Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Mefistofeles24

cos z zupelnie innej beczki

Rekomendowane odpowiedzi

chcialbym podzielic sie z wami pewna historia... jest to wyciagniete z powaznej rozmowy, ale moglem pare rzeczy przeoczyc.

chodzi o mojego ziomka, jest normalnym facetem, kiedys byl "jak twierdzi" zakochany bez wzajemnosci w pewnej pannie, potem bylo powazne zalamanie psychiczne (czasami tak bywa) i od tamtej pory skarzyl sie ze nie potrafi pokochac zadnej kobiety (dziwne), choc o niej "niby" juz zapomnial

jakis czas temu obudzil sie grubo nad ranem, serce mu walilo i mial drgawki, ale ogolnie byl okazem zdrowia, i tamtego czasu czul sie dobrze pomimo ww objawow... caly dzien jednak chodzil jakis nieswoj, taki jakis "inny"... tego samego dnia dostal wiadomosc od znajomego ze jego "wielka milosc" wlasnie wyszla za maz i... chlopaka podobno zamurowalo, zaczal plakac bite 2 godz, trzasl sie, zjadl podwojna dawke tabletek uspokajajacych matki, ktora notabene bardzo sie przerazila, potem caly czas chodzil przy niej aby nie zrobic sobie krzywdy a w glowie pulsowala mu mysl "co sie ze mna ***** dzieje"

wg mnie to jest BARDZO dziwne, zeby nie uzyc slowa troche chore, a moze to poprostu czysta, prawdziwa milosc ???

im dluzej nad tym mysle tym pewniejszy jestem ze to jednak milosc, ale AZ tak silna ???

co wy o tym sadzicie ???

zapraszam do rozmowy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mi też się ostatnio chciało płakać w podobnej sytuacji :( ale wbijam sobie do głowy że to było dawno i nieprawda... a co do twojego ostatniego pytania - też chciałabym znać odpowiedź...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hmm, miłość czy uzależnienie :?::roll: Swoją drogą ile tego czasu od rozstania minęło :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hmm, miłość czy uzależnienie :?::roll: Swoją drogą ile tego czasu od rozstania minęło :?:

z tego co mi wiadomo 5 lat...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U, to konkretnie... Twój kolega jest bardzo wrażliwy. Skoro ta wielka miłość wyszła za mąż, to już nic nie poradzi. Być może ten atak był punktem kulminacyjnym. Jeśli się postara - będzie już tylko lepiej. Najwyraźniej jednak mimo zapewnień, wcale nie uporał się z rozstaniem - myślę, że chodzi tu o coś więcej niż tylko o stratę wielkiej miłości - gdy ja kończyłam pewien związek, toksyczny ale mimo wszystko bardzo exa kochałam - po głowie krążyły mi pytania: co dalej :?: co się ze mną stanie :?: jak dalej żyć :?: byłam przekonana, że już nic dobrego w życiu mnie nie spotka [w sumie, nadal te pytania i niepewność mnie prześladują tyle że z mniejszą intensywnością]. Byliśmy ze sobą bardzo długo - i to raczej kwestia przekonania, że coś pewnego, stałego - wiesz, jakiś grunt pod nogami już mam - związek, jakąś przyszłość w życiu osobistym... Ciekawy jest ten mechanizm - po paru latach nie zastanawia się człowiek, co by było gdyby - fakt, że się z kimś jest jest już tak oczywisty - absurdalnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wlasnie... najbardziej interesujace jest pytanie po zwiazku ktory wydawal sie byc TYM prawdziwym ze szczera miloscia... co dalej ???

czy kolejne beda gorsze, czy moze lepsze ???

2 opcja staje sie malo prawdopodobna a pierwsza napawa przerazeniem, ze juz nigdy nie bedzie tak dobrze jak bylo...

mawiaja ze prawdziwie kocha sie tylko raz... nie mowia tylko czy to jest odwzajemnione...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nom z tą wzajemnością różnie bywa - dlatego się o nie nie wspomina w powiedzeniu ;) Każdy następny związek obarczony jest uprzedzeniami pozostałymi po poprzednich. Wiesz, mi się zdarza w ogóle mieć myśli typu: wali mnie, czy ułoży mi się z obecnym partnerem, nie bardzo się staram - niech będzie co ma być - bo właściwie po co mam się starać skoro i tak będzie co ma być... To niedobrze i mam tego świadomość - bo jakby na to nie patrzeć jednak mamy ogromny wpływ na swój los oraz relacje z partnerem. Ale ta świadomość już mi nie wystarcza - trochę to za mało aby inwestować wszystko w nowy związek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z tym staraniem sie to rowniez jest dziwna sprawa... niektore panny chodza ze swoimi facetami krotko byle po to, by im napsuc nerwow i odegrac sie za poprzednie porazki... faceci z kolei jada bokami przy pierwszej lepszej okazji... moze to moje pesymistyczne spojrzenie, ale ja w takich realiach sie wychowalem (pod wzgledem towarzystwa, nie rodziny)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×