Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mama - prawdziwa miłość czy okrutny egoizm?


Rekomendowane odpowiedzi

Mam ogromna prośbę. Chciałbym prosić wszystkich chętnych uczestników aby wyrazili swoja bardzo szczera opinie na temat sytuacji przedstawionej poniżej. Podobno nie powinniśmy oceniać życia innych osób, ale chodzi o sytuacje warunkującą moje istnienie, stad myślę, ze mogę o to prosić. Opisze to tak:

 

Kobieta, lat 40. Od dziecka miała wiele marzeń - zostanie tancerka, znalezienie miłości życia, szczęśliwa rodzina oraz dom dla niej. Zycie potoczyło się zupełnie inaczej. Można by stwierdzić, ze wręcz bardzo okrutnie. Marzenie o karierze tanecznej trzeba było porzucić na rzecz bezpiecznej, ale marnej pracy. Miłość życia okazała się karmić ja wspaniałymi planami na przyszłość, choć w ostatecznym rozrachunku okazało się, ze w tych planach nigdy nie była uwzględniona (porzucona, wyjazd ukochanego bez ani słowa wyjaśnienia --> wieloletnia, nieleczona depresja). Razem z nim zgasły dla niej marzenia o rodzinie i szczęśliwym domu.

 

Wspomniane lat 40. Ostatni moment by spełnić chociaż jedno marzenie. Dziecko. Decyzja o zabiegu in vitro. Świadoma decyzja o samotnym wychowywaniu (wymagane oświadczenie o braku roszczeń na przyszłość wobec dawcy). Sytuacja materialna łagodnie mówiąc nieciekawa. Służbowa kawalerka, w której są jedynie stół, lustro oraz materac. Pensja ledwo starcza na utrzymanie własnej osoby. Rodzina wyraźnie deklaruje odcięcie się i brak pomocy z powodu odmowy ujawnienia tego kto jest ojcem dziecka. Pytanie. Jak oceniacie decyzje tej kobiety? Co o niej sadzicie?

 

Wychowanie dziecka przez samotne matki jest postawa heroiczna. Zazwyczaj jednak jest to przymus, nie wyboru. Mężczyzna umiera, odchodzi, jest nieodpowiedzialny - kobiety nie maja wyboru. Czy tak można powiedzieć w tym wypadku?

 

Historia ma oczywiście dalszy ciąg, ale nie chce go w tej chwili ujawniać. Interesuje mnie wyłącznie ocena opisanego powyżej. Dziękuję!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jakoś ciężko mi uwierzyć że jesteś tym dzieckiem ... ale ok, niech będzie.

 

Takich trudnych sytuacji / wyborów NIE OCENIAM - z prostej przyczyny, dopóki sama nie znajdę się w podobnej nie mam bladego pojęcia z czym dana osoba musiała się zmagać. Zawsze jest to wybór jednostkowy. Bez oceny.

 

W kanałach jak Żydzi uciekali z getta, rodzic zabił WŁASNE niemowlę (płakało) ... A jak to ocenić ??? Dobre czy złe zachowanie matki ?

Na pewne syt./zdarzenia NIE MA OCENY.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo napisałeś (aś?) to w sposób NIE ZDRADZAJĄCY własnych emocji / stosunku - a tego bym mogła się spodziewać po wpisie dziecka takiej kobiety.

 

No dobra, to teraz Ty napisz ten ciąg dalszy ... I skąd w ogóle pomysł żeby na takim forum sformmułować taką prośbę ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak jestes dorosłym dzieckiem to mozesz sie wyprowadzic z tej kawalerki, co za roznica jak zostalo poczete, czy to roznica jak zostało poczete z ojcem ktorego olewa? Dla mnie żadna. Każdy z nas w zyciu dorosłym buduje swoje zycie, matki zycie to matki zycie, Ty miej swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trudno oceniać obiektywnie czyjeś wybory, gdy w ich tle jest zaburzająca zdrowy odbiór rzeczywistości depresja. Matki z depresją zwykle miotają się między egoizmem związanym z wyniszczeniem emocjonalnym przez depresję, a marzeniami o byciu idealną wersją siebie.

Tkwienie matki myślami w pewnym etapie swojego życia powoduje blokadę jej rozwoju, którą może przejąć też obserwujące ją dziecko.

Uwazam ze nie da się tak po prostu odciac przeszlosci i zacząć nagle żyć, jak dopiero co narodzony dorosły człowiek poniewaz na etapie wczesnej dorosłości człowiek poszukuje swojego miejsca w świecie i chciałby móc określić kim jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napiszę tak .Jeśli pragnęła bym dziecka to czemu nie?Jaka jest różnica w in vitro a tym,ze facet by mnie zostawił z brzuchem-tylko alimenty ,ochłap.Ja miałam depresję przed ciążą.Potem było ok,ale cały czas na lekach.Skończyłam kurs ,miałam pracę i zaszłam w ciążę .Urodziłam w wieku 40 lat bliźnięta.Teraz jak mają już ponad 3 latka zaczyna depresja wracać.Depresja nie jest przeciwwskazaniem do tego aby mieć dzieci.Twoja decyzja .Nie ciotki,wujka itp im kit w ucho .Ja bym robiła to co ja bym uważała za stosowne .Na pewno bym nad 1 się zastanawiała.Co powiem dziecku jak zapyta o tatę.Tu bym miała największy problem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jakoś ciężko mi uwierzyć że jesteś tym dzieckiem ... ale ok, niech będzie.

 

Takich trudnych sytuacji / wyborów NIE OCENIAM - z prostej przyczyny, dopóki sama nie znajdę się w podobnej nie mam bladego pojęcia z czym dana osoba musiała się zmagać. Zawsze jest to wybór jednostkowy. Bez oceny.

 

W kanałach jak Żydzi uciekali z getta, rodzic zabił WŁASNE niemowlę (płakało) ... A jak to ocenić ??? Dobre czy złe zachowanie matki ?

Na pewne syt./zdarzenia NIE MA OCENY.

Interesująca postawa.

Tutaj nie miałaś problemów z oceną: konflikt-wiary-a-zwi-zek-t56678.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałam dwukrotnie Twój post, Ragnarok.

Przyszło mi do głowy, że owa kobieta - porzuciwszy niemal wszystkie swoje marzenia - czuła się przegrana, niepotrzebna i niekochana. Nikt nie kocha tak naiwnie i bezwarunkowo jak.. małe dziecko.

Przyznam szczerze, że sama czasem tak myslałam o macierzyństwie: chciałabym mieć bejbusia, któremu dałabym to, co mam najlepszego - samą siebie; chciałabym być bezgranicznie kochana, potrzebna... Ot, egoistyczne podejście głupiutkiej cheiloskopii, której również niewiele w życiu się udało.

 

By kogoś oceniać, trzeba założyć jego buty i przejść tę drogę, którą on przeszedł; napisałam tylko to, co przyszło mi do głowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na podstawie opisu pierwszego postu nie można ocenic sytuacji/motywacji/osoby nie czyniąc niedopuszczalnych (z logicznego punktu widzenia) założeń.

Tym niemniej zostałaby ona natychmiast oceniona, gdyby wpasowała się w jakikolwiek z będących w obiegu stereotypów.

W warunkach niedostatku danych, ludzie natychmiast podstawiają sobie znane schemaciki i na ich podstawie oceniają.

Widać to wyraźnie po niespójnosci postaw niektórych komentujących.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na podstawie opisu pierwszego postu nie można ocenic sytuacji/motywacji/osoby nie czyniąc niedopuszczalnych (z logicznego punktu widzenia) założeń.

Tym niemniej zostałaby ona natychmiast oceniona, gdyby wpasowała się w jakikolwiek z będących w obiegu stereotypów.

W warunkach niedostatku danych, ludzie natychmiast podstawiają sobie znane schemaciki i na ich podstawie oceniają.

Widać to wyraźnie po niespójności postaw niektórych komentujących.

 

Z takich właśnie powodów nie rozwinąłem historii, ponieważ dalsze wydarzenia mogłyby być zbyt sugestywne. Załóżmy, ze teraz bym napisał, ze skończyłem najlepsze szkoły, jestem burmistrzem i mam w życiu jak "paczek w maśle" - usłyszałbym prawdopodobnie, ze to dzięki poświeceniu Mamy i jakie ja mam jeszcze prawo mieć wyrzuty czy pretensje do jej postawy. W każdym razie poniżej dalszy ciąg historii oraz to co powoduje, ze zadaje sobie takie pytanie.

 

Padlo pytanie o źródło środków na zabieg in vitro, który w latach 90 był potwornie drogi. Otóż kredyt, który na posadzie państwowej jest łatwo dostępny dla każdego zatrudnionego - szeregowy pracownik nie kupi za to domu, ale mógł wtedy pozwolić sobie na sfinansowanie takiego zabiegu. Poszczególne raty są oczywiście spłacane z kolejnych pensji, od których zakład pracy odejmuje odpowiednia zaległość. Taka sytuacja spowodowała, ze przez kolejne 10 lat wychowywanie mnie nie mogło obyć się bez kredytów - bankowych, następnie chwilówek etc. Kredyt na kredyt. Prawdopodobnie skończylibyśmy na bruku, gdyby nie mężczyzna poznany przez internet i nawiązany romans - spłacił wszystkie długi i wprowadził trochę normalność (za do do końca życia będę mu wdzięczny).

 

Odkąd pamiętam miałem bardzo duże problemy z tym aby osiągnąć niezależność od Mamy. Do 3-4 roku życia bylem zmuszony do spania z nią. Używam słowa zmuszony, ponieważ własne łózko otrzymałem w momencie kiedy w wieku czterech lat położyłem się na podłodze i buntowałem się, ze "wole spać na ziemi niż z Toba". W czasie tego okresu kiedy dzieci po raz pierwszy przestają traktować rodziców jak "bogów", wszelkie moje próby wyrażania złości czy gniewu były tłumione paskiem. Po latach kiedy wyrzuciłem jej, ze mnie bila usłyszałem, ze tylko mi się wydawało. Może mi się wydawało, ale ja pamiętam ból i to, ze bardzo płakałem. Co było dziwne (dopiero psychoterapeuta uświadomiła mnie o nietypowości zachowania), po takim "pasie" stała chwile z boku, po czym nagle brała mnie na kolana i zasypywała mnie taka miłością, ze głowa boli. Mógłbym opowiadać o wielu rzeczach, ale nie chce tworzyć tu epopei. Moja prywatność nie istniała w zadnym sensie - fizycznym czy psychicznym. Przez 19 lat byliśmy zmuszeni mieszkać w jednym pokoju. Kiedy w szkole gimnazjalnej dostałem telefon komórkowy, to każdej nocy przegląda wszystkie moje wiadomości (dopóki nie udało mi sie dorwać telefonu z możliwością blokady na kod). Bardzo często robiła mi zdjęcia kiedy spałem w nocy. Zawsze kiedy prosiłem o pieniądze na kino czy wyjście ze znajomymi słyszałem, ze nie mamy pieniędzy. Kiedy znajdowałem po raz kolejny markowe ubrania z metka dostawała napadów agresji twierdząc, ze jestem darmozjadem, Ona poświeciła mi cale życie i tez ma prawo do przyjemności.

 

Podkreślam to zdanie, ponieważ jest to wspaniale motto całej tej relacji. Wszelkie moje próby osiągnięcia niezależności (zwłaszcza w kwestii wyprowadzki czy wyboru drogi życiowej) wywoływały tego typu reakcje. Oto przykłady: Poświęciłam Tobie cale życie, a Ty jak się zachowujesz? Mam prawo jako matka do "x" bo kieruję się twoim dobrem. Chociaż już dawno przestałeś to dostrzegać. Jako matka poniosłam klęskę i żeby to unieść zdusiłam w sobie wszelkie emocje [reakcja na wiadomość, w której prosiłem aby przestała mi mówić co powinienem w pewnej sytuacji mówić i czuć], a mówili mi, ze jeszcze pożałuję tego, ze jesteś.

 

Takie słowa doprowadzają mnie do furii, ponieważ ja nie prosiłem aby się poświęcała. Aby rezygnowała ze swojego życia. Nikt ani nic nie zmusiło ja do tego by miała i wychowywała dziecko w takich warunkach jakie miała - to była od początku do końca autonomiczna decyzja. Przez cale życie chodzę z poczuciem winy tego jaki jestem zły i niedobry - do tego stopnia, ze sam uważam, iż najlepiej by było gdybym się po prostu nie urodził. Nienawidzę tego, ze jednego dnia słyszę, ze jestem nieudacznikiem, niewdzięcznikiem czy miernota, a kolejnego słyszę elaboraty jaki to jestem wyjątkowy i wspaniały.

 

Najbardziej frustruje mnie to, ze nie mogę nawet jawnie wyrazić swojego gniewu. Bo wszelkie próby znalezienia zrozumienia wśród przyjaciół spotykają się zazwyczaj z reakcja "wiesz jakie są mamy", "ona chce dobrze", "rodzice nie są idealni". Tak, nikt nie jest idealny. Uważam jednak, ze mamy (te zdrowe) takie nie są. Kiedy zapytałem jej pytanie dlaczego zdecydowała sie na dziecko w takich warunkach jakie ówcześnie miała, usłyszałem: bo dziecko jest najwyższa wartością, wspaniała idea. Może tak jest, może nie. Dopiero do tego dojrzewam, ciężko mi złamać pewne bariery w głowie, ale uważam, ze dla swojej Mamy bylem przede wszystkim ucieczka przed samotnością. Sam jej niedawno powiedziałem, ze jeśli dalej tak będzie sie zachowywała, to stanie się to czego sie tak najbardziej boi - zostanie sama - reakcja była taka jak zwykle. "Jak ona mogla wychowach tak okrutnego czlowieka, nie rozumie tego i nie zrozumie" - jej slowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ragnarok, szczerze to fakt poczęcia przez in vitro nie ma tutaj NIC do rzeczy.

Istnieje cała masa kobiet, które z podobnych przyczyn robią sobie dzieci (w małzeństwie albo i nie) ŚWIADOMIE, a kolejne tyle nieświadomie.

I na tym fakcie bym się nie koncentrowała ... jedynie co ma - myślę - duże znaczenie dla CIebie z powodu takiej formy poczęcia - to nieznajomość ojca.

A dla każdego - obojętnie czy chłopca czy dziewczynki - ojciec jest ważny.

 

Tak, zgadzam się w całości że matki potrafią być qrew ... okrutne i wywoływać najgorsze emocje i instynkty mordercze ;)

.

 

Inna sprawa, to wasza symbiotyczna relacja. Być może gdzieś tam w głebi matki jest chęć ochronienia Ciebie i wybierania najlepszego, ale taka kontrola / uniemożliwienie Tobie oddzielenia się od niej wyrządza Tobie krzywdę.

 

Ja ze swoimi rodzicami jestem na etapie gdzieś pomiędzy mega złością/agresją etc. a rozumieniem ich -- pomimo że nie dostałam za wiele dobrego od nich. I najlepsze dla nas to zostawienie tego takim jakim jest, a próba ZBUDOWANIA siebie, swojego życia. I dokonywania własnych wyborów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ragnarok, swój gniew na matke i pozbycie się poczucia winy najlepiej przerobić na terapii- normalni ;) ludzie, przyjaciele, znajomi nie rozumieją takich zagadnień. Twoja matka to rodzaj męczennicy. Jeśli pomaga ci "zrzucanie" tutaj zlosci, to tez pisz.

Tez mam podobną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rangarok , ja to znów widzę trochę inaczej.

Matka która ma świadomość że samotne wychowywanie dziecka graniczy z heroizmem.... do tego przeżyła jako taką klęskę z której jak gdyby na inne wyjście nie było ją stać... zdecydowała się na dziecko by pokazać innym i sobie jaka jest silna , zaradna,heroiczna. Chciała przekonać siebie i innych o swojej wartości... którą utraciła przez ukochanego . Zabrał jej poczucie wartości ze sobą.

Nie ma co oceniać In vitro, jako że była skrzywdzona przez mężczyznę .... z kim miała sobie dziecko zrobić ? Z kobietą ?

 

Jednak teraźniejsza sytuacja nie jest zbyt przyjemna...

Czy dałoby się Twojej mamie jakoś wytłumaczyć że wiele zyska w Twych oczach gdy przestanie osiadać " na laurach " ?

Czy teraz kiedy kolejna sytuacja ją przerasta znajdzie rozwiązanie graniczące z innym rodzajem heroizmu ?

Czy pomyślała że musi kochać Cię podwójnie , miłością swoją i ojca którego Ci brak...

Czy kilkanaście ? lat temu myślała że plemnik z laboratorium dokona cudu , zmieni wszystko o 180 stopni ?

Czy kiedykolwiek myślała w podobnych kategoriach ?

 

Czy zdaje sobie sprawę że kochająca matka wyryje się w sercu jedynego syna chyba tylko okrutnym egoizmem ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Historia prawdziwa czy nie - zbulwersowała mnie.

Skrajny egoizm, okaleczenie człowieka, zawłaszczanie wręcz jak przedmiot (nawet zwierzę się lepiej traktuje) i to jeszcze pod płaszczykiem dobra. No bezczelne. Matka mocno zaburzona, egocentryczna. Jej trudna przeszłość nijak nie usprawiedliwia zgotowania takiego losu swojemu dziecku, i to jeszcze tak świadomie...

Cudem w takiej sytuacji jest, gdy człowiek posiada choćby namiastkę poczucia własnej tożsamości i niezależności.

Problemem nie jest tylko wyrzucenie z siebie gniewu czy żalu i uporanie sie z poczuciem winy, ale zbudowanie siebie i nauczenie sie od podstaw relacji z człowiekiem w dorosłym już wieku. Trudno, bardzo trudno naprawiać konsekwencje takiej więzi, tak wiele rzeczy jest do odwrócenia.. :(

 

Przypomniał mi się film na podstawie książki Stephena Kinga, o psychopatycznej pielęgniarce, która miała obsesję na punkcie sławnego pisarza, którego uwięziła u siebie w domu, w izolacji od innych ludzi. I była taaaaka dobra, kochana, opiekuńcza, do rany przyłóż (nomen omen, bo przyłożyć to potrafiła... ;) Problemy się zaczęły, gdy facet próbował się uwolnić spod "opieki" swojej wielbicielki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×