Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość sailorka

Autoagresja?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Nie tnę się ani nic, chociaż myślę czasami o tym, żeby np. oblać sobie rękę wrzątkiem. Zamiast tego ciężko trenuję, na granicy kontuzji. Miałam już 2 poważne kontuzje, leczone byle jak albo wcale, i kilka mniejszych. Ze złamanym palcem też nie byłam u lekarza i zrósł się krzywo. Trenuję ciężko przez jakiś czas, aż tracę siły i muszę robić dłuższą przerwę. To samo z pracą - albo pracuje jak pracoholik, albo się lenię, bo muszę odpocząć po ciężkiej pracy. Objadam się słodyczami aż robi mi się niedobrze. Obcinam paznokcie prawie do krwi i drapię głowę, aż powstają strupy, które znowu zdrapuję.

 

Jeśli chodzi o treningi, bo to jest najgorsze, to nie dostrzegam granicy pomiędzy normalnymi ćwiczeniami a robieniem sobie krzywdy. Zaczęłam nad tym pracować na terapii, ale jest trudno, bo rodzic krytyczny, który we mnie siedzi, wciąż chce mnie za coś karać. Czasami odzywa się też rodzic opiekuńczy, żeby mnie ochronić, ale ciągle zbyt rzadko.

 

Czy ktoś z Was ma podobnie? Jak sprawić, żeby ten rodzic opiekuńczy odzywał się wcześniej i nie był zakrzyczany przez rodzica krytycznego?

 

BTW te problemy mają swoje źródło w dzieciństwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z grubsza to czytałam gdzieś, że trzeba by było odrzucić metody wychowywania swoich opiekunów z dzieciństwa, którzy w dorosłym życiu istnieją w głowie jako krytyczny rodzic i wziąć odpowiedzialność za siebie poprzez stanie się swoim opiekuńczym rodzicem jakiego brakowało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wielbłądzica, dokładnie nad tym pracuję, a właściwie to nie pracuję, tylko obserwuję, jak to u mnie wygląda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z grubsza to czytałam gdzieś, że trzeba by było odrzucić metody wychowywania swoich opiekunów z dzieciństwa, którzy w dorosłym życiu istnieją w głowie jako krytyczny rodzic i wziąć odpowiedzialność za siebie poprzez stanie się swoim opiekuńczym rodzicem jakiego brakowało.

 

wielbłądzica, w jednym zdaniu streściłaś to do czego zmierza terapia :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie koniecznie. Niektórzy robia sobie krzywde celowo aby uruchomic uklad opioidowy, mozna powiedziec byc troche na haju. Nie zawsze jest celem zrobic sobie kuku, niekiedy zrobic sobie dobrze, lecz sposob jest zawoalowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sailorka, i jak u Ciebie z pracą nad autoagresją? Szukałam tematu o autoagresji żeby napisać post o sobie...ale czytając Twój okazuje się, że mam bardzo podobnie. Co lepsze...dopiero jakiś tydzień temu na terapii do tego doszłam, jak bardzo jestem w stosunku do siebie agresywna.

No bo takie oczywiste rzeczy które są autoagresją jak np cięcie się, były mi znane od dawna. Ale odkąd przestałam się ciąć (już prawie rok temu) to wydawało mi się, że przecież problem autoagresji już mnie raczej nie dotyczy. a jeśli już to w bardzo małym stopniu.

Dzięki terapii dotarło do mnie jak bardzo dalej siebie niszczę. Alkohol, wieczne skubane palców, wyrywanie skórek aż do krwi, treningi ponad moje siły (właśnie wychodzę z kontuzji...), pracoholizm lub nic nie robienie (dokładnie jak u Ciebie..), kompulsywne objadanie się do momentu aż zrobi mi się niedobrze, wyciskanie twarzy, tatuaże, stawianie potrzeb innych na pierwszym miejscu kosztem własnych, brak akceptacji swojego ciała i bardzo agresywna ocena go....Rety...najgorsze, że mogłabym jeszcze tak wymieniać i wymieniać.

Tylko, że jestem w takim momencie, że nie wiem co dalej. Dowiedziałam się tego wszystko o sobie i przyznaję, że nie jest mi z tą wiedzą wygodnie. Jestem świadoma, że niszczę siebie na różne sposoby...ale nie wiem jak przestać. Potrafię np przestać pić alkohol, ale za to muszę się wieczorem objeść jak głupia. Potrafię nie skubać jakiś czas palców..ale zaraz wtedy nasilają się inne autoagresywne zachowania. I tak w kółko.

Jak sobie z tym radzisz? Bo ja nie wiem jak się zatrzymać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Piotrek1996

Odkopuję wątek. Minęło trochę czasu, także jak sobie z tym radzisz? Dalej wcinasz masę słodyczy, trenujesz bardzo mocno itd czy znalazłaś metody, które Ci pomogły, aby skończyć z robieniem sobie krzywdy?

 

Od siebie dodam, że miałem okres cięcia się, nienawiści do siebie, grałem baaaardzo dużo w gry komputerowe oraz konsolowe, bo nie mogłem znaleźć innych sposobów na uspokojenie. Było to gdy miałem 13 lat, a trwało tak mniej więcej do 17 lat z hakiem.

Teraz nawet o cięciu nie myślę, ćwiczę kalistenikę(od cholery wersji pompek, przysiadów, ćwiczenia różne na drążku do podciągania, rozciąganie itd), ale jak czuję że mam gorszy dzień albo ciało szybko się męczy to robię lekki trening, ewentualnie przerywam gdy robię trudniejszą wersję jakiegoś ćwiczenia. Nie ma się co katować. Tak samo przestałem jeść pieczywo, nabiał, słodycze sklepowe zamieniłem na te robione samemu w domu. Bo te rzeczy mi szkodziły.

 

Co mi pomogło w zmianach? Myślenie o tym, że nie chcę na stare lata chodzić po lekarzach i brać od groma lekarstw, tak jak to robi połowa jeśli nie więcej starszych ludzi w tym kraju. Lepszy humor/nastawienie do życia też swoje zrobiły. Dodatkowo radość z gotowania i wymyślaniu trudniejszych dań : D

 

Jeśli przeczytasz moją odpowiedź to życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×