Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Agusko41

Nerwica lękowa-kancerofobia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie

Jestem wrakiem człowieka i sama jestem sobie winna.

Od lat zaczytywałam się w forach i artykułach onkologicznych. Od 3 żyję w ciągłym strachu że mam raka (oczywiście coraz to innego). Dziesiątki badań, wizyt lekarskich.. Każdy ból kojarzę z nowotworem. Gdy tylko coś zaboli lub zakłuje, od razu siadam do kompa, wpisuję swoje objawy i co widzę? Rak płuc, rak trzustki, czerniak, chłoniak..itd ..itp. W marcu miałam operację wycięcia guza piersi. Wynik- ropień sutka, czyli nic groźnego. Potem 3 tygodnie w domu, no i się zaczęło. Po miesiącu od operacji stanęłam na wagę i 6 kg mniej, bez żadnej diety!!. Co zrobiłam? Oczywiście internet, hasło” szybka utrata wagi bez przyczyny” i co czytam? Jeden z pierwszych objawów różnych nowotworów. Wtedy załamałam się całkowicie. Faktem jest że jadłam w tym czasie mniej, miałam mniejszy apetyt. Jestem osobą otyłą, więc zdaję sobie sprawę że te 6 kilo dla mnie to nie to samo co 6 kg dla kogoś kto waży 60 kg. Do tego zaraz doszły objawy somatyczne: ból brzucha, ból lędźwiowy, kłucie w lewym boku, kłucie w żołądku, czasem nudności-moja diagnoza- rak trzustki. Strach i napięte nerwy nie opuszczały mnie nawet na chwilę. Trafiłam na badania do szpitala z powodu tego spadku wagi. Badania jakie miałam zrobione to: usg brzucha, kolonoskopia , gastroskopia, tomografia komputerowa brzucha, wszelkie amylazy, lipazy , badania na tarczycę i mnóstwo innych . Wyszły jedynie: bakterie helicobacter pyroli , nadżerki na żołądku, powiększona i stłuszczona wątroba. Po wyjściu ze szpitala i antybiotykoterapii objawy brzuszne ustąpiły. Waga od wyjścia ze szpitala do dziś (a minął miesiąc) wzrosła o 1,5 kg. Ja niestety zamiast się cieszyć że nie spada dalej, zastanawiam się dlaczego tak mało przytyłam skoro jem dużo. Mam się ważyć raz w tygodniu w celu kontroli wagi- cały tydzień od niedzieli do niedzieli to jeden wielki stres, czy aby nie zacznie spadać znowu. Wiem ,wiem, każda normalna otyła osoba cieszyła by się z każdego zgubionego kilograma. Ja normalnie też, ale nie w sytuacji, kiedy mam w głowie, że na pewno mam raka, tylko lekarze coś przeoczyli. Powiem wiem że ja nawet wiem jaki to rak- rak trzustki, czyli ten najgorszy, nierokujący i którego ciężko rozpoznać. Niezły ze mnie „lekarz” co? Tyle tylko, że żadne z badań obrazowych ani laboratoryjnych ( a mam ich zrobionych mnóstwo) tego nie potwierdzają. (tu znów się zastanawiam czy aby lekarz opisujący tomografię jest wystarczająco wyszkolony, czy sprzęt był dobry, a może zmiany są, ale nie były widoczne) Od kilku dni znów wróciły lekkie pobolewania w brzuchu, częstsze wypróżnienia, delikatne odczuwanie lędźwi. To wszystko dzieje się ciągu dnia. W nocy nie odczuwam żadnych bóli, śpię w miarę spokojnie. Jedynie zaraz po przebudzeniu odczuwam ból w dole brzucha i musze iść do toalety. To co mnie najbardziej męczy to ten niewyjaśniony spadek wagi. Żadne tłumaczenia na mnie nie działają. Niedawno dostałam bóli w klatce piersiowej i z tyłu na plecach. Towarzyszył temu duży ból przy przełykaniu. Od razu myśl- no tak, skoro nie trzustka to pewnie rak płuc: schudnięcie, ból w klatce, ból pleców-wszystko pasuje. Wylądowałam na pogotowiu i okazało się, ze mam zagrzybiony przewód pokarmowy po antybiotykach- kilka dni nystatyny i bóle mięły. Od miesiąca chodzę na terapię do psychologa. Czy pomaga? Nie wiem, chyba za krótki czas, bo szałowej poprawy nie ma. Diagnoza: nerwica lękowa. Wykańczam siebie, wykańczam męża i córeczki. Nie chcę umierać , nie chcę ich zostawić .

Najchętniej słuchałabym od każdego „ nic Ci nie jest” " Na pewno nie masz raka" " Na 100% jesteś zdrowa"..tyle że to pomaga na 2 minuty.

Nie wiem co mam robić. Mam dość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro po takiej ilościa badań, które EWIDENTNIE wskazują, że ABSOLUTNIE raka nie masz, dalej sobie tę chorobę wmawiasz no to obawiam się, że tu oprócz terapii z psychologiem potrzebna jest również farmakologia. Nie ma złotej recepty, do niedawna też byłem przekonany, że mam raka jelita, ale wystarczyła kolonoskopia, która nic nie wykazała, abym się uspokoił. Oczywiście nerwy przeniosły się na inne obszary ciała, jednak stopniowo wykluczam kolejne choroby i wierzę, że już niedługo skończę z badaniami :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A i ja również chudłem, ale nie ma w tym nic dziwnego - tak działają nerwy. Przez wkręcanie sobie raka jelita z przerzutami (bo według mojego umysłu już całe ciało miałem zajęte) straciłem apetyty zupełnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tukaszwili- dziękuję za odzew :great: Psycholog powiedziała , że po kilku sesjach będzie można stwierdzić czy jest potrzebne leczenie farmakologiczne, jeśli tak, pokieruje do psychiatry. Na razie cisza, więc czekam. Są chwile że jest dobrze, przekonuję sama siebie że jestem zdrowa, czytam wyniki badań po 10 razy, uśmiecham się..i nagle pstryk..wszystko wraca. No, ale pewnie znasz to uczucie ciągłego lęku i strachu, więc wiesz o czym mówię. P.S. Słowa wyróżnione wielkimi literami w poście który napisałeś bardzo mnie cieszą. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dobrego humoru :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż, po prostu wiem co piszę :D. Doskonale znam to uczucie kiedy zastanawiasz się, czy lekarz nie popełnił błędu, ale skoro Ty tych badań miałaś tyle, to szanse, że każdy lekarz, który Cię badał zrobił coś źle i że każda maszyna, pod którą Cię obserwowali była zepsuta, są zerowe :)

 

U mnie nerwica zaczęła się w 2011 roku, wtedy bałem się zawału serca. Po zrobieniu 5 ekg w 4 miesiace, ECHO serca i Holterze również czasem miałem obawy, ale znacznie słabsze. Stopniowo przemijały.

A co do czytania wyników, to nie jesteś jedyna na tym forum :D niedawno z kimś rozmawiałem o tym natręctwie. Mój wynik kolonoskopii czytałem chyba 50 razy, mimo że stoi w nim jak byk: zmian patologicznych NIE MA.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazdroszczę , że potrafisz już trochę spokojnie podejść do tematu. Ja się ciągle zastanawiam dlaczego kłuje, boli, puka, skoro wyniki wyszły dobre a bakteria została wyleczona. Ciągle myśli galopują po głowie. Mam nadzieje że z czasem trochę wyluzuję, bo w przeciwnym razie wykończę siebie i całą rodzinę :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Droga Agusko41, skoro lekarze mówią mi, że jest ok, no to nie ma sensu, abym sobie coś wkręcał. Niestety nerwica u mnie działa tak, że potrafię przez dłuższy czas być spokojny, ale wystarczy jedna stresowa sytuacja, że zaczynam wkręcanie od początku. Widzisz, mi w tych jelitach dalej coś burczy czasem, coś się przeleje, ale wiem jedno: najlepsze badanie w celu wykrywania tej CHOROBY, KTÓREJ NAZWY NIE WOLNO WYMAWIAĆ, czyli kolonoskopia, nie wykryło żadnych zmian. Nie mam polipów, nie mam guzów, jelito grube jest czyste. Powtarzam to jak mantrę i dociera. Nie będę kłamał, że jestem teraz w pełni spokojny, bo wciąż gdzieś tlą się lęki, a to rak kości, a to coś z wątrobą (mimo że w marcu próby wątrobowe robiłem - wynik książkowy, a w kwietniu USG jamy brzusznej - żadnych zmian), a może jednak to serce nawali. Staram się jednak skupiać na innych kwestiach życia. Trudne zadanie, ale czasem wykonalne. Wiem jak to jest z rozkminianiem tych zakłuć itp.. Normalnego człowieka coś zakłuje przez sekundę i uzna "a chuj tam, ważne, że przeszło". U mnie jest PRAWIE podobnie, czyli na początku się nie przejmę, ale 5 minut później się zastanawiam czy przypadkiem nie ignoruję jakiegoś poważnego objawu. Najgorzej nasze nerwice znosi rodzina, mi się prawie związek pięcioletni rozsypał, na szczęście w ostatniej chwili przyszło opamiętanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tuka.- pochwal się, podziel się wiedzą, w jaki sposób udało Ci się niemal nirwanę osiągnąć?

Widzę, że spora część z nas krąży w podobny sposób- chętnie się dowiem, co Tobie w opanowaniu pomogło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pocieszę Cię. W styczniu wkręciłem sobie raka trzustki. Miałem objawy w WC, schudłem w 4 tygodnie prawie 8kg. 100% rak trzustki. Jak widać żyję, badania nic nie wykazały, a brzuch jak pobolewa tak pobolewa. Teraz obawiam się ALS, ale tutaj boję się, że naprawdę coś jest na rzeczy... .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lockhed, a wiadomo skąd ten duży spadek wagi? Wróciłeś do normalnej? To mnie najbardziej martwi u mnie. Hmmm. Co do Twojego przypadku faktycznie, gdyby to byl rak trzustki to od stycznia do dziś mogło by Cię tu nie być. Ehhh te nasze myśli. Masakra jakas. Pewnie Twoje podejrzenia do ALS też okażą się bezpodstawne. Tego Ci życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spadek wagi ze strachu, myślałem że jem tyle samo, ale gdy "wytrzeźwiałem" okazało się, że jednak przestałem jeść i bardzo wszystko przeżywałem. W środę idę do neurologa... . Znowu wydawanie pieniędzy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurde, chciałabym jak Tukaszwili mieć choć chwilę spokoju. Dacie wiarę że ja już mężowi przed odbiorem wyników, polisy ubezpieczeniowe przygotowałam? Taka byłam pewna że to rak. Wczoraj siostra mi powiedziała, że będzie miała TK brzucha i że dadzą jej kontrast do wypicia. Hmm..moja pierwsza myśl? Kurcze, ja dostałam kontrast dożylnie-może dlatego nie widać było zmian na trzustce? Oczywiście natychmiast miałam ochotę poczytać na necie jakie podanie jest lepsze przy TK jamy brzusznej, jak inni mieli, ale się powstrzymałam..No i tak to u mnie właśnie wygląda. Wystarczy jedno zasłyszane zdanie a ja już analizuję :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam podobnie I wlasnie z tym trafilam do mojej terapeutki. Okazalo się ze mam nerwice. Wszystko zaczelo się od wizyty w szpitalu, gdzie mialam usuwany torbiel na jajniku. I od tego czasu wymyslam Sobie najrozniejsze raki, w zaleznosci gdzie boli. Prawie 3 lata w terapii, jest lepiej. Nie biegam Co 3 miesiace do ginekologa. Wylazowalam troche. Choc wciaz plakaty z rakiem, badz osoby po chemii wywoluja u mnie przyspieszone bicie serca, to jest to juz lzejsze. Wczesniej to mnie somatyka powalala do lozka ;) .

Zaczelam Zdrowiej sie odzywiac, w kazdym cukierku widzialam raka, bo to cukier, it'd. Moja tearpeutka spytala mnie: ile jeszcze pani zamierza katowac swoje cialo? No I odpuscilam. Okazuje się , że pod tym strachem przed rakiem , jest drugie dno I dopiero od niedawna zaczelam w nim kopac. Tam się kryje ten wlasciwy problem.

Mysle, że terapia pozwoli Ci dostrzec, co tak na prawde jest na rzeczy. Przestaniesz ganiac po lekarzach, czytac fora o rakach( to radze Ci przestac robic od teraz), nie googluj objawow. Ja tez tak kiedys robilam. Ciezko przestac, bo pomyslisz Sobie, a jak coś przegapie I umre?

I tu pojawia się cos , czego ja bardzo dlugo nie chcialam do siebie dopuscic: to I TAK nie zalezy ode mnie. Nie mam na to wplywu. Mozesz przebadac się od stop do glow, wyjsc na ulice I miec wypadek.

Musisz odpuscic kontrole.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agni82, dziękuję za Twój wpis. Wydaje mi się że rozumiesz co przechodzę. Siedzę teraz w pracy, kłują mnie plecy, boli podbrzusze, 4 razy byłam w wc..a głowie tylko jedno. W połączeniu z niewyjaśnionym spadkiem wagi sprzed miesiąca wszystko wskazuje na raka trzustki. Nie przekonują mnie badania laboratoryjne, tomografia brzucha i 2 usg (zapewne coś lekarze przegapili, sprzęt był stary albo nowotwór w pierwszym stadium i dlatego niezauważony. Wiem, wiem jak to brzmi dla osoby racjonalnej..po prostu stek bzdur A dla mnie to wielki problem. Dlaczego wciąż coś boli skoro wg lekarzy jest ok?..i setki innych pytań w głowie. Na fora nie wchodze odkąd zaczęłam terapię, czyli dopiero od miesiąca, tyle tylko, że naczytałam się o wszystkich objawach przez 3 ostatnie lata i NIESTETY wszystko pamiętam, jakie objawy do jakiego raka pasują. :( Zastanawiam się czy istnieje jakieś badanie po którym będę się w stanie uspokoić, bo mam wrażenie że nawet jak ich zrobię jeszcze tysiąc to i tak nie rozwieją moich strachów.

P.S. 3 lata terapii? o kurde, myślałam że pójdzie stanowczo szybciej :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytasz się Mezusie o moją receptę...hmmm, trudno mi powiedzieć. Przyznam szczerze, że właściwie od pierwszego zaleczenia nerwicy w 2012 roku miałem tylko jeden nawrót, ale nie jakiś silny, w 2013. Potem trzy lata spokoju i teraz znów lekka szajba, która zaczęła się od hemoroida. Dość długo brałem Seronil, który zawsze stawiał mnie na nogi. Teraz leków nie łykam. Natomiast na kancerofobię cierpię pierwszy raz w życiu, wcześniej skupiałem się na sercu, zawale, zatorze itp.. Pamiętam jeszcze jak w żartach na terapii psycholog spytała mnie: "a raka się pan nie boi?" Na co odpowiedziałem, że nie, bo mnie przeraża tylko nagla śmierć zawałowa. Teraz troszkę się zmieniło :P o serce się nie martwię, natomiast wymyślam nowotwory. Nawroty tej dziwki nerwicy następują u mnie podczas jakiś silnych sytuacji, często traumatycznych. Miałem fatalny początek roku, w lutym zmarł brat mojego taty, mój chrzestny, 59 lat. Był wrakiem człowieka, nałogowym palaczem i przez lata alkoholikiem, stoczył się zupełnie. Okazało się, że ma raka ślinianki, jak powiedziała lekarka: "to zasługa wódy i papiersów". Miesiąc później nagle umarła moja babcia, urosepsa, pewnie w szpitalu się zaraziła. No i wtedy mnie wzięło, wkrętka za wkrętką. Nie ukrywam, że mnie dobre wyniki badań potrafią uspokoić, może nie w pełni, ale na tyle, że funkcjonuję normalnie. Stanem nirwany jeszcze bym nie nazwał tych etapów życia :P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Agni82, dziękuję za Twój wpis. Wydaje mi się że rozumiesz co przechodzę. Siedzę teraz w pracy, kłują mnie plecy, boli podbrzusze, 4 razy byłam w wc..a głowie tylko jedno. W połączeniu z niewyjaśnionym spadkiem wagi sprzed miesiąca wszystko wskazuje na raka trzustki. Nie przekonują mnie badania laboratoryjne, tomografia brzucha i 2 usg (zapewne coś lekarze przegapili, sprzęt był stary albo nowotwór w pierwszym stadium i dlatego niezauważony. Wiem, wiem jak to brzmi dla osoby racjonalnej..po prostu stek bzdur A dla mnie to wielki problem. Dlaczego wciąż coś boli skoro wg lekarzy jest ok?..i setki innych pytań w głowie. Na fora nie wchodze odkąd zaczęłam terapię, czyli dopiero od miesiąca, tyle tylko, że naczytałam się o wszystkich objawach przez 3 ostatnie lata i NIESTETY wszystko pamiętam, jakie objawy do jakiego raka pasują. :( Zastanawiam się czy istnieje jakieś badanie po którym będę się w stanie uspokoić, bo mam wrażenie że nawet jak ich zrobię jeszcze tysiąc to i tak nie rozwieją moich strachów.

P.S. 3 lata terapii? o kurde, myślałam że pójdzie stanowczo szybciej :(

Nie tak łatwo :D Miałem chyba wszystkie objawy raka trzustki, prócz oczywiście obrazowego wykrycia guza. Nawet przewód wirsunga było widać na USG, ale to wciąż za mało. Po 5 miesiącach od pierwszych objawów już powinienem gryźć ziemię :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

" najlepsze badanie w celu wykrywania tej CHOROBY, KTÓREJ NAZWY NIE WOLNO WYMAWIAĆ " Tukaszwili- co miałeś na myśli pisząc to zdanie? Pytam serio. Dlaczego nie wolno wymawiać tego słowa które nas prześladuje? Zalecenia psychologa czy inny powód? Przepraszam , może głupie pytanie ale jestem nowa w temacie i bardzo mnie to zastanawia. "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agusko41, tak dla jaj napisałem, aby nie powtarzać ciągle nowotwór :P trochę luzu wprowadzić chciałem :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tukaszwili- no paCZ, a ja nie załapałam. Zresztą krucho u mnie od jakiegoś czasu z poczuciem humoru i uśmiechem. Ja , dawniej dusza towarzystwa teraz bym najchętniej nie wychodziła z domu, a najlepiej jak by jeszcze był ze mną cały czas mąż. Nie musi nic mówić, wystarczy żeby był w pobliżu "umierającej" żony. Że też on to wytrzymuje jeszcze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lockheed- to Ty lepszy ode mnie jestes w raku tzrustki, bo ja nawet nie wiem co to jest przewód wirsunga. A myślałam że taka mądra jestem..hihii :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agusko, Ty jesteś tak przebadana, że pewnie 100 lat dożyjesz w zdrowiu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tukaszwili- mów mi tak jeszcze :yeah: . A zmieniając troszkę temat, jaka pogoda nad naszym polskim morzem ?

Gdynia to piękne miasto . Pozdrów ode mnie "Parę Kaszubów na ławce" :) Uroczy staruszkowie .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo ciepło, dla mnie za ciepło, bo preferuję zimniejsze klimaty :P akurat teraz przeniosłem się do Gdańska, choć dziś będę miał przyjemność być w Gdyni :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tuka.- "miałem tylko jeden nawrót"...

 

I Ty mi piszesz, że nie osiągnąłeś nirvany?

Ty szczęśliwy, tfu tfu, człowiek jesteś...

 

Jak ja bym chciał, żeby mnie góra raz na kwartał, no.. raz na miesiąc "poniewierało"...

W sumie, to jakiegoś drastycznego może i z kwartał nie miałem, ale codziennie 24/24 czuję, jak zmory za mną łażą a dziwka* cały czas mi dyszy za plecami.

Może też dlatego, że ja na etapie nerwicy i subiektywnych akcji psychosomatycznych, dorobiłem się kilku obiektywnych schorzeń/problemów, które nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Stąd też szukam pomysłu czy pomocy- swego czasu ze Spokojną o tym pisałem.

Zdrowia życzę

 

 

* jak ją ładnie określiłeś :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grhhhhh..

 

"Stąd też szukam pomysłu czy pomocy- swego czasu ze Spokojną o tym pisałem."

 

Winno być ze Straconą... choć mam nadzieję, tfu tfu, że w dobrą godzinę przekręciłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×