Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam
Mam 36 lat i przegrałem swoje życie. Jestem 100% nieudacznikiem.

Znalazłem to forum i chcę się na jego arenie wypowiedzieć. Przedstawić moją sytuacje, ale jest to takie trudne i nie łatwo jest pisać o sobie.

Choruje na depresję już od młodzieńczych lat, z każdym rokiem sytuacja się pogarsza, a ja czuje się coraz gorzej.

Obecnie czuje się najgorzej ze wszystkich lat.

 

Mam 36 lat, nie mam swojej rodziny, jestem samotny, nie posiadam dzieci. Nie pracuję czasem wyjeżdżam za granicę praca tam jest ciężka, a życie dołujące.  Przed świętami zjechałem z takiego wyjazdu, który był nie udany (marne zarobki)

Nie mam szans na pracę w swoim mieście z powodu braku kwalifikacji, samochodu, i tego że ofert jest jak na lekarstwo.

To sprawia że mojej przyszłości po prostu nie ma, lub ryzuje się w czarnych barwach.

Czas ucieka, mam już 36 lat. Nie udało mi się założyć rodziny i nie mam szans na założenie takiej.

Mieszkam z rodzicami, bez szans na własne cztery kąty. Nikt nie da mi kredytu, odłożyć nie mam z czego, rodzina nie jest wstanie mi pomóc.

Zrezygnowałem z życia towarzyskiego ponieważ nie mam na takie warunków. Zresztą i tak kobiety nie zawracają uwagi na kogoś takiego jak ja. Dla nich jestem nieudacznikiem.

Mam mało przyjaciół, znajomych w ogóle. Z bliskimi nie umiem podtrzymywać kontaktu. Całymi dniami milczę, mówię mało, zdawkowo lub w ogóle. Rodzina w ogóle nie wie co się dzieje w moim życiu, jak się czuję na co dzień.

 

Każdy dzień jest dniem świstaka. Najgorszy jest poranek. Wstaję i nie wiem po co wstawać, nie mam żadnego celu w ciągu dnia. Śpię do późna aby nie męczyć się dłużej z dniem.

Gdy już uda mi się wstać, nie mam żadnego zajęcia którym mógłbym zabić czas. Godziny lecą jedna po drugiej, a ja snuję się po pokoju, oglądam TV, siedzę na social mediach, przeglądając piękne życia innych ludzi. Nie mam po co wychodzić z domu. Nie mam do kogo iść, i w jakim kierunku. Czasem udaje mi się wyjść ale jest to snucie się po mieście.

Siedzę do późna w nocy, oglądając TV, odwlekając nadejście nowego dnia. Od odstawienia leków nie mogę zasnąć wcześnie, przez co siedzę po nocy.

Gdy już zasnę budzę się wielokrotnie, potem na krótko zasypiam, i budzę się ponownie.

Przez ostatni rok brałem leki na depresję Depratal i leki na sen Rispolept. Po Depratalu nie mogę w ogóle spać. Działanie Depratalu po roku czasu było już znikome. Mimo brania leków całymi dniami byłem smutny i przygnębiony. Leki skończyły mi się gdy byłem za granicą, nie udało się załatwić nowych. Na początku myślałem że dam radę bez nich, ale teraz wiem, że sobie nie poradzę.

 

Nie mogę przestać być smutny i przygnębiony. Nic mnie nie cieszy, nic nie ciekawi. Kiedyś umiałem zabijać czas na komputerze i internecie, teraz sam się dziwię jak to było możliwe.

Każdy dzień jest dniem zmarnowanym, wyrzuconym do kosza. Przyszłość będzie jeszcze gorsza, bo jaką może mieć przyszłość samotny, bezrobotny 36 latek mieszkający z rodzicami?

W tym tygodniu będę chciał pójść do lekarza po leki, w tym mam nadzieję na poprawę samopoczucia. Jednak wyglądana na to że będę skazany na łykanie chemii do końca życia.

 

Najgorsza jest pustka dnia codziennego kiedy nie wiesz co z tym dniem zrobić i wiesz że jest on już zmarnowany. Czas ciągle ucieka, a mi jest coraz trudniej żyć w te nowe nadchodzące dni.

Czasem myślę o samobójstwie, ale nie wiem jak to zrobić żeby nie bolało. Nie chcę też rodzicom sprawiać takiego bólu. Gdy ich zabraknie może będzie łatwiej podjąć decyzję.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To wygląda naprawdę źle. Nisko funkcjonujesz. Myślę, że możesz mieć szanse na przynajmniej umiarkowany stopień niepełnosprawności na problemy psychiczne, a może nawet rentę socjalną.

 

Mam 29 lat i podobną sytuację do Ciebie, chociaż raczej nie mam depresji, tylko inne zaburzenia. Nigdy nie byłem w związku, nigdy nie prowadziłem samochodu, nie mam znajomych i przyjaciół od kilkunastu lat, od ponad 23,5 miesiąca nie mam pracy (i miałem tylko taką przy roznoszeniu ulotek - bardzo banalną). Internet raczej sprawia mi przyjemność, ale dawniej księża kazali mi go ograniczać. Mogę myśleć, że ograniczenia na Internet mi raczej szkodzą niż pomagają - jeśli nie Internet, to mogę na długie godziny włączać telewizję (głównie włączając transmisje sportowe) lub zapisywać wiele kartek w zeszycie A5. Po lekach (zwłaszcza kwetiapinie, chociaż mam przepisane zaledwie 100 mg) raczej więcej chce mi się spać, o 12 może być ciężko mi wstać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
40 minut temu, take napisał:

To wygląda naprawdę źle.

To wygląda tragicznie, w przyszłości nic mnie nie czeka. Nie mam szans na  emeryturę. Tego boję się najbardziej, że nie będę miał z czego żyć na starość, że czeka mnie bezdomność. Rodzice nie będą żyć wiecznie, a mi kiedyś zabraknie sił do wyjazdów za granicę. Najbardziej boję się przyszłości.

Nie widzę sposobów na zatrzymanie tego. To budzi we mnie największy lęk.

Nie wiem jak podnieść swoje kwalifikacje zawodowe. Próbowałem zrobić prawo jazdy ale bez powodzenia.

Nie wiem co i jak ze sobą zrobić.

Edytowane przez żyćalejakdługo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, żyćalejakdługo napisał:

Nie mogę przestać być smutny i przygnębiony. Nic mnie nie cieszy, nic nie ciekawi. Kiedyś umiałem zabijać czas na komputerze i internecie, teraz sam się dziwię jak to było możliwe.

To wygląda poważnie. Zdajesz się mieć wyraźną anhedonię. Może masz ciężką depresję? 

 

Może warto postarać się o orzeczenie o niepełnosprawności i rentę? Przy ciężkiej (a nie lekkiej czy nawet "zaledwie" umiarkowanej) depresji (przynajmniej) umiarkowany stopień niepełnosprawności zdaje się być wręcz pewny.

 

Sam mogę nie wiedzieć, co ze sobą robić. Koronawirus był "gwoździem do trumny" dla mojego funkcjonowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, take napisał:

Może warto postarać się o orzeczenie o niepełnosprawności i rentę?

A w czym mi to pomoże? Nie wyżyje z renty. Co mi da orzeczenie?

 

Na studiach miałem robiony test na depresję, na pierwszej wizycie u psychologa. Później już nie robiłem takich testów.
Przez prawie rok chodziłem prywatnie do psychologa, ale nie robiono mi tam testów.

Ogólnie prawie większość życia czułem się źle. W dzieciństwie byłem prześladowany. To sprawiło że zamknąłem się w sobie. To z kolei spowodowało wykształcenie się zaburzeń obsesyjno kompulsywnych (mycie rąk i przedmiotów)

Teraz już jest lepiej, nie mam tak ostrych objawów jak kiedyś, ale zwracam uwagę na pewne rzeczy.

 

Na co dzień nie mogę pozbyć się poczucia marnowania czasu. jutro Poniedziałek początek tygodnia, który będzie cały zmarnowany, jak poprzednie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ci powiem, że jestem dużo młodszy mam 22 lata i już mam zwalone mocno życie. Otóż byłem mega słaby z wfu, ale chodzę na siłownię z trenerem mam zajęcia, bo tylko z nim potrafię, samemu na siłowni czuję się troszkę nie ten teges... mimo wszystko nie jest tak łatwo, bo są momenty że totalnie nie mam energii na cokolwiek, nie lubię gier komputerowych tylko non stop słucham muzyki poważnej co jest bardzo specyficzne jak na mój wiek i strasznie się wstydzę to powiedzieć.

 

W ogóle jestem mega wrażliwy i mam podejście do dzieci, lubię się z nimi bawić, jakoś tak nie wiem, czy jestem taki delikatny, ale szczerze nie chciałbym pracować jako nauczyciel czy opiekun. Wolę medycynę i farmację, które mnie pasjonują od dziecka, ale też dupa z tą medycyną, bo nie mam tak dobrze matury napisanej, choć rodzice mi pozwolili ją jeszcze poprawić... heh, nie wiem jak to będzie aspiracje mam spore, lubię pracę z człowiekiem, cenię sobie opanowanie itd Nawet myślałem żeby zostać może kiedyś policjantem, ale po pobycie w psychiatryku no cóż... dlaczego policjantem? Dlatego, że ponad wszystko nie znoszę chamstwa, braku szacunku i inteligencji, nienawidzę ludzi uzależnionych, w ogóle takich z marginesu, chciałbym też żeby dostawali mocno w tyłek, bo im nieraz się lepiej powodzi itd... nieważne 

 

Ja też nie mam samochodu i raczej nie będę go prowadził, ale mam nadzieję, że jak uda mi się wyleczyć depresję to może się zdecyduję i pokonam lęk. Ja mam zaburzenia lękowo-depresyjne nawracające z myślami samobójczymi. Mam sporą wiedzę chemiczno-medyczną i znam się na substancjach i nieraz myślałem, żeby się czymś zatruć i potem wskoczyć do Wisły, żeby nie trzeba było mi pogrzebu robić... okropne!

 

Ja akurat biorę obecnie duloksetynę 60mg i Ketrel 200mg no i na razie w miarę pomaga, ale dopiero zacząłem brać duloksetynę heh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, MarekWawka01 napisał:

Ja ci powiem, że jestem dużo młodszy mam 22 lata i już mam zwalone mocno życie. O

 

Masz jeszcze dużo czasu przed sobą na wybór ścieżki zawodowej, ja ten czas zmarnowałem i nie wiem jak to naprawić. Nie mam pomysłu na to co mógłbym zrobić.


Tobie doradziłbym poprawienia matury i rozpoczęcie nauki związanej z medycyną lub farmacją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, żyćalejakdługo napisał:

Tobie doradziłbym poprawienia matury i rozpoczęcie nauki związanej z medycyną lub farmacją.

Tzn obecnie jestem w szkole policealnej, na kierunek technik farmaceutyczny ale też już mając 22 lata zdaję sobie sprawę z tego, że ciągle siedzę rodzicom na głowie i niedługo pora do pracy 🙂

 

Wiesz a Ty możesz iść zaocznie do szkoły policealnej, żeby pouczyć się zawodu... szkoły policealne są dobre dla dorosłych, wybierasz zawód i masz dużo zajęć praktycznych lepsze od studiów bo studia to dużo często niepotrzebnej teorii...

 

A w szkole policealnej jest co wybierać 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, MarekWawka01 napisał:

Wolę medycynę i farmację, które mnie pasjonują od dziecka, ale też dupa z tą medycyną, bo nie mam tak dobrze matury napisanej, choć rodzice mi pozwolili ją jeszcze poprawić... heh, nie wiem jak to będzie aspiracje mam spore, lubię pracę z człowiekiem, cenię sobie opanowanie itd

Jak masz takie możliwości to poprawiaj maturę i próbuj na medycynę, albo na farmację. Tym bardziej jeśli Cię to interesuje. Za parę lat bardziej będziesz żałował tego, że nie spróbowałeś niż samej próby, nawet jeśli miałoby się nie udać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koniecznie skup się na stalej pracy, to może być twój cel! Praca fizyczna, typowa dla mężczyzn, na pewno się znajdzie, powinna..

Dlaczego nie możesz mieć prawa jazdy? Jakieś przeciwwskazania? 

Niektórzy są ochrzszczeni starymi kawalerami do śmierci, a tu życie bywa przewrotne ;)

Pamiętaj, że masz rodzinę i warto być na świecie chociażby dla niej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sensem życia może być wszelkie zaangażowanie, w pracę, dbanie o rodziców nawet czemu nie, masz rodziców ciesz się, dbanie o dom, wszystko cokolwiek sobie wymyślisz nadaje sens życiu 

Nawet ścielenie)łóżka codziennie ma sens, wszystko ma sens, zwyczajne rzeczy, każde działanie.... 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×