Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
zibimark

Nadmiar seksu a depresja

Rekomendowane odpowiedzi

istnieją bardzo wiarygodne doniesienia ze swiata nauki ze nadmerna aktywnosc seksualna moze stawac sie przyczyną silnych zaburzeń depresyjnych i nerwicowych.Podczas spółkowanie (a szczególnie w akcie orgazmu) wydzielają sie endorfiny i inne substancje stanowiace o przewodnictwie impulsów w mózgu,podczas nadmiernej stymulacji tych obszarów spada patologicznie ich poziom co powoduje labilnosc układu nerwowego i w konsekwencji nazbyt czesto silne zaburzenia nastroju ...

Wniosek..niemal wszystko jest pozyteczne pod warunkiem ze stosujemy to z umiarem i w odpowiednich proporcjach!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

heh moim skromnym zdaniem bzdura zmienił bym tytuł tematu na "BRAK seksu a Depresja" :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
heh moim skromnym zdaniem bzdura zmienił bym tytuł tematu na "BRAK seksu a Depresja" :mrgreen:

 

Buhahaha, dołączam się do inicjatywy :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
heh moim skromnym zdaniem bzdura zmienił bym tytuł tematu na "BRAK seksu a Depresja" :mrgreen:

 

Buhahaha, dołączam się do inicjatywy :lol:

 

Dokładnie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
heh moim skromnym zdaniem bzdura zmienił bym tytuł tematu na "BRAK seksu a Depresja" :mrgreen:

 

Buhahaha, dołączam się do inicjatywy :lol:

 

Dokładnie :mrgreen:

 

 

Podpisuje się pod tym obiema rękami :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A tak poważnie, nie potrafię sobie wyobrazić tego o czym piszesz zibimark. Po stosunku nastrój się raczej poprawia. Nom chyba masz na myśli formy sexoholizmu takie jak np. pedofilia czy nimfomania ale i niemożność sexualna wywołuje problemy natury psychicznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że opisana w 1. poście sytuacja pasuje bardziej do narkotyków niż do seksu. Mechanizm powstawania depresji na skutek zażywania narkotyków chyba może być taki jak opisano. Orgazm, zwłaszcza osiągany z partnerem i w udanym związku, chyba może tylko poprawiać samopoczucie, ale bez powodowania jakiś ukrytych szkód.

 

---- EDIT ----

 

Myślę, że można to sobie wytłumaczyć w na zdrowy rozsądek. Procesy biochemiczne zachodzące w zdrowym mózgu są doskonale wyregulowane, co jest wszak efektem długotrwałej ewolucji tego najdoskonalszego znanego organu. Nie mogą więc przynieść szkody same z siebie. Natomiast ingerencja chemiczna może rzeczywiście te procesy zakłócić - sztuczne pobudzenie nadprodukcji endorfin można porównać z gospodarką rabunkową - system nie ma czasu, aby powrócić do stanu równowagi i wrażliwość mózgu na endorfiny niejako wypala się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy (o ile to wogole naukowe stwierdzenie) to chyba nie maja juz co robic i wymyslaja takiego typu glupoty. Nadmiar seksu jeszcze nikomu nigdy nie zaszkodzil , jezeli juz to niedobor seksu moze raczej pogarszac "nastroj".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też tak sądzę. To się wydaje dość niewiarygodne, że ktoś czerpiący tyle radości i odprężenia będzie z tego powodu nieszczęśliwy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nadmiar to znaczy ile? Sądzę, że powiedzmy nawet tak do trzech ograzmów dziennie to nie powinno zaszkodzić, ale niektórzy są tak uzależnieni, że kilkanaście razy dziennie nawet muszą, a to już na pewno jest szkodliwe. Seksoholizm to choroba mogąca wykończyć człowieka tak samo jak alkoholizm.

 

Też tak sądzę. To się wydaje dość niewiarygodne, że ktoś czerpiący tyle radości i odprężenia będzie z tego powodu nieszczęśliwy.

 

Jak ktoś musi kilka/kilkanaście razy dziennie korzystać z usług prostytutek lub się onanizować, ciągle myśli tylko o jednym, na niczym się skupić nie może, to może być nieszczęśliwy z tego powodu.

 

Naukowcy (o ile to wogole naukowe stwierdzenie) to chyba nie maja juz co robic i wymyslaja takiego typu glupoty.

 

Gdyby nie ci naukowcy, to teraz nie siedziałabyś na forum, gdyż komputerów by nie było. Gdyby nie oni, to leków też by nie było, zwykła grypa oznaczałaby wyrok. Gdyby nie naukowcy, to średnia zycia ludzkiego nie wynosiłaby ok. 75 lat, tylko połowy z nas już by mogło nie być, tak więc trochę więcej szacunku, bo to nie są głupoty ani informacje wyssane z palca, lecz dane oparte zapewne na licznych badaniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehh mam na myśli normalne życie seksualne. Jak ktoś musi kilkanaście razy dziennie by żyć to już nie jest normalne. No chyba, że to jakiś specjalny dzień :)

 

Nie zrozumiałeś co napisała Jovita. A swoją drogą masz jakieś źródła? Chętnie poczytam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ehh mam na myśli normalne życie seksualne.

 

Ale temat nie jest o normalnym zyciu seksualnym. Jak coś jest w nadmiarze to znaczy, że jest tego za dużo, a tym samym oznacza to, iż nie jest w normie.

 

Nie zrozumiałeś co napisała Jovita.

 

A czego tu można nie zrozumieć? Ona jasno neguje tą teorię nie podając żadnych kontrargumentów. Jakby dodała do swojej wypowiedzi słowa "moim zdaniem..." to by było ok, każdy ma prawo do własnego zdania, jednak tych słów nie dodała. Jak obali to:

 

Podczas spółkowanie (a szczególnie w akcie orgazmu) wydzielają sie endorfiny i inne substancje stanowiace o przewodnictwie impulsów w mózgu,podczas nadmiernej stymulacji tych obszarów spada patologicznie ich poziom co powoduje labilnosc układu nerwowego i w konsekwencji nazbyt czesto silne zaburzenia nastroju ...

 

to wówczas będzie mogła pisać, że to są głupoty. Ja mimo iż nie jestem naukowcem, to sam mógłbym z miejsca podać mnóstwo przykładów, że nadmiar seksu może jednak zaszkodzić, np. ktoś uzależniony od seksu zwykle nie ma szans na stworzenie udanego małżeństwa no chyba, że ta druga osoba też jest uzależniona. Kiedyś się natknąłem w necie na artykuł o seksoholiźmie i naprawdę ludzie tym dotknięci mają nieprzyjemne życie. Kto wie, może w necie są nawet specjalne fora dotyczące tego problemu, jak komuś się chce, to niech poszuka.

 

Dużo seksu to zupełnie inne pojęcie niż nadmiar seksu. Duzo seksu jest zdrowe dla człowieka, natomiast nadmiar seksu może być szkodliwy według tego, co ustalili naukowcy.

 

A swoją drogą masz jakieś źródła? Chętnie poczytam.

 

Na ten temat nie mam, więc do autora tematu się z tym zgłoś, choć właściwie wszystko zostało wyjaśnione:

 

Podczas spółkowanie (a szczególnie w akcie orgazmu) wydzielają sie endorfiny i inne substancje stanowiace o przewodnictwie impulsów w mózgu,podczas nadmiernej stymulacji tych obszarów spada patologicznie ich poziom co powoduje labilnosc układu nerwowego i w konsekwencji nazbyt czesto silne zaburzenia nastroju ...

 

Sam też chętnie bym poczytał więcej na ten temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to jeszcze musimy zdefiniować co to jest nadmiar a co chorobliwa seksualność. W sumie może być znacznie więcej wymiarów w których to da się poukładać.

 

Co do niezrozumienia Jovity - ona nic nie pisała takiego, że naukowcy nie są nam potrzebni, wręcz przeciwnie - sugerowała, że jej zdaniem powinni zająć się poważniejszymi sprawami. Nie była to negacja teorii - bo teorii tu nie przedstawiono a tylko jakąś dość rozmytą hipotezę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No to jeszcze musimy zdefiniować co to jest nadmiar a co chorobliwa seksualność.

 

Może się tego dowiemy jak autor wklei linka :smile: .

 

sugerowała, że jej zdaniem powinni zająć się poważniejszymi sprawami.

 

Dla jednych dana dziedzina jest poważna, dla innych nie. Mnie np. nie obchodzi budowa baobabu albo najnowsze osiągnięcia w dziedzinie fizyki kwantowej, ale dla niektórych ludzi to jest bardzo istotne. Jedni naukowcy zajmują się wynalazkami, drudzy wynajdowaniem różnych szczepionek, a jeszcze inni np. wpływem seksu na zdrowie człowieka i tego ostatniego dotyczy ten temat.

 

bo teorii tu nie przedstawiono a tylko jakąś dość rozmytą hipotezę.

 

A to ciekawe, bo dla mnie to jest teoria ustalona na podstawie zapewne licznych doświadczeń. Jedyne czego tutaj brakuje, to źródło tej informacji, ale póki tego nie ma, to zaufajmy autorowi, że tego nie zmyślił ;) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dla jednych dana dziedzina jest poważna, dla innych nie.

O to właśnie chodziło a nie o to, że ma nie być naukowców.

 

Mówisz, że to teoria - czyli, że jak się dzieje? Jaki mechanizm powstawania depresji - które elementy mózgu i jakie substancje działają? A może to psychologicznie? I przy jakim nadmiarze? Nic nie wiemy ani o doświadczeniach ani samej teorii nie przedstawiono. Zapewne jak znam życie jest wiele teorii łączących jedno z drugim. Ale tu nie widzieliśmy żadnej.

 

 

 

To może zrobimy nasze forumowe własne badania? :mrgreen: Komu się robi lepiej po seksie a komu gorzej? Kurcze. Trzeba by jeszcze to mocno porozdzielać. Bo jak ktoś będzie miał seks wbrew woli to może się czuć tym gorzej czym więcej. A jak ktoś chce to wręcz przeciwnie. Myślę, że trzeba mocno sprecyzować pytanie, albo zadać ich wiele.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mnie się zdecydowanie robi lepiej :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie sex wogóle nie interesuje.szkoda czasu,szkoda nerwów.a jeszcze śmieszniejsze jest to że to nikogo nie niszczy tak jak niegdyś przypuszczałem.wręcz przeciwnie.skutek okazał sie odwrotny.dlatego znam wiele przyjemniejszych rzeczy.np AKMS v.s. puszki.świetnie rozładowuje,nie denerwuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gdyby nie ci naukowcy, to teraz nie siedziałabyś na forum, gdyż komputerów by nie było. Gdyby nie oni, to leków też by nie było, zwykła grypa oznaczałaby wyrok. Gdyby nie naukowcy, to średnia zycia ludzkiego nie wynosiłaby ok. 75 lat, tylko połowy z nas już by mogło nie być, tak więc trochę więcej szacunku, bo to nie są głupoty ani informacje wyssane z palca, lecz dane oparte zapewne na licznych badaniach.

 

Wlasnie opieram sie na takiego typu glupotach. Wez sobie pierwsze lepsze czasopismo, jak czytam niektore informacje ktore niby sa oparte na naukowych stwierdzeniach to tylko smiac mi sie chce bo niektore rzeczy to wychodzi ze lepiej dzieci wiedza. Jezeli piszesz ze gdyby nie naukowcy to to czy tamto , to rownie dobrze mozna powiedziec ze gdyby wogole nie Bog to ludzi by nie bylo i m.in ciebie, wiec nie pisz tak bo to bez sensu , a nie trzeba wierzyc we wszystko co napisza i trzeba sie zastanowic czy oby na pewno jest to potwierdzone naukowo , bo wiadomo ze teraz wiadomosci nawet w internecie sa czasem przesadzone albo zle zinterpretowane.

Jezeli nawet twierdza ze nadmiar szkodzi to niech cos z tym zrobia zeby pomagac, a nie tylko robia badania stwierdzaja i co dalej?? niech sie zajma np badaniami dla osob takich jak my zeby nam pomoc bo jak na razie tak na prawde nie ma nic , poki czlowiek sam sobie nie pomoze, a leki .. ok wymyslili i co samymi lekami wyjdziemy ze "skrzywienia psychicznego" , na to nie ma leku bo jezeli cos sie dzieje z psychika to tabletka "przedluza zycia", ale nie zalatawia za nas problemow. To nie jest krytykowanie naukowcow bo fakt sa potrzebni , wiec prosze tego nie zrozumiec zle.

Od nadmiaru seksu jeszcze nikt nie umarl. Zreszta nadmiar seksu to choroba? A czy nadmiar papierosow to tez od razu choroba?? z czasem moze wywolac chorobe, wiec jesli sie za duzo pali to nalog ale nie od razu choroba. Tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W połowie lat 70. poznano chemię mózgu i mechanizmy uzależnień. Alkohol rozkłada się w organizmie na substancję zwaną tetrahydrocykliną, a następnie na dopaminę. Podobny efekt wywołuje masturbacja i seks. Poprzez seks możemy osiągnąć stan upojenia szybciej i efektywniej niż pijąc alkohol.Podobnie pornografia zmienia nastrój i stan świadomości. Porno-grafia i kokaina stymulują te same partie mózgu. Jak piszą Harvey Milkman i Stanley Sunderwith: „poziom endomorfin we krwi chomików podnosił się gwałtownie po kilku orgazmach. Odkrycie to potwierdza dobrze znane ludziom zjawisko zmniejszania się bólu po i w czasie seksu”. W książce „Chemia miłości” Michael Liebowitz podkreśla rolę peptydu o nazwie fenyloetyloamina (PEA) w przeżywaniu miłosno-erotycznych uniesień. Jego budowa podobna jest do budowy amfetaminy. Wywołuje stan podniecenia. Nietrudno sie chyba omyslec iz nadmiar seksualnych doznań musi przyniesc(i przynosi) podobne skutki jak naduzywanie substancji psychoaktywnych...

Pisze o nadmiarze doznań seksualnych a nie o seksie jako takim(przeciez szczególnie dobitnie zaznaczyłem w w/w wątku aspekt ilościowy)!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to podobny efekt wywołuje masturbacja lub seks? Co się wtedy rozkłada?

 

Chyba miałeś na myśli, że zwiększa ilość neuroprzekaźnika dopaminy - czy tak?

 

 

A co rozumiesz przez nadmiar? Czy ilość taką, że przestaje już dawać przyjemność jak zawsze? Że nie chcemy już więcej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie rozumiem czegos takiego jak nadmiar seksu.. oswieccie mnie :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nic sie nie rozkłada ...podstawowym pojeciem którym powinnismy rozpoczynac jakąkolwiek dyskusje w tej materii powinno byc pojecie "homeostazy mózgu" a konkretnie swiadomosc tego ze takie zjawisko obiektywnie zachodzi.Bez znajomosci tego pojecia bedziemy narazeni na nieporozumienia .

 

---- EDIT ----

 

nadmiar seksu to nic innego jak seksoholizm analogicznie zreszta jak alkoholizm czy lekomania....nie chodzi tutaj o okreslenie(jesli chodzi o seks) wartosci ilosciowych które stanowiły by wyznacznik uzaleznienie bo jest to niemozliwe i w istocie niedorzeczne ...raczej aspekt dezorganizacji organizmu przez "seksualne prowadzenie się" stanowił by kryterium nałogu erotomanii

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pisz jaśniej - bo piszesz o rozkładaniu alkoholu a potem, ze podczas seksu podobnie. Chyba, że masz na myśli rozkładanie nóg w czasie seksu. Bo wiesz - są też inne pozycje :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wpadłem tu na chwilę, poczytałem i..... i najlepszy z Was wszystkich i tak jest nieboszczyk. Bez naukowców wie, że sex jest do d**y :lol:

U nieboszczyka i tak już nic nie styrczy....może jedynie włos z nosa :mrgreen:

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×