Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bigasian

Mały, wielki problem..

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich forumowiczów, na wstępie chciałbym wyrazić wyrazy współczucia dla Was - zmagających się z waszymi problemami, mam nadzieję że kiedyś wszystko się ułóży.

 

Piszę ten list ponieważ już dłużej nie mogę z tym wytrzymać, z problemem, który spędza mi sen z powiek, z problemem, o którym myślę non-stop, kładąc się spać, wstając rano, idąc przez miasto czy do sklepu.

 

Moim problemem jest mój mały penis, dla obiektywności dodam rozmiary żeby nie było że jest to urojony problem - stan spoczynku - 4cm, erekcja - 10cm przy 11cm obwodu, na domiar złego, bardzo małe jądra.

 

Na pozór jestem fajnym, uśmiechniętym, trochę cichym mężczyzną z jakimiś aspiracjami, celami, marzeniami jak każdy z nas, jednak pod moją maską skrywa się ogromne cierpienie, ból, jestem atrakcyjnym mężczyzną, widzę że podobam się kobietom, mam 195 cm wzrostu jestem dobrze zbudowany, podobno bardzo przystojny, dbający o wygląd, dbający o ubiór, jednakże BARDZO niepewny siebie, rozumiem że większość z was może potraktować mój problem jako błahy, z czym się mogę zgodzić, patrząc z jakimi problemami zmagacie się Wy forumowicze, jednakże nie piszę tego listu bez kozery, ten problem mnie wyniszcza od środka, nie potrafię normalnie prowadzić rozmowy, gdy mój rozmówca mówi mi coś, mój mózg jakby to ignoruje, ponieważ mam ciągłe rozmyślania na temat mojego problemu.

 

Chciałbym teraz przedstawić jak wygląda moje życie -

 

Jak już wspominałem, mam powodzenie u kobiet, jestem względnie atrakcyjny, mam swoje pasję, w zasadzie to miałem swoje pasję, bo w tym traumatycznym momencie nic kompletnie mnie nie cieszy, mam wszystkie objawy depresji, ciągle myślę o śmierci, o tym że nigdy nie będę mógł prowadzić swojego życia tak jakbym chciał pod względem seksualnym, chciałbym mieć przelotne romanse, spontaniczny seks, spotkania bez zobowiązań jednakże z moim problemem jest to niewykonalne, znaczy jest wykonalne ale wiążę się z wielkim ryzykiem, wyśmiania, a w najgorszym wypadku całe miasto dowiedziało by się o mojej przypadłości etc.

Dodam że mam 20 lat, niedługo 21, mam wielki potencjał sportowy, jednakże to co hamuje mnie w rozwijaniu tej pasji to fakt iż trzeba się umyć po treningu, ja się tego panicznie wstydzę, nie sikam przy pisuarach, zawsze udaję że jeszcze coś mi się zachciało, strasznie wstydzę się swojej nagości.

Moje wszystkie ulubione zajęcia, jak chociażby obejrzenie meczu mojej ulubionej drużyny, zagranie w dobrą grę, pójście na siłownie, obejrzenie jakiegoś dobrego filmu stały się rzeczami, które kompletnie mnie nie cieszą, dni bardzo szybko mi upływają w wiecznym smutku, niekiedy ostatnio płaczu - nie czuję rachuby czasu, nie potrafię się zając niczym innym tylko ww. problemem, szukam w internecie porad, metod powiększania penisa, ludzi z podobnym problemem do mnie, gdzie często znajdowałem ludzi w jeszcze gorszej sytuacji, opinii kobiet na temat małych penisów, niestety w wielu przypadkach krzywdzących - ale całkowicie to rozumiem, każdy ma swoje upodobania. Często mam sny o tym że mój penis jest normalnej wielkości, wstając rano wiem że jednak jestem nadal sobą, nadal tym niepewnym siebie chłopakiem, którego jedynym marzeniem na ten moment jest to żeby mieć normalnego penisa co wydaje się niesamowicie absurdalne nawet z mojego punktu widzenia. Często rozbieram się przy lustrze, patrząc na swoją potężną sylwetkę i to co nawet nie zwisa pomiędzy moimi nogami, i myślę sobie - jak mam być pociągający seksualnie dla kobiety, przecież to obiektywnie niemożliwe - przez co czuję wielki smutek. Zdecydowałem się że wybiorę się na badania hormonalne i kortyzol ponieważ zaczęły mi wypadać włosy od tego wiecznego stresu, dodam iż to może być kluczowe, miałem dwie przygody seksualne, wyjechaliśmy z kumplami, którzy oczywiście nie wiedzą o moim problemie, na imprezę do innego miasta, bez problemu poznałem tam dziewczynę, która zaprosiła mnie do siebie, jako że przedstawiłem się inaczej, będąc w innym mieście wiedziałem że w najgorszym wypadku mnie po prostu wyśmieje, więc pomyślałem że jest to idealny moment - o szczegółach nie będę opowiadał, kluczową sprawą jest to że nie osiągnąłem nawet erekcji, oczywiście ze stresu - więc suma sumarum do niczego nie doszło, zrobiłem jej dobrze ręką i sobie rozmawialiśmy, wróciłem do znajomych, oczywiście informując ich że wszystko poszło dobrze, zdejmując tym kłamstwem łatkę prawiczka - nad którą ubolewałem, i w sumie nie żałuję że tak się stało - nie jest mi akurat z tym źle. Potem poznałem drugą dziewczynę, razem w sobie zauroczyliśmy się od pierwszego wejrzenia, spędziłem wtedy najbardziej romantyczną noc mojego życia, utrzymywaliśmy kontakt, a ona zaprosiła mnie do siebie, jako bardzo samotna osoba, mimo swojego problemu odwiedziłem ją, na tym spotkaniu byłem całkiem inną osobą niż przy pierwszej okazji, niepewny siebie, bojący się, nudny, bez życia, spotkanie przeszło do konkretów, po czym ta sama sytuacja, brak erekcji, trzęsące się ciało, zażenowanie partnerki, oczywiście nie odzywa się po tej akcji. Moje poczucie wartości jako mężczyzna jest równe zero, do tego depresja, stany lękowe, teraz nawet brak uśmiechu, brak radości, brak motywacji do zrobienia czegokolwiek. Już sobie uświadomiłem że życie przelotnym seksem czy romansami nie jest dla mnie, z czym bardzo trudno jest mi się pogodzić, a to tylko z jednego powodu - penisa dużo odstającego od nawet szeroko przyjętej normy - o problemie wie tylko moja mama, której się zwierzyłem dopiero niedawno, ponieważ codziennie do mnie dzwoniła z pytaniem jak się czuje, zawsze odpowiadałem że jest okej, czując w sobie ogromny ból - pewnego dnia nie wytrzymałem i z płaczem opowiedziałem co się ze mną dzieje i jaki jest powód, co myślę że pomogło mi ponieważ jest to najważniejsza osoba w moim życiu, a sam fakt wygadania się pomógł.

Oczywiście dodam że satysfakcję seksualną czerpię jedynie z masturbacji, od której jestem uzależniony.

Zauważyłem że mam obecnie większą skłonność do brania narkotyków, typu ecstasy, ponieważ będąc pod ich działaniem mój problem jakby znika i czuje się wtedy świetnie - co bardzo źle rokuje, ponieważ wiem że to nie prowadzi do niczego dobrego, a sam zawsze byłem przeciwnikiem brania narkotyków, jednak koją one mój wewnętrzny ból i sobie na to pozwalam - obecnie mam dwa cele: matura + praca, żaden z nich nie jest przeze mnie realizowany, ze względu na głęboką depresję i brak motywacji, śmiało z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć że moim największym marzeniem jest posiadania normalnego penisa - oczywiście wiem że są inne formy zaspokajania partnerki, doskonale o tym wiem, jednakże bardzo chciałbym być pociągający seksualnie, a to bardzo często idzie z rozmiarem partnera - oczywiście dodam że multum pozycji jest dla mnie niemożliwa do wykonania, a sam stosunek pochwowy - z pewnością byłby niesatysfakcjonujący dla partnerki.

Wiem że na tym świecie czeka na mnie ta jedyna, która mnie zaakceptuje takim jakim jestem, jednak na chwilę obecną wspominając o tym jaki tryb życia chciałbym prowadzić jestem niesamowicie przytłoczony tym że zabraknie tego w jakby nie było moim krótkim życiu.

Przepraszam że piszę to tak bardzo niespójnie, jednakże to co piszę to jest prosto z serca.

 

I jeszcze raz podkreślam, wiem drodzy forumowicze że macie większe problemy, często idące w parze ze śmiertelnymi chorobami, co przy moim problemie to pikuś, bardzo wam współczuje, wiem jak możecie cierpieć bo pomimo mojego problemu również bardzo cierpię, myślę że z mojej strony to wszystko, czekam na jakieś odpowiedzi, które jakoś może mi pomogą.

 

PS. Jestem umówiony na za dwa tygodnie z lekarzem psychologiem/seksuologiem - z nadzieją że też dowiem się czegoś jak sobie radzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ciągle myślę o śmierci, o tym że nigdy nie będę mógł prowadzić swojego życia tak jakbym chciał pod względem seksualnym, chciałbym mieć przelotne romanse, spontaniczny seks, spotkania bez zobowiązań jednakże z moim problemem jest to niewykonalne, znaczy jest wykonalne ale wiążę się z wielkim ryzykiem, wyśmiania, a w najgorszym wypadku całe miasto dowiedziało by się o mojej przypadłości etc.

Wg mnie twoje myślenie jest trochę dziwne... jeśli nie zależy ci na stałym związku, tylko na przelotnych przygodach to czemu odczuwasz presję przed kobietami, które nie będą miały dla ciebie żadnego znaczenia i nie zagoszczą na dłużej w twoim życiu? Gdybym ja miała jakiś poważny defekt intymny, to bardziej bałabym się stałego związku, bo co mi po opinii jakichś jednorazowych statystów w moim życiu, a stały partner to zupełnie inna sprawa.

 

A tak w ogóle to mały penis podobno nie oznacza, że musisz być złym kochankiem. Pewność siebie i dobra technika to raczej podstawa, więc twoim głównym problemem jest raczej brak pewności siebie, który dosłownie zabija twoją potencję. Niech będzie mały, ale wariat! :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ciągle myślę o śmierci, o tym że nigdy nie będę mógł prowadzić swojego życia tak jakbym chciał pod względem seksualnym, chciałbym mieć przelotne romanse, spontaniczny seks, spotkania bez zobowiązań jednakże z moim problemem jest to niewykonalne, znaczy jest wykonalne ale wiążę się z wielkim ryzykiem, wyśmiania, a w najgorszym wypadku całe miasto dowiedziało by się o mojej przypadłości etc.

 

Zostałem źle przez Ciebie odebrany, i nie dziwię się teraz czytając mój wywód sam to zauważyłem - Chciałbym mieć stały związek, miłość, kochać i być kochanym to jest moje marzenie zależy mi najbardziej na rodzinie, zostałem odebrany jakbym marzył o tym żeby być Casanovą, wręcz przeciwnie - po prostu jest to rzecz. która jest dla mnie niedostępna użyłem to jako argumentu, który jest dla mnie nie dostępny (blokada psychiczna).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej. ja za to mam problem za duzym penisem. cipka mojej byla tak ciasna ze przez pare lat zwiazku nie spenetrowałem jej... to dopiero było dziwne. teraz jestem samotny jak skurwysyn i nie wierze ze cos wyrwe jeszcze. Ty przynajmniej masz powodzenie u lasek. Ja jestem tak niekontaktowy i zamulony ze tez mam siebie kompletnie dosc. Co do twojego problemu - noś ze sobą wiagrę. Uwierz mi. tez mialem problemy zeby mi stanął - przez stres. Naszprycujesz sie to bedzie stał jak sosna : )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę ktoś tu sobie nieźle łechta ego ;d Wagina się rozciąga tak baj de łej. Za mało się starałeś :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przypadkiem trafiłem na twój post. No może niezupełnie bo znowu zacząłem grzebać i szukać coś na ten temat. Doskonale rozumiem twój problem bo niestety mam podobnie. Jestem jednak dużo starszy. Mam już 45 lat i od lat się z tym zmagam. Choć u mnie przebiegało to zupełnie inaczej. Gdy byłem w twoim wieku zupełnie jakoś nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nawet juz nie pamiętam kiedy to się zaczęło.  Szczerze mówiąc to bardziej zacząłem sie nim przejmować z z czasem i duży wpływ miał na to najpierw filmy video potem internet. Pamiętam jak rozstałem się z moją pierwszą dziewczyną z którą uprawiałem seks. Byłem jej pierwszym, przynajmniej tak mówiła. W czasie naszego pierwszego razu nie było krwi  i wtedy juz zacząłem sie zastawiać. Mówiła że krew pojawiła się potem jak juz poszedłem. Nie wiem czy mówiła prawdę. Pamiętam że jak z nią zerwałem to już bałem sie porównania, że znajdzie sobie kogoś i u niego zobaczy normalnej wielkości penisa.  Potem w międzyczasie miałem kilka przygodnych dziewczyn. Był też i seks ,ale już wtedy zdawałem sobie z tego sprawę. Gdy dochodziło do sytuacji starałem się pokierować tak spotkaniem by dziewczyna mnie tam nie zobaczyła. Nie zawsze się udawało ale nigdy żadna mi nic nie powiedziała lub nie dała znaku. Nie wiem czy były to dla nich udane spotkania, celowo nie wnikałem. Niestety z powodu mojego kompleksu często bywały sytuacje że  koniec końców się wycofywałem by uniknąć moim zdaniem kompromitacji. Strach był tak ogromny.  Czasami popadałem w jakiś paranoje. Nigdzie nie chodziłem. Wtedy jeszcze o tym sie nie mówiła ale dzis wiem zę miałem depresje.  Nie jestem może najprzystojniejszy ale brzydalem tez chyba nie. Zdarzało się że z dziewczynami szło mi łatwo. Bywały sytuację że szedłem na całość mimo ogromnego stresu. Nie było tego dużo ale do dziś to kojarzę z ogromyn stresem. Właśnie liczę i wychodzi mi raptem 5 razy. I tak to mniej więcej przebiegało do czasu aż spotkałem moją obecną żonę. Z nią też na początku się strasznie stresowałem, bo ona już wcześniej  miała dwóch partnerów z którymi spała. Do dziś nie wiem czy porównuje mnie z nimi czy nie. Nigdy nie miałem odwagi spytać. Były jakieś tam rozmowy i mówiła że oralnie ze mną robiła to pierwszy raz więc może nie mieć porównanie jeśli chodzi o że tak powiem doznania wzrokowe. Jaki był i jest nasz seks? Szczerze mówiąc nie wiem. Nie jest zbyt wymagająca. w zasadzie to mam wrażenie że jest on jej średnio potrzebny. Mój seksualny temperament jest na pewno większy. Czasami uda mi się ją na coś namówić . Niestety z takim rozmiarem nie zawsze wszystko jest możliwe. Często mam wrażenie tam pływam w środku. Ona mnie dociska jakby chciała mieć w sobie coś większego. Jest do mnie straszne.  Czasami oczywiście ma ochotę ale nie jestem przekonany czy rzeczywiście czy chce żeby tak to wyglądało. Nigdy nie miała ze mną orgazmu pochwowego. Udaje mi się nieraz ją doprowadzić do orgazmu jezykiem lub ręką. Nigdy nie powiedziałem jej swoim kompleksie. Nie wiem czy się domyśla, czy wie. Bywają dni że mam ochotce jej o tym powiedzieć bo uważam ją za bardzo mądrą kobietę. W zasadzie to mogę powiedzieć ze jest moim przyjacielem. Niestety chyba nie stać mnie na takie wyznanie. Boję sie jakby to potem wyglądało. Czasami gdzieś ktoś w towarzystwie czy w TV zażartuje na ten temat. I co wtedy?  Będziemy we dwoje udawali że nas to śmieszy? Udaję po prostu że problemu nie ma. Czasami mi sie wydaję, że ona wie. nigdy ale to nigdy nawet nic nie powiedziała na ten temat Były momenty, że chciałem sobie powiększyć, a zasadzie pogrubić  w klinice. Niestety jest jakieś ryzko i poza tym co miałbym jej potem powiedzieć. Bez szczerej rozmowy i przyznania się do tego to niemożliwe. I tak walczę sam ze sobą od lat. Dużo na ten temat czytam. Czasami się zbieram na jakąś psychoterapię ale nie wiem czy jestem w stanie komuś o tym w oczy opowiadać. I tak duszę to w sobie od lat.  Czasami jest lepiej bo dochodzi do mnie że są ludzie którzy mają dużo większe problemy. Jednak siedzi to we mnie i zawsze wraca. Potrafię zamartwiać się tym dniami. Zawsze myślę o tym w czasie seksu. Kurcze ja myślę o tym non stop.  Przekłada się to na moje życie, brak mi pewności siebie, unikam ludzi, często czuję się samotny. Oczywiście na zewnątrz staram się tego nie okazywać do tego stopnia że czasami mi się wydaje ze oszukuję sam siebie.  I wszystko to przez te kilka cm. Tak wiem że to głupie. To tylko kawałek mięsa ale jak stoję przed lustrem to mam w sobie jakiś ogromny żal. W zasadzie to nie wiem czy jest to dobre słowo. I pytanie dlaczego k.... ja.  Czasami przybiera to formę jakiejś psychozy. Nie potrafię sobie pomóc, nie potrafię pomóc tobie ale przynajmniej wiedz, że nie jesteś sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×