pomyśl sobie: ale jestem szcześliwy/a!!! tyle rzeczy mi w życiu się udało!!! (zakaz myślenia w tym momencie o tym co się nie udało) - oto recepta. Są ludzie którzy poprostu mają tyle naturalnej serotoniny w organizmie, że nie przejmują się małymi kłopotami i cieszą się z byle głupot. Niestety ja do nich nie należę i jestem wiecznie zdołowana i drżę jak osika na wietrze, gdy dopadną mnie nawet małe problemy. Tacy jak ja muszą wspomagać się serotoniną w kapsułkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×