Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak samodzielnie pokonać swoje lęki?


konwalia12

Rekomendowane odpowiedzi

Od wielu lat zmagam się z mniejszymi lub silniejszymi lękami, ale dopiero teraz uświadomiłam sobie, że muszę coś zmienić, bo wszystko zmierza ku gorszemu z roku na rok.

Nie wydaje mi się, żebym była człowiekiem bardzo zalęknionym, przynajmniej z zewnątrz nie jest to rzucające się w oczy. Problem stanowią moje myśli i fakt, że sama je 'napędzam' i rozwijam do granic możliwości. Podam kilka przykładów:

Ponad rok temu miałam kolizję samochodową i po tym zaczęłam się zrażać do jazdy. Mogłoby się to wydawać normalne po takiej sytuacji, ale teraz wygląda to znacznie gorzej. Zaczęłam panicznie bać się prowadzenia samochodu i znajdę byle jaką wymówkę, żebym nie musiała jeździć, a czasem jest to bardzo ciężkie, bo nikt nie rozumie czemu ja się w ogóle boję. W tym momencie nie chcę nawet wyjechać samochodem przed dom. Innym przykładem może być to, że panicznie bałam się zawsze zabrać głos w szkole, na uczelni, mimo że wiem jaka jest odpowiedź to wolę się nie odezwać, bo jeszcze będę musiała kontynuować swoją myśl, a znając życie, to się zestresuję i tylko się ośmieszę... ważnym jeszcze przykładem jest to, że po zerwaniu z chłopakiem (zerwanie było dość traumatyczne dla mnie) miałam silny lęk przed spotkaniem z nim, który trwał około pół roku dniami i nocami. Wielokrotnie wydawało mi się, że gdzieś go widzę i wtedy dostawałam wręcz duszności i zawrotów głowy. To nie było tak, że mógł mi zrobić krzywdę. Właśnie chodzi tu o moje 'samo-napędzające się' myśli. W mojej głowie te wszystkie lęki rosną. Co więcej, często nawet w snach ukazywały się moje lęki w różnych postaciach, co jeszcze bardziej mnie martwiło. Teraz już wiem, że dłużej tak nie mogę, więc piszę tutaj i proszę o radę.

Czy dobrym pomysłem byłoby stopniowe wychodzenie ze 'strefy komfortu' i próba powolnego zmierzenia się po kolei z każdym z lęków? Co mogę zrobić, aby samemu systematycznie się ćwiczyć lub sprawdzać? Czy założyć jakiś notes, w którym będę to opisywać, jakiś plan dnia, który będę wypełniać i tym samym codziennie próbować z czymś się zmierzyć?

Jakie są wasze pomysły na radzenie sobie samemu z lękiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej :-) z tego co piszesz wnioskuję, że jesteś normalną osobą - po prostu delikatną, emocjonalnie podchodzisz do pewnych spraw.

Ja w Twoim zachowaniu nie widzę niczego nadzwyczajnego, nie masz objawów somatycznych nerwicy, natomiast lęki które opisujesz

mają wszyscy - każdy na swój sposób reaguje na niepowodzenia/ rozstania itd.

 

W żadnym wypadku nie powinnaś iść do psychiatry, nie bierz leków bo jesteś zdrowa. Ewentualnie możesz iść na sesje do psychologa

z którym możesz porozmawiać, wygadać się, zrzucić problemy, nauczy Cię jak eliminować lęki (tak sądzę).

 

Co do lęków, kto podpowiadał Ci takie "techniki"? notes jest dobry, mnie lekarz rodzinny to doradził dawno temu. Spisać co mnie dręczy

i spróbować od myślników wypunktować LOGICZNE argumenty potwierdzające moje obawy, jeśli ich brak zaznaczyć, że problem

rozwiązano.

 

Jako osoba chora na nerwice miałem problem z podstawowymi czynnościami typu zakupy, podobnie jak połowa forum nie potrafiłem

iść do sklepu czy stać w kolejce ze względu na objawy somatyczne choroby. Lekarstwo? tak jak mówisz - zmierz się ze swoimi demonami

, samochodem jedź z koleżanką na "zadupie" i tam zmień ją i po pustej drodze przypomnij sobie, że umiesz jeździć, gdy już oswoisz się

z kierownicą, po jakimś czasie spróbuj jechać na miasto.

 

Edukacja? tak to już jest, nie zauważyłaś, że na wykładzie na 250 studentów wykładowca pyta o bzdurę i nikt nie odpowiada? Tak wszędzie

jest, to nie lęk tylko brak inicjatywy - nie chcesz się wyróżniać.

 

Mam nadzieję, że chociaż trochę Ci pomogłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję bardzo za odpowiedź, na pewno bardzo mi się przydadzą Twoje rady

 

Tak też uważam. Nie sądzę, abym wykraczała znacznie poza normę, bardziej chodzi mi o to, że ostatnim czasem bardzo się z tym wszystkim męczę, bo lęków mi raczej przybywa niż ubywa. I myślę, że właśnie tak mogłoby się ciągnąć długi czas, ale chcę to zmienić, mam nadzieję, że własnymi siłami coś wskóram.

 

Byłam u psychologa całkiem niedawno, bo kilka miesięcy temu, ale akurat miałam pecha, bo trafiłam na kogoś, kto zupełnie nie potrafił pomóc i trochę przykro się robi, jak się widzi kogoś takiego na tak ważnym stanowisku. W każdym razie później postanowiłam sama działać. Zapisałam się na wolontariat do domu dziecka, często wychodziłam gdzieś ze znajomymi, 'zapychałam' swój czas wieloma ciekawymi zajęciami, takimi jak taniec, gra na gitarze i książki. Prowadziłam taki kalendarzyk, w którym notowałam co robię każdego dnia i dzięki temu udało mi się oderwać od myśli o przeszłości, bo często żyłam przeszłością zamiast teraźniejszością. Teraz staram się być w 100% 'tu i teraz', koncentrować się na tym, co mnie otacza i naprawdę nie potrafię opisać jak znacznie mi się poprawiło samopoczucie. Z zachowania świadczącego o możliwej depresji (przez rok czasu) sama postawiłam się na nogi przez swoje własne metody (które nota bene były dla mojego psychologa śmieszne). Teraz chciałabym pozbyć się lęków, które są nad wyrost.

 

Także sama sobie takie techniki doradzam, oglądam dużo różnych filmików, zarówno od profesjonalistów jak i zwykłych osób próbujących poradzić sobie ze swoimi problemami. Studiuję też psychologię, co może być śmieszne w tym przypadku.. Jednak pamiętam dobrze słowa jednej z Pań profesor na wykładzie: "Przez całe studia nie potrafiłam odezwać się ani słowem, a teraz jestem tutaj przed wami", albo: "Nie myślcie sobie, że wchodząc w ten zawód będziecie mieć swoje własne problemy na tle psychologicznym. Musicie się z nich oczyścić, bo psycholog nie powinien mieć takich problemów". Może to trochę przesadzone, ale myślę, że jednak coś w tym jest. Dlatego chcę się 'oczyścić' na tyle ile tylko mogę póki mam na to czas :)

W każdym razie podniosłeś mnie bardzo na duchu, cieszę się, że moje lęki nie są aż tak zaawansowane. Fakt faktem, jestem introwertykiem i to też utrudnia wiele spraw, ale będę się starać jak mogę coś poprawić. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba każdy kto ma lęki, depresje czy nerwice uchodzi za introwertyka. Wszystko z Tobą okej, w porównaniu z tym co dolega połowie

z użytkowników to pestka. Osoby zamknięte w sobie - takie jak Ty i Ja mają to do siebie, że tłumią wszystko w środku. Stąd Twoje lęki, nakręcasz

się, ja mam tak samo, rozpamiętujesz wszystko sto razy, często bierzesz na siebie winę za czyny innych. Mnie często mówią, że za dużo myślę

jak widzę masz podobnie. Dobrze, że w porę się wzięłaś za siebie. Gdyby kiedykolwiek Ci się pogorszyło, zaczniesz odczuwać kłucie w klatce

piersiowej, trząski rąk itp to atakuj do lekarza po najzwyklejsze leki na uspokojenie itp. Ja zlewałem 10 lat swoje nerwy i pokutowałem za to pół

roku, doświadczając rzeczy których nikomu nie życzę. Także 3maj się ciepło, nic się nie dzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie branie na siebie winy doprowadziło mnie do depresji. Potrafię za wszystko siebie obwiniać i jak słyszę takie słowa od innych to dostaję już wręcz drgawek.

W takim razie postaram się po prostu jak najwięcej nad sobą pracować. Będzie to nieprzyjemne, bo wyjście ze strefy komfortu nigdy nie jest przyjemne, ale na pewno będzie warto.

Dziękuję Ci raz jeszcze i pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×