Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ygnis

Hej wszystkim, nerwica lękowa się kłania.

Rekomendowane odpowiedzi

Nigdy nie udzielałam się na żadnych forach. Próbuję od dłuższego czasu zapanować nad sobą. Pomyślałam, że poznanie innych ludzi z podobnymi problemami może być bardzo dobre. Można zobaczyć, że nie jest się samemu na świecie ze swoim brzemieniem, chociaż trudno w to uwierzyć :) Jestem otwarta na rozmowy, wymianę doświadczeń, lęków i sposobów radzenia sobie z nimi.

 

Mam 31 lat i prawie całe życie zmagam się z różnymi problemami duszy. Cztery lata temu sądziłam, że wygrałam walkę na dobre, czułam się fantastycznie i byłam przekonana, że wszystko, co najgorsze już za mną. Po dwóch latach zaczęłam mieć pierwsze objawy nerwicy lękowej, a półtora roku temu bałam się już wychodzić z domu. Wtedy po raz pierwszy w życiu musiałam skorzystać z pomocy psychiatry i sięgnąć po psychotropy. Po 8 miesiącach odstawiłam je sama, było ok. Stopniowo jednak lęki zaczęły powracać i teraz znów chyba przegrywam.

 

Ratuję się hydroksyzyną i psychoterapią, ale tracę nadzieję na to, że jeszcze będzie lepiej. Wiem, skąd bierze się nerwica, wiem, z czym mam problem, ale nie mam siły walczyć i brak mi wiary w to, że kiedyś znów będę szczęśliwa. Miewam te najczarniejsze myśli. Nie podoba mi się moje szare życie, kiedyś prowadziłam zupełnie inne. Ale teraz już boję się wszystkiego, spędzam czas wolny w czterech ścianach, odsunęłam się od znajomych, choć zawsze miałam ich na pęczki. Na co dzień wyglądam normalnie, pracuję, chodzę na zakupy, mieszkam z partnerem, spaceruję z psem. Nikt by nie pomyślał. Ale mam napady agresji, wpadam w czarne rozpacze, przeglądam artykuły o samobójstwach. Myślę, że mam całkiem zepsutą głowę. Myślę, że się nie nadaję do tego wszystkiego :) Najchętniej nafaszerowałabym się lekami uspokajającymi, żeby tylko odciąć się od myśli, mieć święty spokój.

 

Miło mi dołączyć do tej grupy. Liczę na to, że uda mi się nawiązać z Wami kontakt i może pomożemy sobie jakoś nawzajem.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Ja widzę dwa podstawowe podejścia.

a) jestem zły, nietaki, do niczego: muszę się zmienić

b) problemy są częścią mojej osoby, nie ma się co tego wstydzić, każdy ma jakieś wady.

 

Jak wpadnie się we wrogość do samego siebie to trudniej z tego wyjść. Powstaje błędne koło. Te dwa punkty to duże uproszczenie, ale znajduje pewne odwzorowanie w literaturze. Można uznać się za jednostkę gorszego sortu, gorzej przystosowanej do rzeczywistości i kaleką. Taki darwinizm. Jest też idealizm zakładający, że konflikty wewnętrzne to objaw większej wrażliwości i niekoniecznie trzeba się karać za to. W tym drugim podejściu łatwo o jakieś mesjanistyczne myślenie. Sumując, chyba warto o wypośrodkowanie.

 

Mnie czasem pociesza fakt, że film bez dramaturgii jest nudny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natla, dzięki za odpowiedź. Wczoraj chciałam tu odpisać, ale coś nie zadziałało.

 

Wiem, że dużo zależy od naszego własnego podejścia do sprawy. I to jest największy kłopot. Jeśli jest się zbyt wymagającym wobec siebie, jeśli oczekuje się doskonałości, nie akceptuje ułomności, to jak wyjść z choroby? A właściwie chorobą jest już takie podejście i wieczne wyrzuty do siebie o tę słabość, nadwrażliwość. Poczucie, że nie potrafisz wziąć życia w swoje ręce, jak inni, pozbierać się, iść do przodu. Masz predyspozycje, możliwości, ale wolisz schować się w domu pod kocem. Życie przecieka przez palce, a Ty chowasz głowę, żeby nie patrzeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj, jeżeli masz jakieś pytania które nie dają Ci spokoju to śmiało możesz je tutaj spisać, może uda nam się coś konstruktywnego wymyślić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witaj, jeżeli masz jakieś pytania które nie dają Ci spokoju to śmiało możesz je tutaj spisać, może uda nam się coś konstruktywnego wymyślić.

 

Dzięki za chęć pomocy. Mam mnóstwo pytań, jak pewnie większość z nas.

 

Jak przestać się bać życia?

Jak przestać się wstydzić, obwiniać, nienawidzić?

Jak przestać przejmować się opinią innych?

Jak znaleźć sens swojego życia?

Jak pozbyć się agresji? I tej tłumionej, i tej, który wychodzi w nieodpowiednich momentach?

Co to znaczy dorosnąć i jak tę dorosłość osiągnąć?

Jak żyć z myślą o tym, że świat jest straszny, ludzie okrutni, a nasi najbliżsi umrą?

Jak pogodzić się z szarością życia, z tym, że nie spełnią się nigdy dawne marzenia, że zmarnowało się zbyt wiele szans, że czas uciekł?

 

To chyba takie podstawowe, które mnie dręczą :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sam bym chciał znać odpowiedzi więc nie pomogę tylko się przywitam, cześć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
sam bym chciał znać odpowiedzi więc nie pomogę tylko się przywitam, cześć.

 

cześć :)

 

wiem, wiem, gdybyśmy znali odpowiedzi na te pytania, to forum pewnie by nie istniało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajne pytania, których zdrowi ludzie sobie nie zadawają, dlatego ich nie dręczą. Pomyśl, że w zasadzie odpowiedź nie jest Ci do niczego potrzebna skoro ludzie bez tego żyją ;)

 

Generalnie rzecz ujmując, człowiek kieruje się instynktami, które sprowadzają się do zasady, urodzić się, rozmnożyć i umrzeć. U człowieka z nerwicą z jakiś przyczyn to tak nie funkcjonuje. Nie będę wchodził w szczegóły bo to bez sensu. Wg mnie trzeba po prostu zaakceptować to, że cierpimy, pogodzić się z tym, żyć tym rytmem. Wtedy może z czasem to cierpienie będzie mniejsze ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się, w jakim celu natura wyposażyła człowieka w tak rozwiniętą świadomość. Świadomość siebie i tego, co dzieje się wokół. To może być jakiś błąd, anomalia.

Albo system obronny natury. Gdy spojrzymy na ludzką egzystencję na ziemi, trudno nie zauważyć niszczycielskich skłonności człowieka. Człowiek chce opanować wszystko i wyeksploatować do cna. Jest ślepy w swej egoistycznej ekspansji. Zachowuje się jak... nowotwór. Ludzkość może być rakiem tej planety i jedynym, co może go zatrzymać jest on sam, a właściwie ta jego świadomość - albo doprowadzi do zmiany kierunku działania, albo do chęci samounicestwienia. Tak sobie myślę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

sadze że każdy gdzieś tam ma swoje problemy egzystencjalne, nie tylko ludzie z nerwicą, ci może bardziej poszukują czegoś głębszego, żeby się oprzeć bo im ciężko.

ale przecież dajmy na to ktoś się zastanawia jaką będzie miał emeryturę, odkłada na ten czas, to co już kawałek dalej się nie zastanawia co będzie? na pewno niejeden, książki o takiej tematyce są bardzo popularne.

 

 

wcześniej to tutaj założyłem temat o sensie życia właśnie, gdybyście mieli ochotę włączyć sie do dyskusji to zapraszam.

 

post2335428.html#p2335428

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi psychiatra powiedział, że duża część zaburzeń psychiki typu nerwice, mija podczas wojen. Wtedy górę biorą warstwy umysłu niższego poziomu.

A czemu lobotomię uważano za skuteczną? Podobnie jak wszelkie używki, one przecież upośledzają racjonalne myślenie.

 

To duże uproszczenie, ale jednak widać zależność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam, czy ial ktos z was problemy z nogami? mianowicie, ja mam od paru dni cos takiego ze mam wrazenie ze trace sile w nogach, jak stoje albo chodze to mam wrazenie ze sie chwieje, ze moge sie przerwocic.... nie mam pojecia co to, chyba musze isc z tym do lekarza, boje sie ze moze to byc cos powaznego. unikam wychodzenia gdziekolwiek bo czuje sie niepewnie. prosze o odp czy ktos z was tak mial

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Miałem uczucie słabości w nogach. U mnie był to objaw hipochondrii. Dużo jest takich postów w temacie z hipochondrią właśnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mi psychiatra powiedział, że duża część zaburzeń psychiki typu nerwice, mija podczas wojen. Wtedy górę biorą warstwy umysłu niższego poziomu.

 

To wydaje się nawet logiczne. Kiedy człowiek walczy o przetrwanie, jego głowę zaprzątają problemy prozaiczne. Życie okazuje się największą wartością, o którą się walczy bez zastanawiania, czy to ma sens, czy nie. Uruchamiają się pierwotne instynkty.

Wniosek sam się nasuwa - mamy za dużo niezagospodarowanej przestrzeni myślowej ;)

 

Co do lobotomii, nie chwaliłabym tak jej skuteczności :D

Ale trudno się nie zgodzić z tym, że to emocje i nasza wyobraźnia robią największy bałagan w głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do uczucia słabości w nogach - czułam coś takiego, ale tylko kilka razy, w chwilach zupełnego załamania, braku wiary, siły. Może u Ciebie to po prostu jeden z objawów nerwicy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×