Skocz do zawartości
Nerwica.com

Strach przed prowadzeniem auta


Dalila_

Rekomendowane odpowiedzi

O to i ja sie wypowiem bo ja wlasnie sie do tych niejezdzacych zaliczam. Zdalam prawo jazdy za pierwszym razem. Ale po zdanym prawie jazdy nie czulam absolutnie potrzeby jezdzic. Boje sie ze czegos nie zauwaze i spowoduje wypadek a to przeciez moze byc jedna sekunda nieuwagi. Jezdze tylko jak jestem w samochodzie z moim mezem (ewentualnie kims innym kto jezdzi) zeby miec dodatkowa pare oczu, ale dalej tego nie lubie. Nawet do pobliskiego sklepu boje sie podjechac bo co jesli ... (i tutaj milion mozliwosci). Wydaje mi sie ze gdybym byla zmuszona to zaczelabym jezdzic ale ciezko stwierdzic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam prawo jazdy i nie jeżdżę. Na początku, zanim zaczęłam się leczyć wiązało się to "tylko" z nieposiadaniem pojazdu. Teraz, na lekach oprócz wymienionego powodu, po prostu się boję. Nie dość, że sporo czasu minęło od momentu kiedy ostatni raz byłam za kółkiem, to jeszcze obawiam się, że mój refleks nie jest już tak dobry, a choroba tego zdecydowanie nie ułatwia.

"Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."

 

Walc, Czesław Miłosz

 

Как страшно жизнь.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Expressi verbis napisał(a):

To dosc czeste zaburzenie zwane amaxofobia/amaksofobia. Specjalna terapia moze byc bardzo pomocna. Unikanie prowadzenia jest w tym wypadku niestety kontraproduktywne.

O dzięki nie znałam nazwy tego, milo się uczyć całe życie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy temat. Nie sądziłem że są osoby które zdały stresujący egzamin i to czasem nawet za pierwszym razem a teraz boją się jeździć. Dla mnie egzamin to była męka. Ja nie lubię jeździć po mieście bo jest to wymagające ale jak trzeba to jadę. Jazda na trasie to już raczej przyjemność a motocyklem to już w ogóle bajka 😀

Edytowane przez Kris0x0000

"Być człowiekiem to być nieustannie poza sobą, poza światem, w wiecznym rozdarciu między tym, co jest, a tym, co mózg podpowiada, że mogłoby być." - E.Cioran

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 9.06.2026 o 09:36, Dalila_ napisał(a):

Ostatnio jechałam jak ciota, niebezpieczne manewry. Bo wszystko przez zjeba co siedzi na dupie i presję wywiera. Nieznosze takich ludzi, lękowcy na pewno na to reagują źle-,-

A wy?

Na to jest sposób, ale nie polecam jak nie ma się dobrego wyczucia hamulca. Najpierw dać gazu potem dać po hamulcu ten z tyłu na pewno nie będzie siedział na zderzaku. Wypróbowane wiele razy tylko trzeba z wyczuciem 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Prince of darkness napisał(a):

Na to jest sposób, ale nie polecam jak nie ma się dobrego wyczucia hamulca. Najpierw dać gazu potem dać po hamulcu ten z tyłu na pewno nie będzie siedział na zderzaku. Wypróbowane wiele razy tylko trzeba z wyczuciem 🙂

Haha znam to :D to prawda to skuteczne jest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po zdaniu prawka, czyli ponad 10 lat twmu, jeździłam 20 letnik samochodem Audi. No cóż... jeździło się średnio, ale przewyczaiłam się. Jeździłam nawet sporo. Tu do sklepu, tam odebrać brata z boksu, to do chłopaka za miasto. Ale pewnewgo dnia wkręciło mi się, że okropnie boję się wjężdżać pod górkę na ręcznym. Panicznie bałam się, że zacznę się cofać i wjadę w samochód za mną. Lęk był na tyle silny, że zaczęłam unikać jazdy, chocć trochę jeżdziłam, lecz już bez przyjemności, a z wiecznym spięciem, kiedy znowu będzie górka...

Przestałam całkowicie jeździć, zwalając trochę winę na to, że biorę lweki *jakoś od 24r.ż. zaczęłam na poważnie się leczyć.

 

Od kiedy mamy nowy samochód automat - jechałam raz. Pojechaliśmy z bratem na taki wielki plac, gdziew po południu nikogo nie ma i jest nawet pas do ćwiczeń - jazda do przodu, cofanie. I zaczął mnie wsrażać jak tym prowadzić. Szybko załapalam.  Cofanie było najlepsze, z tą kamerą. Do domu wracał on, ale jszcze chciał podjecha tam koło nas, żebym trochę po normalniejszej drodze pojeździła. No i fajne. Cofanie, jazda, mijanie. No mijanie aut było przerażające, bo nie miałam jeszcze tego wyczucia, czy nie wjadę w auto, albo z drgiej strony w krawężnik. Super się śmiga tym autem, ale... musiałabym sporo poćwiczyć i wgl. Biorę też jednak sporo leków i nie wiem jak to wpływa na moją koncentrację na drodze. Myślę, że pewnie bym  mogła jeździć. Tylko, że szkoda mi samochodu. Zresztą mam wszędzie blisko, a spacer mi nie zaszkodzi. Wkurza tylko mnie to, że robię zakupy i dźwigam to. Jest to kilka minut drogi, ale po wczorajszych zakupach w biedrze i rosmannie w nocy okropnie bolała mnie lewa ręka xD NO niestey dużo pićka, a to waży.

Nad wszystkim, co robię, unosi się niezłomne poczucie ironii.

 

Nie jestem szalony, interesuje mnie wolność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam 2 razy na kursie w odstępstwie kilku lat. Podchodziłam lękowo pewnie ze względu na wypadek, który przeżyłam w młodości. Pierwszy raz to była katastrofa a nie nauka. Po kilku latach chyba dojrzałam do tego ale też życie mnie zmusiło aby być bardziej mobilną. Jeżeli musisz jeździć będziesz jeździć i wszystko ogarniesz. Teraz moge jechać wszędzie i wiem, że sobie poradzę. No może W Anglii bym się bała :D

 

Jak pokonasz sam siebie to już nic nie stanie Ci na drodze...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×