Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
or_ka

psychotropy, psychoterapia nie pomogly...co dalej

Rekomendowane odpowiedzi

witajcie, jestem ciekawa czy jest tu ktos kto "przerobil" i leki i terapie i ani jedno ani drugie nie przynioslo ulgi....a mimo wszystko podniosl sie, przetrwal i zwyciezyl....?

cierpie na depresje od lat, psychotropy na chwile poprawialy nastroj, ale okazaly sie jedynie dopalaczem, psychoterapia (2 psychoterapeutow) byla tylko pogawedka, nie dotarli do moich wewnetrznych jazd, moze mialam pecha i nie trafilam na profesjonalistow, tylko na ludzi pochlonietych wypelnianiem worka z kasa....smutne

walczylam o siebie, nadal walcze, ale brakuje mi juz sil, dolaczyl alkohol, a to tylko droga do zupelnego zatracenia........przestrzegam, nie probujcie......

zycze wszystkim (sobie tez, mimo ze samotnych) spokojnych i wypelnionych nadzieja swiat!

trzymajcie sie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja przerabiałam tylko psychiatrów, psychologów, trochę leków ale nic mi nie pomogło-sama postanowiłam pracować nad sobą i szukać odp na męczące mnie pytania;

co do całego sztabu psycho-... nie wierzę, że mogliby mi pomóc; ale wierzę w głębi ducha w siebie; niemniej jednak nie dyskredytuję medyków, jednak sprawdza się nam to w co głęboko wierzymy ;)

 

trzymaj się i rzuć w cholerę ten alkohol!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

to zalezy na jaka depresje cierpisz i jakie masz objawy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co od tego zalezy, czy sie przezyje i zupelnie nie zatraci albo ze soba nie skonczy? ja mialam nadzieje, ze specjalisci pomoga mi uporac sie ze soba bo sama nie bylam w stanie ogarnac tego co sie ze mna dzialo (i dzieje nadal),

po raz pierwszy zglosilam sie do psychiatry ok 10 lat temu i przez kilka lat jechalam na fluoksetynie, chwilowe poprawy nastroju, lekarz przez lata nie zmienil mi leku mimo ze sama to sugerowalam, pozniej psychoterapia, ktora okazala sie tylko marnowaniem kasy, bylam bardziej swiadoma przyczyn mojego stanu niz psychoterapeuta, wiem ze ma zwiazek z dziecinstwem i trauma, ale ten temat nie byl nawet dotkniety. Probowalam sama sobie z tym poradzic, ale z marnym skutkiem niestety, zamknelam sie w czterech scianach, nie mam juz sily ani ochoty zeby walczyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

to wazne czy depresja jezeli na nia cierpisz na podloze psychogenne czy endogenne.

Jeśli jest to sennosc, ciagle zmeczenie, niewyspanie, kłopoty z koncetracją, ospałość, apatia i wyczerpanie to trzeba brubowac w srod leków bo obecnie jest ich okolo dwudziestu.

A jak co innego zn zanizony nastroj i poczucie wlasnej wartosci, pustka, przygnebienie, lekka apatia to psychoterapia lub sama musisz to zwalczyć. Proste.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz, Loris, w moim przypadku rozstrzyganie teraz jakie depresja ma podloze nie ma wiekszego znaczenia, to trwa za dlugo, na pewno zaczelo sie od przezyc w dziecinstwie, nikt wtedy nie pomogl, pozniej kiedy zdalam sobie sama sprawe z tego ze cos jest nie tak, szukalam pomocy, ale widocznie trafilam na niewlasciwe osoby i stracilam zaufanie do specjalistow.

Czasami niestety nie sa w stanie pomoc. Smutne ale tak bywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

or_ka nie wiem czego szukasz na forum ale ja ci nie pomogę i nie wiem z takim podejsciem ci w ogole ktos ci jest w stanie pomoc, zmykam i juz sie nie wypowiadam strata mojego czasu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z jakim podejsciem???? co Ty mowisz??? faktycznie szkoda Twojego czasu...

gdybym tryskala optymizmem, energia i checia zycia to na tym forum bym sie nie pojawila, a moze ja faktycznie pomylilam fora....poszukam takich dla samobojcow!

chcialam tylko wiedziec czy ktos rowniez zawiodl sie na psychiatrach i psychoterapeutach, a mimo wszystko znalazl droge wyjscia.

p.s. - a objawy mam wszystkie mozliwe, nie bede wymieniac bo to dluga lista, no i juz sie zamykam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja długo myślałam, że sama soebie poradzę, interesowałam się psychologią, dużo czytałam, uświadamiałam sobie pewne rzeczy,ale to bylo za mało dla mnie. Poszłam mna psychoterapie i to była moja najlepsza decyzja w życiu :) Miałam to szczęście, że od razu za pierwszym razem trafiłam na super terapeutkę i do lekarzy psychiatrów tez chyba mam szczescie,bo też trafiłam na bardzo fajnych specjalistów.

Mnie terapia pomaga bardzo, tyle rzeczy już się we mnie zmieniło i ciągle zmienia...

Rozumeim, że trudno jest się wybrać do kolejnego psychologa, jeśli mamy same złe wcześniejsze doświadczenia, ale mimo wszystko bym polecała nadal próbować poszukać odpowiedniej osoby. To tak samo,jak np.dentysta, trafilibyśmy na 3 nieodpowiednich dentystów, to przecież szukalibyśmy nadal odpowiedniego lekarza, by wyleczył nasze zęby ;) Tak samo z innymi lekarzami, nie możemy sobie pozwolić na to, by po jakiś złych doświadczeniach zupełnie przestać chodzić do wszystkich tego typu specjalistów, taka generalizacja nie jest dobra.

Jednak jestem wstanie zrozumieć, jak dużo kosztuje takie ciągle szukanie pomocy i nie otrzymywanie jej...człowiek się zraża...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki Amelka, chyba zaryzykuje po raz trzeci, w koncu do trzech razy sztuka....ja tez poszukiwalam sama rozwiazania, odpowiedzi (po rozczarowaniach zwiazanych z terapia i lekami), pochlanialam ksiazki, psychologia, filozofia itp., pomogly zrozumiec pewne mechanizmy i pojac "o co biega", ale chyba w pewnym momencie nastapil przesyt bo nijak nie potrafilam przelozyc tego wszystkiego na zycie.....moja depresyjna natura w polaczeniu z zyciowymi kopniakami, z ktorymi ludzie zdrowi jakos sobie radza, znowu dala o sobie znac. No ale masz racje, dentystow tez juz kilku przerobilam i w koncu trafilam na swietnego fachowca i fajnego czlowieka.

Problem jest w tym, ze mieszkam w malym miescie i mozliwosci sa ograniczone, na palcach mozna policzyc tzw specjalistow, a podobno bylam u najlepszych w okolicy. No ale moze ci, pozostajacy w cieniu beda bardziej pomocni. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

or-ka moim zdaniem sama twoja chec pomocy sobie i zycia to juz bardzo duzy sukces.powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
or_ka nie wiem czego szukasz na forum ale ja ci nie pomogę i nie wiem z takim podejsciem ci w ogole ktos ci jest w stanie pomoc, zmykam i juz sie nie wypowiadam strata mojego czasu

nie wiem czego ktoś, kto zwraca się w ten sposób do potrzebującej osoby, szuka na tym forum :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chciałam założyć nowy temat, ale po co dublować...(teraz nastąpi fascynujący wstęp do mojej historii. będę się streszczać). do psychologa trafiłam jakiś rok temu (nie licząc epizodycznych wizyt w czasie liceum) z nadzieją, że człowiek ten pomoże mi w poukładaniu sobie różnych spraw. po prostu poczułam, że już dłużej nie zniosę stanu w którym się znajduję i choć mówiłam sobie, że to jeszcze nie depresja (wiecie, ona ma wiele odcieni) to w zasadzie nie wyobrażałam sobie jak można czuć się jeszcze gorzej (tzn. zapewne gorzej mają osoby, które poważnie planują samobójstwo). od roku tam chodzę i nie czuję by cokolwiek się zmieniało. nadal wiem o sobie tyle co wiedziałam i nadal tkwię w tej samej beznadziei i niemożności ruszenia w przód. w międzyczasie przemieszczałam się jeszcze przez gabinety trzech osób (zupełny brak porozumienia, szukałam więc kogoś innego i nie znalazłam tego co szukałam), trafiłam do psychiatry, dostałam setaloft. bałam się zacząć go brać, ale uznałam, że to wreszcie mi pozwoli się wyrwać z czarnej dziury. i o ile chwilowo było lepiej, teraz znów jest tak jakby absolutnie nic to nie dało (biorę od miesiąca). nadal spotykam się z psychologiem od którego niejako zaczęłam szukanie pomocy, on jest przy mnie cały czas choć widujemy się bardzo rzadko i bardzo krótko, lubię człowieka..ale..jest to poważne ALE, te rozmowy zupełnie mi nie pomagają. mówię, wychodzę, wracam do swojego doła, nie ma żadnych konkretnych porad, wskazówek, przepracowywania. czy tak ma wyglądać terapia???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem samemu,zwłaszcza przy większych zaburzeniach,jest ciężko.Ja od razu trafiłam na bardzo dobrego terapeutę,który jest jednocześnie psychiatrą,więc mam taką podwójną opiekę.Teraz widzę,jak sama próbując rozwiązywac swoje problemy,kręciłam się w kółko,bo nie rozumiałam siebie.Przykro mi,że trafiłaś na kiepskich terapeutów.Niestety takich jest pełno,a oni często potrafią przynieśc więcej szkody niż pożytku.Ja ostatnio też musiałam zacząc brac leki,z powodu depresji,jaka dopadła mnie po śmierci mojego ojca.I chyba tylko dzięki mojej terapii jakos się trzymam.Często chciałabym dorównac w równowadze psychicznej innym ludziom,ale widzę,że to nie jest dobra droga.Ważne,żeby robic postępy jak największe,ale na swoją miarę.Psychoterapia to ciężka praca i bardzo głębokie przeżycia.Ale pomaga-bardzo pomaga.Może warto spróbowac jeszcze raz,wcześniej popytawszy ludzi o opinie na temat różnych terapeutów?Jeśli jesteś ze śląska to może nawet ja mogłabym Ci kogoś doradzic.I walcz o siebie!-każdym możliwym sposobem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dalblis, dziękuję bardzo...to miłe, że oferujesz pomoc. już popytałam na forum, myślę,że od przyszłego roku akademickiego spróbuję jeszcze raz, w Krakowie, w innym ośrodku. a w najbliższym czasie będę się widywać z psychologiem w moim mieście rodzinnym. chociaż tyle mi to da, że lubię tego człowieka...

 

w chwilach w których słyszę o czyiś naprawdę ciężkich przeżyciach, takich jak Twoje po stracie Taty to czuję się niejako nieuprawniona do bycia w takim stanie (chociaż racjonalnie patrząc, ciężkich zaburzeń chyba nie mam(?)w zasadzie trudno mi to wszystko ocenić,pogubiłam się po prostu). bo przecież mogłam być w znacznie gorszej sytuacji, jak wtedy bym sobie radziła skoro już wysiadam?! podziwiam Ciebie za to, że walczysz...i cieszę się, że możesz nad sobą pracować z kimś kto aktywnie pomaga a nie jest tylko milczącą osobą po drugiej stronie stołu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×