Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

SzaroBura

Użytkownik
  • Zawartość

    263
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. hej miło, że pytasz. jakoś żyję wyznaczyliśmy z T koniec terapii. A właściwie to chyba on bardziej wyznaczył...ale mniejsza z tym. termin zakończenia za rok. W sumie to czy ktoś z Was wyznaczał sobie koniec terapii z terapeutą? jaki to był czas mniej więcej? Faktem jest, że odkąd mamy ustalony termin zakonczenia (czyli od listopada) to terapia meeega przyspieszyła. jak widać to dla mnie bardzo duża motywacja. więc tu duży plus. ale jednocześnie zaczynam czuć, że mogę nie wyrobić się ze wszystkim co chcę. i co wtedy? to mnie bardzo załamuje.
  2. Mireadh, hmm ale co to znaczy, że nie podjął tematu? Jak powiedziałaś o myślach s to co on na to? Zbył to milczeniem? A jak powiedziałaś o tej innej relacji to zachował się tak samo?
  3. Mireadh, dziękuję Jak T widzi moje emocje, albo że się wycofuję to przestaje bombardować mnie pytaniami. Ale wtedy z kolei omawia to dlaczego uciekam, dlaczego włączam niepotrzebną kontrolę, czego się wstydzę itd. I jak widzi, że delikatnie wchodzę znowu w temat, to ponownie potrafi mnie znokautować jakimś pytaniem Trochę mi to przypomina zabawę w kotka i myszkę hehehe. W każdym razie dla mnie to jest ok...bo T jest konkretny...i mimo że mnie te pytania szokują, to on je wypowiada z taką swobodą i normalnością..jakby pytał co jadłam dzisiaj na śniadanie To pozwala mi trochę zobaczyć, że to żaden temat tabu, a coś normalnego. Ale z kolei jak widzi, że stawiam już jasno granice, że nie będę o czymś teraz mówić, to oczywiście nie naciska. Pyta wtedy tylko kiedy będę gotowa na rozmowę o tym Co też jest wkurzające, bo co...mam mu podać konkretną datę? wiem, że tym pytaniem pokazuje mi, że nigdy nie będzie idealnego momentu i nie będę w pełni gotowa, bo lęk czy wstyd zawsze będzie. Trochę szkoda, że temat wyszedł akurat przed świętami, bo teraz sesje mam dopiero w czwartek. Czas minie...emocje opadną...do tego święta, więc pewnie pojawią się inne tematy "rodzinne" po tym czasie. I obawiam się, że nie wrócę do tego tematu za szybko A u mnie tak jest, że im dłużej temat porzucony, zostawiony, tym trudniej do tego wrocić potem.
  4. Mireadh, wow, faktycznie mega odważnie! Podziwiam Cię za to, że dałaś radę. Też bym tak chciała Co do tych lęków to mam podobne. I niby wiem, że przecież T mnie w życiu nie wyrzuci z terapii za to, że nie stanie się nic złego. ALe mimo to, ten lęk po prostu jest - choć irracjonalny. U mnie też pojawia się ogromny wstyd. Nie wiem jak można przezwyciężyć wstyd. Wczoraj już jak T zaczął o to dopytywać to miałam się ochotę po prostu zapaść pod ziemię. Czułam też, że robię się czerwona. Masakra. Zupełnie nie radzę sobie ze wstydem. A jeszcze ta jego bezpośredniość...te bezpośrednie pytania...zwala mnie to z nóg. Od razu wtedy uciekam. Meggi, no właśnie...dlaczego musisz spędzać święta gdzieś gdzie nie chcesz?
  5. Mireadh, tzn o fantazjach, o seksie, o pragnieniach mówiłam na terapii wielokrotnie. Ale zawsze dotyczyło to osób z mojego życia, czyli kogoś poza terapią. Owszem, temat seksu zawsze był trudny, ale jakoś przez to szliśmy. Ale nigdy nie mówiłam jeszcze na terapii o żadnych fantazjach seksualnych względem samego T. Owszem..on kilka razy delikatnie o to pytał, ale ja zawsze odpowiadałam, że mnie to nie dotyczy I hmm...ja serio w to wierzyłam. Nie to, że go okłamywałam...tylko ja to mocno wypierałam... Wierzyłam w to, że to nie żadne tam fantazje...że tylko jakieś dziwne sceny widzę przed oczami hehe ... ale to takie "nie moje", nie wiem skąd się wzięło, ale na pewno to nie są żadne moje fantazje czy pragnienia. Dopiero jakiś czas temu pod wpływem rozmowy na terapii, o seksie z mężem, dotarło do mnie, co to są te "nie moje" fantazje i jak mocno to wszystko dotyczy T. Tylko, że wtedy sama z siebie nie przyznałam się do tego, ze strachu. T przestał też już o to pytać i temat umarł...aż do dzisiaj. I dziś już nie umiałam odpowiedzieć "mnie to nie dotyczy, nas na terapii to nie dotyczy",bo wtedy to byłoby już kłamstwo, skoro mam tego świadomość. Więc T wie już, że coś jest na rzeczy, ale nie odważyłam się powiedzieć dzisiaj nic konkretnego... A czy w tym liście były Twoje konkretne fantazje i pragnienia względem niego? Bo jeśli tak...to ja się własnie tych konkretów boję. nie wyobrażam sobie o tym opowiedzieć A swoją drogą, pisałaś, że bałaś się reakcji T na swoje fantazje. A czego się bałaś? Czego dotyczył Twój lęk? bałaś się odrzucenia? wyrzucenia z terapii? jakiejś kary? jego złości? czy może jeszcze czegos innego?
  6. Aż tak źle? Ale trudny temat czy po prostu coś nie poszło po twojej myśli?
  7. Mireadh, jak Twój T reaguje jak mówisz mu o swoich pragnieniach i fantazjach względem niego? Dziś na mojej terapii mój T zadał mi pytanie właśnie odnośnie pragnień i fantazji w naszej relacji. kompletnie mnie tym zaskoczył. Nie byłam gotowa na to pytanie. Uciekłam od konkretnej odpowiedzi...ale ogólnikowo zaczęliśmy ten temat. Wiem, że czeka mnie przerobienie tego...ale zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Nie wiem jak mam o tym mówić. Do tego obawiam się reakcji T, jak już miałabym być z nim w tym temacie zupełnie szczera Jak Twój reagował? Strasznie się obawiam tego tematu.
  8. Pretoria, a na poprzedniej sesji wspominałyście coś o tym, że za tydzień widzicie się po raz ostatni? Jakie masz pomysły na tą ostatnią terapię? Mireadh, no tak, masz rację. Mimo, że cholernie trudne to takie sesje są też jednocześnie bardzo wartościowe. Uprising, nie wiem czy napisanie Ci, że to jest normalne co teraz czujesz po tym wszystkim co powiedziałaś na terapii Ci pomoże w jakikolwiek sposób...Ale to normalne Choć wiem, że strasznie trudne. Zawsze możesz właśnie na następnej sesji zacząć od tego co się działo z Tobą wczoraj i dzisiaj.
  9. Pretoria, planowe zakończenie? Kiedy je zaplanowałyście? Jeszcze ze 3 tygodnie temu pisałaś o normalnym przebiegu terapii więc co się nagle takiego zmieniło? Sama jej po prostu powiedziałaś, że kończysz terapie? Nie możesz tego zmienić czy nie chcesz? Uprising, co na to T? Sakrastyczneserce, ja nie jestem za bardzo zwolenniczką terapii przez skype jeśli ma się możliwość być face to face. co Ci się w tym tak bardzo podoba?
  10. Agnieszka, w takim razie dobrze, że przegadałyście tą sytuację, bo z tego co piszesz wszystko się wyjaśniło, a Ciebie to też uspokoiło. Mireadh, szacun za list ! Mam nadzieję, że ten gorszy czas w terapii minie i będzie spokojniej. Pretoria, dlaczego ostatnia sesja? Kończysz terapię? Coś się wydarzyło? Uprising, brzmi to tak jak Aga napisała. Jak reakcja obronna. Pewnie zaczełaś odczuwać lęk przed tym co zaplanowalaś sobie, że powiesz i teraz bojkotujesz terapię. mam nadzieję, że uda Ci się to powstrzymać. powodzenia! Coś ogólnie widzę u wszystkich jakiś chwilowo gorszy i cięższy czas. U mnie dokładnie tak samo.
  11. Uprising, wow super! W takim razie trzymam kciuki żeby udało się opowiedzieć chociaż o jakiejś części tego co spisałaś
  12. Uprising, Pretoria, Mireadh, jak tam Wasze terapie z zeszłego i tego tygodnia? Martuś, Ty chyba jeszcze nie miałaś kolejnej po tej ostatniej?
  13. Uprising, po tym wszystkim co tutaj opisałaś to w sumie nie dziwią mnie te twoje fantazje które się pojawiają w głowie. Jaki czas jesteś w terapii? Wydaje mi się, że to szalenie ważne żebyś poruszała wszystkie te kwestie które tutaj opisałaś. Bo to się wszystko wtedy łączy w pewną całość. Ale rozumiem, że robisz to powoli i potrzebujesz czasu. A co to znaczy, że PONOĆ jesteś ofiarą przemocy seksualnej? Nie jesteś tego pewna? Więc skąd takie przypuszczenie?
  14. Nurt psychodynamiczny Co do tej daty, obawiam się, że może jednak paść jakaś konkretna. Owszem, pewnie tak jak piszesz będzie wydłużona w czasie i nie będzie datą np do końca miesiąca Natomiast wnioskując z naszych rozmów kiedyś tam na ten temat, myślę że jak tak postanowimy to padnie jakaś konkretna data, po to żeby to osadzić konkretnie w czasie. Uprising, co do mojej 2 miesięcznej przerwy wakacyjnej, to tak się dzieje przeze mnie. Mój T ma wolne 2 tygodnie w czerwcu i 2 tygodnie w sierpniu. I to tyle. Natomiast to ja wyjeżdżam zawsze ze swojego miasta na całe dwa miesiące, lipiec i sierpień. I to dlatego nigdy się nie widzimy w tym czasie. Jest to zawsze dość trudne i mało komfortowe. Do tego "wyrywa" mnie to zawsze z tego procesu psychoterapii. No ale niestety nie możemy na to nic poradzić, więc ten fakt już został dawno przez nas zaakceptowany A co do twojego problemu, który opisałaś...Czy wizje stosunku seksualnego pojawiające się w Twojej głowie, dotyczą tylko i wyłącznie Twojej T i jej męża? Czy miewasz czasem takie wizje z udziałem innych osób (np jakiejś Twojej koleżanki z mężem, albo kolegi z żoną, albo wujka z ciocią itd)? I drugie pytanie...dlaczego Cię to właściwie obrzydza? Obrzydza Cię sam fakt wyobrażania sobie innych ludzi podczas stosunku czy obrzydza Cię fakt wyobrażania sobie konkretnie twojej terapeutki w takiej sytuacji?
×