Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?


Rekomendowane odpowiedzi

15 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Jeśli to ta osoba, o której myślę, to mam zakaz wypowiadania się na jej temat :D 

Acherontia styx napisała wiele rzeczy obraźliwych dla mnie i traktowała mnie z wyższością - tylko że jej posty zniknęły razem z jej profilem, jak się okazało - a to uniemożliwia mi ich zacytowanie. W każdym razie zdaje się, że acherontia to ogólnie popierdolona i wredna zołza i suka, więc pewnie każdego, kto napisałby coś, co burzy jej obraz świata, traktowałaby tak jak mnie.

15 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Nie tam rodzice. Cały system. Wszyscy dookoła. W społeczeństwie jest cała masa różnych rzeczy, które nie są powiedziane wprost, ale są przekazywane przez modelowanie, czyli pokazywanie pewnych zachowań.

Jakoś nigdy nie zauważyłem tego, o czym napisałeś przedtem odnośnie zachowania kobiet względem mężczyzn, w kontekście jakiegoś "modelowania" - zawsze wydawało mi się, że w swoich zachowaniach ludzie przede wszystkim idą za swoimi pragnieniami, za tzw. głosem serca, i kierują się intuicją. Pomijając jakieś totalitarne czy autorytarne reżimy, np. teokratyczne. I sytuacje, gdy warunki wymagają czegoś innego, np. opiekowania się młodszym rodzeństwem lub kimś bliskim niepełnosprawnym itp.

15 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Na przykład zdrowy rozsądek zapewne podpowiada ci, że nie należy się wypróżniać do paczkomatu – ale skąd ten zdrowy rozsądek się wziął? Nikt pewnie ci jawnie nie powiedział, że nie wolno tego robić, a jednak to wiesz.

Wypróżnianie się to czynność ściśle wiążąca się z kwestią higieny lub jej braku - jak wiadomo są bakterie kałowe, których należy unikać, dlatego należy myć ręce po skorzystaniu z toalety, a już na pewno po dwójce.

Zachowanie kobiet względem mężczyzn nie ma związku z higieną, oczywiście jeśli pominąć temat chorób przenoszonych drogą płciową, no ale o bezpiecznym seksie powiedziano już tyle, że szkoda lania wody.

15 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Mamy całą masę przekonań na temat tego, jacy powinniśmy być, jacy powinni być mężczyźni i jakie powinny być kobiety.

Ja tam zawsze uważałem, że każda osoba powinna być autentyczna i szczera, niezależnie od płci, i że najlepiej, gdyby niezależnie od płci każdy szanował przyrodę, nie śmiecił, nie nadużywał wulgaryzmów, był kulturalny i robił drugiemu, co niemiłe temu komuś. I dobrze by było, gdyby był asertywny. A cała reszta potencjalnych przekonań to jakieś bzdety.

15 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Może one zarywały i czuły się odrzucone, bo nie wyłapałeś sygnałów, a ty nawet nie miałeś o tym pojęcia.

Liczy się tylko i wyłącznie aktywny podryw zauważony przez drugą stronę, a nie jakieś "dawanie sygnałów" łatwych do przeoczenia.

Czy mężczyźni chcący poderwać kobietę też "dają sygnały", które można przeoczyć?

15 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Przepraszała mnie potem za to, a ja po prostu zadałem pytanie – skąd ja to miałem, k…wa, wiedzieć? Odcięłaś się, zniknęłaś, to jak ja to miałem inaczej zinterpretować? Że ci za bardzo zależy? Szklana kula mi się zbiła.

Czyli w praktyce miała pretensje o to, że nie czytałeś jej w myślach. Czyli powinna mieć pretensje do siebie, że nie była szczera i otwarta i nie mówiła wprost tego, co sobie myślała - oraz że dopowiedziała sobie rzeczy wzięte z sufitu.

15 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Ale jeśli dałoby się to zredagować tak, żeby zmieścić się na jednej stronie, to może byłoby lepiej.

Jakbym napisał czcionką taką, że odczytać by to można tylko z lupą, to by się dało. 🙂 

 

shadow_no udzielił ostrzeżenia Kiusiu za tę odpowiedź

Edytowane przez shadow_no

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat trochę z tyłka bo dlaczego jakaś osoba X z powodu choroby Y albo czegoś jeszcze innego nie miałaby mieć szansy na jakiś fajny związek? To bardziej brzmi jak pytanie się "czy ze mną wszystko jest ok bo nie pasuje do szeroko przyjętej normy kulturowej"

Edytowane przez Baltic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Acherontia styx napisała wiele rzeczy obraźliwych dla mnie i traktowała mnie z wyższością - tylko że jej posty zniknęły razem z jej profilem, jak się okazało - a to uniemożliwia mi ich zacytowanie. W każdym razie zdaje się, że acherontia to ogólnie popierdolona i wredna zołza i suka, więc pewnie każdego, kto napisałby coś, co burzy jej obraz świata, traktowałaby tak jak mnie.

Tu mi się ciężko wypowiedzieć, bo ja mam o niej inne zdanie, ale rozumiem że tak się czujesz. Przy czym, tak jak mówisz, jeśli tak było, to też nie dotyczyło to ciebie bezpośrednio, nie?

 

50 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Jakoś nigdy nie zauważyłem tego, o czym napisałeś przedtem odnośnie zachowania kobiet względem mężczyzn, w kontekście jakiegoś "modelowania" - zawsze wydawało mi się, że w swoich zachowaniach ludzie przede wszystkim idą za swoimi pragnieniami, za tzw. głosem serca, i kierują się intuicją.

A intuicja jest kształtowana przez to, co widzimy. Córeczka patrzy na rodziców, na to, jaka jest mamusia i tatuś, i jak mamusia odnosi się do tatusia a tatuś do mamusi, i buduje sobie taki pierwotny obraz tego, jak powinien wyglądać związek.

 

Jak tatuś pije, to córeczka jakoś się w tym odnajduje, bo musi, i już wie, co robić, jak mąż pije. Wie, co mówić, czego nie mówić, kiedy schodzić z drogi. To jest znane.

 

Jak mamusia traktuje tatusia jak gówno, to córeczka partnera też tak będzie traktowała, bo to zna, to jest dla niej normalne, tak podpowiada jej intuicja.

 

Ja sam widzę w moim związku wiele wzorców, które i ja, i dziewczyna, wynieśliśmy z domu – i widzę dużo podobieństw między mną i jej ojcem. Oboje jesteśmy tych wzorców świadomi i oboje staramy się świadomie z nimi walczyć.

 

Z ex też byłem w zasadzie kopią jej ojca, nawet imię miałem takie samo. Tylko ja nie byłem alkoholikiem, ale z charakteru, przynajmniej wobec niej, taki sam narcystyczny skurwiel jak i on. I ją na mnie strasznie wzięło, bo podświadomie chciała naprawić, uzdrowić relacje z własnym ojcem przez zbudowanie relacji z jego substytutem. Tak to przynajmniej odbierałem, i dlatego to było z jej strony takie silne. Byłem pierwszym facetem w życiu, w którym się zakochała, choć ja ją od samego początku olewałem i dawałem sprzeczne sygnały, a ona na samym początku bardzo mnie nie lubiła, bo uważała za narcystyczną gwiazdkę, choć w środku tak samo, jak nie czuła się dość dobra, żeby ojciec ją kochał, tak samo nie czuła się dość dobra dla mnie. Jakby miała innego ojca, to najprawdopodobniej by się mną nie zainteresowała, a zakochałaby się w kimś zupełnie innym. Straumatyzował ją ten związek, i z tego akurat nie jestem dumny – trzeba było dać biednej dziewczynie spokój już dawno, skoro nie potrafiłem jej pokochać.

 

Tyle że ona też była dla mnie, w jakimś sensie, substytutem kogoś innego, i to dwóch osób, dwóch dziewczyn z przeszłości. Bo imię, bo wygląd, bo rok urodzenia. Więc coś mi ta relacja dawała.

 

50 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Wypróżnianie się to czynność ściśle wiążąca się z kwestią higieny lub jej braku - jak wiadomo są bakterie kałowe, których należy unikać, dlatego należy myć ręce po skorzystaniu z toalety, a już na pewno po dwójce.

To był tylko przykład niepisanej normy. Zamiast tego można wpisać cokolwiek, np. chodzenie w kąpielówkach po ulicy. Czemu na plaży czy basenie to jest OK, a na ulicy w mieście nie jest?

 

50 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Ja tam zawsze uważałem, że każda osoba powinna być autentyczna i szczera, niezależnie od płci, i że najlepiej, gdyby niezależnie od płci każdy szanował przyrodę, nie śmiecił, nie nadużywał wulgaryzmów, był kulturalny i robił drugiemu, co niemiłe temu komuś. I dobrze by było, gdyby był asertywny. A cała reszta potencjalnych przekonań to jakieś bzdety.

Ale to są takie ogólne banały. Mi chodzi o cały szereg subtelności – widzisz jakąś dwuznaczną sytuację, np. ktoś cię zbywa na imprezie – i co sobie myślisz? Co myślisz o sobie, i co myślisz o tej osobie? Powodów może być mnóstwo, ale jednak zwykle pojawia się jakaś pierwsza, automatyczna myśl.

 

50 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Liczy się tylko i wyłącznie aktywny podryw zauważony przez drugą stronę, a nie jakieś "dawanie sygnałów" łatwych do przeoczenia.

Czy mężczyźni chcący poderwać kobietę też "dają sygnały", które można przeoczyć?

Ja czasem daję. Taki lekki, delikatny, niezobowiązujący flirt, który można podchwycić albo zignorować i nikt nie czuje się urażony, czy odrzucony. No bo wiadomo że jak zapytasz dziewczynę wprost, czy pójdzie z tobą do łóżka, a ona powie wprost, że nie, to będziesz czuł się w jakiś sposób odrzucony (a ona może i by chciała, ale nie chce mieć łatki łatwej).

 

50 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Czyli w praktyce miała pretensje o to, że nie czytałeś jej w myślach. Czyli powinna mieć pretensje do siebie, że nie była szczera i otwarta i nie mówiła wprost tego, co sobie myślała - oraz że dopowiedziała sobie rzeczy wzięte z sufitu.

No i mniej więcej to jej powiedziałem – tylko że ona naprawdę nie dała mi odczuć, że jej zależy. Miałem wrażenie, że mnie „zaliczyła” i olała. Pasowało to do tego, co o niej słyszałem od naszej wspólnej przemiłej koleżanki, a co po czasie okazało się być po prostu nieprawdą, kłamstwem wypowiedzianym z zawiści przez jedną dziewczynę o drugiej.

 

Ta sama osoba później pisała mi, że marzy o tym, żeby poderżnąć mi gardło i patrzeć, jak wraz z krwią uchodzi ze mnie życie. Kochane bordereczki.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Liczy się tylko i wyłącznie aktywny podryw zauważony przez drugą stronę, a nie jakieś "dawanie sygnałów" łatwych do przeoczenia.

Czy mężczyźni chcący poderwać kobietę też "dają sygnały", które można przeoczyć?

No też dają np. się popisują przed dziewczyną. Ale dziewczyny są generalnie bystrzejsze w mowe ciała więc nie przeoczą żadnych sygnałów, A jeśli to udają xDD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

intuicja jest kształtowana przez to, co widzimy. Córeczka patrzy na rodziców, na to, jaka jest mamusia i tatuś, i jak mamusia odnosi się do tatusia a tatuś do mamusi, i buduje sobie taki pierwotny obraz tego, jak powinien wyglądać związek.

Czy to nadal intuicja, czy po prostu obserwacja i uczenie się określonych reakcji?

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Jak tatuś pije, to córeczka jakoś się w tym odnajduje, bo musi, i już wie, co robić, jak mąż pije.

Córka alkoholika może przecież wybrać sobie niepijącego męża - taki wybór byłby najbardziej oczywisty i najlepszy dla jej psychiki. Zresztą, nie tylko dla córki alkoholika - dla każdej kobiety. Najlepiej, gdyby wszyscy pijacy pozostali sami, bez partnerki i bez szans na związek.

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Jak mamusia traktuje tatusia jak gówno, to córeczka partnera też tak będzie traktowała, bo to zna, to jest dla niej normalne, tak podpowiada jej intuicja.

Nie intuicja, tylko powielanie toksycznych, szkodliwych wzorców, które się zaobserwowało. To co innego.

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Zamiast tego można wpisać cokolwiek, np. chodzenie w kąpielówkach po ulicy. Czemu na plaży czy basenie to jest OK, a na ulicy w mieście nie jest?

To można wytłumaczyć kilkoma względami - np. kąpielówki są strojem pływackim, więc strój pływacki jest nieadekwatny do chodzenia po mieście. Tym, że kąpielówki z reguły nie mają kieszeni, a wygodniej i o wiele bardziej praktycznie jest chodzić w rzeczach, które mają kieszenie. Itd. Ot, jest coś takiego jak dostosowanie stroju do warunków, a także do okazji. Istnieją oficjalne i nieoficjalne stroje. Nikt nie każe robotnikom fabrycznym chodzić w garniturach, zwłaszcza że jest coś takiego jak odzież ochronna. I tak samo, nikt nie każe pracownikom biurowym przychodzić do pracy w odzieży ochronnej.

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Taki lekki, delikatny, niezobowiązujący flirt, który można podchwycić albo zignorować i nikt nie czuje się urażony, czy odrzucony. No bo wiadomo że jak zapytasz dziewczynę wprost, czy pójdzie z tobą do łóżka, a ona powie wprost, że nie, to będziesz czuł się w jakiś sposób odrzucony (a ona może i by chciała, ale nie chce mieć łatki łatwej).

"Łatki łatwej"... przecież prywatna propozycja kierowana przez jedną osobę do drugiej pozostaje między tymi dwoma osobami, podobnie jak to, co następuje później - lub co nie następuje.

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Miałem wrażenie, że mnie „zaliczyła” i olała.

No to rzeczywiście szkoda, że nie powiedziała wprost, co czuje i co to dla niej znaczy.

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Ta sama osoba później pisała mi, że marzy o tym, żeby poderżnąć mi gardło i patrzeć, jak wraz z krwią uchodzi ze mnie życie.

"Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz" - przypomniała mi się taka piosenka, którą kiedyś usłyszałem. Ten tekst to pasujący komentarz do tej sytuacji.

 

@shadow_no: Rozumiem i popieram, że nie można obrażać innych użytkowników - jednak co z "obrażaniem" tych, którzy sami usunęli profile i przestali tu zaglądać, więc i tak tego nie przeczytają? Czy ich również nie można obrażać, nawet jeśli oni nie będą mogli odczuć tej obrazy?

Mam wrażenie, że ta kwestia nie została jednoznacznie ustalona.

Acherontia nie jest już użytkowniczką tego forum. Przestała nią być. Nie wiadomo nawet, czy nadal żyje - czy np. po usunięciu profilu nie "wylogowała się z życia", jak to się czasem określa. Dla mnie ona nie istnieje - dlatego napisałem to, co napisałem.

 

Owszem, użyłem mocnych i obelżywych słów, których może nie powinienem był używać. Tyle że służyło to dosadnemu wyrażeniu własnego zdania, a nie obrażenia osoby, o której pisałem. Gdybym chciał obrazić kogoś wprost, zwróciłbym się do tej osoby bezpośrednio, będącej nadal posiadaczem/posiadaczką profilu na forum. Nie czekałbym na usunięcie profilu przez tego kogoś.

31 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Ty wiesz że ona jest na forum i to przeczyta XDDD

??? Jak to? Przecież usunęła profil. Więc na pewno przestała tu zaglądać, bo forum przestało ją obchodzić - i tego nie przeczyta.

To, że ktoś usuwa profil, oznacza, że forum przestaje obchodzić tę osobę. Logiczne, prawda?

Gdybym ja kiedyś postanowił usunąć swój profil, to właśnie z tego powodu - tego, że forum przestało mnie obchodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Kiusiu napisał(a):

Acherontia nie jest już użytkowniczką tego forum. Przestała nią być. Nie wiadomo nawet, czy nadal żyje - czy np. po usunięciu profilu nie "wylogowała się z życia", jak to się czasem określa. Dla mnie ona nie istnieje - dlatego napisałem to, co napisałem.

@Kiusiu nie wiem czy udajesz, że nie wiesz, czy naprawdę nie wiesz ale już mniejsza o to.

 

Po prostu publiczne obrażanie kogokolwiek bez względu na to czy jest czy nie jest nadal na forum jest słabe. I jakiś czas temu już zapowiadaliśmy, że będziemy na to szczególnie zwracać uwagę.

Także prośba o zmianę tematu z personalnych uprzejmości na ten który jest w tytule

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

@Kiusiu nie wiem czy udajesz, że nie wiesz, czy naprawdę nie wiesz ale już mniejsza o to.

 

Po prostu publiczne obrażanie kogokolwiek bez względu na to czy jest czy nie jest nadal na forum jest słabe. I jakiś czas temu już zapowiadaliśmy, że będziemy na to szczególnie zwracać uwagę.

Także prośba o zmianę tematu z personalnych uprzejmości na ten który jest w tytule

Nie dość że obraża to jeszcze słabo zorientowany 🤣 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

@Doktor Indorjjakbyś jej nie skrzywdził to by tak nie pisała 

Zapewne. Nie pamiętam już o co tam chodziło, ale tak, zawsze facet musi być tym złym.

 

7 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

No też dają np. się popisują przed dziewczyną.

Ja, na przykład, rzucałem w dziewczyny kasztanami.

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Czy to nadal intuicja, czy po prostu obserwacja i uczenie się określonych reakcji?

Moim zdaniem intuicja jest po prostu podszeptem podświadomości, która widzi więcej, niż trafia do naszej świadomości – ale to nadal nie jest nadprzyrodzona siła, tylko konsekwencja naszego wychowania i tego, w jaki sposób doświadczaliśmy świata.

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Córka alkoholika może przecież wybrać sobie niepijącego męża - taki wybór byłby najbardziej oczywisty i najlepszy dla jej psychiki.

Wybrać sobie może, ale co jeśli nie będzie czuła do niego pociągu? Nasze skrywane potrzeby wychodzą na jaw pod postacią pociągu seksualnego. Jeśli córeczka bardzo chciała naprawić relację z tatusiem, być przez niego kochana, ale nigdy nie mogła, to powstaje w niej dziura, którą będzie starała się zapełnić odtwarzając tę relację z kimś innym – kimś podobnym, z substytutem.

 

Oczywiście od każdej reguły jest cała masa wyjątków, ale ogólnie taką mam obserwację. Jeśli mamy na czyimś punkcie obsesję to znaczy, że próbujemy rozwiązać, naprawić jakąś nierozwiązaną sytuację z przeszłości. Jeśli w osobach, na których punkcie dostajemy obsesji, można znaleźć jakiś wzorzec, to ten wzorzec będzie kluczem do tego, do czego powinniśmy wrócić i przepracować.

 

Ta ex też miała swojego grzecznego chłopczyka, z którym była w związku – i którego ze mną zdradziła godzinę po tym, jak się poznaliśmy. Bo on był tym z wyboru, a ja byłem tym drugim tatusiem, tym który wpisał się w jej ranę.

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Najlepiej, gdyby wszyscy pijacy pozostali sami, bez partnerki i bez szans na związek.

Próbujesz podchodzić racjonalnie do czegoś, co nie jest racjonalne.

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Nie intuicja, tylko powielanie toksycznych, szkodliwych wzorców, które się zaobserwowało. To co innego.

Intuicja o tyle, że to jest dla niej normalne, naturalne, więc robi to instynktownie.

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Ot, jest coś takiego jak dostosowanie stroju do warunków, a także do okazji.

O właśnie – i do niepisanych norm społecznych. O to mi cały czas chodzi.

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

"Łatki łatwej"... przecież prywatna propozycja kierowana przez jedną osobę do drugiej pozostaje między tymi dwoma osobami, podobnie jak to, co następuje później - lub co nie następuje.

Powiedz to dziewczynom, które ktoś bez większego problemu zaliczył (bo chciały), a potem rozpowiadał np. w szkole, że są dziwkami, i rozsyłał ich nagie zdjęcia. Kobiety też uczą się, jak działa świat, który je otacza. Ale też trochę trudno mi się o tym wypowiadać, bo ja się urodziłem facetem i całe życie byłem socjalizowany jako chłopak, a potem facet – więc to, co wiem o kobietach, to tylko jakieś moje obserwacje, które mogą nie być trafne. Mamy koleżanki, niech się wypowiedzą 🙂

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

I tak samo, nikt nie każe pracownikom biurowym przychodzić do pracy w odzieży ochronnej.

Ja na open space nosiłem budowlane ochronniki słuchu, jak mi się muzyka w słuchawkach nudziła.

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

No to rzeczywiście szkoda, że nie powiedziała wprost, co czuje i co to dla niej znaczy.

No właśnie. Dopiero jak powiedziała, czy raczej wykrzyczała, to wiedziałem na czym stoję i relacja mogła się rozwinąć.

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

"Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz" - przypomniała mi się taka piosenka, którą kiedyś usłyszałem. Ten tekst to pasujący komentarz do tej sytuacji.

Miłość i nienawiść to czasem dwie strony tej samej monety ;)

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Przecież usunęła profil.

Tamten tak. Przyjrzyj się ;)

 

6 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

To, że ktoś usuwa profil, oznacza, że forum przestaje obchodzić tę osobę. Logiczne, prawda?

Są różne powody. Czasem robi się to dla własnego bezpieczeństwa, bo za dużo się o sobie napisało, czasem z chęci oddzielenia grubą krechą tego, co było od tego, co jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Nie pamiętam już o co tam chodziło, ale tak, zawsze facet musi być tym złym.

Skoro o tym mowa: chyba już o tym wspominałem, ale to rzecz warta podkreślania i, jak dla mnie, naprawdę ważna. Naprawdę nienawidzę tego, że z racji tego, że urodziłem się mężczyzną, muszę iść przez życie słysząc same negatywne komunikaty na swój temat ze strony innych, i nie słyszę komplementów ani miłych słów (nie licząc tych od matki). Trudno nie dostać załamania nerwowego, gdy jedyne komunikaty, jakie się o sobie słyszy, to krytyka, mieszanie z błotem, chłód i obojętność. Odrzucanie mnie i odtrącanie. Każdy człowiek chce się czuć chciany, doceniany, atrakcyjny i pożądany - więc brak komplementów od kobiet odbieram jako gardzenie mną, nienawidzenie mnie, uznawanie mnie za bezwartościowego i życzenie mi samobójczej śmierci.

Czy kobiety naprawdę nie rozumieją, że nie mówiąc komplementów mężczyznom, kręcą stryczek na ich szyje? Nieprzypadkowo niemal dziewięciu na dziesięciu samobójców to mężczyźni. Oni czują się traktowani jak powietrze i jak gówno, czują się niechciani, odtrącani i odrzucani, więc w końcu osiąga to masę krytyczną. I niech żaden przemądrzalec nie mówi na to "Depresja nie wybiera", bo tak nie jest. Mężczyźni są sami, wszyscy ich nienawidzą i nimi gardzą. Mężczyźni są uznawani za niebezpiecznych, dlatego wszyscy trzymają się od nich z daleka - zarówno inni mężczyźni, jak i kobiety. Nikt im nie współczuje, nikt nie wyciąga do nich pomocnej dłoni. Nie mają prawa do szczęścia.

 

Ile kobiet może powiedzieć z ręką na sercu, że nigdy nie usłyszała komplementów od mężczyzn i nie była obiektem zainteresowania z ich strony, i że same musiały aktywnie podrywać mężczyzn, a i tak za każdym razem zostały odrzucone, same nie wiedząc dlaczego?

Bardzo żałuję, że nie urodziłem się kobietą. Wtedy miałbym łatwiej w życiu od samego startu. Dwa porządne chromosomy X, większa odporność na choroby, większe społeczne wsparcie i empatia ze strony innych, komplementy, związek na zawołanie, seks na zawołanie. Przeklinam los za to, że nie dał mi dwóch chromosomów X.

10 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Jeśli córeczka bardzo chciała naprawić relację z tatusiem, być przez niego kochana, ale nigdy nie mogła,

A jeśli ta córka brzydzi się swoim ojcem i nim gardzi? Jeśli go nienawidzi i albo życzy mu śmierci, albo - jeśli on już nie żyje - uważa, że dobrze, że z dech?

10 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Powiedz to dziewczynom, które ktoś bez większego problemu zaliczył (bo chciały), a potem rozpowiadał np. w szkole, że są dziwkami, i rozsyłał ich nagie zdjęcia.

Są tacy? Jeśli tak, to takich gnojów należałoby obdzierać ze skóry i ćwiartować za to. To skrajna podłość i skurwysyństwo, które nie przyszłoby do głowy normalnie myślącemu człowiekowi. Skąd w ogóle takie pomysły? Normalnie myślący człowiek, gdy pożąda jakiejś kobiety i wszedł z nią w intymną relację, odczuwa wobec takiej osoby pozytywne uczucia i emocje, i nie przyszłoby mu do głowy oczerniać ją w oczach innych.

10 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Kobiety też uczą się, jak działa świat, który je otacza

Pytanie, ile osób ogólnie uczy się faktycznie tego, jak działa świat, a ile tego, jak działa iluś ludzi, z którymi te osoby miały w życiu styczność, a ta grupa wcale nie musi być reprezentatywna. Niektórzy mają po prostu pecha co do osób, na które trafiają, inni mają szczęście.

10 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Ja na open space nosiłem budowlane ochronniki słuchu, jak mi się muzyka w słuchawkach nudziła.

Ochraniacze na uszy to akurat przydatny uniwersalny przedmiot, gdy chce się uniknąć przebodźcowania i hałasu - nie jest to zarezerwowane dla jakichś konkretnych grup zawodowych. Sam chciałbym mieć coś takiego. Albo jakieś słuchawki, które za sprawą muzyki odcinałyby mnie od niechcianych dźwięków otoczenia. Przy mojej mizofonii to istotne. Niestety, nie mam czegoś takiego. Ani słuchawek, ani ochraniaczy. Kiedyś miałem discmana, ale nie wiem, co się z nim stało. Zaginął mi.

10 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Tamten tak. Przyjrzyj się ;)

Czyli mówisz, że założyła kolejny?

Zupełny absurd. Nie do pomyślenia dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Kiusiu napisał(a):

Czy kobiety naprawdę nie rozumieją, że nie mówiąc komplementów mężczyznom, kręcą stryczek na ich szyje?

Masz bardzo negatywne i mam wrażenie spaczone podejście do kobiet. Potrzebujesz komplementów aby zbudować swoje poczucie wartości? Nie mam problemu z wypowiedzeniem komplementu mężczyźnie. To, że jakieś cię nie doceniły to nie znaczy, że wszystkie takie będą. Nawet forumowo nie warto nikogo obrażać w ten sposób. I napiszę to całkiem obiektywnie. Jestem mężatką od ponad 20 lat i nigdy nie słyszałam w ustach męża takich słów pod względem żadnej kobiety. Jeżeli okazywał niechęć to na poziomie nawet mnie a powiedziałabym nawet przede wszystkim mnie. Czasem warto porozmawiać i dać przekaz bo w codzienności się gubimy. To nie zrobione, tam zawalone, tam obiecałeś a nie zrobiłeś. I rodzi się frustracja. Warto wtedy powiedzieć Stop i dać sygnał a jeżeli nie działa to zmienić obiekt zainteresowań. 

Edytowane przez Melodiaa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

38 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Masz bardzo negatywne i mam wrażenie spaczone podejście do kobiet.

Nie - po prostu ich nie rozumiem, i chcę wiedzieć, czy one naprawdę nienawidzą mężczyzn i życzą im śmierci i ogólnie wszystkiego najgorszego. A jeśli tak, to z czego to dokładnie wynika.

Mam negatywne podejście do wszystkich - do mężczyzn nawet o wiele bardziej. Ludzie są chorym gatunkiem, i najlepiej, gdyby ten gatunek wyginął. Wstydzę się tego, że należę do tego gatunku. Parszywe, inwazyjne robactwo - oto, czym jest ludzkość. Aborcja od zawsze powinna być przymusowa w każdym przypadku - rodzenie dzieci powinno być niedopuszczalne. Życie ludzkie nie ma żadnej wartości. Gdybym mógł, całe życie spędziłbym na popełnianiu masowych morderstw.

39 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Potrzebujesz komplementów aby zbudować swoje poczucie wartości?

Tak. Jak każda osoba.

42 minuty temu, Melodiaa napisał(a):

Czasem warto porozmawiać i dać przekaz bo w codzienności się gubimy.

Ja jestem olewany i traktowany jak powietrze albo jak gówno przez kobiety. I nie tylko - przez wszystkich. Skoro wszyscy mnie nienawidzą, to w takim razie ja też ich nienawidzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

@Doktor Indornie powiedziałam że zawsze facet musi być tym złym. Tylko taka frustracja nie bierze się znikad 

Oczywiście, że nie bierze się znikąd. Bierze się stąd, że kochana bordereczka wzięła do siebie coś, co być może wcale jej nie dotyczyło. Jak jechałem zawieźć samochód do koleżanki, która go ode mnie kupowała, to bordereczka życzyła jej śmierci, bo pojechałem z samochodem do niej zamiast spędzić czas z bordereczką. No ale z czego wzięła się jej ochota poderżnięcia mi gardła to już nie pamiętam.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Naprawdę nienawidzę tego, że z racji tego, że urodziłem się mężczyzną, muszę iść przez życie słysząc same negatywne komunikaty na swój temat ze strony innych, i nie słyszę komplementów ani miłych słów (nie licząc tych od matki).

Ja nie wiem czy to jest kwestia bycia mężczyzną. A jak ja ci napisałem wyżej że uważam cię za inteligentną osobę – to nie był komplement? Może ich po prostu nie zauważasz.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Trudno nie dostać załamania nerwowego, gdy jedyne komunikaty, jakie się o sobie słyszy, to krytyka, mieszanie z błotem, chłód i obojętność. Odrzucanie mnie i odtrącanie.

No i dlatego pytam, czy tutaj też cię to spotkało. Mówisz, że ze strony Acherontii – pojedynczej osoby. I nawet jeśli tak było (ja nie pamiętam tych postów), to nadal jest to pojedyncza osoba – czyli cała reszta tak cię nie traktowała.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Każdy człowiek chce się czuć chciany, doceniany, atrakcyjny i pożądany - więc brak komplementów od kobiet odbieram jako gardzenie mną, nienawidzenie mnie, uznawanie mnie za bezwartościowego i życzenie mi samobójczej śmierci.

Ja myślę, że od nieprawienia komuś komplementów do życzenia mu samobójczej śmierci jest jednak bardzo daleka droga.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Czy kobiety naprawdę nie rozumieją, że nie mówiąc komplementów mężczyznom, kręcą stryczek na ich szyje?

Ja myślę, że ludzie, niezależnie od płci, powinni pamiętać, że zdrowa samoocena nie zależy od innych ludzi.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Nieprzypadkowo niemal dziewięciu na dziesięciu samobójców to mężczyźni. Oni czują się traktowani jak powietrze i jak gówno, czują się niechciani, odtrącani i odrzucani, więc w końcu osiąga to masę krytyczną.

Trudno mi się do tego odnieść, bo staram się patrzeć na ludzi jak na jednostki, a nie jak na grupę.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Mężczyźni są sami, wszyscy ich nienawidzą i nimi gardzą.

Równie dobrze można powiedzieć, że kobiety są traktowane jak słodkie idiotki, które potrzebują wszędzie ulgowego traktowania. I jedno i drugie jest krzywdzące.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Mężczyźni są uznawani za niebezpiecznych, dlatego wszyscy trzymają się od nich z daleka - zarówno inni mężczyźni, jak i kobiety.

Ja myślę, że doświadczenie kobiet w relacjach z obcymi mężczyznami jest zupełnie inne, niż doświadczenie mężczyzn w tych relacjach. Ten strach nie bierze się znikąd.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Ile kobiet może powiedzieć z ręką na sercu, że nigdy nie usłyszała komplementów od mężczyzn i nie była obiektem zainteresowania z ich strony, i że same musiały aktywnie podrywać mężczyzn, a i tak za każdym razem zostały odrzucone, same nie wiedząc dlaczego?

Zapytaj tych brzydkich i grubych. One są niewidzialne. Albo tych starych. Świat jest brutalny dla obu płci.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Bardzo żałuję, że nie urodziłem się kobietą. Wtedy miałbym łatwiej w życiu od samego startu.

Jako chłopiec też tak myślałem. Widziałem, jak dziewczynki w szkole miały swoje przyjaźnie. Chłopcy jednak nie trzymali się razem tak bardzo jak one, a ja byłem na uboczu jeszcze bardziej. Ale potem zobaczyłem, jak fałszywe te przyjaźnie były. Teraz, gdy już przeżyłem trochę życia wiem, że nie chciałbym być kobietą.

 

Ja mogę sobie iść ciemną ulicą po zmroku i ryzyko, że ktoś mi zrobi krzywdę, jest mniejsze niż to, że zrobiłby mi krzywdę, jakbym był kobietą. Mogę mieć nadwagę i nie stanę się automatycznie niewidzialny. Jasne, bycie facetem ma swoje wady, ale moim zdaniem bycie kobietą również je ma. Zobacz, ile dziewczyn jest niepewnych swojej wartości, swojej atrakcyjności, porównuje się z jakimiś celebryckimi pustakami z instagrama, a ten przekaz jest tak silny, że dochodzi do zaburzeń odżywiania, czy wręcz tożsamości płciowej.

 

Wyobrażasz sobie, żeby była na tobie taka presja, że masz być chudy, że rozwinęłyby ci się zaburzenia odżywiania?

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

związek na zawołanie, seks na zawołanie

Seks to może jeszcze, o ile nie byłbyś brzydką i grubą laską. Ale z tym związkiem to bym się nie rozpędzał. Dziewczynie trudno jest znaleźć faceta, który faktycznie by ją szanował, no i zawsze masz tę niepewność – a może on chce tylko seksu i mnie zostawi? Może on nie jest szczery, tylko udaje sympatię, przyjaźń, zainteresowanie mną jako osobą, bo po prostu chce mojego ciała?

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

większe społeczne wsparcie i empatia ze strony innych,

Wejdź na wykop, zobacz komentarze, jak zaginął chłopak i te, gdy zaginęła dziewczyna. On – biedny, pewnie się powiesił. Ona – wyskacze się jak wróci, smakowała jak kurczak. To jest ta empatia. I jasne, to specyficzne miejsce. Po prostu świat nie jest czarno-biały.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

A jeśli ta córka brzydzi się swoim ojcem i nim gardzi? Jeśli go nienawidzi i albo życzy mu śmierci, albo - jeśli on już nie żyje - uważa, że dobrze, że z dech?

To nie zmienia faktu, że jest w jej emocjonalności dziura, której ten ojciec nie wypełnił. To, że go odrzuci, bo tak jest jej łatwiej poradzić sobie z odrzuceniem przez niego, nie naprawi jej. To tylko strategia przetrwania.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Są tacy? Jeśli tak, to takich gnojów należałoby obdzierać ze skóry i ćwiartować za to. To skrajna podłość i skurwysyństwo, które nie przyszłoby do głowy normalnie myślącemu człowiekowi. Skąd w ogóle takie pomysły? Normalnie myślący człowiek, gdy pożąda jakiejś kobiety i wszedł z nią w intymną relację, odczuwa wobec takiej osoby pozytywne uczucia i emocje, i nie przyszłoby mu do głowy oczerniać ją w oczach innych.

Są, są. A co jeśli kobieta jednak nie chciała iść z nim do łóżka, ale poszła z jego kolegą? A to puszczalska ściera, nie?

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Pytanie, ile osób ogólnie uczy się faktycznie tego, jak działa świat, a ile tego, jak działa iluś ludzi, z którymi te osoby miały w życiu styczność, a ta grupa wcale nie musi być reprezentatywna. Niektórzy mają po prostu pecha co do osób, na które trafiają, inni mają szczęście.

No o tym cały czas mówię – uczą się, jak działa ich wycinek rzeczywistości, i zgodnie z tymi obserwacjami działają. Dlatego niektóre kobiety wybierają alkoholików. „To jest znane, nie zabiło mnie, więc wystarczy.”

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Niestety, nie mam czegoś takiego. Ani słuchawek, ani ochraniaczy.

Ja mam jedno i drugie, Peltory 3M są dosyć tanie, słuchawki mam z ANC – też bardzo przydatna rzecz, odcinająca od otoczenia. Nie wyobrażam już sobie nie mieć. No ale ja często w ramach hobby robię różne dziwne rzeczy, które robią dużo hałasu – wiercę, szlifuję – więc ochrona słuchu jest potrzebna, bo po prostu dbam o zdrowie.

 

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Czyli mówisz, że założyła kolejny?

Zupełny absurd. Nie do pomyślenia dla mnie.

Założyła. Widać miała powód, żeby pożegnać tamtą tożsamość. To konto też jest moim trzecim tutaj.

 

10 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Nie - po prostu ich nie rozumiem, i chcę wiedzieć, czy one naprawdę nienawidzą mężczyzn i życzą im śmierci i ogólnie wszystkiego najgorszego. A jeśli tak, to z czego to dokładnie wynika.

Myślę, że nie. Są takie, które nienawidzą mężczyzn przez jakieś swoje negatywne doświadczenia, ale to samo można powiedzieć o mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet. Zdrowa, stabilna emocjonalnie kobieta nie ma powodu, żeby nienawidzić wszystkich mężczyzn. Może najwyżej nienawidzić konkretnych osób z przeszłości, jeśli te zrobiły jej krzywdę.

 

12 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Skoro wszyscy mnie nienawidzą, to w takim razie ja też ich nienawidzę.

Ja, na przykład, cię nie nienawidzę – bo czemu miałbym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kiusiu,z tobą widzę jest jeszcze gorzej, niż ze mną ☹️

Nie piszę złośliwie.Ja też odczuwam nienawiść,pominę,do kogo,i przyznam, że mi to bardzo utrudnia życie.

W tamtym roku umarł jeden człowiek, ucieszyłam się z tego powodu, aczkolwiek nadal go nienawidzę.

Natomiast mordować to bym nie mordowała.Kury też nie zabiję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Kiusiu napisał(a):

Ile kobiet może powiedzieć z ręką na sercu, że nigdy nie usłyszała komplementów od mężczyzn i nie była obiektem zainteresowania z ich strony, i że same musiały aktywnie podrywać mężczyzn, a i tak za każdym razem zostały odrzucone, same nie wiedząc dlaczego?

Ja ci wytłumaczę. Otwórz w świecie ssaków przeważająca większość jak nie z wykluczeniem wyjątkowych gatunków, to samce zdobywają samice. 

Człowiek też jest ssakiem. Oczekiwania społeczne też nie wzięły się znikąd. Tak jak to że zywicielem rodziny jest mezczyzna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Otwórz w świecie ssaków przeważająca większość jak nie z wykluczeniem wyjątkowych gatunków, to samce zdobywają samice.

No to jest kwestia biologicznego kosztu posiadania dziecka. Jak samiec zapłodni samicę, to może sobie iść dalej i zapładniać kolejne. Jak samica da się zapłodnić, to obciąża jej to organizm, musi urodzić, odchować młode. Dlatego generalnie to samica wybiera samca, który ją wybierze. A że wszystko, co nazywamy człowieczeństwem, cała nasza kultura, jest nadbudówką nad naszą biologią, to działa to tak, jak działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

No to jest kwestia biologicznego kosztu posiadania dziecka. Jak samiec zapłodni samicę, to może sobie iść dalej i zapładniać kolejne. Jak samica da się zapłodnić, to obciąża jej to organizm, musi urodzić, odchować młode. Dlatego generalnie to samica wybiera samca, który ją wybierze. A że wszystko, co nazywamy człowieczeństwem, cała nasza kultura, jest nadbudówką nad naszą biologią, to działa to tak, jak działa.

No albo tego że zwierzęta też się ciumciają dla przyjemności nie tylko bo chcą dzieci tu i teraz. A już najlepiej to mają koguty. Indory to nie wiem jak żyją pewnie podobnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×