Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cześć chciałbym pogadać o czym ważnym co zmieni wasze życie i doceni co macie


nelypolishboy

Rekomendowane odpowiedzi

Słuchajcie mam ostatnio taką mocną rozkminę nad tym jak żyjemy i na co tracimy czas. sam zawsze miałem ogromny problem z tym co właściwie chcę od życia bo jestem z natury ambitny. przez ten chory perfekcjonizm, nerwicę i wieczny tryb walcz lub uciekaj mój organizm w końcu zaczął wysiadać i dorobiłem się IBS. mój mózg non stop spalał się w pogoni za czymś więcej. i zobaczcie jak bardzo daliśmy sobie wszystkim wmówić że ciągle musimy kupować droższe rzeczy, gonić za luksusem i mieć więcej niż inni żeby być kimś. a prawda jest taka że w skali wszechświata jesteśmy tu tylko na ułamek sekundy i zaraz nas nie będzie. nasza świadomość po prostu zniknie i żaden drogi gadżet czy luksusowe auto nie zmieni faktu że kończymy tak samo. kiedy to do mnie w końcu dotarło, poczułem niesamowitą ulgę i mój wieczny stres nagle opadł. zrozumiałem że sensem życia nie jest zbieranie przedmiotów ani zajeżdżanie swojego zdrowia dla chorych ambicji, tylko samo przeżywanie go. tak naprawdę jeśli masz co jeść i jesteś bezpieczny, to masz już wszystko czego potrzebujesz żeby doświadczać świata. cała reszta to sztuczna pogoń która tylko zabiera nam spokój i generuje lęki. zamiast spalać energię na zarabianie na rzeczy których nawet nie potrzebujemy, o wiele ważniejsze jest skupienie się na tym co jest teraz – na jedzeniu, na wolnym czasie, na relacjach z ludźmi. wszystko co mamy ponad podstawowe potrzeby jest już w zupełności wystarczające i nie potrzebujemy niczego większego żeby naprawdę żyć. nie uważacie że marnujemy życie na walkę o bzdury zamiast po prostu cieszyć się tym że tu jesteśmy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, o bardzo dobre, co piszesz. To jest właściwie, to co ostatnio czuję. Myślałam o tym jak się zmieniłam. Bo wiesz... nigdy się nie obnosiłam z czymś, nie szukałam bogatych rzeczy. Właściwie wyglądałam często jak menel i lubiłam też poznawać ludzi na krawędzi, np. bezdomnych. Rozmawiałam z nimi i nie byłam uprzedzona do ludzi, którzy są jakby poza systemem. Byłam takim outsiderem i lubiłam to. Ale widzisz. Ostatnio się pobugiłam. Zaczęłam gromadzić przedmioty, rzeczy, kosmetyki itd. I lubiłam pokazywać, patrz - mam to i to. I to jest popierdolone, bo tak nie miałam. ZMieniło się to u mnie. NIe lubię tego i chcę od tego odejść. Nie kupuję jakiś czas tego, nie chcę. Oznacza, to że chociaż to widzę, co nie znaczy, że na pstryknięcie palca coś sie odmieni, ale ok.

 

Doceniaj życie, doceniam. Widzisz, są wojny. Mamy co jeść, mamy kogoś kto nas kocha - zwykle. Nie jest idealnie w relacjach, ale doceniam to, gdzie jestem. Nie chcę już dążyć do sukcesu, bo jak widzisz, znikniemy. Jesteśmy małym pyłkiem. Cóż, myślę, że to poczucie wyjątkowość mnie zamyka na poczucie życia i dobrych znajomości. 

 

Póki jestem w domu, jestem wolna i wiesz, czuję się dobrze. Nie będę się zadręczać, czy wszystko w moim mózgu działa "normalnie". Uważam, że nie. Myślę, że jestem szalona, bo jestem. Szaleństwo potrafi często otworzyć oczy na coś, czego wcześniej nie widziałeś. OKay, to mogą być urojenia, ale często się sprawdzają i tak... 

 

Po prostu żyję.

I can read your mind better than you.

I don't run from my demons. I learn their names.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×