Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bachania

Nadmierne marzycielstwo, fantazjowanie, życie w innym świecie

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry wszystkim,
Chciałabym podzielić się z wami moim problemem.  Może ktoś ma podobnie, może komuś udało się z tym wygrać...

 

Jak w tytule, chodzi o nadmierne fantazjowanie, marzycielstwo.. choć sama nie wiem jak to nazwać. Wiele lat temu wymyśliłam sobie swój własny świat, który towarzyszy mi do dziś. Nie jestem w tym świecie żadną celebrytką, gwiazdą ani nikim takim. Prowadzę w nim zwykłe życie ale jakże inne od mojego. Oczywiście ten urojony świat się z biegiem lat zmieniał. Miałam różne zawody, hobby. Do niedawna moja inna rzeczywistość towarzyszyła mi tylko przed snem. Rozgrywałam w swojej głowie różne sytuacje, dialogi na wiele sposobów.

 

Jednak od jakiegoś czasu zaczyna mnie to niepokoić, przerastać. Zauważyłam, że te "wizje" są coraz częściej przy mnie w ciągu dnia. Często nie mogę się na niczym skupić bo do głowy przychodzą mi wciąż nowe sytuacje,dialogi z tego mojego innego świata.

 

Mam 32 lata, męża i dwójkę dzieci. Teoretycznie powinnam nie mieć czasu na takie głupoty. Niestety nawet bawiąc się z dziećmi jestem myślami gdzie indziej. A chyba najgorsze jest to, że próbując wyprzeć te myśli i skupić się na czymś innym to po jakimś czasie tęsknię to tych osób z mojego innego świata. Czuję pustkę,nawet zdarza mi się płakać gdy nikt nie widzi. Nie wiem.. może czytając ten wątek przed publikacją, zdam sobię sprawę z tego jak niedorzecznie to brzmi?

 

Czy komuś udało się zwalczyć nadmierne fantazjowanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy utrudnia ci ono zycie, czy zaniedbujesz obowiązki, rodzinę? Może te fantazje to twoja mocna strona i k

musisz znaleźc tylko dla nich ujscie, myślalaś o pisaniu? Np. moze spróbuj napisać bajke swoim dzieciom.

 

Nie pamietam, jak miał kolo z USA ktory opowiadal jak ojciec przychodził i bił jego matke jak był mały, fantazje pomagały mu wtedy przetrwać. Został producentem filomowym 😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że trochę utrudnia jednak. Ciężko mi się skupić na tym co tu i teraz. Do obowiązków się zmuszam, staram się normalnie funkcjonować ale praktycznie przy każdej czynności towarzyszą mi te myśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alternatywna rzeczywistość powstała w dzieciństwie, żeby radzić sobie jakoś z życiem, brakiem bliskich, kolegów/żanek? Odczuwasz lęk w życiu, czegoś Ci brakuje i wtedy to się wzmaga? 

Może być trudno to zwalczyć samemu. Wygląda na to, że to w Tobie mocno siedzi. Nasila się. Może być niezbędna pomoc psychologa/terapeuty i/lub psychiatry. Warto sobie pomóc jeśli przeszkadza w życiu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po części być może powstała w dzieciństwie. Rodzinę miałam niby normalną. Żadnych patologi,awantur i tego typu rzeczy. Problemem było to, że miałam się uczyć i nie sprawiać kłopotów. Rodzice pracowali więc już w wieku 7 lat spędzałam całe dnie sama w domu. Nie było u nas raczej bliskości,przytulania czy rozmawiania o problemach.

 

Być może teraźniejszość też ma wpływ na mój stan. Całe dnie jestem sama w domu z dzieciakami. Mąż pracuje na wyjazdach i wraca tylko na weekendy. A i to zawsze ma coś do zrobienia więc ogólnie rzadko jest w domu. Nie mam możliwości pójścia do pracy. Mieszkamy za granicą gdzie nie mam zbyt wielu znajomych.

I być może dlatego tworzę sobie inną rzeczywistość gdzie jestem człowiekiem który coś znaczy, prowadzi życie które się toczy a nie stoi w miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, bachania napisał:

Po części być może powstała w dzieciństwie. Rodzinę miałam niby normalną. Żadnych patologi,awantur i tego typu rzeczy. Problemem było to, że miałam się uczyć i nie sprawiać kłopotów. Rodzice pracowali więc już w wieku 7 lat spędzałam całe dnie sama w domu. Nie było u nas raczej bliskości,przytulania czy rozmawiania o problemach.

Patologia to nie zawsze przemoc. Zaniedbywanie potrzeb emocjonalnych, brak bliskości, wsparcia dziecka jego dziecięcych rozterkach, opuszczenie nie jest zdrowe dla prawidłowego rozwoju. Spędzając samotnie czas w domu byłaś odcięta od rówieśników, nie miałaś okazji ich poznać, pobawić się, nawiązać relacji i stworzyłaś sobie alternatywę, w której miałaś wszystko czego Ci brakowało w tamtych czasach. Fantazje są idealne, bo Ty sama je kreujesz. 

Ze swojego doświadczenia: miałem problemy z relacjami, więc sobie wyobrażałem je w głowie. Zamiast podejść do dziewczyny fantazjowałem. Robiłem tak do dorosłości a potem nie potrafiłem zamienić z nimi słowa. 

 

Cytat

Być może teraźniejszość też ma wpływ na mój stan. Całe dnie jestem sama w domu z dzieciakami. Mąż pracuje na wyjazdach i wraca tylko na weekendy. A i to zawsze ma coś do zrobienia więc ogólnie rzadko jest w domu. Nie mam możliwości pójścia do pracy. Mieszkamy za granicą gdzie nie mam zbyt wielu znajomych.

Nadal wiedziesz samotne życie chociaż masz rodzinę. Mąż jest, ale go nie ma.

 

Cytat

I być może dlatego tworzę sobie inną rzeczywistość gdzie jestem człowiekiem który coś znaczy, prowadzi życie które się toczy a nie stoi w miejscu.

Masz rację w tym co piszesz. 

 

Czy jest możliwa zmiana sytuacji np. mąż pracowałby blisko, żeby być codziennie w domu? Sama byś poszła do pracy o ile to możliwe i ktoś zajmowałby się dziećmi. Nawiązanie kontaktów towarzyskich, a także terapia. Za sprawą pandemii jest teraz możliwa terapia online z psychologiem. Na początek jakaś konsultacja czego Ci potrzeba. 

Edytowane przez madmax6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmiana sytuacji na obecną chwilę nie jest możliwa. Ale słowa o tym, że patologia nie zawsze oznacza przemoc bardzo otwierają oczy. W sumie to takie oczywiste, a samej ciężko mi było do takiego wniosku dojść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, bachania napisał:

Zmiana sytuacji na obecną chwilę nie jest możliwa. Ale słowa o tym, że patologia nie zawsze oznacza przemoc bardzo otwierają oczy. W sumie to takie oczywiste, a samej ciężko mi było do takiego wniosku dojść.

Patologia to chyba potoczne określenie. Albo i nie dlatego piszę z niepewnością. Mi się kojarzy ze to słowo ze skrajnością, przestępczością i stygmatyzuje. W psychologii mówi się raczej? o dysfunkcyjnej rodzinie. 

Wcześniej użyłem określenia patologia, bo zapomniałem o innym. 

Edytowane przez madmax6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczytaj sobie o stylach przywiązania do matki czy opiekuna dziecka. Bo na tym etapie mogła się zacząć twoje fantazjowanie choć niekoniecznie, poniewaz na kazdym erapie życia many rozne potrzeby, i jesli nie zostały one zaspokojone tworzymy bajpasy, czyli obejscie ktore niekoniecznie jest dla nas zdrowe. Wielu ludzi ma takie mechanizmy wbudowane w swoje zachowania i nawet o tym nie wiedzą, sa nieswiadomi,  niektorzy zyja z nimi w miare normalnie, ale niektorzy maja takie, z ktorymi nie da sie komfortowo zyc, wtedy trafiaja do terapeuty, ewentualnie psychiatry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dziękuję Wam za pomoc. Spojrzenie na problem innymi oczami sporo daje. Chyba naprawdę muszę pomyśleć o jakiejś terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też miałem taki swój własny wewnętrzny świat za dziecka. Mieszkałem w nim gdzieś do 12. roku życia. Teraz mam 23 lata i pamiętam trochę ten świat, dziś niestety nieco mnie on przeraża, a dokładnie przeraża mnie rola jaką w nim odgrywałem, ponieważ wyobrażałem sobie siebie jako dziecko, którym wszyscy się opiekują. Matko święta! Byłem zaniedbywany emocjonalnie przez rodziców, w moim domu nie było miejsca na szczere rozmowy, wyrażanie uczuć, potrzeb więc musiałem sobie wykreować takie bezpieczne miejsce. Teraz mam 23 lata i leczę się na ciężkie zaburzenie lękowo-depresyjne, muszę brać leki, by móc normalnie myśleć i funkcjonować. Mam też aleksytymię. Zawsze tłumiłem w sobie emocje, boję się je wyrażać, jestem potwornie lękliwy, przez ciągle zatrzymywanie w sobie agresji i złości mam myśli samobójcze, wszystko biorę do siebie. Lekarz mi ostatnio powiedział, że chyba już do końca życia będę musiał brać te stabilizatory nastroju, bo to jakiś dramat z tymi myślami samobójczymi. Teraz sobie fantazjuję jedynie o seksie hehe. Tamten świat już pozostał jedynie wspomnieniem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×