Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Larrie

Problem z wf, a możliwe rozwiązania

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

niedawno skończyłam 18 lat i uświadomiłam sobie, że problem, który wszyscy dookoła bagatelizowali (aż w końcu i ja zaczęłam to robić) tak naprawdę niszczy mi życie.

Do rzeczy:

 

Od zawsze nie lubiłam chodzić na lekcje wf. W podstawówce bo to męczące biegi, a bo to byłam gdzieś tam wybierana na końcu, a bo to coś... nigdy się tak właściwie tym nie przejmowałam, czasem mama pisała mi zwolnienia, nie poszłam na lekcję, było w porządku...

Problem zaczął nasilać się, gdy poszłam do szkoły średniej. Na początku myślałam, że to po prostu wina nowego otoczenia, wymagającej wuefistki, nowych zasad i strachu przed nowymi koleżankami. Okazało się jednak, że w miarę mojego aklimatyzowania się w nowej szkole, z nowymi znajomymi i nauczycielami, mój problem wcale się nie zmniejszał - wręcz przeciwnie.

Najpierw pojawiały się biegunki w dzień wuefu - szybka wizyta w toalecie i do roboty, jechałam do szkoły.

Potem zaczęły trząść się ręce, drżeć głos tuż przed lekcją, zazwyczaj mijało po kilku minutach lekcji.

Potem zaczęłam płakać przed lekcjami, ale brałam się w garść i jechałam tam, nie miałam innego wyjścia.

Z czasem opuszczałam jedną godzinę na jakiś czas, a bo to trzeba zabrać psa do weterynarza, a bo to długo uczyłam się w nocy... zawsze szukałam racjonalnych wymówek i przekonywałam mamę, aby pozwoliła mi zostać w domu raz na 2 miesiące, może trochę częściej.

 

Niby nic złego, ale sytuacja teraz nie wygląda już tak niewinnie i naprawdę nie wiem, jak rozwiązać problem i gdzie szukać pomocy.

Oto mój aktualny stan:

Pod koniec czerwca byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, nie dlatego, że przede mną wreszcie dwa miesiące odpoczynku, czy super wyjazd, ale właśnie dlatego, że nie będę musiała chodzić na zajęcia w-fu przez najbliższe kilka tygodni. Lipiec upłynął jednak szybko, a wraz z początkiem sierpnia wróciły wszystkie moje zmartwienia i zamiast myśleć o jeszcze jednym wolnym miesiącu, ja codziennie tylko chodziłam coraz bardziej przygnębiona, gdy ktokolwiek wspominał o szkole, bo wiedziałam, że to wiąże się z wfem. Zdarzyło mi się płakać już w pierwszym tygodniu miesiąca z tego powodu.

Teraz nie pojawiłam się na tych zajęciach ani razu, a mamy już połowę października.

Nie potrafię zliczyć jednak, ile razy w poprzednim roku szkolnym zdarzyło mi się jechać na lekcję ze łzami w oczach i pod samą szkołą wsiąść w autobus powrotny i pojechać do domu czy jakiejś galerii, bo nie dawałam rady tam pójść. To tak niewytłumaczalny, paraliżujący lęk przed pójściem tam, główne źródło moich ataków paniki. Zazwyczaj nie potrafię nauczyć się na sprawdziany, które mam w dniu wfu, bo cały poprzedni dzień rozmyślam o tym, że znów będę musiała się tam pojawić że najpierw jest wf, jestem płaczliwa, chodzę przestraszona, czuję kołatanie serca, trzęsą mi się ręce. Potrafiłam specjalnie chorować tylko po to, aby nie pójść na wf, szturchałam mojego psa, aby mnie pogryzł i mogła nie ćwiczyć przez ból. Gdy wychodzę z lekcji i wiem, że na przykład nie będę miała wfu przez najbliższe kilka dni, czuję się tak lekko, to naprawdę ogromna ulga dla mnie, cieszę się.

Za każdym razem, gdy odwołali nam zajęcia w zeszłym roku, płakałam na środku korytarza, ze szczęścia, że teraz mi się udało, że to jedna lekcja mniej, że nie będzie mnie tam. Potrafiłam obsesyjnie, codziennie, po kilkanaście razy liczyć, ile razy mogę nie pójść na lekcje, byleby tylko mieć wymaganą frekwencję, aby być klasyfikowana z wfu, robiłam kalendarze, zapisywałam zajęcia. Ten problem rządzi całym moim życiem, nie jestem w stanie pomyśleć o szkole bez paraliżującego strachu,

 

Nie jestem leniwa, nie jestem złą uczennicą. Jestem szczupła, chodzę na spacery, czasem poskaczę, potańczę, nie mam problemu z aktywnością. Lubię szkołę, mam dobre oceny, bardzo chętnie tam chodzę w dni, kiedy nie mam wfu. Zdarzało mi się spróbować sobie złamać nogę, żeby mieć dłuższe zwolnienie i nienawidziłam w sobie tego, że nigdy mi nie wyszło. Wiem, jak głupio to brzmi, ale uważam, że naprawdę mam problem i chcę sobie z nim poradzić, bo nie daję sobie już rady sama, chcę przestać się bać, chcę przestać mieć odruchy wymiotne już na wieczór przed wfem do czasu jego zakończenia, chcę wreszcie cieszyć się szkołą, a te lekcje są moim jedynym źródłem stresu w szkole. Doszło do tego, że czasami przestawałam się starać, bo nie zależało mi już na maturze ani na studiach, bo wiedziałam, że nie dam rady chodzić na zajęcia sportowe do końca studiów. Nie chcę sobie zniszczyć życia przez to, więc piszę to tu.

 

Nie chodzi tu o nauczyciela, nie chodzi o żaden wstyd przez rozbieraniem się, nie chodzi o to, że jestem wybierana jako ostatnia, czy biegam wolniej. Nie. Próbowałam wziąć się w garść i chodzić konsekwentnie na każdy wf, tłumaczyć sobie, że to nic takiego, ale kończyło się na tym, że po 1,5 miesiąca ze 100% frekwencją na lekcjach, byłam tak bardzo znerwicowana, wystraszona, że nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Nie wiem, w czym rzecz, ale naprawdę nie chcę tak dłużej i potrzebuję pomocy. Jakie są możliwe rozwiązania? Dokąd się udać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też, ja też! Nawet jak miałem 63kg na 170cm wzrostu, przez problemy kognitywne w sportach zespołowych wypadałem słabo. Brak kondycji rzutował na słabe wyniki w bieganiu.

No i nie potrafiłem też ogarnąć pewnych spraw psychomotorycznych jak przeplatanka nogami :C

Na szczęście chyba ogarniam na tyle, żeby nie powodować problemów. Sam nie wiem, lekcje wfu mam dawno za sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

napisałaś bardzo dużo, jednak bardzo mało konkretów.

Napisz jak wygląda wf na który juz pójdziesz, jak musisz?

Co Cie konkretnie tam przerasta?

Nie nawidzisz ten lekcji, bo? - konkret jakiś.

 

Założę się, że nie raz analizowałaś ten temat,

na pewno wiesz co byś wprowadziła na lekcje wfu, gdybyś miała taką moc sprawdzą.

Jak wyglądały by te lekcje( a muszą być! : ), gdybyś była ministrem edukacji? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×