Skocz do zawartości
Nerwica.com

Hot takes


conditioner

Rekomendowane odpowiedzi

Zdecydowanie mi brakuje tutaj takiego tematu. Nieoczywiste opinie bądź pomysły na dowolny temat, jeśli są kontrowersyjne to tym lepiej. Zaczne pierwszy bo mi się urodziła myśl w toalecie:

 

Śmiertelnie chore dzieci powinno się mocno indoktrynować religijnie i utwierdzać w tym że wszystko jest git i pójdą do nieba.

Nie wyobrażam sobie w jaki sposób mogłoby to im zaszkodzić, a na pewno dałoby im to nadzieje i zredukowało lęk. Bez znaczenia czy to prawda czy nie, po co się mają martwić przecież to jeszcze dzieci. A im są młodsze tym bardziej ich mózgi są na tyle plastyczne, że przyjmą to wszystko za pewnik, o ile otoczenie będzie ich w tym utwierdzać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, conditioner napisał(a):

Śmiertelnie chore dzieci powinno się mocno indoktrynować religijnie i utwierdzać w tym że wszystko jest git i pójdą do nieba.

To koliduje ze sobą, nie sądzisz? Jeśli Bóg istnieje i jest miłosierny nigdy nie zesłałby na małe, niewinne dziecko śmiertelnej choroby, przez którą cierpi i umiera. To chore wpajać dzieciom takie bzdury, prędzej modlić się powinno do lekarzy, którzy walczą o jego życie niż jakiegoś bożka z cybernetycznego nieba który palcem nie kiwnie by dziecko wyleczyć. W takich chwilach powinno się być z chorym dzieckiem, rozmawiać często na niełatwe tematy, rozmową podnosić na duchu i dawać nadzieję. 

Ale nie bóg i modlitwa, no bądźmy poważni.

Niebo deszczem spływa i płacze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, shadow_no napisał(a):

Właśnie też wydaje mi się, że to już ktoś wymyślił wcześniej, zanim Olan poszedł do kibla

To Olan ? 🤣 no to już rozumiem podejscie 😁

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Cynthia napisał(a):

To koliduje ze sobą, nie sądzisz? Jeśli Bóg istnieje i jest miłosierny nigdy nie zesłałby na małe, niewinne dziecko śmiertelnej choroby, przez którą cierpi i umiera. To chore wpajać dzieciom takie bzdury, prędzej modlić się powinno do lekarzy, którzy walczą o jego życie niż jakiegoś bożka z cybernetycznego nieba który palcem nie kiwnie by dziecko wyleczyć. W takich chwilach powinno się być z chorym dzieckiem, rozmawiać często na niełatwe tematy, rozmową podnosić na duchu i dawać nadzieję. 

Ale nie bóg i modlitwa, no bądźmy poważni.

No, ale jak są małe i są śmiertelnie chore, czyt. nie ma szans na wyzdrowienie, to moim zdaniem powinno się im dawać nadzieję na to, że jeszcze się z rodzicami spotkają, że trafią w dobre miejsce, a nie znikną z powierzchni ziemi, a ich doczesne szczątki zostaną pochowane w ziemi/spalone czy jeszcze coś. Niektóre rozmowy w niektórym wieku są po prostu za trudne.

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

 

Walc, Czesław Miłosz

 

Как страшно жизнь.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, linka napisał(a):

A to w KK tak się już nie robi?

Nie no jasne że już tak od dawna robią, ale powoli się odchodzi od indoktrynowania dzieci szczególnie w miastach, w innych nacjach na zachodzie to już w ogóle. A uważam że przy tym akurat powinniśmy zostać na 100% bo to był dobry pomysł

Zdrowe można zostawić w spokoju i je dalej uczyć że nic nie wiadomo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, linka napisał(a):

To Olan ? 🤣 no to już rozumiem podejscie 😁

Co to ma znaczyć?! 😆😆

 

13 minut temu, Cynthia napisał(a):

To koliduje ze sobą, nie sądzisz? Jeśli Bóg istnieje i jest miłosierny nigdy nie zesłałby na małe, niewinne dziecko śmiertelnej choroby, przez którą cierpi i umiera. To chore wpajać dzieciom takie bzdury, prędzej modlić się powinno do lekarzy, którzy walczą o jego życie niż jakiegoś bożka z cybernetycznego nieba który palcem nie kiwnie by dziecko wyleczyć. W takich chwilach powinno się być z chorym dzieckiem, rozmawiać często na niełatwe tematy, rozmową podnosić na duchu i dawać nadzieję. 

Ale nie bóg i modlitwa, no bądźmy poważni.

Nie koliduje. Otóz nie widze żadnej różnicy pomiędzy tym a wpajaniem dzieciakom że święty mikołaj istnieje, albo wróżka zębuszka. Zero kosztu a potencjalny zysk, i mają prawo w dziecinstwie myśleć że rzeczy mają sens. Tyle sie mówi że dzieci mają prawo do dziecinstwa, i jest w tym 100% racji. Zależy oczywiście od wieku ale też umysły dzieci nie ogarniają tyle co nasze, rozmowy na tematy egzystencjonalne z śmiertelnie chorym dzieckiem to coś co uważam za ultra odjazd. To by było robione tylko dla komfortu rodzica kosztem dziecka

Edytowane przez conditioner

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Heledore napisał(a):

No, ale jak są małe i są śmiertelnie chore, czyt. nie ma szans na wyzdrowienie, to moim zdaniem powinno się im dawać nadzieję na to, że jeszcze się z rodzicami spotkają, że trafią w dobre miejsce, a nie znikną z powierzchni ziemi, a ich doczesne szczątki zostaną pochowane w ziemi/spalone czy jeszcze coś. Niektóre rozmowy w niektórym wieku są po prostu za trudne.

Czasami więcej z dzieckiem człowiek porozmawia na trudne tematy niż z niejednym dorosłym. Dla mnie sztuczne dawanie nadziei, która i tak zostanie skonfrontowana z rzeczywistością nie ma sensu. Można mówić z dzieckiem że choroba jest poważna, że LEKARZE robią wszystko, by wrócił do domu, taką nadzieję powinno się dawać, realną.

A to, że jestem ateistką nie znaczy, że będę odchodziła od nadziei życia po śmierci, bo po śmierci człowiek może pojawić się w pewnym miejscu, gdzie spotka się ze swoją rodziną. Można dawać nadzieję na lepsze życie po śmierci, ale nie wpajać dziecku, który chłonie wszystko jak gąbka religijnych bzdur bo to robi tylko papkę z mózgu.

 

Biedni lekarze, bo jak osoba chora, niekoniecznie dziecko, wyzdrowieje to "dziękuje Bogu". A lekarze no cóż. Byli tylko dodatkiem do boskiego planu, który łaskawie zrealizował ten z góry.

Niebo deszczem spływa i płacze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Cynthia napisał(a):

Dla mnie sztuczne dawanie nadziei, która i tak zostanie skonfrontowana z rzeczywistością nie ma sensu.

Nie no właśnie nie, jeśli dzieciak po śmierci przestanie istnieć to nigdy jego wiedza już nie zostanie skonfrontowana z rzeczywistością

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, conditioner napisał(a):

Nie no właśnie nie, jeśli dzieciak po śmierci przestanie istnieć to nigdy jego wiedza już nie zostanie skonfrontowana z rzeczywistością

Można mówić, że istnieje życie po śmierci ale nie powinno się w to wplatać boga. Bo gdyby bóg był to by nie zesłał cierpienia na dziecko.

Niebo deszczem spływa i płacze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×