Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy to objawy depresji?


neverminddd

Rekomendowane odpowiedzi

Witam was.

Długo myślałam o tym co mnie dręczy i postanowiłam się w końcu z kimś z tym podzielić, bo nie mam z kim o tym porozmawiać gdyż spotykam się z ciągłym niezrozumieniem. Mam niecałe 23 lata i jestem na 4 roku studiów. W życiu spotkały mnie sytuacje które na pewno w sposób negatywny wpłynęły na mój stan psychiczny (niesłuszne oskarżenie o kradzież przez bliska osobę, odurzenie i prawie... wykorzystanie przez chłopaka,  prześladowanie przez brata który ma prawdopodobnie zaburzenia osobowości no i kłótnie rodziców które są od zawsze). Gdy sytuacje te narastały ja stopniowo zaczęłam zamykać się w sobie i mniej ufać ludziom. Nie potrafię normalnie porozmawiać z obca osoba, bardzo mnie to krępuje i kosztuje czasem wiele wysiłku. Unikam często spotkań z innymi ludźmi, nie potrafię nawiązać kontaktu - bo przeważnie mi na tym nie zależy albo nie potrafie. Nie lubię wypowiadać się publicznie i wyrażać swojego zdania bo mam wrażenie, ze nikogo to nie obchodzi. Dlatego też w takich okolicznościach sięgam po alkohol. Mam przyjaciół przy których jestem sobą jednak kontakt z obcymi jest dla mnie dosyć ciężki. Często Towarzyszy mi nieuzasadnione poczucie winy, mam zaniżone poczucie własnej wartości, często nie potrafię cieszyć się z przyjemnych rzeczy. Obwiniam się a za wszelkie niepowodzenia mam się za najgorsze gow...o. Ciężko podjąć mi jakieś działania, zacząć coś robić, ciężko mi czasem wstać z łóżka. Często płacze i nie radzę sobie z nerwami, gdy ktoś mnie zdenerwuje jestem strzępkiem nerwow, musi minąć dluzszy czas zanim wrócę do normalności. Mam chłopaka lecz on nie rozumie tego jak się czuje... Widzę że czas mija a życie ucieka mi przez palce. Mogę wiele a znow pół dnia leżę w łóżku i myśle, myśle o czymś co nie ma sensu... Nie jest to chwilowe, bo ten stan utrzymuje się 3-4 lata. Czuje się ciagle zmęczona i smutna. Bardzo łatwo rezygnuje z planów i nie mam już nawet chęci ich podjęcia, mam wrażenie ze nic mi się nie należy. Wiem ze to chaotyczny wpis, jednak nie wyrażę do końca tego jak się czuje. Nie wiem co robić, by być normalnym człowiekiem. Czy pomoga jakieś leki? 

 

Z góry dziękuje za pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem ekspertem, ale wygląda jak jakaś depresja. Wydaje mi sie ze rezygnacja jest ostatnim stadium w depresji, tzn ze czlowiek jest obojetny na wszystko, ja tak mialem latami. Leki na pewno warto sprobowac, takie cos powinno byc do leczenia, ale czy pomoga, to kwestia odpowiedniego dobrania i pewnie szczescia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Kochani, po roku wracam tutaj z kilkoma słowami.

Może ktoś z was zahaczył o ten post szukając podobnej tematyki, może dopiero ktoś to przeczyta, może ktoś z was ma podobny problem i czuje się podobnie ale chciałam tylko napisać - nie bójcie się iść po pomoc do lekarza bądź psychologa. Kilka dni później po napisaniu tego posta byłam u psychiatry który stwierdził u mnie depresję i stan z którego sama nie dałabym rady wyjść - mogło być tylko gorzej. Dostałam odpowiednie leki które bardzo mi pomogły. Brałam je około siedmiu miesięcy, mogłabym dłużej ale postanowiłam, że będę z tym sama walczyć. Jestem teraz zupełnie innym człowiekiem i zupełnie inaczej patrzę na świat. Podchodzę z dystansem do pewnych spraw, na które absolutnie nie mam już żadnego wpływu, jak i również do bliskich mi ludzi którzy wyrządzili mi tak okropne rany, że nawet nie są w stanie sobie tego wyobrazić. Zerwałam kontakt z chłopakiem u którego nie miałam za grosz porozumienia a jakiś czas później spotkałam wyjątkową osobę która pomogła mi uwierzyć w siebie i której wiele zawdzięczam, dzięki której zaczęłam od nowa żyć i dzięki której czuję się wyjątkowa. 

Jeszcze wiele spraw w głowie muszę poukładać, nadal czasem zmagam się z różnymi myślami ale nie ma porównania do życia które jest teraz, a które było rok temu. Jestem wręcz przerażona tym, co działo się przez kilka lat i ile rzeczy oraz radości w młodości mnie ominęło. Jestem przerażona, że nikt z bliskich niczego nie zauważył (z rodziny o tym, że brałam leki wie tylko moja mama) - choć depresję można pięknie zakamuflować, coś o tym wiem.

Często spotykałam się z brakiem wyrozumienia co stopniowo sprawiało, że coraz bardziej zamykałam się w sobie - w tej kwestii niekiedy musicie polegać głównie na sobie i samemu podjąć krok i wielkie zmiany w życiu. Dla niektórych nasze problemy są błahe, głupie, wyolbrzymione - osoba która tego nie doświadczyła nie zrozumie.

 

Nie słuchajcie innych, że ''mają podobnie''i że ''przesadzasz'' - posłuchajcie siebie i o siebie zadbajcie. Zadbajcie o swoje zdrowie psychiczne, róbcie to na co macie ochotę, nie pozwólcie aby ktokolwiek was ograniczał i czegoś wam zabraniał, cieszcie się życiem bo jest naprawdę piękne - tego wam życzę. Uwierzcie, że jesteście silni. Walczcie o swoje szczęście i lepsze życie.

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×