Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Puszasta

Moja historia, mam nadzieję, że ktoś przeczyta.

Rekomendowane odpowiedzi

A więc jestem dzieckiem alkoholika, mama znerwicowana, od dziecka chorowita, miałam coś z jelitami, częste przeziębienia. Bardzo wrażliwa, miałam 15 lat, pierwszy straszny atak paniki, potem lęk prze lękiem, dali melise nie pomagała.

Śmierć mamy, dwa rozwody, ale przed tym jeszcze czułam się w miarę, miałam ataki ale poza nimi czułam się ok

podczas drugiego małżeństwa coś mnie dopadło,  czułam się słaba dziwna, ciąglę lęk, bardzo źle, blada, ciśnienie za niskie, to za wysokie, przeskoki serca, niedowłady, szkoda pisać bo książkę bym napisała.

terapie, lekarze, od lat na lekach, ale dalej jest źle, parę dni mam lepszych, potem bez powodu bardzo źle

 ciągle nie wierzę że to nerwica

 całe dnie jak pijana chodzę, słaba, tętno niskie, czy tak to może wyglądac?

moje choroby fizyczne, hahsimoto, torbiel szyszynki, liszaj sromu

e coli w moczu bakterie

niby nie od tego tak się czuje

 przyjmuje anafranil 7 lat, jak przestaję go brać dzieją się ze mną straszne rzeczy

 xanax nie pomaga, to nie są ataki ale paskudne samopoczucie nie do opsiania,czasem nie czuję ciała, zatyka mi uszy, czasem, mnie swędzi całe ciało, a czasem czuę się dziwna jak nie ja, nie jeżdże sama nigdzie,

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj! Jak to czytałem, to w pewnej chwili pomyślałem, że możemy sobie podać ręce. Mi też mama zmarła jakiś rok temu, nagle na ulicy na śmierć sercową. Ja gdzieś od 14 roku życia zacząłem mieć objawy lękowo-depresyjne, byłem ofiarą wykorzystywania i szykan ze strony kolegów - nie dość, że w szkole to jeszcze na moim podwórku. Nie dość, że gadali o mnie, że jestem ćwokiem i pizdą, to jeszcze traktowali mnie jak kogoś niedorozwiniętego, nawet nauczyciele litości dla mnie nie mieli czasem. Straszne! Ale najgorsze jest w tym wszystkim to, że ja sobie na to wszystko zwyczajnie sam pozwalałem, nie potrafiłem się obronić, postawić granic, nikt nie chciał mi w tym nawet pomóc, a wręcz zachwycali się tym, że jestem taki spokojniutki i grzeczniutki... Nie no błagam. Oczywiście takie zachowanie ma swoje jakże fatalne konsekwencje teraz - w kółko myśli samobójcze z planami, ciągłe pobudzenie, niepokój, lęki, histerie. Nawet lekarze nie potrafią mnie wysłuchać, straciłem już do nich siły, stwierdziłem, że będę się leczył lekami póki mi pomagają, a później - sam nie wiem... Tylko leki tak naprawdę mi pomagają zebrać myśli w sobie, z czasem było coraz gorzej, wszystko mi się w głowie plątało porządnie, nieraz psycholodzy się mnie pytali, czy byłem u psychiatry z tym. Mam diagnozę zaburzenia schizotypowego teraz. Bez leków nie poradziłbym sobie w ogóle, to wiem na pewno. Terapię sobie odpuszczam, chodziłem na wiele, na każdej to samo, że mam z tym żyć, bo terapia nie zmieni mi osobowości... Żaden terapeuta nie umiał mnie jakoś zachęcić do rozmowy o emocjach, o tym co wewnętrznie przeżywam, tylko sam musiałem odkryć, że tłumione emocje są moim podstawowym problemem. Mam przez to bardzo silne nadciśnienie i tachykardię, biorę 3 leki na to już. Wszystko mi w ciśnienie idzie. Ogółem jestem okazem zdrowia, nie choruję w ogóle, nie łapią mnie infekcje, tylko moja psycha jest już mocno zryta. Nie wiem, ile jeszcze dam z tym radę, ale jeszcze mam pewne plany na następne 5 lat życia... 

 

Moja rodzina też była dysfunkcyjna - mama nieradząca sobie z własnymi emocjami, wymagająca ciągłego wsparcia, opieki nawet, a tata prostolinijny, nie liczący się ze zdaniem innych, ale za to bardzo zaradny i pomocny. 

 

Z leków obecnie przyjmuję Ketrel. Nie wolno mi podawać antydepresantów, bo po nich miałem jeszcze gorsze depresje i lęki. Benzodiazepin też nie toleruję. Doraźnie tylko hydroksyzyna ratuje mi sprawę. Umówiłem się z lekarzem ostatnio, bo znowu mam nawrót mimo regularnego brania Ketrelu, myślę o lamotryginie. Na razie potrzebuję ustabilizować się lekami, bo bez nich będę latał po ścianach... Szczęście, że mogę pracować, choć planuję iść na studia, mam predyspozycje na kierunki medyczne, myślę o analityce medycznej, jest niedobór diagnostów w naszym kraju, a analityka medyczna mocno mnie interesuje. Tyle z moich planów na życie jak na razie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marku jak ja ciebie rozumiem... też w szkole przez 3 lata przechodziłem traumy dokuczanie itp... teraz mając 26 lat i cięzkie stany lękowe które po prostu nie pozwalają mi normalnie funkcjonować jest mi serio cięzko i nie wiem jak na to zaradzić. Fajnie że pomimo przeszkód z optymizmem patrzysz w przyszłość. Ja jestem człowiekiem tzw robolem więc w przyszłość patrzę bardzo czarno heh... dodam że lecze się Fluanxolem Paroxinorem i Tritico na sen... Pozdrawiam cię i dziękuje za to co napisałeś 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×