Skocz do zawartości
Nerwica.com

28 lat prawiczek, brak seksu, bliskości, intymności


Hurricaner27

Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, mała_mi123 napisał(a):

Zupełnie jak w "normalnych" relacjach. Też nigdy nie wiesz kiedy kobiecie czy facetowi odwali. Tu nie trzeba być w układzie prawiczek-diva.

Niech chociaż raz w życiu spróbuje, jeśli już tak płacze że pewnie do końca życia mu się nie uda. Gorzej jak brak kasy, to ani taka ani jakaś szukająca sponsoringu. Ciężkie jest życie, ale pod tym względem faceci mają łatwiej - idzie zapłaci i ma. Nikt nie robi z tego zagadnienia jeśli jest wolnym facetem i nikogo nie zdradza.

Lepsze to niż jeśliby w akcie rozpaczy miał sobie coś zrobić czy zgw..cić jakąś kobietę. A czasy są possr.ane i jest ten zanik więzi międzyludzkich. Ewentualnie może zacząć brać jakieś leki przeciwdepresyjne które hamują popęd, ale nie o to chodzi przecież żeby się chemicznie kastrować. Wtedy jesteś jak zombie i tracisz zdolność głębokiego przeżywania rzeczywistości i odczuwania swych emocji. To jest niefajny stan.

No bez przesady że nie odłoży kilku słów A przecież jakie są ceny na rynku no za godzinę to nie może być majątek z czasem dołoży 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, shadow_no napisał(a):

A divy mają potem czasami problem, gdy ktoś sobie po wszystkim za dużo ubzdura i zaczyna fisiować.

Takiej wiedzy nie miałam. Ciekawe.

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

Hihi no żartuje sobie tak sobie teoretyzujemy ja też nie wiem ile płaci się za dziwke

Może z jakichś reportaży.

4 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

No bez przesady że nie odłoży kilku słów A przecież jakie są ceny na rynku no za godzinę to nie może być majątek z czasem dołoży 

A jak np. nie pracuje i jest na czyimś utrzymaniu to już nie takie proste skrzybnać 500 zł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli facet pisze o myślach samobójczych zachowałabym ostrożność w komentarzach i ocenach. Nigdy nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie i do końca w jakim jest stanie psychicznym. Lepiej skupić się na wsparciu. Wrócił do nas po 5 latach i nie ma progresu. Widocznie ma spory problem w relacjach i jest mocno sfrustrowany. Na chwilę obecną dobrze by było aby kontynuował terapię i poszedł do lekarza. Na moje oko. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, mała_mi123 napisał(a):

Takiej wiedzy nie miałam. Ciekawe.

Może z jakichś reportaży.

A jak np. nie pracuje i jest na czyimś utrzymaniu to już nie takie proste skrzybnać 500 zł.

Ho ja o tym wiem ale może odkładać miesiącami lub latami no cóż ale uzbiera! Grosz do grosza to jest indycza kokosza!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, MicMic napisał(a):

@Hurricaner27ogólnie polecam pójście na terapię. Tutaj będzie Ci trudno uzyskać wsparcie i pomoc - ludzie mają swoje zranienia, przez które postrzegają rzeczywistość i nierzadko będą korzystać z tego, by wykorzystać Twój moment otworzenia się, a więc swego rodzaju słabości, by poczuć się lepiej. To po prostu temat budzący zbyt wiele emocji, bo łączy się z bardzo ważną i delikatną sferą. Trzeba być naprawdę dobrym psychoterapeutą, znać bardzo dobrze siebie, by w porę zauwazyć kiedy osoba proszącą o pomoc przestaje być celem samym w sobie. Nawet dobry terapeuta może czasami popełnić błąd w tak delikatnej sprawie, a co dopiero tłum zaburzonych ludzi (łącznie ze mną, żeby nie było, bo zaraz mnie zjedzą), każdy ze swoimi zranieniami (w tym wiele osób odtrąconych przez innych, skrzywdzonych przez innych itp). 

 

Ale co mi da terapia jak nie mam już szans na żadne znajomości, przyjaźnie imprezy, poznawanie kobiet 😢

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

42 minuty temu, take napisał(a):

Nie chciałbym, żeby moje potomstwo było niepełnosprawne czy żeby cierpiało.

Najpierw spróbuj jak to w ogóle wygląda, a potem teoretyzuj o potomstwie. Bo póki co to chyba w żadnym związku nie byłeś.

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

Grosz do grosza to jest indycza kokosza!!

Tak, indor byłby tu dobrym doradcą 😎

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Hurricaner27 napisał(a):

Ale co mi da terapia jak nie mam już szans na żadne znajomości, przyjaźnie imprezy, poznawanie kobiet 😢

Masz. Mój sąsiad nagle się ożenił mając 45 lat albo lepiej, i to pani z ładna buzia, też była stara panna. Mają teraz piękny dom

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, Hurricaner27 napisał(a):

Ale co mi da terapia jak nie mam już szans na żadne znajomości, przyjaźnie imprezy, poznawanie kobiet 😢

Czytam te Twoje wypowiedz i powiem Ci wprost: to nie świat jest Twoim wrogiem, największym swoim wrogiem jesteś w tej chwili Ty sam, bo codziennie odbierasz sobie wszelkie możliwości myśleniem „nie mam już szans”, „jestem skreślony”, „nikt mnie nie zechce”. Z takim nastawieniem człowiek albo nie wychodzi do ludzi wcale, albo wychodzi z napięciem i złością, a potem ma „dowód”, że się nie da. I koło się zamyka.

Masz 33 lata. To wbrew pozorom bardzo młody wiek - jeszcze naprawdę wszysko przed Tobą. Nie jest za późno na nowe znajomości, przyjaźnie, randki. Zresztą ludzie układają sobie życie w różnym wieku. Jak to było w serialu „Ranczo” powiedziane: Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie. Tylko żeby coś się zmieniło musisz tego chcieć i przestać stawiać się w pozycji ofiary losu. I właśnie po to jest terapia: nie po to, żeby „dała Ci kobietę”, tylko żebyś przestał sam sobie podcinać skrzydła. Żebyś zapanował nad czarnymi scenariuszami, napięciem, wstydem i złością, i zaczął działać krok po kroku zamiast się wypisywać z życia.

Zadaj sobie jedno pytanie i odpowiedz uczciwie: dlaczego uważasz, że nie masz szans? Co konkretnie Cię blokuje? Jak to już nazwiesz, da się dobrać realne kroki. Bez tego będziesz tylko powtarzał to samo zdanie, które nie pozwala ci ruszyć do przodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Masz. Mój sąsiad nagle się ożenił mając 45 lat albo lepiej, i to pani z ładna buzia, też była stara panna. Mają teraz piękny dom

Lubomirska-Lanckorońska też ma ładną buzię, ale resztę już trochę mniej, a więc sama ładna buźka to trochę za mało jeśli nie masz pokaźnego majątku. Z tym że jej "książę" to też taki sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strasznie nienawidzę młodzieży może przez to że nie przeżyłem młodości. Szlak mnie trafia jak ich muszę kasować, jak kupuja prezerwatywy, jak się śmieją jak się uśmiechają, całe lato bałem się wychodzić w miejsca publiczne bo wszędzie ta młodzież. Nie chce mieć żadnego kontaktu z nimi przeklinam ich w myślach i w sercu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

51 minut temu, Hurricaner27 napisał(a):

Nawet nie wiecie jak się podle czuję kasując im kondomy albo jak ich widzę w parku uśmiechniętych szczęśliwych to jest podłe i okropne uczucie. Czuję złość i smutek i życzę im płaczu bólu i cierpienia 😢

@Hurricaner27 mam do Ciebie jedno pytanie, całkiem wprost: Ty chcesz tu realnie coś zmienić, czy na ten moment chcesz tylko wyrzucić z siebie żal i ponarzekać? Bo obie rzeczy są ludzkie, tylko to są dwa różne tryby rozmowy. Jeśli chcesz zmiany, to musisz choć trochę brać do siebie to, co ludzie tutaj piszą. A jeśli chcesz tylko wyrzucić emocje, to też można to zrobić (mamy nawet odpowiedni wątek - "Jęczarnia" się nazywa), ale wtedy nie udawajmy, że „nikt nie pomaga” – bo pomoc jest, tylko Ty jej nie wpuszczasz do swojej głowy.

Co do tego, co napisałeś o kasowaniu kondomów i o parach w parku: to jest dokładnie zazdrość i tęsknota, które przerabiasz na zawiść – pisałem o tym wcześniej. Zazdrość mówi: „ja też tego potrzebuję, boli mnie, że nie mam”. Zawiść mówi: „skoro ja cierpię, to niech oni też cierpią”. I ta druga część jest dla Ciebie trucizną. Ona nie przybliża Cię do celu ani o milimetr, tylko robi z Ciebie coraz bardziej zgorzkniałego człowieka.

Jeśli chcesz z tego wyjść, to pierwszy krok jest prosty, choć trudny: przestać karmić w sobie zawiść. Masz prawo czuć smutek i złość. Ale nie musisz tego zamieniać w nienawiść do przypadkowych ludzi, o których nic nie wiesz (każdy ma jakieś deficyty - nie każdy takie same). Lepiej powiedzieć wprost: „to mnie boli, bo ja też chcę bliskości i nie wiem, jak do tego dojść”. To jest uczciwe i daje punkt zaczepienia. Musisz zacząć myśleć w kierunku „chciałbym to mieć” i przekładać to na konkretne kroki po swojej stronie, zamiast nakręcać się na „niech oni też nie mają”.

Więc wracam do pytania: czego Ty dziś potrzebujesz od tego Forum – współczucia i wysłuchania, czy konkretów, jak zrobić pierwszy krok, żebyś przestał cierpieć z samotności?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Hurricaner27 napisał(a):

Potrzebuje pomocy jak wyjść z tego wszystkiego 😢

To czemu nie zaczniesz merytorycznej dyskusji z osobami, które dają Ci tu dużo dobrych rad? Jak na razie powtarzasz w kółko to samo i nie widać od Ciebie chęci przyjęcia pomocy. Sorry, ale tak to wygląda. Druga sprawa jest taka, że nikt Twojego problemu za Ciebie nie rozwiąże, niestety tak już jest w życiu. Jesteś odpowiedzialny sam za siebie. Pamiętaj, że ludzie tutaj mogą ocenić Twoje zachowanie z zewnątrz i warto wziąć to pod uwagę. Sam możesz nie być w stanie obiektywnie spojrzeć na swoją sytuację. Zastanów się nad tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, take napisał(a):

Boję się obcych ludzi, że mają wobec mnie złe zamiary czy że chcą zrobić mi krzywdę albo przynajmniej że byliby do tego zdolni.

A skąd to się bierze? Z doświadczenia czy z urojeń prześladowczych?

18 godzin temu, mała_mi123 napisał(a):

Nabrałby może pewności siebie i przestał tak yoyczyć.

Żeby nabrać pewności siebie, trzeba zacząć od przewartościowania i zmiany podejścia - zwłaszcza jak się jest w takim stanie psychicznym. Skorzystanie z płatnej usługi seksualnej na pewno tu nie pomoże.

16 godzin temu, take napisał(a):

Mam w wielu aspektach "bardzo konserwatywne" podejście do seksualności. Nie tylko gwałt czy molestowanie (potępiane również w świeckim, liberalnym porządku) odpadają, ale i wiele rzeczy, które nie jest uważane za złe w prawie świeckim, np. rozwód, cudzołóstwo, przygodny seks, "filmy dla dorosłych", masturbacja

A skąd to się wzięło? Z wychowania? Z wpajania przekonań opartych na chrześcijaństwie?

Rozwód nie jest praktyką seksualną, tylko rozwiązaniem małżeństwa, wynikłym m.in. z rozpadu więzi uczuciowej. W czym rozwód jest gorszy od separacji małżonków?

Cudzołóstwo jest zdradą, czyli przejawem nieuczciwości - tu trudno się kłócić, że to nie w porządku. No chyba że mowa o otwartym związku.

Przygodny seks jest czymś, czego jedne osoby potrzebują, inne nie. Samo w sobie nikogo to nie krzywdzi, więc co w tym złego?

Filmy dla dorosłych filmom dla dorosłych nierówne. Owszem, dla ludzi, którzy jeszcze nie mają doświadczeń seksualnych, oglądanie mainstreamowej pornografii potrafi mocno zaburzyć postrzeganie cielesności i wyobrażenia o praktykach seksualnych. I na pewno problematyczne jest też uzależnienie od pornografii.

Masturbacja jest naturalnym sposobem rozładowania napięcia seksualnego u nastolatków, którzy jeszcze nie zaczęli współżycia, poza tym pomaga poznać swoje ciało i jego potrzeby i własne upodobania - co w niej złego? Jak uzasadniasz swoją negatywną jej ocenę?

16 godzin temu, mała_mi123 napisał(a):

Może z jakichś reportaży.

Skoro o tym mowa, to kilka lat temu w TVN Style był reportaż czy cykl reportaży "Oblicza prostytucji". Momentami dość ciekawe to było.

15 godzin temu, Hurricaner27 napisał(a):

jak nie mam już szans na żadne znajomości, przyjaźnie imprezy, poznawanie kobiet

Wmówiłeś to sobie - choć się mylisz. Co już wykazałem.

Mógłbyś poznać niejedną kobietę, gdybyś się choć trochę postarał. A to, co dalej z tym by się działo, to inna kwestia. Ale możliwości są.

Wspomniałem, że mógłbyś zostać wolontariuszem, np. Szlachetnej Paczki - tam na pewno miałbyś szansę poznać fajną wolontariuszkę.

Mógłbyś zacząć regularnie chodzić do biblioteki i czytelni - tam też jest szansa na poznanie miłej nieznajomej.

Mógłbyś zapisać się na kurs języka obcego - tam też możesz poznać kobietę.

Możesz dołączyć do jakiejś terapeutycznej grupy wsparcia - tam też są kobiety.

Możesz pójść na zajęcia z jogi, pilatesu, aerobiku, zumby, na kurs tańca - wszędzie tam można poznać kobietę, bo na takich zajęciach jest przewaga kobiet. Poza regularnymi kursami są też wydarzenia typu drzwi otwarte w takich miejscach.

Możesz nawet poznać kobietę w pociągu albo autobusie - możesz tam np. wyhaczyć jakąś czytającą kobietę i spytać ją, co czyta i co sądzi o tej lekturze. Możesz jej wręczyć karteczkę ze swoim imieniem i numerem telefonu - "ryzykujesz" najwyżej tym, że ona nie zadzwoni.

Imprezy wcale nie są jedyną możliwością poznania kobiety - skąd w ogóle takie absurdalne przekonanie?

Masz tak mega szablonowy sposób myślenia, że aż żal czytać. Nie tylko z tego powodu zresztą.

 

Ty jednak jesteś kompletnie zablokowany i zamknięty na wszystko, co ci się odpisuje i na możliwości, jakie masz podsuwane - widocznie oczekujesz tutaj wyłącznie potakiwania i potwierdzania swoich żali, a nie propozycji zmiany swojej sytuacji.

Twoim problemem jest co innego - to, że swoim podejściem i negatywnym myśleniem odstraszasz kobiety i nie tylko. Bo takie podejście i myślenie nie sprawia, że stajesz się dla kobiet atrakcyjnym kandydatem na partnera. Przeciwnie.

Kobiety są świetnymi obserwatorkami - widzą czyjś wzrok, mimikę, mowę ciała, słyszą ton głosu - i wyciągają z tego wnioski.

Skoro patrzysz na innych tak, jakbyś chciał ich zabić, to żadna normalna kobieta nie będzie chciała Hurricanera27. Bo kobiety nie tego szukają. Kobiety szukają mężczyzny odpowiedzialnego, troskliwego, dojrzałego. No, pomijając kobiety mające hybristofilię, które są zaburzone.

15 godzin temu, Hurricaner27 napisał(a):

Strasznie nienawidzę młodzieży może przez to że nie przeżyłem młodości.

To jest chore i toksyczne podejście - na zasadzie "Jeśli ja nie mogę, to inni też nie muszą". Takie podejście odstrasza kobiety.

15 godzin temu, Hurricaner27 napisał(a):

Szlak mnie trafia

A jaki szlak - czarny, czerwony, zielony, żółty? Są różne szlaki turystyczne.:P

15 godzin temu, Hurricaner27 napisał(a):

przeklinam ich w myślach i w sercu.

I to przeklinanie pewnie przekłada się na mimikę, wzrok i mowę ciała. I kobiety na pewno widzą, jaką masz mimikę, mowę ciała, wzrok - i się boją. Bo nie chcą zadawać się z przeklinającym nienawistnikiem.

13 godzin temu, Hurricaner27 napisał(a):

Potrzebuje pomocy jak wyjść z tego wszystkiego

Jak to? Przecież nie przyjmujesz do wiadomości niczego, co inni tutaj piszą na ten temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

27 minut temu, Kiusiu napisał(a):

A skąd to się bierze? Z doświadczenia czy z urojeń prześladowczych?

Żeby nabrać pewności siebie, trzeba zacząć od przewartościowania i zmiany podejścia - zwłaszcza jak się jest w takim stanie psychicznym. Skorzystanie z płatnej usługi seksualnej na pewno tu nie pomoże.

A skąd to się wzięło? Z wychowania? Z wpajania przekonań opartych na chrześcijaństwie?

Rozwód nie jest praktyką seksualną, tylko rozwiązaniem małżeństwa, wynikłym m.in. z rozpadu więzi uczuciowej. W czym rozwód jest gorszy od separacji małżonków?

Cudzołóstwo jest zdradą, czyli przejawem nieuczciwości - tu trudno się kłócić, że to nie w porządku. No chyba że mowa o otwartym związku.

Przygodny seks jest czymś, czego jedne osoby potrzebują, inne nie. Samo w sobie nikogo to nie krzywdzi, więc co w tym złego?

Filmy dla dorosłych filmom dla dorosłych nierówne. Owszem, dla ludzi, którzy jeszcze nie mają doświadczeń seksualnych, oglądanie mainstreamowej pornografii potrafi mocno zaburzyć postrzeganie cielesności i wyobrażenia o praktykach seksualnych. I na pewno problematyczne jest też uzależnienie od pornografii.

Masturbacja jest naturalnym sposobem rozładowania napięcia seksualnego u nastolatków, którzy jeszcze nie zaczęli współżycia, poza tym pomaga poznać swoje ciało i jego potrzeby i własne upodobania - co w niej złego? Jak uzasadniasz swoją negatywną jej ocenę?

Skoro o tym mowa, to kilka lat temu w TVN Style był reportaż czy cykl reportaży "Oblicza prostytucji". Momentami dość ciekawe to było.

Wmówiłeś to sobie - choć się mylisz. Co już wykazałem.

Mógłbyś poznać niejedną kobietę, gdybyś się choć trochę postarał. A to, co dalej z tym by się działo, to inna kwestia. Ale możliwości są.

Wspomniałem, że mógłbyś zostać wolontariuszem, np. Szlachetnej Paczki - tam na pewno miałbyś szansę poznać fajną wolontariuszkę.

Mógłbyś zacząć regularnie chodzić do biblioteki i czytelni - tam też jest szansa na poznanie miłej nieznajomej.

Mógłbyś zapisać się na kurs języka obcego - tam też możesz poznać kobietę.

Możesz dołączyć do jakiejś terapeutycznej grupy wsparcia - tam też są kobiety.

Możesz pójść na zajęcia z jogi, pilatesu, aerobiku, zumby, na kurs tańca - wszędzie tam można poznać kobietę, bo na takich zajęciach jest przewaga kobiet. Poza regularnymi kursami są też wydarzenia typu drzwi otwarte w takich miejscach.

Możesz nawet poznać kobietę w pociągu albo autobusie - możesz tam np. wyhaczyć jakąś czytającą kobietę i spytać ją, co czyta i co sądzi o tej lekturze. Możesz jej wręczyć karteczkę ze swoim imieniem i numerem telefonu - "ryzykujesz" najwyżej tym, że ona nie zadzwoni.

Imprezy wcale nie są jedyną możliwością poznania kobiety - skąd w ogóle takie absurdalne przekonanie?

Masz tak mega szablonowy sposób myślenia, że aż żal czytać. Nie tylko z tego powodu zresztą.

 

Ty jednak jesteś kompletnie zablokowany i zamknięty na wszystko, co ci się odpisuje i na możliwości, jakie masz podsuwane - widocznie oczekujesz tutaj wyłącznie potakiwania i potwierdzania swoich żali, a nie propozycji zmiany swojej sytuacji.

Twoim problemem jest co innego - to, że swoim podejściem i negatywnym myśleniem odstraszasz kobiety i nie tylko. Bo takie podejście i myślenie nie sprawia, że stajesz się dla kobiet atrakcyjnym kandydatem na partnera. Przeciwnie.

Kobiety są świetnymi obserwatorkami - widzą czyjś wzrok, mimikę, mowę ciała, słyszą ton głosu - i wyciągają z tego wnioski.

Skoro patrzysz na innych tak, jakbyś chciał ich zabić, to żadna normalna kobieta nie będzie chciała Hurricanera27. Bo kobiety nie tego szukają. Kobiety szukają mężczyzny odpowiedzialnego, troskliwego, dojrzałego. No, pomijając kobiety mające hybristofilię, które są zaburzone.

To jest chore i toksyczne podejście - na zasadzie "Jeśli ja nie mogę, to inni też nie muszą". Takie podejście odstrasza kobiety.

A jaki szlak - czarny, czerwony, zielony, żółty? Są różne szlaki turystyczne.:P

I to przeklinanie pewnie przekłada się na mimikę, wzrok i mowę ciała. I kobiety na pewno widzą, jaką masz mimikę, mowę ciała, wzrok - i się boją. Bo nie chcą zadawać się z przeklinającym nienawistnikiem.

Jak to? Przecież nie przyjmujesz do wiadomości niczego, co inni tutaj piszą na ten temat.

👍 wszystko sie zgadza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×