Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wieloletnia samotność oraz brak sensu życia


Rekomendowane odpowiedzi

 

1 godzinę temu, un_lucky luke napisał(a):

Ciężko mi jest, bo nigdy nie byłem u żadnej osoby kimś ważnym. Często  byłem i jestem człowiekiem ostatniego wyboru. Chyba, że" paliło się", to wtedy przypomnieli o moim istnieniu. Po wykonaniu przysługi, znów byłem odstawiony" na ławę". 

Ewidentnie to wyparłem, ale gdy się chwilę zastanowię to widzę że mam podobnie.

U mnie się zawsze bardzo łatwo budowała zazdrość i nienawiść gdy zauważałem że ktoś swój czas poświęca też jakiejś innej osobie. I mam tu na myśli moich znajomych, nie relacje romantyczne. Brzmi to jak wyrobiona reakcja obronna na odrzucenie, ale miałem tak od zawsze i odrzuciłem prawie wszystkie znajomości jakie miałem. A gdy starałem się walczyć ze sobą i wyłamać ze schematu to zwykle szybko byłem/czułem się wykorzystywany i kończyłem znajomość. Także po latach zostało mi kilku znajomych na krzyż, za to relacje z rodziną mi się poprawiły odkąd się wyprowadziłem.

 

Z tą towarzyszką to bym sie tak łatwo nie poddawał, bo nawet tak krzywi i wybredni ludzie jak ja czy Ty są w stanie sobie kogoś znaleźć.

 

Takie protipy jakbyś chciał, co u mnie działa:

* apki randkowe - szczególnie z trudnościami interpersonalnymi nie ma co z siebie robić debila na żywo, polecam kupić jednak jakieś premium na takim tinderze jeśli jesteś picky

* wszystko w prawo bo szkoda czasu, selekcje robisz później

* znajdź niszę, jeśli nie masz niszy a nie wyglądasz jak z pod dłuta michała anioła to jesteś nikim - dobrze się sprawdza jakieś posiadanie motocykla, bycie metalem, coś tam sobie wybierz byle nie pociągi albo klocki lego

* poluj na nowe osoby - im dłużej ktoś tam jest tym gorzej dla Ciebie, szybko uciekaj z nimi na fb/insta

* kłam, i tak zanim temat wróci to już dawno zapomną

* nie udawaj alpha male, nie czytaj pua bredni, jeśli nie masz tego we krwi to będzie tylko żałosne

* przygotuj się na okresy w których będziesz myślał że nigdy nic Ci nie wyjdzie bo fajni ludzie Cię ignorują a nie chcesz tych które zostają + dotknie Cię wiele tekstów od sfrustrowanych niemiłych kobiet

 

Chciałem jeszcze dodać wiele rzeczy, ale już /cenzura/e na 50 linijek więc wystarczy. Może coś się przyda, mi się wielokrotnie udawało mimo że serio jestem na tyle upośledzony że np. jeśli kobieta z którą fajnie mi się pisało zaczynała robić jakieś aluzje seksualne to mnie to obrzydzało i traciłem zainteresowanie 😆

Będzie dobrze, wyznacz sobie tylko właściwy cel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, un_lucky luke napisał(a):

 

To jeden z moich największych problemów. Od najmłodszych lat mam z problem, że biorę wiele rzeczy do serca (szczególnie tych negatywnych!). Bardzo rzadko doświadczyłem pozytywnej (ale takiej od serca!) opinii czy jakiekolwiek miłe słowo, o wsparciu nie wspominając. Niezależnie od tego, czy to było w domu, czy w szkole, czy w jakimkolwiek innym miejscu. Nigdy nie mogłem powiedzieć, co myślę, co czuję. Bo byłem albo zbywany, albo za kontrargument typu "Przestań się użalać! Inni mają gorzej!". "Aha, czyli moje problemy nie są warte rozmowy i miałbym bawić się w altruistę, który miał wszystkich zadowolić?" - tak nie raz myślałem. 

Albo miewałem z tego powodu bardzo duże nieprzyjemności (czytaj:ostre kłótnie). 

 

Ciężko mi jest, bo nigdy nie byłem u żadnej osoby kimś ważnym. Często  byłem i jestem człowiekiem ostatniego wyboru. Chyba, że" paliło się", to wtedy przypomnieli o moim istnieniu. Po wykonaniu przysługi, znów byłem odstawiony" na ławę". 

 

Nie wiem, czy ktokolwiek z Was doświadczył podobnej/podobnych sytuacji co ja?! 

 

Ktoś kiedyś rzekł, że" co ciebie nie zabije, to cie wzmocni". Tylko, że tyle razy byłem "dźgany" i traktowany jak śmieć, że nie widzę dalszego sensu życia. Nie mam powodów, by dalej to wszystko ciągnąć. 

 

Zdaję sobie sprawę, że w tym życiu wątpię, żebym poznał wartościową towarzyszkę mojej drogiej zwanej życiem. Zresztą, kto by chciał iść tak trudną i nieprzyjemną drogę, prawda? Przecież Panie wolę bogatego przystojniaka z giga pewnością siebie. A nie takiego przegrywa co ja. 

 

Nie mówię, że inni mają gorzej, bo nie mam porównania. Każdy przeżywa sprawy na swój sposób. Ale mam tego wszystkie dość! 

 

Nie daję rady! Nienawidzę siebie! Co teraz czuję?! Wszystko, co najgorsze. Czuję w sobie coraz więcej złości, żalu, gniewu, frustracji, poczucia beznadziei. Coraz bardziej myślę o tym, by wcześniej zakończyć życie, bo nie da się wszystkiego naprawić. Zbyt wiele zepsułem, zbyt wiele straciłem. Chcę po prostu wszystko zacząć od nowa, ale nie wiem od czego zacząć. To tak, jakby mieć przed sobą rozsypywane puzzle i nie wiedzieć, od którego "kawałka" zacząć układać, by w końcu się udało. 

 

Moim zdaniem najbliższa przyszłość będzie dla mnie decydująca: albo w końcu coś mi się uda w życiu coś osiągnąć i stopniowo odzyskam radość z życia, albo czas sobie zaopatrzyć w sznur, bo żyć marnie po prostu nie chcę! 

Przestań tak mówić;/// może łatwiej będzie z przyjaciółmi? Z ich radami i z ich wychodzeniem z Tobą? Poszukaj od tej strony. Czemu Cię nie ma na mapie? Wiesz ile ja fajnych osób poznałam z forum dzięki tej mapie? Może poproś jakaś osobę o szczery komentarz na priv, jak Cię nie zna to będzie obiektywna totalnie

Dawaj dawaj może mamy marne życia ale to nie powód do głupich myśli samobójczych. Jak człowiek ma marne życie to pomysl o innych żyjących, zwierzęta robaki? Wiedza ze mają marne życia ale sobie żyją:D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Świetny protip na zbudowanie prawdziwej relacji.

Może zapomniałem skonkretyzować: kłam w trudnych dla Ciebie tematach + tylko na początku

Głupie, niemoralne - może, ale działa również w długotrwałych relacjach. Serio ludzie później nie pamiętają o tych rzeczach a będąc w pełni szczerym na starcie łatwo kogoś do siebie zniechęcić (szczególnie jeśli ma się tu konto)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, conditioner napisał(a):

Może zapomniałem skonkretyzować: kłam w trudnych dla Ciebie tematach + tylko na początku

Głupie, niemoralne - może, ale działa również w długotrwałych relacjach. Serio ludzie później nie pamiętają o tych rzeczach a będąc w pełni szczerym na starcie łatwo kogoś do siebie zniechęcić (szczególnie jeśli ma się tu konto)

A nie opisujesz przypadkiem facetów? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Dalja napisał(a):

A nie opisujesz przypadkiem facetów? ;)

To rada dla faceta, nie powinnaś tego czytać 😅

A tak poważnie to myślę/zauważam że ludzie którzy się choć trochę romantycznie spełniają zawsze przepychają jakieś małe kłamstewka na początkach relacji, niezależnie od ich płci. I to nawet niekoniecznie musi dziać się świadomie - zwykłe koloryzowanie historii, pomijanie swoich wad

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, conditioner napisał(a):

Może zapomniałem skonkretyzować: kłam w trudnych dla Ciebie tematach + tylko na początku

Głupie, niemoralne - może, ale działa również w długotrwałych relacjach. Serio ludzie później nie pamiętają o tych rzeczach a będąc w pełni szczerym na starcie łatwo kogoś do siebie zniechęcić (szczególnie jeśli ma się tu konto)

Uważam ze beznadziejna rada. Ja pamietam co zostalo powiedziane przez moich byłych nawet jeśli minęło już kilka lat. Można na poczatku powiedzieć że jest za wcześnie na poruszanie jakiegoś tematu, ale też trzeba do tego podejść zdroworozsadkowo. Mój były postanowił np. podzielić sie, ze mna istotnymi informacjami (on uwazal ze nie byly tak istotne) gdy zamawialiśmy zaproszenia ślubne. Uważam że to za poźno, choć lepiej że to zrobił poźno niż wcale. Kłamstwo nie jest dobrym pomysłem. Co do zniechęcenie kogoś, że ma się tu konto, to jednemu z partnerów powiedzialam o OCD i pokazałam moje konto na forum po tygodniu znajomości. Drugiemu partnerowi powiedziałam, że mam OCD na drugi dzień od poznania.

Edytowane przez bei

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, conditioner napisał(a):

To rada dla faceta, nie powinnaś tego czytać 😅

A tak poważnie to myślę/zauważam że ludzie którzy się choć trochę romantycznie spełniają zawsze przepychają jakieś małe kłamstewka na początkach relacji, niezależnie od ich płci. I to nawet niekoniecznie musi dziać się świadomie - zwykłe koloryzowanie historii, pomijanie swoich wad

Akurat mówiłam o waszym kłamaniu całe dekady od pierwszych dni :D :D :D hihi 

Powiedzmy wygodne lekko odbiegające od rzeczywistości niewinne klamstewka, piłeś piwo? Nie. Zostawiłeś kasę na zakupy? Tak. Znów poszedłeś do kolegów? A skąd! 

Ale i tak was kochamy faceci bo jesteście potrzebni

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, bei napisał(a):

Uważam ze beznadziejna rada. Ja pamietam co zostalo powiedziane przez moich byłych nawet jeśli minęło już kilka lat. Można na poczatku powiedzieć że jest za wcześnie na poruszanie jakiegoś tematu, ale też trzeba do tego podejść zdroworozsadkowo. Mój były postanowił np. podzielić sie, ze mna istotnymi informacjami (on uwazal ze nie byly tak istotne) gdy zamawialiśmy zaproszenia ślubne. Uważam że to za poźno, choć lepiej że to zrobił poźno niż wcale. Kłamstwo nie jest dobrym pomysłem. Co do zniechęcenie kogoś, że ma się tu konto, to jednemu z partnerów powiedzialam o OCD i pokazałam moje konto na forum po tygodniu znajomości. Drugiemu partnerowi powiedziałam, że mam OCD na drugi dzień od poznania.

No ja też nic nie ukrywam. Szanuje ludzi i ich czas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 22.08.2025 o 23:14, conditioner napisał(a):

 

Ewidentnie to wyparłem, ale gdy się chwilę zastanowię to widzę że mam podobnie.

U mnie się zawsze bardzo łatwo budowała zazdrość i nienawiść gdy zauważałem że ktoś swój czas poświęca też jakiejś innej osobie. I mam tu na myśli moich znajomych, nie relacje romantyczne. Brzmi to jak wyrobiona reakcja obronna na odrzucenie, ale miałem tak od zawsze i odrzuciłem prawie wszystkie znajomości jakie miałem. A gdy starałem się walczyć ze sobą i wyłamać ze schematu to zwykle szybko byłem/czułem się wykorzystywany i kończyłem znajomość. Także po latach zostało mi kilku znajomych na krzyż, za to relacje z rodziną mi się poprawiły odkąd się wyprowadziłem.

 

Z tą towarzyszką to bym sie tak łatwo nie poddawał, bo nawet tak krzywi i wybredni ludzie jak ja czy Ty są w stanie sobie kogoś znaleźć.

 

Takie protipy jakbyś chciał, co u mnie działa:

* apki randkowe - szczególnie z trudnościami interpersonalnymi nie ma co z siebie robić debila na żywo, polecam kupić jednak jakieś premium na takim tinderze jeśli jesteś picky

* wszystko w prawo bo szkoda czasu, selekcje robisz później

* znajdź niszę, jeśli nie masz niszy a nie wyglądasz jak z pod dłuta michała anioła to jesteś nikim - dobrze się sprawdza jakieś posiadanie motocykla, bycie metalem, coś tam sobie wybierz byle nie pociągi albo klocki lego

* poluj na nowe osoby - im dłużej ktoś tam jest tym gorzej dla Ciebie, szybko uciekaj z nimi na fb/insta

* kłam, i tak zanim temat wróci to już dawno zapomną

* nie udawaj alpha male, nie czytaj pua bredni, jeśli nie masz tego we krwi to będzie tylko żałosne

* przygotuj się na okresy w których będziesz myślał że nigdy nic Ci nie wyjdzie bo fajni ludzie Cię ignorują a nie chcesz tych które zostają + dotknie Cię wiele tekstów od sfrustrowanych niemiłych kobiet

 

Chciałem jeszcze dodać wiele rzeczy, ale już /cenzura/e na 50 linijek więc wystarczy. Może coś się przyda, mi się wielokrotnie udawało mimo że serio jestem na tyle upośledzony że np. jeśli kobieta z którą fajnie mi się pisało zaczynała robić jakieś aluzje seksualne to mnie to obrzydzało i traciłem zainteresowanie 😆

Będzie dobrze, wyznacz sobie tylko właściwy cel

 

Na pewno z ściemnianiem mi nie wyjdzie, bo kłamać nie umiem 😅

 

Z aplikacji czy portali randkowych korzystałem kilka - sympatia, boo, badoo, bumble. Nigdzie nie udało mnie się. Największą szansę, miałem w pierwszej z wymienionych portali. Miałem prawie 18 lat. To była połowa sierpnia 2008. Od kilku wtedy miesięcy pisałem z koleżanką. Było spoko. Tylko był jeden problem nasza odległość wynosiła z 300 km. Postanowiłem do Niej pojechać w wakacje, ale niestety plan poszedł się "kochać", bo mnie rodzice mnie nie puścili mimo wielu błagań! 😡 Niby ta dziewczyna nie była na mnie zła, ale kilka tygodni później okazało się, że ma kogoś. Bardzo mnie ta sytuacja wkurzyła i zabolała! A najgorsze w tym wszystkim jest to, że obiecałem Jej, że przyjadę. Od tej pory nie znoszę obiecywać. Mam dużą nauczkę. Jeszcze tamta sytuacja ciągnie się za mną do dziś. 

 

Mam zainteresowania: czytanie książek, gry komputerowe, pociągi (możecie mówić, co chcecie!, anime i mangi, żużel, rysowanie, słuchanie muzyki (poza disco polo i rapem, bo tych gatunków nie znoszę). Chcę się kiedyś wybrać do Japonii oraz zwiedzić drogę 66 w USA 😉 Nie wiem, czy są jakieś koleżanki, które chociaż mają cześć z ww.  zainteresowań. 

 

Na pewno nie chcę się nikomu przypodobać. Nie mam zamiaru być "plasteliną". Jeśli któraś kobieta polubi mnie za to, jakim jestem człowiekiem - to już coś. Ale czy taka się znajdzie. 

 

Za kilka dni skończę 35 lat. Kiedyś uwielbiałem urodziny. Teraz ich nienawidzę w opór, bo mi przypominaja, jak bardzo sobie marnuje życie i jestem przegranym 😡

W dniu 22.08.2025 o 23:59, Dalja napisał(a):

Przestań tak mówić;/// może łatwiej będzie z przyjaciółmi? Z ich radami i z ich wychodzeniem z Tobą? Poszukaj od tej strony. Czemu Cię nie ma na mapie? Wiesz ile ja fajnych osób poznałam z forum dzięki tej mapie? Może poproś jakaś osobę o szczery komentarz na priv, jak Cię nie zna to będzie obiektywna totalnie

Dawaj dawaj może mamy marne życia ale to nie powód do głupich myśli samobójczych. Jak człowiek ma marne życie to pomysl o innych żyjących, zwierzęta robaki? Wiedza ze mają marne życia ale sobie żyją:D 

 

Zaznaczyłem się na mapie i tylko jedna znacznie starsza od siebie kobieta do mnie napisała i odmówiłem. Nie chce być z kimś znacznie starszym od siebie, bo bym się czuł bardzo niekomfortowo. Nie chcę drugiej matki. 

 

Tylko słyszę rady typu "idź do biblioteki czy czytelni". Serio? Kto w dzisiejszych czasach i to w dużych miastach chodzi do bibliotek? Jedynie w czasach szkolnych się tam chodziło. Przecież można kupić książki w księgarni, a jak ktoś ma czytnik to można kupić ebook. 

 

Mnie po prostu kobiety albo mnie wysyłają do friendzone, albo jestem opcją/kołem zapasowym. 

 

Powiedz mi, po co mam żyć?! Dla kogo?! Nie mam absolutnie żadnego sensownego powodu, by dalej egzystować. Do tej pory nie zaznałem zbyt wielu pozytywnych rzeczy. Od zawsze byłem "karmiony" negatywnymi bodźcami. Więc samobójstwo w moim przypadku byłoby najlepszym wyjściem. Bo nawet nie mam pomysłu na inne życie. Całe życie podporządkowałem się jednemu "celowi" - znalezieniu partnerki i co? Jajco 😡 Nie mam po co żyć, jak zdechnę to ludzie o mnie szybko zapomną. Wszystko jest stracone. 

 

Niedawno poszedłem zrobić nowe zdjęcie do cv, bo chcę zmienić pracę. Tylko, czy ktoś mnie weźmie z tak słabym cv? (mimo ukończenia studiów? Jestem po studiach ekonomicznych, a pracuję jako kasjer. Żadna kobieta nie weźmie kogoś nieambitnego jak ja). Nie wiem. A nawet, jak zmienię pracę to czy kogoś wartościowego poznam? Bo przy obecnej robocie, to coraz bardziej się staczam. 

 

Chcę naprawdę, żeby mi cokolwiek wyszli, ale jestem w takim wieku, że powinienem swoją "pozycję" ustabilizować na dobre, a nie dopiero budować. Która kobieta takim frajerem się zainteresuje? (już raz dostałem ochrzan za to, gdzie pracuję)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, un_lucky luke napisał(a):

 

Na pewno z ściemnianiem mi nie wyjdzie, bo kłamać nie umiem 😅

 

Z aplikacji czy portali randkowych korzystałem kilka - sympatia, boo, badoo, bumble. Nigdzie nie udało mnie się. Największą szansę, miałem w pierwszej z wymienionych portali. Miałem prawie 18 lat. To była połowa sierpnia 2008. Od kilku wtedy miesięcy pisałem z koleżanką. Było spoko. Tylko był jeden problem nasza odległość wynosiła z 300 km. Postanowiłem do Niej pojechać w wakacje, ale niestety plan poszedł się "kochać", bo mnie rodzice mnie nie puścili mimo wielu błagań! 😡 Niby ta dziewczyna nie była na mnie zła, ale kilka tygodni później okazało się, że ma kogoś. Bardzo mnie ta sytuacja wkurzyła i zabolała! A najgorsze w tym wszystkim jest to, że obiecałem Jej, że przyjadę. Od tej pory nie znoszę obiecywać. Mam dużą nauczkę. Jeszcze tamta sytuacja ciągnie się za mną do dziś. 

 

Mam zainteresowania: czytanie książek, gry komputerowe, pociągi (możecie mówić, co chcecie!, anime i mangi, żużel, rysowanie, słuchanie muzyki (poza disco polo i rapem, bo tych gatunków nie znoszę). Chcę się kiedyś wybrać do Japonii oraz zwiedzić drogę 66 w USA 😉 Nie wiem, czy są jakieś koleżanki, które chociaż mają cześć z ww.  zainteresowań. 

 

Na pewno nie chcę się nikomu przypodobać. Nie mam zamiaru być "plasteliną". Jeśli któraś kobieta polubi mnie za to, jakim jestem człowiekiem - to już coś. Ale czy taka się znajdzie. 

 

Za kilka dni skończę 35 lat. Kiedyś uwielbiałem urodziny. Teraz ich nienawidzę w opór, bo mi przypominaja, jak bardzo sobie marnuje życie i jestem przegranym 😡

 

Zaznaczyłem się na mapie i tylko jedna znacznie starsza od siebie kobieta do mnie napisała i odmówiłem. Nie chce być z kimś znacznie starszym od siebie, bo bym się czuł bardzo niekomfortowo. Nie chcę drugiej matki. 

 

Tylko słyszę rady typu "idź do biblioteki czy czytelni". Serio? Kto w dzisiejszych czasach i to w dużych miastach chodzi do bibliotek? Jedynie w czasach szkolnych się tam chodziło. Przecież można kupić książki w księgarni, a jak ktoś ma czytnik to można kupić ebook. 

 

Mnie po prostu kobiety albo mnie wysyłają do friendzone, albo jestem opcją/kołem zapasowym. 

 

Powiedz mi, po co mam żyć?! Dla kogo?! Nie mam absolutnie żadnego sensownego powodu, by dalej egzystować. Do tej pory nie zaznałem zbyt wielu pozytywnych rzeczy. Od zawsze byłem "karmiony" negatywnymi bodźcami. Więc samobójstwo w moim przypadku byłoby najlepszym wyjściem. Bo nawet nie mam pomysłu na inne życie. Całe życie podporządkowałem się jednemu "celowi" - znalezieniu partnerki i co? Jajco 😡 Nie mam po co żyć, jak zdechnę to ludzie o mnie szybko zapomną. Wszystko jest stracone. 

 

Niedawno poszedłem zrobić nowe zdjęcie do cv, bo chcę zmienić pracę. Tylko, czy ktoś mnie weźmie z tak słabym cv? (mimo ukończenia studiów? Jestem po studiach ekonomicznych, a pracuję jako kasjer. Żadna kobieta nie weźmie kogoś nieambitnego jak ja). Nie wiem. A nawet, jak zmienię pracę to czy kogoś wartościowego poznam? Bo przy obecnej robocie, to coraz bardziej się staczam. 

 

Chcę naprawdę, żeby mi cokolwiek wyszli, ale jestem w takim wieku, że powinienem swoją "pozycję" ustabilizować na dobre, a nie dopiero budować. Która kobieta takim frajerem się zainteresuje? (już raz dostałem ochrzan za to, gdzie pracuję)

Idź sobie pracować na kuriera. Dużo mężczyzn tak pracuje 

 

Hehe to powinieneś jechać i /cenzura/, 18 lat miałeś to co Cię mieli nie puszczać? W nosie ich zdanie. Ale nie martw się, ta jedna sytuacja na pewno nie mogła mieć wpływu na caaaale życie.

 

No właśnie się zarejestrowała dziewczyna, co ma discorda, pewnie w coś gra. Anime też dużo ludzi lubi. Tematy do rozmów masz

 

Pociągi serio? Jesteś żywym memem i like trains :D :D powinieneś taki tatuaż sobie zrobić hehehe

 

no weź się doradz kogoś jak zagadywac, może jak się ubierać? Zmień styl. Czasem takie /cenzura/y robią diametralne roznice 

Tu dziewczyna też szukała chłopaka mocno, Ola_00, Ty chyba rocznik 90 więc byś pasował jej. I też jesteś taki wrażliwy jak szukała hmmm

Tu dziewczyna też szukała chłopaka mocno, Ola_00, Ty chyba rocznik 90 więc byś pasował jej. I też jesteś taki wrażliwy jak szukała hmmm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, un_lucky luke napisał(a):

Na pewno z ściemnianiem mi nie wyjdzie, bo kłamać nie umiem 😅

No co Ty, nawet przez internet?

 

5 godzin temu, un_lucky luke napisał(a):

Z aplikacji czy portali randkowych korzystałem kilka - sympatia, boo, badoo, bumble

To jeszcze Ci yubo zostało, w sumie to mi się chyba tam najfajniej poznawało swego czasu, z tym że to przedział 18-22 głównie. Ale to problem tylko jeśli to Tobie nie pasuje xD

 

5 godzin temu, un_lucky luke napisał(a):

Całe życie podporządkowałem się jednemu "celowi" - znalezieniu partnerki i co? Jajco 😡

Jeśli tak, to to był fatalny pomysł

 

1 godzinę temu, Dalja napisał(a):

może jak się ubierać? Zmień styl. Czasem takie /cenzura/y robią diametralne roznice 

Jeśli nie był fatalny to wiele nie pomoże. I zmieniaj tylko na taki w którym czujesz sie dobrze.

No ale można spróbować. Ogarnij fryzjera, kup sobie jakiś fajny płaszcz na jesień. A jeśli masz duużo czasu i chęci to siłka albo z mniejszym wysiłkiem to brodę można fajnie zagęścić minoxidilem. Zawsze coś trochę na plus

 

1 godzinę temu, Dalja napisał(a):

Tu dziewczyna też szukała chłopaka mocno, Ola_00, Ty chyba rocznik 90 więc byś pasował jej. I też jesteś taki wrażliwy jak szukała hmmm

👍 Jeśli to dalej Twój cel w życiu to podbijaj przy każdej takiej okazji a ktoś się w końcu zainteresuje, nie ma bata

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@conditioner

Zgadzam się, fatalny pomysł

 

Ale nie każdemu jest dobrze w brodzie! Właściwie to mniejszej części niż większej pasuje. Ta moda, okropna, że teraz wszyscy zarosnieci jak małpy... myślą że wyglądają bardziej męsko i przystojnie, A większośc wygląda duzo gorzej niż bez 😬 sorry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 1.09.2025 o 20:54, Dalja napisał(a):

Idź sobie pracować na kuriera. Dużo mężczyzn tak pracuje 

 

Hehe to powinieneś jechać i /cenzura/, 18 lat miałeś to co Cię mieli nie puszczać? W nosie ich zdanie. Ale nie martw się, ta jedna sytuacja na pewno nie mogła mieć wpływu na caaaale życie.

 

No właśnie się zarejestrowała dziewczyna, co ma discorda, pewnie w coś gra. Anime też dużo ludzi lubi. Tematy do rozmów masz

 

Pociągi serio? Jesteś żywym memem i like trains :D :D powinieneś taki tatuaż sobie zrobić hehehe

 

no weź się doradz kogoś jak zagadywac, może jak się ubierać? Zmień styl. Czasem takie /cenzura/y robią diametralne roznice 

Tu dziewczyna też szukała chłopaka mocno, Ola_00, Ty chyba rocznik 90 więc byś pasował jej. I też jesteś taki wrażliwy jak szukała hmmm

Tu dziewczyna też szukała chłopaka mocno, Ola_00, Ty chyba rocznik 90 więc byś pasował jej. I też jesteś taki wrażliwy jak szukała hmmm

 

Tak do niej pasuję, że nie chce się ze mną umówić, choćbym był cytuję: "ostatnim facetem na Ziemii". Założę się, że nawet, jakby UE by jej dopłaciła, to też byłaby na nie 😅 Ale mówiąc serio to nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą. 

 

Pracy szukam pod swoje lub "około" mojego wykształcenia. Może być biurowa, gdzieś w adninistracji/urzędzie/firmie. Nie po to się kształciłem, by przez całe życie robić jako fizyczny. Tym bardziej, że pracując w sklepie mam różne zmiany. Ostatnio mam dużo nocnych zmian i mam tego powoli dosyć! To nie jest na mój organizm. Nie mam przez to życia. Poza tym, nie chcę wyjść na nieudacznika. Która kobieta umówi się z kolesiem, który mi mgr pracuje jako kasjer?! 

 

Jeśli chodzi o mój niedoszły wyjazd sprzed wielu lat: byłem bardzo podekscytowany, "jarałem się" tym. Tylko, że no właśnie stchórzylem, bo słuchałem się swoich rodziców i to był mój błąd. Moim zdaniem, ma trochę wpływu na moją sytuację, bo by mogło się wszystko inaczej potoczyć, a tak? Później na studiach też próbowałem poznawać dziewczyny i i w ogóle nowych ludzi, ale efekt był mizerny. 

 

Która by miała discorda? Tam głównie są osoby 15-20 lat, także tam poczułbym się "staro". Dla przykładu, od 3 lat chodzę na Pyrkon i głównie są młode osoby. Rzadko jest ktoś w moim wieku, albo w podobnym. Głupio mi tak chodzić samemu, nie mam nikogo, kto by się ze mną zabrał 😦

 

Ciuchcie uwielbiam od najmłodszych lat i z tego nigdy nie zrezygnuje 😀 Moi siostrzeńcy już się zarazili moją pasją, także w przyrodzie nic nie ginie 😁

 

Chętnie bym się chciał dowiedzieć, co mogę zmienić u siebie, bo naprawdę nie wiem, co robię tak naprawdę dobrze i źle. A każdy mi mówi zupełnie co innego. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

35 minut temu, un_lucky luke napisał(a):

Ciuchcie uwielbiam od najmłodszych lat i z tego nigdy nie zrezygnuje 😀 Moi siostrzeńcy już się zarazili moją pasją, także w przyrodzie nic nie ginie 😁

Śmiejesz się z normalnego tematu jak szczerbaty do sera. Dziwne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, un_lucky luke napisał(a):

 

Tak do niej pasuję, że nie chce się ze mną umówić, choćbym był cytuję: "ostatnim facetem na Ziemii". Założę się, że nawet, jakby UE by jej dopłaciła, to też byłaby na nie 😅 Ale mówiąc serio to nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą. 

 

Pracy szukam pod swoje lub "około" mojego wykształcenia. Może być biurowa, gdzieś w adninistracji/urzędzie/firmie. Nie po to się kształciłem, by przez całe życie robić jako fizyczny. Tym bardziej, że pracując w sklepie mam różne zmiany. Ostatnio mam dużo nocnych zmian i mam tego powoli dosyć! To nie jest na mój organizm. Nie mam przez to życia. Poza tym, nie chcę wyjść na nieudacznika. Która kobieta umówi się z kolesiem, który mi mgr pracuje jako kasjer?! 

 

Jeśli chodzi o mój niedoszły wyjazd sprzed wielu lat: byłem bardzo podekscytowany, "jarałem się" tym. Tylko, że no właśnie stchórzylem, bo słuchałem się swoich rodziców i to był mój błąd. Moim zdaniem, ma trochę wpływu na moją sytuację, bo by mogło się wszystko inaczej potoczyć, a tak? Później na studiach też próbowałem poznawać dziewczyny i i w ogóle nowych ludzi, ale efekt był mizerny. 

 

Która by miała discorda? Tam głównie są osoby 15-20 lat, także tam poczułbym się "staro". Dla przykładu, od 3 lat chodzę na Pyrkon i głównie są młode osoby. Rzadko jest ktoś w moim wieku, albo w podobnym. Głupio mi tak chodzić samemu, nie mam nikogo, kto by się ze mną zabrał 😦

 

Ciuchcie uwielbiam od najmłodszych lat i z tego nigdy nie zrezygnuje 😀 Moi siostrzeńcy już się zarazili moją pasją, także w przyrodzie nic nie ginie 😁

 

Chętnie bym się chciał dowiedzieć, co mogę zmienić u siebie, bo naprawdę nie wiem, co robię tak naprawdę dobrze i źle. A każdy mi mówi zupełnie co innego. 

 

 

Ją tam swoje zdanie o wymogach tej dziewczyny mam:p 

 

A co jest takiego złego w byciu fizycznym. Korona spada z głowy czy co

 

No dziewczyna tutaj ostatnio pisze że ma 21 lat i szuka znajomych na discordzie. No jak taki staruszek jesteś, to nie pisz do niej. A dziewczyna to shyra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Mic43 napisał(a):

Tak xd

Nie każdy ma predyspozycje do pracy fizycznej. Co innego praca manualna, np jakieś rękodzieło itp itd. 

 

Ja ostatnio myślałem żeby nauczyć się renowacji mebli, mam smykałkę do takich rzeczy. Albo lakiernictwo. 

W sumie wolałabym coś takiego niż 8h siedzieć w biurze i robić bezsensowne rzeczy. 

Ale ja powiedziałam o kurierze

Zresztą pracuje w markecie to też praca fizyczna, i to chyba hardkorowy za/cenzura/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 3.09.2025 o 21:35, mała_mi123 napisał(a):

Śmiejesz się z normalnego tematu jak szczerbaty do sera. Dziwne.

 

Wiem, że jestem dziwny i wiesz co? W sumie się tego nie wstydzę ;) Gorzej już być nie może. W tym przypadku mnie to nie śmieszy. Bardziej mnie po prostu cieszy. 

 

A jeśli chodzi o poczucie humoru: lubię "sucharskie" poczucie humoru. Uwielbiam klimaty Monty Python :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 3.09.2025 o 21:20, Mic43 napisał(a):

xD o co jej chodziło, ona jakaś jeb@#nieta po wypowiedziach? :D 

 

Próbowałeś te portale randkowe?

Ogólnie możesz próbować z dzieciatymi, one mają takie parcie, że same zagadują :D

 

Skąd mam wiedzieć? Nie czytam w jej myślach, a nawet bym nie chciał. Żartuję, żeby się ze mną nie umówiła nawet, jakby Unia Europejska wymyśliłaby tego typu dotacje (Chwila! Może takie coś za chwilę wymyślą? 🤔 Już nie takie absurdy wymyśleli). 

 

Jeśli chodzi o portale: Oczywiście, że je próbowałem! Pierwszy raz zarejestrowałem się na portalu Sympatia w 2007 r. jako 17-letni smarkacz. To był ten portal, w którym poznałem koleżankę "na dystans", z którą się nie udało (zdecydowanie przez moją głupotę, debilizm i tchórzostwo). Próbowałem w późniejszych latach na innych portali/aplikacji: Boo, Badoo (tutaj zaznaczam, że moja koleżanka poznała swojego męża właśnie na tym portalu), Bumblee, randkowy Facebook. Nawet był raz na żywo na speed-dating (mam z tej "imprezy" bardzo złe wspomnienie). Ale nic z tego nie wyszło. Naprawdę próbuję i próbuję, i dalej nic 😕 Szlag by to trafił!

 

Dzieciate?! O nie! Nigdy, nigdy, przenigdy! Niektórzy mówią o takich sytuacjach: "to jest tak sprzątasz po imprezie, na której nie było się zaproszonym". Ja na to mówię: "To tak, jakby się wskoczyło na głęboki basen a nie nauczy się podstaw pływania". Dla mnie bycie z samotną mamuśką (w skrócie SM) to jest bardzo kiepski wybór, a dlaczego? 

 

1. Wejście w taką relację jest jakby wejście "z doskoku". Jest to bardzo nienaturalna kolej rzeczy. Inaczej, kiedy bym poznał kobietę, stopniowo lepiej się znamy. Potem jesteśmy w związku, po jakimś czasie ślub i potem dziecko. Chodzi o kolejność, "porządek", naturalny ciąg wydarzeń. Wszystko przebiega w swoim tempie. Z SM byłoby to przeskoczenie nie jednego, a kilku etapów na raz! A dla takiego świeżaka jest to bardzo niekorzystne! Nie lubię pośpiechu!

 

2. Patrząc z perspektywy dzieciaka to jak ma sobie wyobrażać, że w jego dotychczasowym życiu nie dość, że za dużo rzeczy się dzieję (i tu nie mam na myśli tych dobrych) i jeszcze miałby w jego malutkim żywocie pojawić się kompletnie OBCY facet?! Jak ma się z tym czuć?! To jest bardzo niekomfortowa sytuacja. To będziecie coś w rodzaju rywalizacji, ale w bardzo toksycznym wydaniu. Bo i mały, i ja chcemy mieć jak najwięcej uwagi od partnerki/matki (zależy z jakiej perspektywy). To jest to konflikt interesów.

 

3. Byłbym od początku na samym końcu hierarchii. Logiczną rzeczą jest to, że kiedy pojawia się w życiu dziecko, to na nim się skupiamy. Bo trzeba nim się zaopiekować. Nie neguję tego. Jednak ta sytuacja jest ściśle powiązana z punktem 1. Co innego, gdyby wszystko przebiegało po jakimś czasie, naturalnej kolei rzeczy. W przypadku SM, od razu byłbym na końcu, bo hierarchia SM by była taka:

Najpierw dziecko, potem rodzice/rodzeństwo, następnie znajomi, dalej pies/kot czy inna paprotka przy oknie, a końcu...partner. Jaki to jest sens wejść w relację, gdzie od początku byłbym na samym końcu?! Żaden! Poza tym, musiałbym "grafik" dostosować pod dziecko. Przykład: powiedzmy, że planowałem się spotkać z SM i nagle musi odwołać, bo dziecko chore. I tu jest źle, i tu niedobrze, bo: ja się wkurzam, bo ze mną się nie spotka, ale...gdybym się ze mną umówiła, to obaj wyszlibyśmy na potwory, bo chore dziecko cierpi. Pogmatwane, prawda?

 

4. Kontakty z ex-partnerem. Pół biedy, gdyby SM ostatecznie rozliczyłaby rozstanie z swoim poprzednikiem. Gorzej, gdy te kontakty mają od czasu do czasu miejsce i co gorsza taki koleś może mieć "bogatą" kartotekę. Nie ma zamiaru narazić swojego zdrowia i życia (także moich najbliższych), bo natrafiłbym na jakiegoś patusa. Zresztą, SM wybrała taką osobę, więc o niej też niezbyt korzystnie świadczy 😕 

 

5. Istnieje stwierdzenie, że "Nieważne, kto spłodzi. Ważne, kto wychowuje". Tak naprawdę obydwie rzeczy mają takie znaczenie! Geny też warunkują cechy charakteru, nawyki, skłonności do uzależnień. Oczywiście środowisko, wychowanie też ma znaczenie, ale proszę nie mówić, że "nie jest istotne, kto płodzi", bo ma!

 

6. Zerowy wpływ na wychowanie takiego dzieciaka, nie można postawić żadnych granic, ani nawet zwrócić uwagę. Bo usłyszysz od małolata "nie jesteś moim ojcem". To samo powie SM. Jak w takiej sytuacji zdobędę autorytet, szacunek?! Jest to nie do przeskoczenia.

 

Wiem, że napisałeś pół-żartem, pół-serio, ale na te sprawy jestem bardzo uczulony! Wolę zdecydowanie być z kobietą, która ma pod tym względem "czyste konto". Nawet, jakby nie chciałaby/nie mogłaby mieć dzieci, to jest dla mnie o wiele lepsza relacja niż z SM. Więcej spokoju, znacznie mniej przepychanek, nie muszę walczyć o czyjeś względy/uwagę, dłużej pożyję (bo mnie ex nie pobije). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 3.09.2025 o 21:36, Dalja napisał(a):

Ją tam swoje zdanie o wymogach tej dziewczyny mam:p 

 

A co jest takiego złego w byciu fizycznym. Korona spada z głowy czy co

 

No dziewczyna tutaj ostatnio pisze że ma 21 lat i szuka znajomych na discordzie. No jak taki staruszek jesteś, to nie pisz do niej. A dziewczyna to shyra

 

Nic nie ma złego w takiej pracy. Parafrazując z "Czterdziestolatka": "Jestem mężczyzną pracy. Żadnej pracy się nie boję" :D Ale w tym roku u mnie minie 9 lat, od kiedy pracuję w sklepie z bożą krówką w logu i wystarczy! To nie jest moje "miejsce na Ziemii". Jest to praca ciężka i co gorsza, bardzo niewdzięczna. Niektórzy ludzie nie szanują takich osób jak ja. Myślą takim stereotypami, że tego typu praca to jest dla ludzi "po zawodówie". Na speed-datingu się bardzo boleśnie przekonałem, co Panie myślą o osobach pracujących w sklepie. A żeby było zabawnie część z tych dziewczyn pracowały wtedy jako pielęgniarki, które również nie mają lekko. W dzisiejszych czasach liczy się (niestety) wygląd, kasa i status. Bardzo rzadko która kobieta doceni faceta za pozytywny charakter. 

 

Dlatego chcę zmienić pracę, na coś o moim podobnym/pokrewnym wykształceniu. Inaczej odbiera kobieta, gdybym powiedział, że pracuję w biurze/urzędzie, a inaczej jako zwykły kasjer. Bo jak ma powiedzieć swoim znajomym czy rodzinie, że chodzi z facetem, który pracuje w sklepie jako "szeregowy?! Przecież będą oni dążyli, by z takim delikwentem się rozstać (mogą podejść "psychologicznie" typu: "z czego będziecie żyć?", "przez niego nie będziecie mieli mieszkania/dzieci", "zasługujesz na kogoś lepszego"). Co innego, gdybym lubił swoją aktualną pracę, ale tak nie jest! Jestem cholernie sfrustrowany, zmęczony. Nawet byłem ostatnio na nocnych zmianach, że nie miałem za bardzo, co robić w wolnym czasie (bo muszę się przed pracą zdrzemnąć, inaczej nie funkcjonuje). Kocham wolny czas, a moja praca mi to coraz bardziej uniemożliwia! Dlatego muszę działać. Kobiety też na to inaczej patrzą. Gdy próbuje coś zmienić w swoim życiu. Przecież żadna z Was nie chciałaby być z kolesiem, który nie ma za grosz ambicji (bo ambicja, to awans, a awans to też kasa, a im więcej kasy tym lepiej ;)).

W dniu 3.09.2025 o 22:08, Dalja napisał(a):

Ale ja powiedziałam o kurierze

Zresztą pracuje w markecie to też praca fizyczna, i to chyba hardkorowy za/cenzura/

 

Też pracuję w sklepie i mogę stwierdzić: masakra! Nie boję się fizycznej pracy, ale nie po to człowiek się kształcić, by tylko to robić do usranej śmierci (prędzej kręgosłup mi wysiądzie niż kopnę w kalendarz). Żadna szanująca się kobieta nie będzie chciałaby być z kimś, kto tylko robi w markecie. Zresztą, jakby reagowałaby jej rodzina/znajomi? Niby ona jest osobą dorosłą, ma jakąś niezależność, ale wystarczy umiejętnie podejść psychologicznie i ze związku nici :(( 

 

Prezes banku może być z sprzątaczką, ale Pani prezes banku z cieciem to już nie bardzo. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, un_lucky luke napisał(a):

Dlatego chcę zmienić pracę, na coś o moim podobnym/pokrewnym wykształceniu. Inaczej odbiera kobieta, gdybym powiedział, że pracuję w biurze/urzędzie, a inaczej jako zwykły kasjer. Bo jak ma powiedzieć swoim znajomym czy rodzinie, że chodzi z facetem, który pracuje w sklepie jako "szeregowy?! Przecież będą oni dążyli, by z takim delikwentem się rozstać (mogą podejść "psychologicznie" typu: "z czego będziecie żyć?", "przez niego nie będziecie mieli mieszkania/dzieci", "zasługujesz na kogoś lepszego"). Co innego, gdybym lubił swoją aktualną pracę, ale tak nie jest! Jestem cholernie sfrustrowany, zmęczony. Nawet byłem ostatnio na nocnych zmianach, że nie miałem za bardzo, co robić w wolnym czasie (bo muszę się przed pracą zdrzemnąć, inaczej nie funkcjonuje). Kocham wolny czas, a moja praca mi to coraz bardziej uniemożliwia! Dlatego muszę działać. Kobiety też na to inaczej patrzą. Gdy próbuje coś zmienić w swoim życiu. Przecież żadna z Was nie chciałaby być z kolesiem, który nie ma za grosz ambicji (bo ambicja, to awans, a awans to też kasa, a im więcej kasy tym lepiej ;)).

Przyszły mi  pewne rzeczy do głowy, może znajdziesz coś dla siebie. 


Bo już podjąłeś decyzję o zmianie pracy, może dobrze czasami każdy potrzebuje zmian. Mając staż 9 lat na pewno możesz mieć dla siebie wnioski, i ty najlepiej wiesz co czujesz, nawet w tych 3 krótkich akapitach wspominasz o pracy ze 16 razy...

 

Ale zawód kasjera jest jak każdy inny, i nie wydaje mi się żebyś miał takiego pecha, że wszystkie dziewczyny się z tego powodu odwracają. Nie pracują tam też sami mężczyźni. Może ustawiasz za wysoko poprzeczkę i dlatego nie zauważasz tych dziewczyn dla których nie miało by to znaczenia. Szczerze, nie takie zaciążenia widziałem, w sensie z kimś jak ktoś nawet pracy nie miał i czasami wtedy to był problem, chociaż nie zawsze bo w innych przypadkach wszystko było świadomym wyborem. 
Ciekawe jakby założyć tutaj temat o współczesnych męskich zawodach i jak to wpływa na wizerunek i taką ankietę zrobić, czy ktoś tutaj umówiłby się z kimś kto pracuje w sklepie. Interesujące jak by tutaj dziewczyny w niej zagłosowały.


Zawsze można gdzieś kogoś poznać, w tym zdobyć nowe znajomości w jakiś grupach zainteresowań, ale nie trzeba myśleć o tym, żeby od razu spotkać kogoś kto będzie spełniał naszym oczekiwaniom. Często to nie podobięństwa a wzajemny szacunek dla tych różnic tworzy po pewnym czasie prawdziwe więzi.

 

Pamiętam jak pisałeś, że chciałbyś aby inni dostrzegali twoje wnętrze. Nie nauczysz się tego wyrażać gdy będziesz trzymał się wciąż tych samych utartych schematów. Np. masz swoje wymogi że szukasz kogoś kto będzie jedynie młodszy, a jak była o rok starsza to już nie?

 

Ostatnio bardzo inspiruje mnie filozofia Bruce'a Lee, według której chodzi by uwolnić swój umysł od różnych idei, tego co słyszymy i przyjmujemy na co dzień jako właściwe, a być jak woda, być w ruchu, bo mimo że woda jest bardzo miękka to drąży skały. 
A mając swój stały zestaw oczekiwań od świata to jest się taką skałą i jest wtedy trudno dostosowywać się do zmian, wydarzeń w swoim życiu i dlatego chodzi o to by unikać sytuacji w której ma się tylko jedno wyjście, tylko jedno rozwiązanie.
Jest to bardzo trudne i dlatego powiedział że „Ból jest najlepszym nauczycielem. Tylko nikt nie chce być jego uczniem”
W takich duchowych książkach, powtarza się często że okoliczności nie mają znaczenia. Wszystkie mocarstwa które potężne kiedyś, do dzisiaj upadły, wszystkie pieniądze wartościowe kiedyś, do dzisiaj się zdewaluowały (zauważasz różnicę?) Trzeba być ponad tą doczesność, to kim jesteś jest o wiele istotniejsze, a jak będziesz tylko porównywać się do innych to stracisz siebie. Co jest ważniejsze? Chciałbyś być kopią kogoś innego?


„Be water, my friend „ Bruce Lee 1940-1973

 

Nie trać nadziei
i ćwicz ciało, zawsze się przyda ;)
Pozdro

Edytowane przez Relfi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 godzin temu, un_lucky luke napisał(a):

Dzieciate?! O nie! Nigdy, nigdy, przenigdy! Niektórzy mówią o takich sytuacjach: "to jest tak sprzątasz po imprezie, na której nie było się zaproszonym". Ja na to mówię: "To tak, jakby się wskoczyło na głęboki basen a nie nauczy się podstaw pływania". Dla mnie bycie z samotną mamuśką (w skrócie SM) to jest bardzo kiepski wybór, a dlaczego? 

 

(...)

Mam ojczyma i większość tego to prawda, niemniej troche mnie przeraża jak długo musiałeś już rozmyślać na te tematy, że masz tyle wniosków

 

21 godzin temu, un_lucky luke napisał(a):

Na speed-datingu się bardzo boleśnie przekonałem, co Panie myślą o osobach pracujących w sklepie. A żeby było zabawnie część z tych dziewczyn pracowały wtedy jako pielęgniarki, które również nie mają lekko. W dzisiejszych czasach liczy się (niestety) wygląd, kasa i status. Bardzo rzadko która kobieta doceni faceta za pozytywny charakter

Szanuje za odwagę z tym speed datingiem. Ale nie bierz sobie za bardzo tych komentarzy do serca bo te panie na takie grube 90% decyzje podjęły zanim jeszcze powiedziałeś pierwsze słowo, to już takie czepianie sie o pierdoły i szkoda Twojego czasu żeby tego wysłuchiwać. W sumie to nie wiem czy to nie jest jeszcze bardziej niemiłe xd

 

16 godzin temu, Verinia napisał(a):

Mi jest przykro, bo zawsze gdy wspomnę o swojej chorobie, czyli ChAD, to zostaje olana. Nikt nie chce się użerać z kimś, kto ma problemy z psychiką.

A próbowałaś się kiedyś związać z osobą która też ma dwubiegunówkę? Ciekawe jakby to zadziałało, teoretycznie niby plus bo się doskonale rozumiecie, praktycznie pewnie minus

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 godzin temu, Verinia napisał(a):

conditionerNie próbowałam, bo nie miałam okazji, choć poznałam wielu Chadowców. Zawsze mnie sobą urzekali, świetnie mi sie z nimi rozmawiało. Także może i coś w tym jest, że byśmy się odnaleźli w związku. No ale nie próbowałam, bo szpitale nie są zbytnio nastawione na miłostki xD Z jednym utrzymywałam kontakt, ale bardzo daleko mieszkał. Gorzej by było gdbyśmy równocześnie mieli manię lub depresję. Oj, nie wiem co by sie działo xD EKsplozja

Gdyby jedna osoba miała depresje a druga manie to też jest trudno xD Wiem bo niestety byłem taką osobą która miała akurat depresje, nic przyjemnego 😅

 

A jeśli już kogoś tak szukać to ja bym chyba prędzej na jakiejś zwykłej grupie terapeutycznej się rozglądał niż w szpitalu, zawsze to trochę stabilniejsi ludzie xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 6.09.2025 o 08:21, Verinia napisał(a):

@un_lucky luke Miałam koleżankę, która prosto z mostu powiedziała mi, że dla niej najważniejszy jest u faceta wygląd i jego pieniądze. Jego charakter jest dla niej nieistotny. Dla mnie to był szok. Także to prawda, że babom zależy na takich rzeczach najbardziej. Muszą się mieć czym pochwalić przed rodziną i koleżankami. Dla mnie to żałosne. Ja nigdy nie patrzyłam ani na hajsy ani nawet zbytnio.na wygląd. Mówię to szczerze, po prostu tak jest. Dla mnie najważniejsze jest to, żebym z facetem miała więź i świetne rozmowy.

 

Mi jest przykro, bo zawsze gdy wspomnę o swojej chorobie, czyli ChAD, to zostaje olana. Nikt nie chce się użerać z kimś, kto ma problemy z psychiką. Nawet mój przyjaciel mnie przekreślił. Wiem, że wiele razy zawiniłam, bo gdy jest u mnie źle, to nie panuję nad sobą, albo nie ma ze mną kontaktu. Marzę o kimś, kto zaakceptuje mnie i moją chorobę. No ale nie wiem, czy jest mi to dane. Z roku na rok jestem coraz bardziej samotna.

 

Mam również wrażenie, że teraz relacje w całym społeczeństwie się popsuły. Ludzie już się ze sobą tak nie spotykają. Piszą przez internet i im to wystarczy. 

 

Przykre.🫤

 

Zdecydowanie wolę rozmowy na żywo. Przez Internet to nie jest to samo. Kiedyś się o tym przekonalem i źle na tym wyszedłem (choć w tym przypadku wina leży głównie po mojej stronie). 

 

Niestety to prawda, że teraz liczy się hajs, wygląd i status. W skrócie hipergamia. Jak ja tego słowa nienawidzę! Jest dla mnie jak przekleństwo! 😡 Osobiście wolę normalne z wyglądu dziewczyny, nie interesują mnie tzw. modelki. Bo o czym miałbym z taką rozmawiać. Bo jak miałbym ciągle mówić albo słuchać o pracy, pogodzie i zakupach, to by mój mózg by uciekł na bezludną wyspę 😂 Lubię rozmawiać o czymś ciekawszym, np. O marzeniach, o tym co czytałaś ostatnio, gdzie chcesz pojechać (Bali czy inne Malediwy u mnie odpadają - dla mnie to jest red flag!), co Ci sprawia największą radość itd. Bo o zadzie Maryni długo nie pociągnę! 

W dniu 7.09.2025 o 00:28, conditioner napisał(a):

Mam ojczyma i większość tego to prawda, niemniej troche mnie przeraża jak długo musiałeś już rozmyślać na te tematy, że masz tyle wniosków

No niestety muszę dbać o swoje interesy a nikt o nie zadba bardziej niż ja sam. Możliwe, że to zabrzmi egoistycznie, ale przecież każdy ma z nas chociaż cząstkę egoisty. 

W dniu 7.09.2025 o 00:28, conditioner napisał(a):

Szanuje za odwagę z tym speed datingiem. Ale nie bierz sobie za bardzo tych komentarzy do serca bo te panie na takie grube 90% decyzje podjęły zanim jeszcze powiedziałeś pierwsze słowo, to już takie czepianie sie o pierdoły i szkoda Twojego czasu żeby tego wysłuchiwać. W sumie to nie wiem czy to nie jest jeszcze bardziej niemiłe xd

 

Wtedy mi było bardzo przykro, ale teraz z perspektywy czasu to mi to na dobre wyszło. Przynajmniej spróbowałem, bo ja tak mam, że próbuje do skutku. Jak się zupełnie poddam, to po prostu do tego nie wracam. Dlatego "walczę" o to, bym poznał kobietę i się związał (co nie znaczy, że chcę być z pierwszą-lepszą osobą, bo to nie o to chodzi!). Jak odpuszczę zupełnie tą sprawę, to jest duża szanse, że do niej więcej nigdy nie wrócę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×