Skocz do zawartości
Nerwica.com
Snezenka

Mam 33 lata i przegrałam swoje życie

Rekomendowane odpowiedzi

 

@shira123 - oczywiście, że dodałaś, dziękuję za pokrzepiające słowa 🙂 Cieszę się, że udało Ci się poukładać sobie życie po swojemu. Skąd wzięłaś siłę do tego? Czy to zasługa terapii czy czegoś jeszcze?  Czy znalazłaś pracę zgodną z kierunkiem studiów  czy też inną? Ja chodzę na terapię, ale jeszcze sporo pracy przede mną. Przeraża mnie to. 

 

@Barbecue - jakbym czytała o sobie. Zwłaszcza ten fragment o ochłapach jest mi bliski. Czuję, że nie zasługuję na miłość ani szacunek innych, więc zadowalam się ochłapami. Terapię polecam, bardzo pomaga, choć jak słusznie zauważyła Shira, trzeba czekać na konkretne rezultaty dość długo.

 

Co do tego, co napisałaś o zmianie miejsca,  w pełni się zgadzam. Niestety często  tak jest, że zabieramy problemy ze sobą w dane miejsce, zamiast się odciąć od przeszłości i zacząć żyć tu i teraz.

 

@bolek88 - nieustannie nad tym myślę. Marzę o wyjeździe do Republiki Czeskiej, najlepiej do Pragi, na jakiś czas, by tam spróbować pożyć przez jakiś czas. Druga opcja to miasto oddalone od mojego o 50 km. Na przeszkodzie stoi sytuacja w domu - mama jest osobą niezdolną do samodzielnej egzystencji, trzeba się nią opiekować. Robimy to z tatą naprzemiennie, tak by on nie czuł się przeciążony.

 

@Deuter@Pati95 - tak właśnie uczynię. Mam już dość biedowania i wegetowania, kiedy coś mi podpowiada,  że mogłabym żyć inaczej. Myślę, że praca w korpo jako specjalista z językiem czeskim to mógłby być dobry pomysł. Mam tylko nadzieję, że faktycznie mnie przyjmą.

 

Pytacie o spotkanie z tym gościem. Przyznam szczerze, że na ten moment mam mieszane uczucia. Tzn. samo spotkanie przebiegło bardzo fajnie, chłopak okazał się sympatyczny i otwarty i od razu znaleźliśmy ze sobą wspólny język. Nie czułam się od niego gorsza, tak jak to wcześniej niejednokrotnie bywało na randkach. Jest jest jednak pewne 'ale'. Chodzi o to, że sprawia wrażenie dość wyluzowanego, tak jakby nie do końca zależało mu na rozwijaniu znajomości ze mną. Dlaczego tak myślę? Zapytałam go pod koniec spotkania, czy nie chciałby się wybrać ze mną na koncert, a on rzucił mi tekst w stylu  "o ile nie będzie nigdzie szedł z kumplami, to czemu nie". Zabrzmiało to dość szorstko. Tzn. rozumiem, że nie musi naginać swoich wcześniejszych planów dla nowo poznanej dziewczyny i ma prawo wybrać kolegów, ale mógł to jakoś inaczej powiedzieć. Poczułam się trochę tak, jakbym była opcją, kimś, z kim się spotkał z braku laku, bo np. nie ma szans u innej, atrakcyjniejszej kobiety. Co prawda na koniec mnie uściskał, ale jakoś przykro mi się zrobiło. Pomyślałam, że trzeba się przygotować na odrzucenie. Dzień później jednak sam z siebie napisał, że mnie pozdrawia z pizzerii w miejscowości, którą oboje lubimy i znamy, i życzy miłego wieczoru. Trochę to mnie uspokoiło. W czwartek ponowiłam propozycję wyjścia na koncert, a on odpisał, że dziękuję, ale raczej nie da rady. Napisałam, że nic się nie stało, a on, że może się uda podjechać, odezwie się jeszcze. Wczoraj był ten koncert i oczywiście w ogóle się nie odezwał. Poszłam więc sama. Czułam się strasznie samotna i w drodze do domu nawet się popłakałam. Przyznam, że nie do końca wiem, jak gościa rozszyfrować. Nie wiem, czy to jego wyluzowanie to poza, za którą kryje się zraniony chłopak, czy też rzeczywiście mu nie zależy specjalnie. A może to ja jestem przewrażliwiona, a sprawy toczą się normalnym tempem i niczego nie należy przyspieszać? Nie wiem. Czuję się dość zdezorientowana. W przyszły weekend znowu idę na koncert i chciałabym, żeby mi towarzyszył, ale szczerze mówiąc, nie chce mi się już wychodzić z inicjatywą. Wiele razy w przeszłości proponowałam różnym osobom wypady w góry, na koncerty, a potem czułam się, jakbym się narzucała [choć nikogo nie bombardowałam zaproszeniami]. 😓 Jestem już zmęczona ciągłym wychodzeniem z inicjatywą, tym, że ciągle muszę być tą, co ma jaja. Pragnę, żeby wreszcie znalazł się ktoś, kto też się wykaże i zaproponuje coś od siebie. Zarazem nie chcę naciskać, kłócić się, bo nie chcę wyjść na niemiłą.

 

@carlosbueno - mieszkam w dużym mieście wojewódzkim, a tu ambitnych i odnoszących sukcesy osób nie brakuje. Czuję więc na sobie ogromną presję bycia taka jak oni. Stale się porównuję z koleżankami w zbliżonym wieku robiącymi zawrotną karierę. Powoli już tracę ochotę na spotkania z niektórymi z nich, bo mam już dość bycia tą gorszą. Pieniądze i sukcesy bardzo rzutują na naszym postrzeganiu samych siebie, co tu dużo mówić. Piszecie z Deuterem, że to nie jest aż takie ważne, a ja mam wrażenie, że jest jednak inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miał umówione wyjście z kolegami, nie demonizuj i nie roztrząsaj. Faceci, szczególnie na poczatku, są zdystansowani. Nie chcą pokazać, że im zależy. Ja bym go zaprosił na kolejny koncert: "A może wyjście na koncert X by ci odpowiadalo? Albo na kawę przed jeśli to nie twoj typ muzyki?"

 

 

Ja uważam, że wychodzenie z inicjatywą jest spoko.

 

A na następnej randce możesz powiedzieć, że liczysz, że teraz on coś zaproponuje na następny raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Snezenka napisał:

Czuję więc na sobie ogromną presję bycia taka jak oni. Stale się porównuję z koleżankami w zbliżonym wieku robiącymi zawrotną karierę.

Większość osób nie robi zawrotnej kariery, raczej nieliczni, chyba że skończyłaś jakieś elitarne szkoły, obracasz się wśród elit.  Ja to nie mam pojęcia co robią ludzie z którymi chodziłem do szkoły, na studia, nie interesuje mnie to, pewnie mają dużo większe osiągniecia zarówno zawodowe jak i rodzinno, towarzyskie ale trudno ode mnie być gorszym.  Nie powinnaś się w kółko z nimi porównywać, nie każdemu jest dana kariera, nie każdy jej chce, powinno się robić swoje nie patrzeć na innych, choć nie jest to łatwo i sam mam z tym problemy.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jest, nie można w kółko patrzec na innych zwłaszcza, że widzimy tylko wycinek ich zycia, ktory chca pokazac. Mam kolege, zarabia kokosy, ale co z tego jak z pracy nie wychodzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Deuter napisał:

Miał umówione wyjście z kolegami, nie demonizuj i nie roztrząsaj. Faceci, szczególnie na poczatku, są zdystansowani. Nie chcą pokazać, że im zależy. Ja bym go zaprosił na kolejny koncert: "A może wyjście na koncert X by ci odpowiadalo? Albo na kawę przed jeśli to nie twoj typ muzyki?"

 

 

Ja uważam, że wychodzenie z inicjatywą jest spoko.

 

A na następnej randce możesz powiedzieć, że liczysz, że teraz on coś zaproponuje na następny raz.

 

No dobrze, może przesadzam, ale nie podoba mi się to, że jest taki zdystansowany. Skąd mam wiedzieć, czy mu zależy? Może traktuje mnie po prostu jako jedną z wielu, a ja niepotrzebnie tracę czas i energię na niego? Po co mężczyźni tworzą taki dystans? Jestem nieśmiałą osobą i za każdym razem, gdy mam napisać jako pierwsza, stresuję się. Boję się odrzucenia, odmowy, tego, że ten ktoś pomyśli sobie, że się narzucam. Z jednej strony chcę bliżej poznać tego chłopaka, z drugiej czuję się już na tym etapie zniechęcona. Uważam, że obie strony powinny się starać równie mocno, a nie tylko jedna. 

 

1 godzinę temu, carlosbueno napisał:

Większość osób nie robi zawrotnej kariery, raczej nieliczni, chyba że skończyłaś jakieś elitarne szkoły, obracasz się wśród elit.  Ja to nie mam pojęcia co robią ludzie z którymi chodziłem do szkoły, na studia, nie interesuje mnie to, pewnie mają dużo większe osiągniecia zarówno zawodowe jak i rodzinno, towarzyskie ale trudno ode mnie być gorszym.  Nie powinnaś się w kółko z nimi porównywać, nie każdemu jest dana kariera, nie każdy jej chce, powinno się robić swoje nie patrzeć na innych, choć nie jest to łatwo i sam mam z tym problemy.   

 

Mnie najzwyczajniej w świecie trudno się pogodzić z tym, że moje życie zawodowe się nie udało. Jak lwica walczyłam o to, by było inaczej, ale chyba ciąży nade mną jakieś fatum, że poniosłam porażkę. Próbuję się podnieść i zawalczyć od nowa, ale nie udaje się. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Snezenka

 

ja całe zycie balam sie cos zmienic choc bylo mi zle.nie wierzylam ze sobie poradze.

terapia dała mi sile i wiare w siebie, zwlaszcza grupowa na poczatku.

 

co do tego faceta-rozumiem cie doskonale.tez boje sie odrzucenia i wole to ja odrzucac, zreszta najczesciej tak jest. majac takie oznaki ze strony faceta JA bym dala sobie spokoj tzn poczekala na ruch z jego strony. ale to ja-mówie o sobie. moze akurat to ten jedyny, tego nigdy nie wiadomo.pozdrawiam!

 

PS. moja siostra tez nie moze znalezc pracy po studiach -socjologii. a moze ty, po terapii nabedziesz tej sily przebicia i dzieki temu zdobedziesz wymarzona prace? kto wie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Shira123

 

cieszę się, że dzięki terapii zyskałaś siłę i wiarę w siebie. Też kiedyś byłam na terapii grupowej i wiem, jak potrafi pomóc, zwłaszcza osobom nieśmiałym i wycofanym. Teraz chodzisz na indywidualną? 

 

Co do chłopaków, do tej pory było tak, że prawie zawsze odpuszczałam i się wycofywałam. Teraz chciałabym postąpić inaczej, ale nie wiem, czy zniosę ten dystans, jaki ten chłopak wokół siebie tworzy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Snezenka a ja uważam, że jak komuś zależy to się nie dystansuje tylko robi dużo aby znajomość utrzymać i raczej nie wmawiałabym sobie, że ktoś unika spotkań bo trzyma jakiś pozorny dystans 🤔. Najwidoczniej to nie facet na którego czekasz i lepiej odpuścić sobie już na początku niż czekać nie wiadomo na co....

Może faktycznie spróbuj odnaleźć się najpierw w strefie zawodowej, próbuj nawet niekoniecznie w dziedzinach bezpośrednio związanych z Twoim wykształceniem bo być może okaże się, że znajdziesz satysfakcję w czymś innym a jeśli nawet nie to zawsze możesz z tego zrezygnować przy czym jakieś doświadczenia Ci zostaną i na pewno nie będzie to zmarnowany czas ;)

Osobiście zawsze wychodzę z założenia, że lepiej działać niż wiecznie snuć plany 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nieprzenikniona - nie wmawiam sobie, po prostu zastanawiam się, czy nie jest tak jak wspomniał @Deuter, że mężczyźni boją się pokazywać, że im zależy. O ile w przypadku poprzedniego faceta, który mi się podobał, było od początku jasne, że nic z tego nie będzie, bo był chamski dla mnie, o tyle tutaj jest ciut inaczej - chłopak jest ogólnie rzecz biorąc sympatyczny, sam z siebie się odezwał [chyba gdyby mnie nie polubił, to by tego nie robił], a było to już po spotkaniu, więc wiedział, jak wyglądam i jak się zachowuję. Oczywiście może być tak, że masz rację, ale też nie chciałabym kogoś skreślać tylko dlatego, że nie mógł się raz spotkać. Dziś rozmawiałam z terapeutką i zasugerowała mi, że być może to ja zachowuję się tak, jakby mi nie zależało, a potem mam pretensje, że ktoś się nie angażuje, no i nie wiem, czy trochę tak nie jest... Prawda jest taka, że też gram wyluzowaną i nawet jak ktoś mówi, że np. nie może, to cały czas tylko się uśmiecham i mówię 'spoko', a smucę się dopiero w samotności. W głębi duszy chciałabym być dla kogoś ważna, ale jako DDD mam ogromny problem, by to zakomunikować. 

 

Jeśli chodzi o pracę, to powoli się godzę z tym, że kultura nie jest mi pisana. Zarazem nie do końca wiem, co w takim korpo mogłabym robić. Odkąd pamiętam, zawsze widziałam siebie w roli promotorki lokalnego życia kulturalnego, a wygląda na to, że nie będzie mi to dane. 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale dlaczego tak się spinasz? Dwie randki twoje, trzecia on zorganizuje. A jak nie, to wtedy mu podziekujesz. Daj sobie szansę i powiedz, że trzecia randka to jego ruch. I tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Deuter napisał:

Ale dlaczego tak się spinasz? Dwie randki twoje, trzecia on zorganizuje. A jak nie, to wtedy mu podziekujesz. Daj sobie szansę i powiedz, że trzecia randka to jego ruch. I tyle.

 

Spinam się, bo lubię wiedzieć, na czym stoję. Zdaję sobie sprawę z tego, że dopiero co się poznaliśmy i powinnam podejść do tego na luzie, ale wierz mi, że jak się ma tyle przykrych doświadczeń z przeszłości, wydaje nam się, że tym razem też będzie źle. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, shira123 napisał:

PS. moja siostra tez nie moze znalezc pracy po studiach -socjologii. a moze ty, po terapii nabedziesz tej sily przebicia i dzieki temu zdobedziesz wymarzona prace? kto wie?

Skończyłem socjologię co prawda wiele lat temu, ale już dawno sobie dałem spokój z szukaniem pracy w "zawodzie" o ile taki realnie istnieje. Oczywiście po socjologii a raczej mimo też można zrobić karierę jak się jest ambitnym, robi dodatkowe studia, kursy, perfekt angielski albo ma zwyczajnie znajomości ale same studia właściwie nic nie dają, bo rocznie kończy je więcej osób niż jest całkowite zapotrzebowanie na takie osoby w kraju. 

 

18 godzin temu, Snezenka napisał:

Jeśli chodzi o pracę, to powoli się godzę z tym, że kultura nie jest mi pisana. Zarazem nie do końca wiem, co w takim korpo mogłabym robić. Odkąd pamiętam, zawsze widziałam siebie w roli promotorki lokalnego życia kulturalnego, a wygląda na to, że nie będzie mi to dane. 

Kultura jest wiecznie niedofinansowana i mało płacą, a praca bywa pewnie też po znajomości lub może nawet z klucza partyjnego, także nie wiem czy to dobry kierunek.  No, ale jak jest to Twoim marzeniem to dąż do tego jeśli to w ogóle jest osiągalne, bo też za bardzo się nie orientuje.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.07.2021 o 15:42, carlosbueno napisał:

Kultura jest wiecznie niedofinansowana i mało płacą, a praca bywa pewnie też po znajomości lub może nawet z klucza partyjnego, także nie wiem czy to dobry kierunek.  No, ale jak jest to Twoim marzeniem to dąż do tego jeśli to w ogóle jest osiągalne, bo też za bardzo się nie orientuje.   

 

Wiele lat udzielałem sie w zespole. Jak nie grasz wesel tylko rocka to dokładasz. Kultura to b ciężka branza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Deuter napisał:

 

Wiele lat udzielałem sie w zespole. Jak nie grasz wesel tylko rocka to dokładasz. Kultura to b ciężka branza.

No tak na rocku w skali Polski to zarabia pewnie kilkadziesiąt zespołów, a reszta dokłada, czy bardziej traktuje  jako hobby.   Ale tak jest chyba w większości działalności artystycznej, sukces i gratyfikację finansową  osiągają nieliczni, większość ima się innych prac aby się utrzymać czy mieć pieniądze na ów pasje. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.06.2021 o 15:41, Snezenka napisał:

 

Odbyłam  już  praktykę absolwencką, staże [w wydawnictwie i instytucji kulturalnej], współpracowałam jako wolontariusz z kilkoma instytucjami, podejmowałam też różne zlecenia, ale jak widać, nigdzie nie udało mi się zagrzać miejsca na dłużej. Zawsze słyszałam to samo: „bardzo chętnie byśmy Panią zatrudnili, ale nie stać nas”. W domu kultury, w którym byłam na stażu jesienią, też tak było. Bardzo to przeżyłam. Praca w dziale promocji to było to, w czym w pełni się odnajdywałam i mogłam wykorzystywać swoje umiejętności. Oczywiście próbowałam szukać pracy także poza sektorem kultury i branżą archiwalną, jednak zauważyłam, że na dłuższą metę nie nadaję się do niczego innego. 

 

Masz wykształcenie pedagogiczne, żeby pracować z dziećmi/ młodzieżą? Czy praca tego typu cię nie interesuje? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.07.2021 o 23:10, Wirginia Zachodnia napisał:

Masz wykształcenie pedagogiczne, żeby pracować z dziećmi/ młodzieżą? Czy praca tego typu cię nie interesuje? 

 

Nie, niestety nie. Myślałam o zrobieniu kursu animatora, ale z tego, co widzę, z pracą tego

typu też jest ciężko. Jak dla mnie język czeski to lepsza inwestycja. Z tych wszystkich pomysłów, jakie mam na życie, zdecydowanie najbardziej do mnie przemawia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Snezenka napisał:

 

Nie, niestety nie. Myślałam o zrobieniu kursu animatora, ale z tego, co widzę, z pracą tego

typu też jest ciężko. Jak dla mnie język czeski to lepsza inwestycja. Z tych wszystkich pomysłów, jakie mam na życie, zdecydowanie najbardziej do mnie przemawia. 

Z jakiego województwa jesteś? Czujesz się na siłach, żeby już pracować z tym językiem czeskim czy jeszcze potrzebujesz czasu do nauki? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.07.2021 o 23:10, Wirginia Zachodnia napisał:

Masz wykształcenie pedagogiczne, żeby pracować z dziećmi/ młodzieżą? Czy

2 minuty temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Z jakiego województwa jesteś? Czujesz się na siłach, żeby już pracować z tym językiem czeskim czy jeszcze potrzebujesz czasu do nauki? 

 

 

Jestem z województwa śląskiego, konkretnie z Katowic. Jestem jeszcze w trakcie nauki języka (obecnie jestem na poziomie B1), ale dobrze mi idzie, więc wierzę, że do jesieni uda mi się go opanować na tyle, by startować do korporacji (przyjmują zwykle od poziomu B2). Raz w tygodniu mam lekcje z panią, która pracowała jako lektorem na uniwersytecie w Ołomuńcu, a oprócz tego uczę się sama średnio godzinę-dwie dziennie. Wczoraj dowiedziałam się, że u nas w mieście są wieczorki językowe, w ramach których jest możliwość porozmawiać m.in. po czesku, więc planuję brać w nich udział od przyszłego tygodnia. Potrzebuję przede wszystkim nabrać swobody w mówieniu, bo z resztą radzę sobie dość dobrze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×