Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Dobry wieczór.

 

Zakładam, że mnóstwo tego typu wątków mieliście okazje tutaj, na tym forum odczytać, jednak mimo wszystko chciałbym doświadczyć porad/y. Jestem w związku dokładny rok, z mniejszymi bądź większymi chwiejnościami, ale jestem. Nigdy wcześniej tak długo moje związki się nie toczyły, kończyły się najczęściej po miesiącu, chociaż ciężko nazwać to związkiem, raczej zauroczeniem (tak ja sobie to tłumacze).

 

Rok temu odważyłem się napisać, choć kosztowało mnie to wiele nerwów i prawie straciłem głowę nad tym wszystkim. Kilka miesięcy przed wypowiedzeniem wszystkiego, co mi na głowie siedzi, zastanawiałem się co robić. A dzisiaj te wszystkie emocje, podrygi, działania, zazdrosne spojrzenia, tęsknota - zniknęły.

 

Nie wiem, gdzie to wyparowało. Nie mam pojęcia dlaczego mam ogromnie luźny stosunek do mojego związku, choć boję się cholernie zranienia mojej połówki. To chyba nastręcza mi najwięcej koszmarów - boję się być tym, który doprowadzi do płaczu, do zranienia, do wielkiego sercowego bólu. I mam wrażenie, że bardziej to mnie trzyma niż to wielkie zapatrzenie się w siebie, które pojawiło się rok temu i gdzieś jeszcze 2 miesiące temu ogniskowało.

 

Ostatnio pojawiło się słowo "kocham Cię", ale.... ja chyba tego nie czuję i czuję się z tym fatalnie, bo płodzę fałszywe złudzenia, zamiast być szczerym. Czy macie jakieś porady odnośnie tego? Może jakieś pytania? Co mam zrobić? Przygotowuję się wewnętrznie do rozmowy, chcę podjąć rozmowę na ten temat i być szczery w każdym aspekcie.

 

Poradźcie, proszę Was.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba coś się w Tobie (Was) wypaliło, spowszedniało, znudziło. O uczucie trzeba dbać, ciągle podsycać ten ogień - ale to niełatwe i możliwe tylko przy obustronnym zaangażowaniu. Jeśli przestaje się chcieć, to ludzie się oddalają od siebie i powinni się rozstać zanim się znienawidzą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz fałszywe wyobrażenia czym jest związek. Oparte na konstrukcie "miłości romantycznej".

->

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87#Konstruktywizm_spo.C5.82eczny

 

Przeczytaj książkę B. Wojciszke "Psychologia związku". Tam znajdziesz odpowiedź. W biciu piany na forum odpowiedzi nie szukaj, bo nic pomocnego nie uzyskasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często wymienia się 3 fazy zakochania:

1. Pragnienie i pożądanie

2. Fascynacja i zauroczenie

3. Zaangażowanie

 

Pewnie przechodzisz do 3 fazy, a wtedy zaczyna się dostrzegać nie tylko zalety, ale również wady drugiej osoby. Taka płomienna miłość nie jest możliwa przez całe życie, bo trudno jest się ciągle czymś zaskakiwać, intrygować itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej to było tylko zauroczenie i się skończyło . Trwa to tak do max 2lat i wtedy widać czy to był poważny związek czy nie. U ciebie wystarczyło na rok i się wypaliło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Creedart, trudno cokolwiek radzić w Twojej sytuacji. Sam musisz dokonać refleksji nad swoim związkiem i zastanowić się, czy bycie z partnerką to kolejny etap związku, być może mniej płomienny, ale jednak rokujący na przyszłość, czy uczucie się wypaliło i nic po nim nie zostało. Ja tego nie wiem, nikt na forum tego nie wie. Na pewno bycie z kimś z poczucia winy nie uda się na dłuższą metę. Pozdrawiam i owocnych refleksji!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×