Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, mam problem praktycznie ze wszystkim. Chodząc do szkoły zawsze byłem wesołym człowiekiem, planowałem wszystko nie mogłem sie doczekać dorosłego życia żeby chodzić do pracy spełniać marzenia. W szkole zawodowej wszystko zwolniło zaczęły sie problemy z chodzeniem brak motywacji do nauki zawodu wieczne spiny w szkole z nauczycielami. Czułem sie jakby ludzie z zawodówki od początku byli na przegranej pozycji zupełnie inne podejście nauczycieli. Miałem chyba 3 nagany dyrektora za godziny. Jednego dnia po prostu poszedłem odebrać papiery, bo miałem dość tej szkoły, ale wzięli mnie na rozmowę i dogadaliśmy sie że nauczyciele sie odczepią, bo i tak nie chciałem zdawać egzaminu zawodowego. Praktycznie cała klasa nie ma zawodu. Każdy miał to gdzieś, bo i tak niczego nas nie chcieli tam uczyć. Instruktor stary schorowany. 3 lata grania w karty. Po szkole kuzynka zaproponowała mi wyjazd do UK. Pojechałem i po miesiącu wróciłem, bo trafiałem na same pojebane fabryki i z drugiej strony nie znałem pracy. Po powrocie robiłem na stacji paliw i sie zaczęło. Cele znikały jak poranna mgła. Wędkarstwo które było moim życiem praktycznie od małego przestało mnie cieszyć sprzedałem cały sprzęt. Wciągnęły mnie seriale i oglądanie lepszego życia u innych.. zwolniłem sie i moje życie wyglądało tak ze nie wychodzilem z łóżka przez 2 miesiące aż matka rzuciła mi ultimatum że pójdę do psychologa albo dzwoni po karetkę więc poszedłem. Psycholog stwierdziła że mam ciężką depresje, zaburzenia osobowości, DDA... później psychiatra i jakieś leki dostałem od najmniejszej dawki az do największej nic mi to nie pomagało jedynie psychoterapia po której może troszeczkę było lepiej, ale po godzinie wracało wszystko. Przestałem brać leki i chodzić na psychoterapie. Odczułem odstawienie tych leków, bo przez 2 tyg miałem dziwne drgawki podczas snu np.. Wiem że nie powinienem rzucać największej dawki z dnia na dzień, ale po tych 2 tyg było już ok. Stwierdziłem ze nie ma to sensu i sie zabije, ale potrzebuje ubezpieczenia i poszedłem do kolejnej pracy w której myślałem z 200 razy dziennie jak to zrobić itp. wisiałem na szczurku, ale uczucie pulsującej krwi w głowie był nie do zniesienia co gorsza starsza siostra znalazła później to w szafce i strasznie płakała, ale wytłumaczyłem że to na ryby linka do cumy...ciężki temat do pisania, bo wiem jak to wygląda z boku.. byłem dobrym pracownikiem starałem robić sie to co do mnie należy, ale każdy widział że coś jest nie tak, bo uśmiech praktycznie nigdy u mnie nie występował. Leciał czas i w kółko praca dom seriale i dodatkowo palenie zielska, bo to poprawiało mi trochę myśli i jakoś mijały dni. Później zmieniłem prace wyjechałem do Niemiec do dojenia krów, ale po zobaczeniu w jakim są stanie zwolniłem sie po jednym dniu, bo nie mogłem na to patrzeć i wróciłem do domu. Mijały miesiące długi za telefon i kartę kredytową aż  w końcu przychodziły listy że komornik wbije jak nie zapłacę. Przypadkowo u koleżanki w pracy szukali osoby na magazyn z fajkami więc poszedłem. I tu był moment że przestałem myśleć o samobójstwie, ale powiem że taka praca trafia sie raz na 1000, bo praktycznie nic nie robiłem miałem do dyspozycji komputer tv na ścianie filmy itp. no i super kumpele która była jak siostra. Jeździliśmy na firmowe wypady w weekendy firmowym autem więc zawsze oszczędność na paliwo.. oni alko a ja z jednym pracownikiem zielsko. Kupiłem auto minęły minęły 4 miesiące w tej pracy i firma w miesiąc upadła poszły zwolnienia, bo szef leciał w chuja ze skarbówką. No  i wróciłem do stanu w jakim byłem przed podjęciem tej pracy pierw poszły odłożone pieniądze troche przejebałem na maszynach. Ostatnio sprzedałem auto, bo brakowało na życie. Ojciec zaczął ostro pić awantury w domu płacz mamy itp, chciałem odreagować troche w internecie na stronie z memami dział hard że najchętniej bym coś złego zrobił ojcu nie będę pisał dokładnie każdy wie o co chodzi, ale tam udzieliło sie bardzo dużo osób, bo mają podobnie i wyszło że no mama bierze rozwód i każdy idzie w swoja stronę. Następnego dnia wbiła mi policja z cyber przestępczości do domu pytała ojca czy czuje sie zagrożony jakieś notatki spisywali. I jak kazał dać dowody wstałem to powiedział że ja nie musze, bo po ip zebrali moje dane i maile. I teraz wgl cokolwiek, boje sie pisać w tym internecie, bo mam lęki że jestem pod lupą i o byle gówno mogą sie przyjebać a wracając do postu ponad 100 osób tam sie udzieliło i każdy miał wjazd na chate... pojebana sprawa i wstyd wytłumaczyłem im że to jest czarny humor nie było to na poważnie jeszcze wtedy ojciec wpadł, bo myślał że to do niego ciezki temat i najchętniej chciałbym zniknąć, bo mam dość tego. Teraz wielce coś jeździ na jakieś spotkania.. dostał tysiące szans a walił tekstami do mamy groźby itp. a ja nic nie mogłem zrobić, bo policja mówiła coś tam ze  muszą sprawdzić czy nie mam motywu do morderstwa,, czuje sie jak kryminalista tym bardziej te lęki że mogą w każdej chwili wejść mi do domu.. no i przestał on pić od 2tyg a mama oczywiście kolejną szanse mu dała. Wracając do mnie zaczynam już mieć poważne problemy z pamięcią czasami zapominam o czym przed chwilą myślałem, bóle pleców, ale to pewnie od tego komputera.. nie wiem jestem w takiej sytuacji że ciężko mi to opisać co naprawdę czuje, bo nic mnie nie cieszy nie wiem co ja mam ze sobą zrobić. Są momenty, ale dosłownie na 10 min że mam taki przypływ energii i motywacji że od zaraz mógłbym iść do pracy przenosić góry no wymarzony stan a jak przejdzie to to wracam do stanu że nie jestem w stanie nawet wstać z łóżka, bo po prostu nie chce nic mnie nie zmusi nie wiem.. najchętniej naprawdę bym zniknął.. o przypomniało mi sie ze siostra też ma dda i boi sie w głębi zakładać rodzinę, ma narzeczonego. Dodam jeszcze że miałem dziewczyny które były jakie były lepsze gorsze a ostania z którą byłem to właśnie w czasie jak robiłem na tym magazynie, ale był to typ ksieżniczki która nic kompletnie nie robiła żeby wspólnie zamieszkać ogólnie nieporozumieniem był ten związek i ją zostawiłem. Może zapytam co wy o tym wszystkim sądzicie. Dodam że jedną rzeczą która mnie cieszy to jak zapale zielsko to odrywa sie część tych złych myśli i jakoś dni mijają.. teraz to nie pale, bo strach przez tą psiarnią... pisząc ten post zastanawiam sie czy na pewno te sytuacji są w dobrej kolejności jak pisałem problemy z pamięcią.. pewnie napiszecie idź do psychologa psychiatry, ale mam taką blokadę że nie pójdę.. spytacie dlaczego? nie wiem może przez to że poprzednia wizyta nic nie dała. Nienawidzę tego życia i ojca przez którego prawdopodobnie mam tak zrytą psychikę. Ostatnio spytałem mamę czy była sytuacja w dzieciństwie gdzie zamknęla sie ze mną i siostrą w pokoju a najebany ojciec rozbił szybe zeby otworzyć drzwi i była taka sytuacja a pamiętam wszystko jakby stało sie to moze 3 lata temu a było to jak miałem bodajże 3 latka i takie sytuacje były przez całe życie w zawodówce sie uspokoił, bo jednak wiedział że dzieckiem juz nie jestem. A no i miał wyrok za znęcanie się nad mamą 2 lata w zawiasach, ale dostał go jak miałem chyba roczek i raz zdradził mamę przed moimi narodzinami. Wiem że inni mają gorzej, ale dlaczego ja nie mogłem mieć normalnego życia i wyjść na ludzi..

caba8b0f755c5f55b50ceb094e604774.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaranie trawy i picie alkoholu w niczym ci nie pomaga a pogarsza sytuacje.Trawa pogłębia stany depresyjne i nerwice.Trawa nie jest taka zdrowa jak to nakreślają ćpaki,to samo tyczy się alkoholu.

 

Na forum tez nikt ci nie da magicznej rady która rozwiąże twoje problemy. Byleś na dobrej drodze do rozwiązania problemu ale zacząłeś się bać (chodzi mi o terapie a także leki).

 

Jedynie co mogę ci doradzić to abyś udał się do psychiatry po leki. Czesto się zdarza ze leki za pierwszym i drugim razem nie pomagają dlatego trzeba próbować znaleźć lek dla siebie. No i idź na terapie bo leki to max 50% roboty a reszta to praca nad sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, giroditalia napisał:

Jaranie trawy i picie alkoholu w niczym ci nie pomaga a pogarsza sytuacje.Trawa pogłębia stany depresyjne i nerwice.Trawa nie jest taka zdrowa jak to nakreślają ćpaki,to samo tyczy się alkoholu.

 

Na forum tez nikt ci nie da magicznej rady która rozwiąże twoje problemy. Byleś na dobrej drodze do rozwiązania problemu ale zacząłeś się bać (chodzi mi o terapie a także leki).

 

Jedynie co mogę ci doradzić to abyś udał się do psychiatry po leki. Czesto się zdarza ze leki za pierwszym i drugim razem nie pomagają dlatego trzeba próbować znaleźć lek dla siebie. No i idź na terapie bo leki to max 50% roboty a reszta to praca nad sobą.

Alkoholu nie ruszam to mój ojciec pije. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem najlepiej jest się zmusić do czegoś pozytywnego. Zacznij wprowadzać po jednym zdrowym nawyku przez kolejne 12 miesięcy. Może zacznij od robienia jednej produktywnej rzeczy w ciągu dnia. Życie ma sens kiedy ma się jakąś odpowiedzialność. Możesz nawet zacząć od takiej głupoty jak wypicie szklanki wody zaraz po przebudzeniu. Niby drobnostka, ale podniesie komfort życia i nauczy Cię pierwszego nawyku. Potem sport, nauka, szukanie pracy, znajomych itd. itd. Nie mówię, że będziesz się uśmiechał podczas robienia tych czynności. Bardzo możliwe, że poczujesz się bezsensownie i często będziesz chciał zrezygnować (o ile w ogóle zaczniesz), ale wytrwaj. Za kilka miesięcy poprawi się. Może za kilka lat. Nikt nikt nie powiedział, że każdy a tym świecie ma być szczęśliwy i mieć sens życia, ale jeśli tego pragniesz TO JEST TO TWOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Sam chwyć za ster i rób co możesz, albo umrzesz i to w smutny i przykry sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Grzesiek97 witaj na forum. Przede wszystkim- ogromna szkoda, że jednak zrezygnowałeś z leczenia. Psychoterapia mogłaby Ci przynieść naprawdę dużą ulgę, ale do tego jest potrzebny czas i dużo pracy nad sobą. W przeciwnym razie- to wszystko "samo" nie przejdzie, niestety. Może jednak warto, żebyś przemyślał powrót do terapeuty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×