Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy to jeszcze nerwica, czy już powinnam iść do lekarza?


robertina

Rekomendowane odpowiedzi

1 minutę temu, Mic43 napisał(a):

Żebym Ci nie oddał :d :d ja nie jestem typem księcia 😛

Nie wiem dla mnie staż na forum nie ma specjalnego znaczenia. Dla mnie autorytetem jest logika, a zaraz potem nauka. 

 

A proszę bardzo dostałam już. No dobra ale oni z nią dyskutują przez dobre kilka lat jak nie więcej. Myślę że jakbyś wszystko przeczytał to na część pytań sam odpowiesz sobie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Dalila_ napisał(a):

A proszę bardzo dostałam już. No dobra ale oni z nią dyskutują przez dobre kilka lat jak nie więcej. Myślę że jakbyś wszystko przeczytał to na część pytań sam odpowiesz sobie

Cześć pytań. Ja nie wiem, więc nie hejtuje Cię robertina jak cos

3 minuty temu, Mic43 napisał(a):

No to nie głaszcz i się nie lituj, zawsze możesz w ogóle nic nie pisać też 🙂 

Swoje zdanie można też wyrazić w taki sposób, by nie wmawiać komuś jakiejś intencji - bo to jest pasywna agresja. 

 

 

Niezależnie od wszystkiego wmawianie komuś intencji, samo w ogóle używanie słowa 'chcieć', za którym stoi się jedna z największych tajemnic ludzkiej egzystencji, jest nadużyciem. Takie moje zdanie. 

Teraz napisałeś już dużo ładniej i mniej agresywnie książę xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

59 minut temu, Mic43 napisał(a):

@Dryagan na jakiej podstawie twierdzisz, że @robertina nie chce zmiany? No sorry? Siedzisz w jej głowie? Jakieś badanie mózgu jej robiłeś? Myślisz, że człowiek ma w głowie jakąś cudowną substancję, której zadaniem jest podejmowanie decyzji i szeroko rozumiana 'wolność'? To jest jakieś centrum własnego 'ja'? Nie, niczego takiego nie odkryto i zapewne nigdy się nie odkryje. Jeśli nie masz ochoty razem z @Catrionasłuchać forumowiczki, bo wkurza i frustruje Cię własna bezradność, to po prostu to napisz. Trzeba wziąć tę trudną prawdę na klatę, ale oczywiście wygodniej jest przerzucić odpowiedzialność na słabszego. Może nie da się jej pomóc? Może ośrodek w mózgu odpowiedzialny za siłę do działania, motywację, już u niej nie istnieje? Skąd w Was ta pycha, że wiecie lepiej co siedzi w innych? 

@Mic43nie mam problemu z tym, że mnie krytykujesz. Ale nie chodzi tu ani o „siedzenie w czyjejś głowie”, ani o pychę. Na forum nie mamy dostępu do rezonansu, do neurobiologii, tylko do treści i schematów, które ktoś powtarza miesiącami czy latami. I są pewne dość dobrze opisane mechanizmy: unikanie, wyuczona bezradność, zawężanie pola działania do zera, odrzucanie każdej propozycji jako „niemożliwej”. To nie jest moralny zarzut typu „nie chcesz, bo jesteś leniwa czy zła”, tylko nazwanie sposobu funkcjonowania, który realnie blokuje jakąkolwiek pomoc. Jasne, że choroba potrafi tak przycisnąć, że „chcieć” i „móc” rozjeżdża się totalnie. Ale praktyka leczenia (i psychiatryczna, i psychologiczna) opiera się jednak na jednym: bez minimalnego udziału pacjenta – choćby zgody na wizytę, na badania, na mikrokrok – nic nie zadziała. Nikt nie jest w stanie wyleczyć kogoś w 100% z zewnątrz.

Pisząc do Robertiny, nie przerzucam odpowiedzialności na „słabszego”, tylko rysuję granicę: forum, rodzice, znajomi mogą wspierać, motywować, zachęcać, ale jeśli przez długi czas wszystko kończy się na „nie da się, nie pójdę, nie zrobię, nie ma sensu”, to stoimy w miejscu. A utwierdzanie kogoś wyłącznie w tym, że jest bezradny i nic od niego nie zależy, też bywa okrutne – bo zabiera nawet tę resztkę wpływu, którą jeszcze ma.

To nie jest o tym, że „wiem lepiej, co siedzi w środku”. To jest o tym, że widzę, co robi (albo czego konsekwentnie nie robi) i jakie to ma skutki. I tak, uważam, że uczciwe jest powiedzieć: potrzebujesz lekarza, badań, ruchu w swoim zasięgu; nikt tu nie ma supermocy, żeby zrobić to za ciebie. Empatia nie wyklucza mówienia o odpowiedzialności za te najmniejsze dostępne kroki. To jest próba realnej pomocy, a nie atak czy hejt.

Nikt nie przyjdzie cię uratować. Nowy partner czy awans nie naprawią twojego wnętrza, bo masz 100% odpowiedzialności za swój własny umysł

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Mic43 napisał(a):

@Catriona @którędy_do_lasu piszcie sobie co tam chcecie, mam, wrażenie jakbyście w ogóle nie rozumieli o co chodzi w temacie, jakbyście przemykali po powierzchni, nie chcieli się jakoś intelektualnie wysilić, a jedynie powtarzać utarte banały. 

Wiem, że choćbym udowodnił moją rację z matematyczną precyzją, to i tak nie będzie to miało znaczenia. To mega frustrujące (ale znane mi z życia w realu - po prostu większość ludzi nie myśli kategoriami nauk ścisłych), dlatego ja już kończę wymianę zdań w tym wątku, zanim się całkiem odpalę i to na darmo. 

Bo błędnie zakładasz że istnieje jakaś racja w przypadku rzeczy subiektywnych. Dlatego nie da się udowodnić jej. Ile ludzi tyle opinii, poglądów. Czy nie tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedz że studiowałeś filozofię nie mówiąc, że studiowałeś filozofię :P

 

12 minut temu, Mic43 napisał(a):

jak budowa kutasa słonia

Kurde, wiedziałem, że coś mnie ominęło w tej szkole.

Nazywała go tatusiem, bo zawodził ją tak samo, jak prawdziwy ojciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

A wiecie co, możliwe że uleczyć może czas. Ja depresję jak zlicze miałam 5 lat przeszlo, dopiero pod koniec tego czasu odpuszczala. Ale to była moja depresja więc nie wyglądała tak jak u niej. Ile to trwa autorko ?

 

25 lat, od 4 roku życia. Nic się przez ten czas nie zmieniło, czasem są lepsze okresy, czasem gorsze, ale mniej-więcej jest tak samo. Zaczęło się od traumy, ale fobia, która jest bazą tej nerwicy, była obecna już wcześniej, w zasadzie od zawsze. Ale, bez nerwicy jakoś ją ogarniałam, teraz nie.

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

44 minuty temu, Mic43 napisał(a):

Tylko, że nie wszystko jest subiektywne. Najbardziej skrajnie, prawdy matematyczne nie są subiektywne. Logika klasyczna nie jest subiektywna. Tak samo jest z metytoryczną dyskusją i argumentacją, która musi spełniać pewne obiektywne rygory. 

Jeśli ktoś twierdzi, że inna osoba czegoś "nie chce", to ciężar dowodu takiego faktu leży po jego stronie. Jeśli ktoś twierdzi, przykładowo, że wszystkie kaczki są zielone, to on musi podać dowód tego faktu - a jeśli ja twierdzę, że nie ma takiej pewności, to nie muszę tego udowadniać, jest to zdanie obiektywnie prawdziwe, do momentu, gdy druga strona nie potwierdzi swojego twierdzenia. To nie jest jakiś mój wymysł -  https://pl.wikipedia.org/wiki/Popperyzm. To jest niesamowite, że uczą w szkołach totalnego, nieprzydatnego gówna (jak budowa kutasa słonia, czy tego gdzie się wydobywa w Polsce jakieś gówno), a nie tego, jak działa nowoczesna nauka. 

Obiektywna prawda często jest g. warta. Bo zawsze będą osoby które mają inne myślenie i uważają za prawdę, jak antyszczepionkowcy, plaskoziemcy. Właściwie chodziło mi o 2 rzeczy. To czy chce czy nie chce nie może być roztrzygniete bez udziału robertina. A pojęcie 'racji' musiałoby być czymś uniwersalnym żeby to udowadniac🤔 w sensie nie jest to do zrobienia, bo taki dowod musiałby być uznany przez wszystkich? A to nie nastąpilo jak dotąd. Nie wiem co to filozofia ale lubię się zastanawiac. Nawet ciężko mi sobie wyobrazić że istnieje narzędzie do rozsądzania. Bo weźmy na to że ja stwierdza sobie że wszystko jest iluzją i nie istnieje. I co? 

2 minuty temu, robertina napisał(a):

 

25 lat, od 4 roku życia. Nic się przez ten czas nie zmieniło, czasem są lepsze okresy, czasem gorsze, ale mniej-więcej jest tak samo. Zaczęło się od traumy, ale fobia, która jest bazą tej nerwicy, była obecna już wcześniej, w zasadzie od zawsze. Ale, bez nerwicy jakoś ją ogarniałam, teraz nie.

I naprawdę nie poznałaś osoby która Cię wesprze w zmianie :C straszne, przykro mi, faktycznie wyjście z takiego stanu musi być bardzo trudne samemu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Dalila_ napisał(a):

 

I naprawdę nie poznałaś osoby która Cię wesprze w zmianie :C straszne, przykro mi, faktycznie wyjście z takiego stanu musi być bardzo trudne samemu

 

Kiedy byłam dzieckiem i mama szukała dla mnie pomocy, powiedziano jej, że wyrosnę z nerwicy a potem, że to ADHD a nie nerwica. Oczywiście, leczenie na ADHD nic nie dało, tylko dołożyło mi gorszej traumy (choć rozumiem, dlaczego dano mi taką diagnozę, bo rzeczywiście ciężko mi się ogarnąć tyle, że u mnie to wynika z lęku, który specjaliści konsekwentnie ignorowali), dopiero, kiedy w wieku 10 lat przestałam wychodzić z domu i prawie zawaliłam szkołę, trafiliśmy na psychologa, który wykluczył ADHD (znalezienie go zajęło nam dwa lata), ale wydaje mi się, że nie umiał mi pomóc. Od tamtej pory zmieniałam psychologów kilka razy, ale odnoszę wrażenie, że skupiali się na skutkach a nie przyczynach. Bardziej ich interesowało gadanie ze mną o tym, że mnie dzieci w szkole nie lubiły, zamiast zrozumieć, że nie lubiły mnie przez ataki lęku, jakie miałam na ich oczach. Dopiero chyba moja obecna terapeutka jest kompetentna, ale mamy do przepracowania 10 razy więcej, niż kiedyś, plus dodatkową, silną traumę, jaką przeżyłam 7 lat temu a przed którą uciekłam w silne psychogenne objawy jelitowe podobne do IBD (dosłownie lekarze mnie na nie leczyli, zanim wyszło, że to wynik traumy). I mamy dwie traumy do pracy i jeszcze lata schematów do obalenia. To podobno zajmie wiele czasu... ale niestety go nie mam. Już niedługo będę za stara na założenie rodziny, na edukację już jestem za stara i pewnie skończę gdzieś w magazynie z maturą na 95%. Więc, trudna to jest sprawa i jak mi mówią, że mam się ruszyć... ja nie mam siły a zmuszanie się to kolejny stres. I potem ta czynność, do której się zmuszałam jest już dla mnie traumatyczna.

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam czy macie też problemy przed wyjściem do pracy , na rozmowe kwalifikacyjną lub w dalsze podróże autem gdzie np może nie być wc ? Takie załatwianie się na zapas ? Wszyscy lekarze nalegają na psychoterapię , ale ja byłem już na wielu i nawet znając techniki relaksacyjne i inne metody przeciwlękowe i tak mnie to dopada . Leki niby do końca nie wyłączą tych myśli , niby znowu mam iść na psychoterapie a na psychoterapi doszliśmy do momentu , że padło stwierdzenie trzeba leki. Co robić ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie, @robertinammożesz być przypadkiem że leki są konieczne by wyciszyć lęki żebys mogła normalnie funkcjonować, typu wyjść z mieszkania. Ale to lekarz ci da dobre leki. Dobrze że chodzisz do psychologów. Ale terapię pomagają jednym, a drugim nie. No ale jeśli masz traumy to na pewno dobrze przepracować je. Leków mimo że jest ogrom substancji, są osoby które próbują ich wszystkich i nadal twierdzą ze nic nie działa. Magazyn to wcale nie jest hańba, żadna praca nie hańbi. Dużo lepiej wykonywać pracę i próbować szukać innej, niż nie próbować ani tego ani tego. Tak sądzę. Ale wiem że to śliski temat 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Dokładnie, @robertinammożesz być przypadkiem że leki są konieczne by wyciszyć lęki żebys mogła normalnie funkcjonować, typu wyjść z mieszkania. Ale to lekarz ci da dobre leki. Dobrze że chodzisz do psychologów. Ale terapię pomagają jednym, a drugim nie. No ale jeśli masz traumy to na pewno dobrze przepracować je. Leków mimo że jest ogrom substancji, są osoby które próbują ich wszystkich i nadal twierdzą ze nic nie działa. Magazyn to wcale nie jest hańba, żadna praca nie hańbi. Dużo lepiej wykonywać pracę i próbować szukać innej, niż nie próbować ani tego ani tego. Tak sądzę. Ale wiem że to śliski temat 

 

Ja wypróbowałam już chyba z 50 różnych leków i żadne nie działają. W końcu przeszłam z przeciwlękowych na coraz cięższe psychotropy, ale nic to nie dało, poza tym, że śpię kilkanaście godzin na dobę, nie miesiączkuję nawet na hormonach, mam mgłę mózgową w takim natężeniu, że nie pamiętam, co robiłam tego samego dnia rano, trądzik polekowy, kołatania serca i wiele innych objawów. I one, że tak powiem jeszcze bardziej utrudniają mi proces zdrowienia. Niestety, od ostatniego leku uzależniłam się fizycznie a objawy odstawienne powodują u mnie problemy żołądkowe, co przy mojej fobii sprawia, że biorę go ponad dwa lata mimo, że lekarz kazał mi go odstawić. Więc, z lekami doświadczenia mam złe.

Edytowane przez robertina

PROSZĘ NIE PISAĆ NA PRIV!!!!!

 

Nie szukam tu znajomości tylko konkretnych porad i informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, mrNobody07 napisał(a):

O cholera, to bardzo dużo tych zmian leków wciągu kilku miesięcy. Oby tym razem był strzał w dziesiątkę 🎯

 

Nie jesteś czasem zbyt „ostra” dla siebie?

To chyba jakaś pomyłka, bo musiała byś być np. psychopatką albo narcyzem XD 

Albo moim szwagrem 🤣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Melodiaa napisał(a):

To zależy jak mocno utrudnia ci to życie. Leki nie są złe...pomagają żyć. 

Wiesz co tak utrudnia , że jest takie napięcie uczucie parcia lub ciągle nie opróżnionego pęcherza. To idzie zwariować ciągle coś. Jak o tym nie będziesz myśleć no to parcie i tak wystąpi. I tak w kółko.... No i oczywiście jak jestem w domu takich objawów nie ma 🙂

Edytowane przez Jarek.jarecki88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×