Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
arahja7

Gdzie są 40latkowie?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Wkuupor przesadzasz i to mocno z tymi cmentarzami. Wiekszosc 40latkow co tu byli, nie byli bardzo ciezko chorzy. Nerwice, depresje, fobie, dda, kryzysy, problemy w relacjach itp. sprawy to w wiekszosci przypadkow sytuacje do uregulowania na tyle by jakos funkcjonowac. Poza tym ludzie 40+ to silniejsze charaktery tak ogolnie. Taki dzisiejszy 20latek ktory wychowal sie na internecie (nie pisze o Tobie) i nic sobie nie wywalczyl gorzej sobie poradzi z zaburzeniem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

INTEL 1, nie no, bez przesady, liczą się i to bardzo ;) a terapeutom nie ufam, faktycznie w polszy są fatalni :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ciekawe czy mialbys odwage mi to powiedziec prosto w oczy, w realu?

 

To zależy od tego czy akurat byłbym tendencyjnie rozhisteryzowany, czy też nie :D

...oraz od tego, czy byś mi "wpadła w oko" :D

 

 

podniosles mi cisnienie ale juz mi przeszlo. w sumie masz duzo racji. lubie takich ostrych facetow ktorzy nie boja sie powiedziec co mysla

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
INTEL 1, No ale przynajmniej masz dziecko i żonę( przynajmniej miałeś bo obecnie to nie wiem). Ja niczego ważnego w swym życiu nie dokonałem, czuje że je zmarnowałem , do tego wiecznie jestem sam. Teraz niby mam pieniądze, źle nie zarabiam, ale nawet auta se nie kupię bo nie mam prawka a boje się jeździć a co dopiero zdawać egzamin. I ja nie mam jakiejś poważnej choroby psychicznej typu Chad, tylko zwykłe zaburzenia depresyjno- lękowe z którymi wielu ludzi prowadzi względnie normalne życie.

 

Jestem w tym samym położeniu co Ty, w żadnym szpitalu nie zdiagnozowali mi choroby psychicznej, a zaburzenia z grupy lękowo - depresyjnych i osobowościowych. Mimo specjaistycznego wykształcenia przez problemy wewnętrzne trwające od dzieciństwa mam rozwaloną karierę zawodową, a co za tym idzie niestabilną sytuację finansową. Obecnie jestem zmuszony wykonywać pracę odtwórczą, by zarobić chociaż na siebie. Nie mam żony i dzieci, a jedynie czynne prawo jazdy, które wykorzystuje w obecnej pracy.

 

Pomimo problemów "coś" tam dokonałem (mam na myśli owo wykształcenie), ale nie tracące na sile wewnętrzne problemy skutecznie upośledziły relacje interpersonalne zarówno życiu zawodowym a w konsekwencji i prywatnym. Mimo wielu prób uporania się z problemami (farmako i psychoterapia) nie udało mi spowodować by straciły na sile na tyle by umożliwić mi funkcjonowanie zgodne z posiadanym poziomem kwalifikacji.

 

Po prostu takie szarpane życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
ciekawe czy mialbys odwage mi to powiedziec prosto w oczy, w realu?

 

To zależy od tego czy akurat byłbym tendencyjnie rozhisteryzowany, czy też nie :D

...oraz od tego, czy byś mi "wpadła w oko" :D

 

 

podniosles mi cisnienie ale juz mi przeszlo. w sumie masz duzo racji. lubie takich ostrych facetow ktorzy nie boja sie powiedziec co mysla

 

:D

Ciesze się, że zwróciłas uwagę na to co napisałem, bez zbędnego dąsania się. Czasami nie zdajemy sobie z pewnych rzeczy sprawy. Zwłaszcza jak jesteśmy psychicznie nie na 100 % :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
INTEL 1, No ale przynajmniej masz dziecko i żonę( przynajmniej miałeś bo obecnie to nie wiem). Ja niczego ważnego w swym życiu nie dokonałem, czuje że je zmarnowałem , do tego wiecznie jestem sam. Teraz niby mam pieniądze, źle nie zarabiam, ale nawet auta se nie kupię bo nie mam prawka a boje się jeździć a co dopiero zdawać egzamin. I ja nie mam jakiejś poważnej choroby psychicznej typu Chad, tylko zwykłe zaburzenia depresyjno- lękowe z którymi wielu ludzi prowadzi względnie normalne życie.

 

Jestem w tym samym położeniu co Ty, w żadnym szpitalu nie zdiagnozowali mi choroby psychicznej, a zaburzenia z grupy lękowo - depresyjnych i osobowościowych. Mimo specjaistycznego wykształcenia przez problemy wewnętrzne trwające od dzieciństwa mam rozwaloną karierę zawodową, a co za tym idzie niestabilną sytuację finansową. Obecnie jestem zmuszony wykonywać pracę odtwórczą, by zarobić chociaż na siebie. Nie mam żony i dzieci, a jedynie czynne prawo jazdy, które wykorzystuje w obecnej pracy.

 

Pomimo problemów "coś" tam dokonałem (mam na myśli owo wykształcenie), ale nie tracące na sile wewnętrzne problemy skutecznie upośledziły relacje interpersonalne zarówno życiu zawodowym a w konsekwencji i prywatnym. Mimo wielu prób uporania się z problemami (farmako i psychoterapia) nie udało mi spowodować by straciły na sile na tyle by umożliwić mi funkcjonowanie zgodne z posiadanym poziomem kwalifikacji.

 

Po prostu takie szarpane życie.

Ja nie mam ani prawka ani specjalistycznego wykształcenia, ale też wielu uważa że marnuje se życie bo w młodości się dobrze zapowiadałem, bo byłem bardzo grzeczny i przyzwoicie się uczyłem. :mrgreen: No i całe życie wykonuję pracę fizyczne bo do innych się nie nadaję, nie umiem kierować ludźmi i źle znoszę większą odpowiedzialność. Rozwojowo zatrzymałem się na poziomie 20 latka ale nie prowadzę tak rozrywkowego życia jak większość z nich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znałam sporo normalsów którzy nie byli szalonymi nastolatkami :) no i życie nie musi być szalone żeby było ciekawe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaką najciekawszą/najdziwniejszą rzecz/okres mieliście lub robiliście w życiu? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jaką najciekawszą/najdziwniejszą rzecz/okres mieliście lub robiliście w życiu? :)

spirala upadkowa na paralotni nad przedsiębiorstwem składowania i utylizacji odpadów,rezonans magnetyczny i rentgen na kubkach, zdalne rąbanie drewna opałowego,gotowanie z przepisów remigiusza rączki za granicą,fotki księżyca i tatr/beskidów z samolotu,dostrzeżenie słodkiego boju na pięści aresztantów na spacerniaku ,dostrzeżenie że angielska straż graniczna i policja zamiast gnatów jest wyposażona jedynie w paralizatory i pałki a ich kajdanki są łączone zawiasem a nie łańcuchem i usłyszenie głupiego komentarza po wylądowaniu " życzymy miłego pobytu w polsce".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
a ich kajdanki są łączone zawiasem a nie łańcuchem

 

To dupiato... łańcuch jednak pozostawia trochę pola manewru, można ręce skute za plecami pod dupą przełożyć do przodu, oraz ( jeżeli kajdanki tylko zatrzasnęli, bez dodatkowego blokowania kluczykiem - często tak robią ) za pomoca igly/szpilki dośc szybko otworzyć.

Jakiś czas temu mialem do dyspozycji milicyjne kajdanki przez kilka dni i wszelakie pomysly wyprobowałem :D

Nie sprawdziłem tylko czy łańcuch w kajdankach jest na tyle długi, aby przeładowac gnata - niestety mam co do tego powazne wątpliwości....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Jaką najciekawszą/najdziwniejszą rzecz/okres mieliście lub robiliście w życiu? :)

 

Może pierw Ty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jaką najciekawszą/najdziwniejszą rzecz/okres mieliście lub robiliście w życiu? :)

Moje życie było, jest i będzie pewnie nudne jak flaki z olejem. Ale z dwojga złego wolę nudę niż zmiany, bo one i tak zwykle są na gorsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja najdziwniejsza rzecza byly doswiadczenia transcendencyjne umyslu, ktore wiazaly sie z prawie 3 letnia skrajna, wyniszczajaca psychicznie praktyka medytacyjna a bardziej mistyczna, po nawet 12 h dziennie, nie wiem jak udalo mi sie nie zwariowac, los byl dla mnie laskawy. Do tej pory odczuwam reperkusje tych doswiadczen i bede udczuwal je juz do konca zycia.

 

Jak kogos ciekawi to Jung nazwal ten caly proces indywiduacja, mysle ze rownie dobrze mozna go nazwac szalenstwem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może pierw Ty?

Czekam aż się z czymś wysypiesz, nie wątpię, że masz z czym ;)

 

carlosbueno, no ale może być jednorazowe zdarzenie. Każdemu dzieją się czasem dziwne rzeczy :)

 

neon, mogłeś zostać mnichem albo ninją :) Tak na serio, to bardzo skrajna sytuacja... mnie medytacja męczy (mimo, że zwykła, zdrowa ma super efekty) i po 12h chyba bym nie wiedziała gdzie jestem i jak sie nazywam :shock:

 

Zacznę lekko żeby was ośmielić. Może pojedyncza sytuacja. Jako nastolatka wracałam z sylwestra autobusem rano i mi się przysnęło. Autobus pusty, ja siedziałam na podwójnym miejscu. Obudził mnie ktoś szturchając i coś mówiąc a że byłam zwrócona w stronę okna to pierwsze co zobaczyłam to że to mój przystanek. W sekundę wybiegłam z busa taranując tamtą osobę. Jak się kapłam co zrobiłam (i że już nie śpię :D ) to obejrzałam się za busem żeby zobaczyć kto to był ale bus już odjeżdżał. Wydaje mi się że to była moja matka która szła do pracy ale do tej pory nie wiem, nigdy nic nie mówiła.

 

Mam też taką umiejętność którą się chwalę. Nie potrafię prowadzić ale potrafię wjebać auto do rowu będąc pasażerem i nie dotykając kierownicy, pedałów, niczego. Kierowcy też nie dotykając :P

 

Moje życie to pasmo dziwnych rzeczy które dzieją się na codzień. Gdy ktoś coś napisze o sobie ja dodam coś ciekawszego niż powrót z sylwestra. A jak nie chcecie to nie ma sprawy ale zachęcam, tu jesteście anonimowi :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łeee takie o łoo?

 

Myślisz że dla Kubicy też by Ci się udało auto sprowadzić do rowu? ;-O

 

Pewien koleś z bloku obok gonił mnie kiedyś z maszyną do mięsa, tą ręczna taka, do kręcenia. Ja myślałem że nóż wyciągał, dopiero ja zwialem do klatki usłyszałem huk, schodze patrzę a tam maszynka do mięsa leży haha maasakra ;-P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyobraziłam sobie jak ktoś biegnie za Tobą i w trakcie kręci korbą od tej maszynki. :D Czego chciał?

Czemu nie Kubica, wszak też człowiek.

 

Kia, długo wam się układało? :)

 

Mój były mieszkał w biurze lokalnej partii politycznej. Gęby na plakatach często dostawały headshota.

Na festiwale przemycałam wódkę schowaną między piersiami. Nikt z ochrony nie odważył się zapytać.

Ukradłam liścia z palmy z palmiarni, rwałam go dobre 10 minut bo był większy ode mnie.

Mam takie placebo, że kiedyś naćpałam się tauryną bo powiedziano mi, że to co wszyscy właśnie wzięli to był kwas.

 

Na podstawie dziwnych sytuacji moje życie wydaje się pełne, ale w gruncie rzeczy większość życia przeleżałam w łóżku. Po prostu jak już wyjdę to wychodzę bardzo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja chyba niczego nadzwyczajnego w życiu nie doświadczyłem, choć ze 2 razy od śmierci dzielił mnie ułamek sekundy a spadłby na mnie kilkutonowa przyczepa albo ciężkie okno z wielkim impetem, na nieszczęście przeżyłem. Połknięcie 20 tabletek nasennych popite spora dawką alko też przeżyłem i to bez szwanku , gdybym był wierzącym uznałbym że ktoś nade mną czuwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

arahja7, oooj to dłuzsza, historia i tez smieszna ale zeby zrozumiec cały kontekst i smiesznosc tego wszystkiego to byloby trudno opowiedzeć to za pomoca literek.

 

Moj kumpel podał go na policje. Nazwijmy tego typa z maszynką mielonka, a mojego zioma lubek. Szliśmy z lubkiem i podszedł do nas maszynka, mòwiąc do lubka że bedzie miał problemy, lubek uciekł natychmiastowo zostawiajac mnie samego, tradycyjnie kumpelska podzięka. W zamian mielonka skierował swoja frustacje w moim kierunku, wiec ja sie go zapytałem "czy mu moze nie pierdolnąć" a on w tym momencie wepchał ręke za pazuche-mysle sobie-nòż- i uciekam, a on za mna goni, wpadłem do klatki schodowej jebnąłem drzwiami i chwile potem rozległ sie huk, zszedłem sprawdzic co ten artysta tam odstawił,npatrze a tam pod drzwiami leży ta aluminiowa maszynka do mielenia miesa. No korwa koniec swiata, koles chciał mnie maszyna do miesa zabić :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
na nieszczęście przeżyłem.

 

...i to jest kwintesencja naszego życia.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jestem po dwóch browcach to mogę cosik napisac :D

Otóż swego czasu byłem taksówkarzem dla drogowej prostytutki.

Jakoś tak wyszło - stałem na róznych "bramkach" w różnych dziwnych miejscach i róznych ludzi znałem, a co za tym idzie czasami nietuzinkowe rzeczy czyniłem.

Wracając do meritum.

Była sobie prostytutka, ktora świadczyła profesjonalne usługi przy ruchliwych drogach krajowych i potrzebowała transportu "na telefon" do i z pracy.

Nie wiem komu się opłacała za możliwośc owej pracy - nie interesowało mnie to. Ale to oczywiste, że jakąs znaczącą częśc utargu z pewnością komus musiała "za ochronę" odpalać. Ważne, że mi płaciła za uslugi transportowe

Tak więc dzwoniła do mnie i zawoziłem ja do pracy w kilka różnych , ruchliwych miejsc. Potem znów dzwonila , kiedy stwierdziła że juz dobrze zarobila lub bola ją usta czy co tam jeszcze i chciała wracać do wynajmowanego mieszkanka.

Specyficzna dupa. Zdystansowana do swojej pracy.

Psychopatka zapewne. "Utargu" miala dziennie jakieś tysiąc zl..... nawet gdyby polowa jej zostawala to nieźle... pracowała 3-4 godziny...

Twierdziła, że "normalna " praca jej nie interesuje - nie starczyło by jej na przysłowiowe waciki...

Nigdy nie skorzystałem z jej usług - byłoby to nieprofesjonalne - chciałem utrzymywac tylko zawodowe relacje. Pewnie mogłem mieć zniżki :D

Jak ona wyśmiewala tych frajerów, na których zarabiała.... Niektórzy byli zakochani i przyjeżdżali regularnie, dodatkowo dawali jej gratisy w prezencie. Inni chcieli ją "wyrwać z bagna" i proponowali stały związek - rycerzyki qrwa jego mać :D:D:D

Ale wróćmy do opowieści.

Pewnego razu zawiozlem ją na miejsce przy DK, przy leśnej zatoczce parkingu.

Jak zwykle....

Nie dzwoni, nie dzwoni i nie dzwoni żeby ją odebrać.

Zrobiło się ciemno qrwa jego mac.

Więc dzwonię do niej. "Abonent chwilowo niedostępny". Pierwszy niepokój.

Kilkanaście kolejnych prób i nic....

No to jadę do miejsca jej pracy.

Nie ma jej.

Szukam po parkingu, szukam po krzakach. Nie ma.

Pewnie ją ktoś zabil...

Uzmyslawiam sobie, że jeśli faktycznie ją zabili to juz po mnie - będę pierwszym podejrzanym. Wystarcza bilingi, lokalizacje tel i tak dalej. Przeraziłem się, że znajdę ją w krzakach zamordowaną . I jak się z tego wytłumaczę? Co powiem psiarni? Ze przypadkowo idąc się odlać znalazłem trupa? Z drugiej strony, jak ją znajdę i tego nie zgłosze to i tak pogorsze swoją sprawę - lokalizacje, bilingi, w qrwe odcisków moich butów i tak dalej.

Nie znalazłem....

Jadąc do domu co chwilę dzwoniłem.

Chcialem jechać pod dom, w ktorym wynajmowala pokój, ale znow bałem się brnąc w sieć podejrzeń co do mojej osoby, gdyby jednak nie żyla....

W końcu około godziny 22 zadzwoniła. Uchachana, zadowolona z życia qrwa.

Wyładował się jej telefon w pracy i nie mogła zadzwonić, ale ostatni klient zawiózł ją do domu...

Podłączyła telefon do ładowarki, ale oczywiście zapomniała go załączyć...

Dopiero przed spaniem sobie przypomniała.

"Chyba nic się nie stało?"

I tak zakończyła się nasza współpraca....

I jak ja mam byc normalny, skoro całe życie pakowalem sie w tego typu historie?

 

Mam dużo takich opowiastek.... niestety z racji tego, że kończy sie proces, w ktorym planują mnie skazać na więzienie nie mogę zbyt wielu opisac.

A czy wierzycie, czy nie - to już Wasza sprawa.

Kilka takich akcji mogę jeszcze opisać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
INTEL 1, No ale przynajmniej masz dziecko i żonę( przynajmniej miałeś bo obecnie to nie wiem). Ja niczego ważnego w swym życiu nie dokonałem, czuje że je zmarnowałem , do tego wiecznie jestem sam. Teraz niby mam pieniądze, źle nie zarabiam, ale nawet auta se nie kupię bo nie mam prawka a boje się jeździć a co dopiero zdawać egzamin. I ja nie mam jakiejś poważnej choroby psychicznej typu Chad, tylko zwykłe zaburzenia depresyjno- lękowe z którymi wielu ludzi prowadzi względnie normalne życie.

 

Poza tym INTEL 1 od chwili uaktywnienia CHADu chyba nie masz aż tak dużych odpałów, skoro żona nadal Cię kocha i chce być z Tobą.

Mnie się sypały do tej pory wszystkie związki na zasadzie "z Tobą niewiele osiągnę". Dlatego nie ukrywam, że relacji Ci zazdroszczę.

 

Swoją drogą ciekawa historia z tą prostytutką :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam dużo takich opowiastek.... niestety z racji tego, że kończy sie proces, w ktorym planują mnie skazać na więzienie nie mogę zbyt wielu opisac.

A czy wierzycie, czy nie - to już Wasza sprawa.

Kilka takich akcji mogę jeszcze opisać...

 

Dawaj człowieku, opowiastki to masz fajne - i z tym zatrzymaniem przez antyterrorystów gdzie straciłeś zęby i z tą odsiadką w areszcie śledczym i warunkach jakie tam są, tych przymkniętych pojebów których opisywałeś - czytałem od deski do deski.

 

A z tą kurwą to myślałem że ją w końcu jakiś kierowca samochodem jebnął. W naszych okolicach był taki przypadek. Koleś dostawczakiem po pijaku się na kurwę napalił, zawrócił ale źle wycelował i zjechał tak że ją zabił. Nieźle się uśmiałem z tamtej opowiastki :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×