Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Slide

Prawdziwe społeczeństwo

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Prawdziwe społeczeństwo.

 

Zanim o tym, to najpierw chciałbym się podzielić moimi spostrzeżeniami. Spytałem niedawno mojego dziadka czy ludzie się kiedyś lubili, powiedział, że wręcz kochali (chodziło tu o czasy jego dziadka czyli jeszcze przedwojenne). Być może dlatego, że byli współzależni (handlowali ze sobą, pomagali sobie), tworzyli jeden spójny organizm, znali się, każdy wiedział wszystko o wszystkich. Rozmawiałem też z koleżanką ze wsi, mówiła, że kiedyś to czuła się tam jak w domu, było cudownie, beztrosko, teraz zrobiło się obco, bo namnożyło się pełno nowych domków (miastowi, którzy się dorobili, kupili sobie domki w tym miejscu) i oni już żyją swoim życiem, nie integrują się. Sytuacja w miastach wygląda tak, że ludzi jest taki ogrom, że jak się idzie do centrum, to przy dobrych wiatrach spotka się paru znajomych wśród setek/tysięcy nieznajomych, o których się nic nie wie, więc ludzie pomimo życia w tłumie czują się wyobcowani, nie łączą ich z tym tłumem, żadne realne więzi, a wręcz jakby przeciwnie, na dyskotece faceci to są rywale dla innych facetów, kobiety to rywalki dla ładniejszych kobiet. Wchodząc do sklepu mówi się dzień dobry ale jakoś tak bez przekonania, to taka wymuszona grzeczność, bo ani się tych ludzi nie zna, a w dodatku tworzą kolejkę, przez którą trzeba czekać. Korki w miastach też sugerują, że ten tłum przeszkadza. Podobnie jak się ma 50 chętnych na jedno stanowisko pracy. Komputery i internet jeszcze bardziej poluzowały więzi, bo kiedyś to się młodzież chociaż spotykała na boiskach itp., a teraz w jednym wieżowcu niektórzy sobie nawet cześć nie mówią.

 

 

Tworzą się jakieś takie małe kliki, grupki, wśród tych tłumów i to wszystko.

 

Nie twierdzę, że na wsiach jest idealnie, mało znam z praktyki wiejskie życie, nie twierdzę, że w miastach jest najgorzej, staram się po prostu wytypować społeczeństwo gdzie więzi są prawdziwe i chciałbym abyście mi w tym pomogli. Nie trzeba się tu ograniczać do Polski. Są tu na pewno ludzie, którzy podróżują i sporo widzieli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Slide, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No nie wiem, ja to bym jednak nie chciał żyć w wielu miejscach. Coś tu ewidentnie jest nie tak ze społeczeństwami, są zdezintegrowane, a ludzie nie mają poczucia przynależności. Tworzą się przez to społeczności innego rodzaju, grupy kibicowskie, oazy, grupy facebookowe, ekipa z cross-fit, w pracach też są różne spotkania integracyjne i tego typu działania, chyba po to by związać ludzi z pracą, to jest jeszcze inna bajka.

Może ma to swój urok, człowiek może sobie wybrać społeczność do jakiej chce wstąpić, nie jest to zdeterminowane miejscem zamieszkania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mieszkam na peryferiach i szczerze mowiac wkurza mnie, ze ludzie wszystko o wszystkich wiedza i plotkuja za plecami. Mieszkanie w duzym miescie gdzie czulabym sie bardziej anonimowo byloby dla mnie bardziej komfortowe. Nie czuje przynaleznosci do zadnej spolecznosci i nie chce a inni niech sobie zyja jak chca. Generalnie nawet w mojej miescowosci ludzie nie sa tak zintegrowani jak kiedys...nie pomagaja sobie bezinteresownie jak kiedys w polu czy przy dzieciach. Nie sa tez tak zyczliwi dla siebie...panuje obluda, dwulicowosc i zawisc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Slide, psychika ludzka nie zmieniła się diametralnie (co nie znaczy, że w ogóle nie) na przestrzeni dekad. Faceci od zarania walczyli o kobiety i żadne bajdurzenie dziadka z koleżanka tego faktu nie zmieni. Coś tu jest ewidentnie nie halo z Tobą, a raczej z możliwościami Twojej adaptacji do zastanego stanu, bo narzucanie innym własnej wizji społeczeństwa jest przymiotem ludzi niedostosowanych. Nie Tobie oceniać jakie społeczności są dobre, jakie gorsze, bo jak sam zauważasz każdy może sobie wybrać społeczność do jakiej chce przynależeć i oczywiście, że jednym wieżowcu sobie cześć nie mówią, bo nie każdy ma pamięć do ludzi (twarzy) a każdemu na ulicy zazwyczaj się cześć nie mówi.

 

Może więc przestań zmieniać/oceniać społeczeństwo i zacznij od siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lunaa,

Generalnie nawet w mojej miescowosci ludzie nie sa tak zintegrowani jak kiedys...nie pomagaja sobie bezinteresownie jak kiedys w polu czy przy dzieciach. Nie sa tez tak zyczliwi dla siebie...

 

No właśnie, co jest tego przyczyną? Być, może nie czujesz przynależności do żadnego społeczeństwa i nie chcesz, ale gdyby to było takie przyjazne, bardziej wyrozumiałe społeczeństwo?

 

 

NN4V,

 

Mój dziadek, ani moja koleżanka nie mówili mi, że mężczyźni nie rywalizowali o kobiety, tylko, że społeczność była bardziej zżyta, a Ty mi tu chamsko piszesz, że bajdurzyli, gdzie przecież to było ich doświadczenie i mieli porównanie.

 

Nie Tobie oceniać jakie społeczności są dobre, jakie gorsze

 

A wyobraź sobie, że prawo do oceny i ogólniej myślenia sobie daje i Ty nie masz nic do gadania co ja sobie będę oceniał. Nie wiem za kogo się masz, że wydaje Ci się, że możesz mi wytaczać takie granice, ale chyba Cię pogrzało.

 

bo narzucanie innym własnej wizji społeczeństwa

 

:shock: A gdzie ja narzucam innym własną wizję społeczeństwa? Ty głupcze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dawniej ludzie na wsi trzymali się bardzo, bardzo razem. Nadal tak jest, ale już w małych gronach. Nadal pomagają sobie wzajemnie w pracy - np. przy zbiorach kukurydzy zjedzie się i 10 rolników i zbierają, a później każdy każdemu odrabia. W miastach tego nie ma.

Co do miast to mogę jeszcze napisać, że ludzie w nich żyją jak szczury w klatkach - wiem, bo i sam tak żyłem jeszcze nie tak dawno. Miasto to depresyjny syf i introwertykom go nie polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

emikado,

 

No właśnie, zauważyłem, że jak wielu ludzi się dorobi to szuka czegoś pod miastem, widocznie dość już mają życia w tłoku. Pod blokami ludzie walczą o parking, do tego to już doszło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Żeby ludzie mieli ze sobą realne więzi, muszą sobie nawzajem coś dawać, ludzie w miastach nie dają sobie niczego, tylko sobie zabierają przestrzeń życiową, no trudno żyć dobrze z sąsiadem, który kopci na balkonie i dym wpada Ci przez otwarte okno, mijacie się czasami na klatce i nic więcej was nie łączy. Nic więc dziwnego, że jest taki niepisany zakaz interesowania się życiem innych, ma to zapewnić resztki swobody życiowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rywalizacja była od zawsze, to prawda, ale na pewno ma rację autor tematu mówiąc, że nagromadzenie ludzi nasila tę presję. Przecież zasoby są ograniczone, więc im więcej ludzi, tym większa rywalizacja. Co prawda ludzie znajdują też sposoby do zwiększania tych zasobów, ale to nadal nie jest doskonale współ-idące z przyrostem ludności no i brakuje sposobów na równomierną dystrybucję tych nadprodukowanych dóbr.

 

Np. spójrzcie sobie na takie supermarkety, które wolą zniszczyć partię żywności z np. delikatnie uszkodzonym nadrukiem, niż dać to potrzebującym - bo kierują się logiką, że jak będą rozdawać, to mniej ludzi będzie kupować. Więc wolą część tej i tak niepotrzebnej żywności zniszczyć, niż się podzielić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wTymTygodniu, No wiadomo, że mam rację, hej, a napiszcie relacje z jakichś podróży, jak się żyje w innych kulturach? Ja to mało podróżowałem więc nie wiem :bezradny:

Znajomy za to podróżował do różnych egzotycznych miejsc i opowiadał mi o jednym miejscu, zapomniałem nazwy (gdzieś w dalekiej Azji), gdzie społeczeństwa są rolnicze głównie, tam nie ma komercji i kłamstwa wg niego, a ludzie są wzajemnie życzliwi, niestety wkracza tam powoli z jednej strony Islam podbijając rodzimą kulturę, a z drugiej komercja nastawiona na turystów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejny post w stylu kiedyś było lepiej. Czy lepiej to nie wiem ale na pewno inaczej. To jasne że starsi ludzie z rozrzewnieniem wspominają stare czasy, głównie dlatego że byli wtedy młodzi, ale zapominają o trudnościach które wtedy były; bieda, często wręcz głód( to dotyczy okresu wojennego i bezpośrednio po wojnie) , ciężka praca fizyczna, powszechniejsze niż dziś pijaństwo i przemoc fizyczna zwłaszcza w stosunku do dzieci i kobiet. Oczywiście wtedy ludzie byli bardziej zżyci, pomocni, towarzyscy ale zawsze jest coś za coś.

Mieszkałem parę lat w 10 mln mieście i na dłuższą metę to strasznie meczące jest, ten wieczny tłok, tłum ludzi sprawia że człowiek pragnie stamtąd uciec na łono natury i tam gdzie nie ma tylu ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja się specjalnie wyprowadziłem na wieś, bo miałem dość życia jak sardynka w puszce. Blokowisko, beton, zamiast trawnika dywanik z gówna.

I ludzie. Wszędzie ludzie, spojrzenia, obecność, czułem jak myślą, naruszają moją przestrzeń w windzie, sklepie, na korytarzu. Świadomość że zasypiajac jestem otoczony z czterech stron ludźmi była nie do zniesienia, podobnie jak odczucie, że o 6 rano sąsiad sra mi na głowę w łazience.

Tu gdzie mieszkam nikt nikomu nie wsadza nosa do zagrody, ludzie mają własne problemy. Co nie znaczy że w razie potrzeby nie pomogą jeśli się poprosi. Ale więzi nie ma i to mi pasuje. Doskonale funkcjonuję jako kompletnie niezintegrowany z żadną społecznością i nie zamierzam tego zmieniać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja wlasnie z malego miasta chce ruszyc do wiekszej agromerqcji, poczuc ten wyscig szczurow, poczuc ta betonowa dżungle. Gdy mieszka sie od malego w takim miescie jak moje trudno juz potem zachowac intymnosc, wszyscy o wszystkich wiedza. I jedna z najleszych rozrywek to upadek bliźniego, a do tego jeszcze doròbmy mu ryja, moze sie udusi w tym gòwnie a przynajmniej wyladuje w dołku i bedzie mozna na jego nieszczesciu podniesc wlasna wartosc.

 

A tak, betonowa dżungla, małpy gdzies tam lataja, mozna miec ubaw.

 

Na wioske moge wrocic na emeryture.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mieszkam na peryferiach i szczerze mowiac wkurza mnie, ze ludzie wszystko o wszystkich wiedza i plotkuja za plecami. Mieszkanie w duzym miescie gdzie czulabym sie bardziej anonimowo byloby dla mnie bardziej komfortowe. Nie czuje przynaleznosci do zadnej spolecznosci i nie chce a inni niech sobie zyja jak chca. Generalnie nawet w mojej miescowosci ludzie nie sa tak zintegrowani jak kiedys...nie pomagaja sobie bezinteresownie jak kiedys w polu czy przy dzieciach. Nie sa tez tak zyczliwi dla siebie...panuje obluda, dwulicowosc i zawisc.

No ja mieszkałam w bloku do 2007r. Niski blok z 9 klatek o ile dobrze pamiętam albo 8, nie mam pewności. Ze swojej klatki znałam wszystkich do czasu, bo ludzie się przeprowadzają itd. Wprowadzają się nowi. Ale tam żyło się bez plotek, bez obgadywania, w sumie czasami nawet bez znania kto gdzie mieszka. Mieszkam teraz w domku, i trudno się przyzwyczaić do tego, że tu cię znają i wiedzą b dużo o Tobie.

Czasami za dużo. Mała uliczka kilka domków koło siebie, może i przyjemniej bo to róznie bywa, w bloku. Jedni chlają awanturują się wrzeszczą inni jeszcze coś innego. Strach czasami.

Taka anonimowość jest fajna, ale ma się też zło z tym związane. Chlają po klatkach palą itd. Tu wszyscy święci wyższa sfera, pełna kultura, trudno przywyknąć było. Bo zawsze się czułam normalna. Zwykła osoba wychowana w blokowisku bawiąca się normalnymi zabawkami, i raczej z tych nie bogatych.

Jedni wolą tak inni inaczej. Faktycznie w mniejszej aglomeracji to ludzie tylko plotkują lub wiesniaki na wsiach, Żyją cudzym życiem i tylko czekają kogo obgadać. zero prywatności. Ale ja chyba czasami wolała bym zniknąć w śród tłumu, być niewidoczna stopić się z tą jedna wielką ciemną masą. Było by łatwiej. Tu gdzie obecnie mieszkam to wszyscy wszystko widzą a nie zawsze chce żeby widzieli słyszeli. A co do pomagania, to raczej każdy zajęty sobą swoją rodziną, z resztą to może zależy od sytuacji. Nigdy nie byłam w takiej postawiona żeby wrzeszczeć pomocy. Przy dzieciach raczej nikt, bo tu każda ma po 2,3 dzieci i dużo pracy. Więc liczę na siebie jak zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mieszkam w małym mieście a właściwie na jego całkowitych obrzeżach, sąsiadów brak, plotek brak, choć może dla samotnika takiego jak ja lepiej by było ich mieć aby się bardziej uspołecznić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, szczęściarz :mrgreen: a z drugiej strony, ja zbyt wiele horrorów się naoglądałam, żeby tak mieszkać. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
carlosbueno, szczęściarz :mrgreen: a z drugiej strony, ja zbyt wiele horrorów się naoglądałam, żeby tak mieszkać. :roll:

Teraz i tak zawitała tu cywilizacja, trochę się pobudowało ale i tak ponad 100 m jest najbliższy dom, kiedyś to było około 1 km. Duchów nie ma ale latem pełno nietoperzy a co parę lat się ktoś wiesza w okolicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

carlosbueno,

 

Kolejny post w stylu kiedyś było lepiej

 

Nie. Nie pisałem, że kiedyś było lepiej porównałem z przeszłością tylko jeden wycinek życia i to dość pobieżnie.

 

hailorin,

 

Tu gdzie mieszkam nikt nikomu nie wsadza nosa do zagrody, ludzie mają własne problemy. Co nie znaczy że w razie potrzeby nie pomogą jeśli się poprosi. Ale więzi nie ma i to mi pasuje.
,

To mi się podoba, taki stan rzeczy.

Ogólnie mam wrażenie, że gdy społeczeństwo życzliwe to chce się tych więzi, a gdy nie to dystans. Myślę, że wielu tu straciło zaufanie do ludzi lub czuję piętno osoby zaburzonej więc preferuje anonimowość. To zrozumiałe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie. Nie pisałem, że kiedyś było lepiej porównałem z przeszłością tylko jeden wycinek życia i to dość pobieżnie.
ok, może trochę źle zrozumiałem, ale tęsknota za minionymi czasami jest powszechna nawet u wielu młodych. No ale czasu nie cofniemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
ale gdyby to było takie przyjazne, bardziej wyrozumiałe społeczeństwo?

 

Ciężko odpowiedzieć jednoznacznie ale biorąc pod uwagę, że wskutek pewnego procesu wyzbyłam się naturalnej potrzeby spędzania czasu z ludźmi, zawierania bliższych więzi mogę przypuszczać, że nie.

 

No właśnie, co jest tego przyczyną?

 

Sama nie wiem, ludzie się zmienili, mentalność. Nastąpiła jakaś destrukcja moralna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość flossy
Mieszkam na peryferiach i szczerze mowiac wkurza mnie, ze ludzie wszystko o wszystkich wiedza i plotkuja za plecami.

 

Ostatnio zaczęłam nawet sama rozpuszczać plotki na swój temat 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cwaność cwaność po stokroć cwanośč!!!! Kto da wiecej???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

flossy,

O, wróciłaś, jak fajnie, bardzo się cieszę :)

 

Rozpuszczasz plotki na swój temat? a po co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
flossy,

O, wróciłaś, jak fajnie, bardzo się cieszę :)

 

Rozpuszczasz plotki na swój temat? a po co?

 

 

:lol::lol::lol::lol::lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×