Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dziwna relacja


Itadori

Rekomendowane odpowiedzi

Jakiś czas temu poznałem naprawdę piękną i inteligentną dziewczynę. Starsza ode mnie, z podobnym bagażem życiowym (trudne dzieciństwo, depresja). Ale świetnie się dogadywaliśmy i spędzaliśmy cudowne chwile. Przed nią otworzyłem się po raz pierwszy w życiu. Od początku ustaliliśmy sobie, że ta relacja ma być bez zobowiązań, lecz po czasie pojawiły się uczucia i wspólne plany... Miałem depresję, ale poznając ją wszystko minęło, serio. Wcześniej nie wiedziałem co to znaczy być szczęśliwym. Mieszkała ze swoim "niby" byłym i chciała się wyprowadzić. Proponowałem jej wspólne zamieszkanie, ale zawsze podkreślała, że chce mieszkać sama. Szanowałem to.

 

Po kilku miesiącach znajomości zaczęliśmy się od siebie oddalać. Mieszkaliśmy w innych miastach, co też nie pomagało. Generalnie u niej było ciężko się spotykać przez to, że mieszkała z tym byłym (teraz to brzmi pojebanie). Przestała do mnie przyjeżdżać. Kończyło się zawsze na obietnicach, że "następnym razem przyjadę" i tak w kółko. Nie dotrzymywała słowa. Ale jak już przyjechała, to mówiła, że nie wie dlaczego tak robi i że mogłaby przyjeżdżać częściej bo jest jej ze mną dobrze...

 

Ona miewała cięższe okresy, bo nie przepracowała swojej przeszłości. Starałem się jej jakoś pomóc. Mówiłem na każdym kroku jaka jest dla mnie ważna, ale czułem, że jakoś to po niej spływa. Byłem bezsilny. Wróciła depresja. Z każdym kolejnym tygodniem bez niej, zaczęły wracać demony przeszłości (pornografia, samosabotaż, niskie poczucie własnej wartości itp.). Zacząłem mieć wrażenie, że to wszystko było tylko snem (który zaczął zamieniać się w koszmar heh).

 

W końcu zebrałem się i do niej pojechałem powiedzieć jej ile dla mnie znaczy i jak gównianie się czuję. Kiedy jej to wszystko powiedziałem, to popłakaliśmy się. Myślałem, że wszystko się zmieni. Naprawdę byłem pełen nadziei... Zobaczyliśmy się jeszcze kilka razy i w końcu powiedziała mi, że przestała do mnie czuć cokolwiek z "dnia na dzień". Wtedy poczułem jakby moje serce zostało roztargane na strzępy. Nigdy nie odczuwałem tak potwornego bólu... Nie rozumiałem tego. Po każdym spotkaniu mówiła mi jak jest jej ze mną dobrze... Czuje się oszukany. Próbowałem z nią jeszcze rozmawiać, ale dostawałem sprzeczne sygnały.


Mój problem teraz polega na tym, że dalej utrzymuje z tą dziewczyną kontakt i przez to czasem wracają wspomnienia te dobre jak i te /cenzura/owe. Nie wiem czemu, ale dalej coś do niej czuje i nie potrafię tego zerwać... Może wtedy byłoby mi lepiej, bo teraz miewam naprawdę słabe dni... Podejrzewam, że byłem dla niej kolejnym frajerem, któremu mydliła oczy... zresztą tak się teraz czuję, ale mimo to... chciałbym zamknąć te drzwi, ale nie mogę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz niekoniecznie byłeś kolejnym frajerem. Powiedziałeś że dziewczyna ma problemy, zaburzenia. Faktycznie mogła "nie wiedzieć czemu tak robi", samosabotowała siebie, wcale nie musiała mieć celowo krzywdzić, np. Border nie umie powstrzymać pewnych zachowan przez co bliscy cierpią. I co to nie jest wina zaburzonej osoby, tylko właśnie tej choroby, ta osoba nie musi być ze złym sercem. 

Ale nie wiadomo, może byla dobra aktorka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czułem, że to co mówiła było szczere. Może zbyt wiele oczekiwałem i za bardzo się narzucałem.

No i wydaje mi się, że ona nie wierzyła w to co mówię, a mówiłem szczerze. Teraz tkwi z tym typem mimo że to ją męczy. Myślę, że tak naprawdę podświadomie jest jej wygodnie i raczej się nie wyprowadzi. Może daje to jej poczucie jakiegoś bezpieczeństwa; zna to środowisko, mają wspólnych znajomych.

Ja też mam swoje problemy i może nie widziała we mnie stabilności. W sumie wiele razy w słabszych chwilach mówiła żebym sobie znalazł kogoś innego, ale ja powtarzałem, że chce tylko ją. Widziałem, że to poprawiało jej nastrój.

Ciężko mi to przetrawić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Itadori napisał(a):

Czułem, że to co mówiła było szczere. Może zbyt wiele oczekiwałem i za bardzo się narzucałem.

No i wydaje mi się, że ona nie wierzyła w to co mówię, a mówiłem szczerze. Teraz tkwi z tym typem mimo że to ją męczy. Myślę, że tak naprawdę podświadomie jest jej wygodnie i raczej się nie wyprowadzi. Może daje to jej poczucie jakiegoś bezpieczeństwa; zna to środowisko, mają wspólnych znajomych.

Ja też mam swoje problemy i może nie widziała we mnie stabilności. W sumie wiele razy w słabszych chwilach mówiła żebym sobie znalazł kogoś innego, ale ja powtarzałem, że chce tylko ją. Widziałem, że to poprawiało jej nastrój.

Ciężko mi to przetrawić.

Mogła to mówić szczerze na tamten czas, zmieniło jej się w głowie i już inaczej na to patrzy. Może sobie przekalkulowała, że to jednak nie dla niej, a może tamten partner się zmienił. Chłopaku tutaj był podobny wątek o chłopaku który siebie obwiniał zza stratę dziewczyny. Nie chce to nie i się z tym trzeba pogodzić, po męsku

Edytowane przez DEPERS

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, DEPERS napisał(a):

Mogła to mówić szczerze na tamten czas, zmieniło jej się w głowie i już inaczej na to patrzy. Może sobie przekalkulowała, że to jednak nie dla niej, a może tamten partner się zmienił. Chłopaku tutaj był podobny wątek o chłopaku który siebie obwiniał zza stratę dziewczyny. Nie chce to nie i się z tym trzeba pogodzić, po męsku

Stary, godziłem się już z tym wiele razy i mimo to, to dalej wraca. Właśnie to jest najgorsze. Mam wrażenie, że już jest git, budzę się i mam ją przed oczyma...

 

Podejrzewam, że problem tkwi znacznie głębiej, w mojej przeszłości; myślę, że nie mogę się pogodzić z odrzuceniem.

Mam nadzieję, że to się wkrótce skończy, bo to mnie już w*****ia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Itadori napisał(a):

Stary, godziłem się już z tym wiele razy i mimo to, to dalej wraca. Właśnie to jest najgorsze. Mam wrażenie, że już jest git, budzę się i mam ją przed oczyma...

 

Podejrzewam, że problem tkwi znacznie głębiej, w mojej przeszłości; myślę, że nie mogę się pogodzić z odrzuceniem.

Mam nadzieję, że to się wkrótce skończy, bo to mnie już w*****ia.

Każdy robi głupoty i nie zamyka rozdziałów i demony wracają. Dlatego ja już przeszłość zakopałem, a teraz jak podejmuję decyzję, to racjonalnie argumentując, a jeśli po czasie okazuje się błędna to nie robię sobie żadnych wyrzutów, bo na tamten czas była przemyślana i nie miałem świadomości, że będzie inaczej. Wyciągam wnioski z błędu i jadę dalej i Tobie też życzę takiego podejścia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, DEPERS napisał(a):

Każdy robi głupoty i nie zamyka rozdziałów i demony wracają. Dlatego ja już przeszłość zakopałem, a teraz jak podejmuję decyzję, to racjonalnie argumentując, a jeśli po czasie okazuje się błędna to nie robię sobie żadnych wyrzutów, bo na tamten czas była przemyślana i nie miałem świadomości, że będzie inaczej. Wyciągam wnioski z błędu i jadę dalej i Tobie też życzę takiego podejścia

To jest bardzo dobre podejście. Mam nadzieję, że też uda mi się zakopać cały ten syf i nie będę już tego wiecznie rozpamiętywał... To tylko wysysa energię i czujesz się później jak pusta skorupa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Itadori napisał(a):

To jest bardzo dobre podejście. Mam nadzieję, że też uda mi się zakopać cały ten syf i nie będę już tego wiecznie rozpamiętywał... To tylko wysysa energię i czujesz się później jak pusta skorupa.

Ja wiem, miałem destruktywny w życiu okres w którym wracałem do przeszłości, aż sobie wpoiłem, że nie będę się rozczulał nad tym na co nie mam wpływu, bo to nie ma żadnego sensownego rozwiązania, a zaśmieca głowę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, jeśli kocha to wróci. Tak mówią:) bądź dla siebie wyrozumiały, wiem że to męczące jak się kogoś kocha, ale chyba nie przeskoczysz tego etapu rozpamiętywania. Nie wiadomo ile twoje serce będzie rozpamiętywać. Ale fakt, rada by coś robić I pozytywnie czas używać jest sensowna, bo tylko wtedy oderwiesz myśli na chwileczkę. Ale to że myślisz o niej po obudzeniu i przed zaśnięciem raczej nie da sie zmienić od tak. Piękno milosci...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daj sobie czas. Żadne emocje nie są złe. Są potrzebne, bo coś nam uświadamiają, dają nam różne sygnały.

 

U Ciebie to sygnał, że w końcu pojawiła się iskierka nadziei, że Twoje życie uczuciowe i ogólne może się zmienić. Każdy ma potrzebę bycia kochanym i cenionym, i u Ciebie to się pojawiło dzięki tej dziewczynie. Właśnie dlatego to wraca.

 

Nie wiadomo, ile czasu zajmie przerobienie tej sytuacji. Ale bez względu na czas, bądź dla siebie dobry i wyrozumiały. Bardzo tego teraz potrzebujesz.

 

Przytulam Cię mocno i posyłam mnóstwo ciepłych myśli 🤗 Wierzę, że sobie z tym poradzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×