Skocz do zawartości
Nerwica.com

Depresja to choroba przewlekła


Caipirinha

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć.

Ostatnio usłyszałem takie słowa, że depresja to choroba przewlekła i gdy raz się na nią zachoruje, to już trzyma się nas do końca życia. Ja się z tym zgadzam w 100% i na moim przykładzie mogę potwierdzić, a wy co o tym sądzicie? Moim zdaniem jedynym odstępstwem jest depresja wywołana jakimś przykrym wydarzeniem - śmiercią bliskiej osoby, lub podobną sytuacją, wtedy, odpowiednia psychoterapia i okresowe wspomaganie lekami pozwala doprowadzić taką osobę do normalności, lecz w innych przypadkach myślę, że jest to niemożliwe. Co z tego, że można mieć i tydzień czasu, gdy nie czujemy objawów, jak to ZAWSZE wraca i najczęściej z zdwojoną siłą. Wierzycie w wyleczenie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się choruje kilkanaście lat, to trudno jest uwierzyć, że to się kiedyś skończy. Z drugiej strony musiałabym wtedy usiąść i płakać już do końca swoich dni, skoro nic ma się nie zmienić. Więc mimo tego, że wszystkie znaki mówią, że się nie wyleczę, mam zamiar doprowadzić wreszcie do jakiejś przyzwoitej remisji. Wiadomo, że będę już zawsze bardziej podatna na to cholerstwo, że będzie przychodzić co jakiś czas, ale mam zamiar częściej być częściej zdrowa niż chora, a jak chora, to w nadal przyzwoitym stanie.

Pewnie spora część zakończy "przygodę" z depresją na jednym epizodzie, mam wielu takich znajomych - ale jak już przyjdzie drugi, a potem trzeci no to wiadomo, że gdzieś tam trzeba się przyzwyczaić do tego, że we własne dobre samopoczucie trzeba będzie inwestować nieco więcej siły niż reszta populacji. Po prostu muszę się bardziej zmęczyć, żeby być szczęśliwą. Co przecież w żaden sposób nie umniejsza tegoż :smile: (oj, oj, optymistycznie dzisiaj u mnie, chociaż nic konkretnego się nie stało - wysiłek chyba zaczyna u mnie procentować nareszcie)

Fear is the hand

that pulls your strings

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Ostatnio usłyszałem takie słowa, że depresja to choroba przewlekła i gdy raz się na nią zachoruje, to już trzyma się nas do końca życia. Ja się z tym zgadzam w 100% i na moim przykładzie mogę potwierdzić, ....

Rozumiem. Czyli nie żyjesz.

__regvar __no_init volatile unsigned char flags

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

... Co z tego, że można mieć i tydzień czasu, gdy nie czujemy objawów, jak to ZAWSZE wraca i najczęściej z zdwojoną siłą. Wierzycie w wyleczenie?

 

Nie, nie wierzę. Myślę nawet, że to ście.rwo doprowadzi mnie do śmierci.

"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."

"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam bardzo niski nastroj od 10 lat,i nie moge wykrzesac z siebie iskry wiary ze to moze minąc...psychoterapia,leki ,ziola,bioenergia,akupunktura,tym wszystkim probowalem sie leczyc i probuje.mam wrazenie ze to taka syzyfowa praca,bez konca walka i walka...

We Are The Champions 2017(L)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wierzycie w wyleczenie?

 

Szczerze? Chyba nie. Dużo pewnie zależy od tego jaki rodzaj depresji ma się zdiagnozowany. Ja mam nawracającą, bo mimo brania leków, psychoterapii ciągle nawroty. Przypuszczam, że wynika to z tego, że nie jest leczona prawdziwa przyczyna choroby a leki tylko tłumią objawy. Przyczyny nie znam, bo nie ukończyłam studiów medycznych i nie jestem tak mądra jak lekarze. Mogę tylko sama próbować się wyleczyć, bo lekarzom jakoś nie zależy. U takiej jednej nieżyczliwej dr (którą opisałam w tych wątkach moja-pierwsza-wspania-a-wizyta-u-psychiatry-aka-dr-musztarda-t57286.html przychodzi-pacjent-do-lekarza-na-wizyt-po-miesi-cu-a-t57614.html) usłyszałam że chcę sobie przyczepić etykietkę choroby przewlekłej, bo po 10 latach leczenia ośmieliłam się zapytać czy może jakaś niepełnosprawność mi przysługuje. Masakra!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz mam remisję i choć bardzo, bardzo bym chciała, nie potrafię uwierzyć, że to ścierw.o nie wróci.

Cieszę się z każdego mijającego dnia, ale nie potrafię zapomnieć i okropnie się boję - nie wiem, jak się przygotować do walki :zonk:

"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."

"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam bardzo niski nastroj od 10 lat,i nie moge wykrzesac z siebie iskry wiary ze to moze minąc...psychoterapia,leki ,ziola,bioenergia,akupunktura,tym wszystkim probowalem sie leczyc i probuje.mam wrazenie ze to taka syzyfowa praca,bez konca walka i walka...

 

sebastian86: a akupunktura nie pomogła Ci w ogóle, czy pomogła na krótko?

FRAGILE - please handle with care

 

TMS; fluoksetyna 30; lamotrygina 75; T4 + T3 150 + 30

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×