Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mark123

[Krótkie opowiadanie] - "O pracowniku, który umarł"

Rekomendowane odpowiedzi

Piszę to krótkie opowiadanie tak sobie, bez konkretnego celu

 

"O pracowniku, który umarł"

 

Pan Krzysztof był w dzieciństwie bardzo rozpieszczany, jako dorosły mieszka z rodzicami, nie umie radzić sobie ze sprawami życia ani z emocjami, szuka stażu. Pewnego razu otrzymał pracę jako stażysta w dziale IT pewnej firmy. Z zadaniami radził sobie różnie, nierzadko źle. Z emocjami zawsze było źle, trząsł się przed czekającymi go zadaniami. Znacznie większe problemy przyszły jednak na tydzień przed końcem stażu. Pan Krzysztof otrzymał listę komputerów, przy których ma wymienić baterie w zasilaczach UPS. Wymiana jednej baterii zajmowała mu nawet godzinę (pan Krzysztof nie nadawał się do żadnych prac fizycznej "konserwacji"). Kierownik coraz bardziej się wściekał, ale Pan Krzysztof nie był w stanie robić tego szybciej. Problemy jeszcze bardziej się nasiliły, gdy zostały 3 dni do końca stażu. Podczas wymiany jednej z baterii i wysłuchiwania pretensji kierownika, pan Krzysztof dostaje nagle ataku płaczu, popuszcza mocz oraz traci kontrolę nad swoim postępowaniem i wybiega z budynku firmy. Tego dnia nie wraca już do pracy. Włóczy się po mieście do 16, tymczasem w firmie rozpoczyna się procedura dyscyplinarnego zwolnienia. Pan Krzysztof po 16 wraca do domu i na razie nie mówi rodzicom o ataku płaczu i ucieczce z pracy. Następnego dnia pan Krzysztof przychodzi do firmy i od razu otrzymuje dokument o dyscyplinarnym zwolnieniu, ma go zawieść do UP. W UP zostaje wyrejestrowany, traci ubezpieczenie zdrowotne. Wie, że prędzej, czy później wyjdzie to na jaw, więc mówi rodzicom. Rodzice wyrzucają go z domu. Pan Krzysztof nie umie poradzić sobie jako bezdomny, umiera z głodu.

Po niedługim czasie o śmierci dowiadują się rodzice i niektórzy pracownicy w firmie (w tym kierownik działu IT). Kierownik rozmawia z innym pracownikiem:

- No w końcu zdechł, wiesz, ja się go celowo tak czepiałem, żeby jak najbardziej cierpiał emocjonalnie i żeby np. popełnił samobójstwo

- Ja też lubiłem patrzeć, jak cierpi i jego śmierć też mnie cieszy

W domu rozmawiają rodzice:

- Wiesz, czemu ja go tak w dzieciństwie tak rozpieszczałam? Żeby nie był przystosowany do dorosłego życia, żeby nie umiał sobie z niczym radzić, żeby jak najbardziej cierpiał po zetknięciu z dorosłym życiem, a potem umarł, kręci mnie to

- Ja zawsze akceptowałem to, że mu w dzieciństwie usługiwałaś i pobłażałaś, też chciałem, żeby nie był przystosowany i w dorosłości jak najbardziej cierpiał i umarł, też mnie to kręci

Rodzice żyją szczęśliwi i dumni z tego, co się stało.

 

The End

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo smutne opowiadanie mark123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kupa śmiechu XD

 

Ciąg dalszy: Krzysztof wstaje z grobu jako mściwe zombie i kieruje swe kroki w stronę domu rodzinnego. Widzi przez okno jak starzy siedzą zadowoleni w swoich bujakach przed telewizorem, matka robi na drutach a stary pije piwo. Krzysztof wali z piąchy w szybę i wlazi do domu rycząc z wściekłości. Rodzice z przerażenia krzyczą.

-Dzwon na policję szybko szybko!

-Chwilę, przecież to... to nasz Krzysio? Matka zawsze pozna swoje dziecko! Krzysiu, nie, synku poczekaj...litości!

Krzysiu nie ma litości. Po chwili w mieszkaniu slychać jedynie seksowny glos księdza w telewizji Trwam.

 

Krzysiu idzie następie do firmy, gdzie siedzi kierownik ze swoim pracownikiem. Krzysiu skacze na nich z dzikiem krzykiem i zdrapuje im skórę swoimi długimi, ostrymi jak szpikulce zombiaczymi pazurami. Potem wydziera im podskórne płaty mięsa. Kierownik błaga o litość, ale Krzysztof śmieje się tylko szyderczo. Pracownika pozostawia przy życiu. Krzysiu przejmuje firmę i zaczyna mieć olbrzymie zyski, ale tyra swojego pracownika i upokarza go. Pieniądze z firmy przeznacza na budowę darmowego hotelu dla bezdomnych, którzy mają tam schronienie, jedzenie, pomoc psychologiczną, a wielu z nich znajduje zatrudnienie w firmie Krzysia. Za działalność charytatywną Krzysztof dostaje nagrodę od prezydenta.

Krzysiu przerobił swoje traumy z dzieciństwa, znajduje kobiete swojego życia i żyją szczęśliwie. Kiedy rodzą im się dzieci, Krzysiu wychowuje je z miłością, jednak nie rozpieszcza ich, tylko daje im takie obowiązki i uczy dyscypliny. Dzięki temu dzieci wyrastają na zdrowe jednostki pełnowartościowe społecznie.

 

Happy end

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cudowne opowiadania :brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kupa śmiechu XD

 

Ciąg dalszy: Krzysztof wstaje z grobu jako mściwe zombie i kieruje swe kroki w stronę domu rodzinnego. Widzi przez okno jak starzy siedzą zadowoleni w swoich bujakach przed telewizorem, matka robi na drutach a stary pije piwo. Krzysztof wali z piąchy w szybę i wlazi do domu rycząc z wściekłości. Rodzice z przerażenia krzyczą.

-Dzwon na policję szybko szybko!

-Chwilę, przecież to... to nasz Krzysio? Matka zawsze pozna swoje dziecko! Krzysiu, nie, synku poczekaj...litości!

Krzysiu nie ma litości. Po chwili w mieszkaniu slychać jedynie seksowny glos księdza w telewizji Trwam.

 

Krzysiu idzie następie do firmy, gdzie siedzi kierownik ze swoim pracownikiem. Krzysiu skacze na nich z dzikiem krzykiem i zdrapuje im skórę swoimi długimi, ostrymi jak szpikulce zombiaczymi pazurami. Potem wydziera im podskórne płaty mięsa. Kierownik błaga o litość, ale Krzysztof śmieje się tylko szyderczo. Pracownika pozostawia przy życiu. Krzysiu przejmuje firmę i zaczyna mieć olbrzymie zyski, ale tyra swojego pracownika i upokarza go. Pieniądze z firmy przeznacza na budowę darmowego hotelu dla bezdomnych, którzy mają tam schronienie, jedzenie, pomoc psychologiczną, a wielu z nich znajduje zatrudnienie w firmie Krzysia. Za działalność charytatywną Krzysztof dostaje nagrodę od prezydenta.

Krzysiu przerobił swoje traumy z dzieciństwa, znajduje kobiete swojego życia i żyją szczęśliwie. Kiedy rodzą im się dzieci, Krzysiu wychowuje je z miłością, jednak nie rozpieszcza ich, tylko daje im takie obowiązki i uczy dyscypliny. Dzięki temu dzieci wyrastają na zdrowe jednostki pełnowartościowe społecznie.

 

Happy end

To nie ciąg dalszy, tylko Twoje oddzielne opowiadanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krótka kontynuacja, będzie ona horrorem sciene-fiction, jednak ze szczęśliwym zakończeniem.

 

Krzysztof zmartwychwstaje jako istota obdarzona nadprzyrodzoną nieograniczoną mocą i władzą. Jest świadomy swojej nadprzyrodzonej mocy i postanawia wykorzystać to, by rozliczyć się ze sprawami, które gnębiły go za życia. Udaje się do firmy, w której pracował, postanawia przemienić się w gigantycznego stwora. Przy pomocy swoich łap i ogona niszczy w drobny mak cały budynek firmy wraz ze znajdującymi się tam pracownikami i klientami. Następnie udaje się do domu swoich rodziców, w drodze przybiera ludzką postać. Po zjawieniu się u swoich rodziców mówi do nich:

- daliście mi szczęśliwe dzieciństwo po to, by patrzeć później na moje cierpienie i śmierć, duży błąd. Teraz tego pożałujecie.

Krzysztof wyczarowuje siekierę, którą porąbuje rodziców, głowy przybija do ścian. Następnie przemienia się w parę i znika. Wędruje po świecie i obcina siekierą głowy wszystkim rodzicom, którzy rozpieszczają dzieci, dzieci trafiają do innych rodzin wybranych przez Krzysztofa. Zjawia się następnie na szczycie Mount Everest, skąd rzuca klątwy na ludzkość. Na początek rzuca klątwę na wszystkich rodziców, którzy bezwzględnie nie karcą i nie krytykują swoich dzieci. Zaczynają oni cierpieć na ogromne bóle w całym ciele i słyszeć głos stwora "musicie bezwględnie karcić i krytykować swoje dzieci, tylko to nauczy ich radzenia sobie i bycia szczęśliwym w dorosłym życiu, a was uwolni od klątwy bólu, którą na was rzuciłem", to przemawia do nich Krzysztof. W końcu rodzice robią tak, jak im każe głos. Kolejną klątwę ogromnego bólu Krzysztof rzuca na ludzi, którzy mają psy, Krzysztof przemawia do nich w ich głowach "pozbądźcie się swoich psów, oddajcie je do schroniska, każde zwierzę jest lepsze od psa, tylko w ten sposób zdejmiecie z siebie klątwę bólu, którą na was rzuciłem". Ludzie szybko rozumieją, że nie mają innego wyjścia i pozbywają się psów. Później Krzysztof przejmuje kontrolę nad ciałami członków wszystkich subkultarach młodzieżowych i sprawia, że ich ciała rozrywają się na strzępy. Krzysztof postanawia jeszcze rozliczyć się z lekarzami, z którymi miał problem za życia. Zjawia się u nich pod postacią dymnego cienia, mówi do każdego:

- miałem bardzo poważny problem w organizmie, a ty nie zleciłeś mi nawet dokładnych badań, teraz za to zapłacisz. I cień wchłania się do ciała lekarza, rozrywając mu na żywca wszystkie mięśnie i kości. Krzysztof pokazuje na magicznym przestrzennym hologramie wszystkim lekarzom, jak ich uśmierci, jeśli nie będą skupiać się na problemach pacjentów.

Mija niewiele czasu, rodzice wszystkich dzieci szybko rozumieją, że dzieci należy wychować tak, jak kazał Krzysztof. W nagrodę za zrozumienie, stają się szczęśliwi. Dzieci rozumieją, że rodzice traktują ich w taki sposób dlatego, żeby wyrośli na szczęśliwych i radzących sobie w życiu ludzi. Dzieci, którym Krzysztof zabił rozpieszczających ich rodziców rozumieją, że trzeba było tak zrobić. Wszystkie obecne i przyszłe dzieci wyrastają na szczęśliwych i zaradnych ludzi. Ci, co lubili psy, również rozumieją, że dobrze, że pozbyli się psów, dostrzegają, że przez psy mieli problematyczne życie, teraz stają się naprawdę szczęśliwi. Lekarze znacznie lepiej zajmują się pacjentami.

Krzysztof wędruje po świecie pilnując, czy jego zasady są utrzymywane. Pomiędzy miastami, krajami, przemieszcza się pod postacią ducha. W miastach robi "patrol" pod postacią białego smoka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pieski w tej historii to nie mialy szczęścia. Ten tekst duzo o tobie mówi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
- daliście mi szczęśliwe dzieciństwo po to, by patrzeć później na moje cierpienie i śmierć, duży błąd. Teraz tego pożałujecie.

 

nie moge sie odeczekac trzeciej czesci w ktorej krzysiu pojdzie na psychoterapie

 

i odkryje ze jego dziecinstwo wcale nie bylo specjalnie szczesliwe

 

w ogole to zawsze myslam ze masz na imie marek i czuje sie oszukana przez zycie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
- daliście mi szczęśliwe dzieciństwo po to, by patrzeć później na moje cierpienie i śmierć, duży błąd. Teraz tego pożałujecie.

 

nie moge sie odeczekac trzeciej czesci w ktorej krzysiu pojdzie na psychoterapie

 

i odkryje ze jego dziecinstwo wcale nie bylo specjalnie szczesliwe

 

w ogole to zawsze myslam ze masz na imie marek i czuje sie oszukana przez zycie

Nie mam na imię ani Marek, ani Krzysztof. Nie wiem, na jakiej podstawie myślałaś, że mam na imię Marek, nigdzie tak nie napisałem.

Jeśli przedstawie jakąś kontynuację, to nie będzie zmian w informacjach o dzieciństwie Krzysztofa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez nie wiem na jakiej podstawie chyba po prostu sama se tak ciebie nazwalam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Postanowiłem nadawać częścią opowiadania tytuły.

 

Tytuł tej części: "czarnoksiężnik"

 

Mija kilka lat, Krzysztof postanowił być czarnoksiężnikiem, wzniósł zamek, w którym mieszka. Zamek strzeżony jest przez różne istoty mroku. W postapokaliptycznym świecie prawie nikt już nie jest szczęśliwy, czarnoksiężnik zmienił zasadę i postanowił, że jednak nikt nie będzie szczęśliwy. Wszystkich szczęśliwych czarnoksiężnik lub jego żołnierze karają tak, że zapominają, co to szczęście lub ich unicestwiają.

Na Ziemi nie funkcjonują już media, czarnoksiężnik zlikwidował je, cofnął poziom życia ludzkości o setki lat. Zniszczone są wszystkie budynki rządowe, budynki korporacji oraz rezydencje dawnych milionerów i miliarderów. cały świat spowija gęsta mgła i błyskają pioruny

Czarnoksiężnik patrzy w magiczną kulę, kto następny do unicestwienia lub ukarania. Kula pokazuje 4-osobową rodzinę, małżeństwo z dwójką dzieci. Czarnoksiężnik widzi, że szczęśliwi są wszyscy jej członkowie, co go bardzo rozwściecza. Czarnoksiężnik zjawia się w ich domu w postaci zakrwawionego szkieletu. Przerażona rodzina próbuje uciekać, jednak wszystkie wyjścia z domu są zamknięte.

- łamaliście zasadę, którą wprowadziłem dawno temu, żadne dziecko nie może być szczęśliwe, nigdy; a poza tym dorośli też już nie mogą być szczęśliwi.

Czarnoksiężnik przenosi rodzinę do zamku. Wszystkich zamyka w osobnych klatkach i wiesza nad płonącą otchłanią, więźniowie z ledwością wytrzymują gorąc. Czarnoksiężnik przejmuje kontrolę nad ciałem mężczyzny. Z jego oczu i ust wychodzą robaki, które porywają jego głowę, z nóg wyrastają kolczaste pnącza, a po chwili z brzucha wyżyna się głowa i szyja smoka. Smok na żywca zjada mężczyznę.

- was zostawię sobie na później - mówi czarnoksiężnik do pozostałych członków rodziny - a ty pracowałaś kiedyś jako psycholog, dla współwinnych dawnego porządku na Ziemi, kara będzie szczególna

[krzyk]

- ach, bym był zapomniał, wystawianie np. ręki poza klatkę sprawi, że część kraty wrośnie w skórę tej ręki

 

koniec części

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×