Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
karolinaa1

Moja beznadziejna sytuacja

Rekomendowane odpowiedzi

Pisałam już kiedyś na innym forum, ale trafiłam teraz też tutaj i chcę opisać swoją sytuację. Może komuś będzie się chciało to przeczytać, może nawet osobie z podobnymi problemami. Mam prawie 23 lata i od zawsze jestem nieszczęśliwa. Już od dziecka nie było łatwo. Tata zmarł, gdy byłam mała więc go nie pamiętam. W domu były awantury przez alkoholika w rodzinie. Finansowo też nie było dobrze. Jako dziecko byłam zawsze cicha, nieśmiała, trzymałam się na uboczu. Chociaż wtedy miałam czasami kontakt z paroma koleżankami ale było to może do 10-11 roku życia. Później było coraz gorzej. W gimnazjum byłam kilka razy u jednej koleżanki i to wszystko. W szkole prawie do nikogo się nie odzywałam. W szkole średniej zostałam wyciągnięta na dyskotekę 2 razy, ale było to dla mnie niemiłe przeżycie bo siedziałam i do nikogo się nie odzywałam. Nigdy nie miałam znajomych, co dopiero mówić o przyjaciołach czy chłopaku. To dla mnie totalna abstrakcja. Teraz jestem na studiach i nie mam żadnych kontaktów towarzyskich. Nigdy do nikogo się nie odzywam sama od siebie, chyba że ktoś mnie o coś zapyta. Pewnie mam fobię społeczną :P Nawet gdybym chciała gdzieś wyjść, to nie idę, bo samej tak głupio. Na dodatek mam problemy zdrowotne i przez to już totalnie straciłam chęci do wszystkiego. Nie mam powodów żeby się czymś cieszyć. Nie mam żadnej motywacji żeby skończyć studia. Nie mogę się nikomu wyżalić. Jak patrzę na normalnych, szczęśliwych ludzi na ulicy to jest to dla mnie strasznie dziwne, że można żyć tak normalnie. Wszystko wydaje mi się takie dalekie, nierealne. Mam już dość tego wszystkiego, chciałabym żeby coś się zmieniło ale nie wiem od czego zacząć. Jak sobie pomyślę, ile lat zmarnowałam bezczynnie na siedzeniu w domu, podczas gdy inni rówieśnicy spotykali się ze znajomymi, to jeszcze bardziej się załamuję. Mając tyle lat jeszcze nigdy nie pracowałam, nie zarobiłam nawet grosza. Z rodziną nie mam dobrego kontaktu, wypominają mi to jaka jestem, że to moja wina itd. Całe życie przesiedziałam w domu na wsi, żadnych wyjazdów bo i z kim i za co? Niczego nie czerpię z życia. Czy jest tutaj ktoś w podobnej sytuacji? Mam takie wrażenie, że nie ma na świecie gorszego przypadku ode mnie. Chyba ciężko znaleźć osobę, która nie ma w ogóle znajomych i cały czas siedzi w domu, zero kontaktów z rówieśnikami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

karolinaa1, nie ma sensu się licytować, kto ma gorzej, a kto lepiej... jedno z całą pewnością mogę Ci powiedzieć, że nie jesteś najgorszym przypadkiem na świecie ani jedynym odludkiem, bez znajomych. Nawet na tym forum jest sporo osób, które czują się samotne, niezrozumiane przez otoczenie... wystarczy zajrzeć do tematu samotno-t27804.html

( jak chcesz, to poczytaj sobie zwł. te nowsze wpisy ). Nie wiem, czy Ci to w jakiś sposób pomoże, być może nawet zdołuje, ale na pewno pokaże, że nie Ty jedna zmagasz się

z odosobnieniem i izolacją i nie ma tu znaczenia ani wiek, ani płeć, ani miejsce zamieszkania osoby... samotność, jak też wszystkie zaburzenia psychiczne, może dotknąć w jednakowym stopniu każdą jednostkę. Owszem, są osoby mocne, silne, przebojowe, ale to bardzo często też tylko do czasu :? Najważniejsze to przestać się oskarżać i starać się poszukać dla siebie jakiegoś rozwiązania ( może psychoterapia? rozważałaś taką opcję? ). A na tym drugim forum nawiązałaś jakieś znajomości, choćby wirtualne? Pytam, bo też korzystam z jeszcze innego forum ( co prawda rzadziej ) i widzę, że ludzie tam też mają podobne problemy, może nawet bardziej zbliżone do Twoich niż tutaj. Mam nadzieję, że znajdziesz tu dla siebie "swój kawałek podłogi" i życzliwe dusze chętne do wsparcia i rozmowy ;) Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

karolinaa1, czy kiedykolwiek korzystałas z porad specjalistów? Chodzi mi tutaj o psychologów, terapeutów. Wiesz...przez x czasu byłam w podobnej sytuacji i nie wiedziałam, w jaki sposób to wszystko przerwać. Teraz może nie jestem duszą towarzystwa, ale nie izoluję się tak, jak kiedyś. To już bardzo dużo. Pomogło mi trzy lata regularnej terapii. Myślałaś może nad takim rozwiązaniem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Chyba ciężko znaleźć osobę, która nie ma w ogóle znajomych i cały czas siedzi w domu, zero kontaktów z rówieśnikami.

Ja mam zero kontaktów z rówieśnikami. Wszystko ~20 lat młodsze. Włączając moją obecnie przyszłą panią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pytam, bo też korzystam z jeszcze innego forum ( co prawda rzadziej ) i widzę, że ludzie tam też mają podobne problemy, może nawet bardziej zbliżone do Twoich niż tutaj.

A jakie to forum, jeśli można wiedzieć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pisałam już kiedyś na innym forum, ale trafiłam teraz też tutaj i chcę opisać swoją sytuację. Może komuś będzie się chciało to przeczytać, może nawet osobie z podobnymi problemami. Mam prawie 23 lata i od zawsze jestem nieszczęśliwa. Już od dziecka nie było łatwo. Tata zmarł, gdy byłam mała więc go nie pamiętam. W domu były awantury przez alkoholika w rodzinie. Finansowo też nie było dobrze. Jako dziecko byłam zawsze cicha, nieśmiała, trzymałam się na uboczu. Chociaż wtedy miałam czasami kontakt z paroma koleżankami ale było to może do 10-11 roku życia. Później było coraz gorzej. W gimnazjum byłam kilka razy u jednej koleżanki i to wszystko. W szkole prawie do nikogo się nie odzywałam. W szkole średniej zostałam wyciągnięta na dyskotekę 2 razy, ale było to dla mnie niemiłe przeżycie bo siedziałam i do nikogo się nie odzywałam. Nigdy nie miałam znajomych, co dopiero mówić o przyjaciołach czy chłopaku. To dla mnie totalna abstrakcja. Teraz jestem na studiach i nie mam żadnych kontaktów towarzyskich. Nigdy do nikogo się nie odzywam sama od siebie, chyba że ktoś mnie o coś zapyta. Pewnie mam fobię społeczną :P Nawet gdybym chciała gdzieś wyjść, to nie idę, bo samej tak głupio. Na dodatek mam problemy zdrowotne i przez to już totalnie straciłam chęci do wszystkiego. Nie mam powodów żeby się czymś cieszyć. Nie mam żadnej motywacji żeby skończyć studia. Nie mogę się nikomu wyżalić. Jak patrzę na normalnych, szczęśliwych ludzi na ulicy to jest to dla mnie strasznie dziwne, że można żyć tak normalnie. Wszystko wydaje mi się takie dalekie, nierealne. Mam już dość tego wszystkiego, chciałabym żeby coś się zmieniło ale nie wiem od czego zacząć. Jak sobie pomyślę, ile lat zmarnowałam bezczynnie na siedzeniu w domu, podczas gdy inni rówieśnicy spotykali się ze znajomymi, to jeszcze bardziej się załamuję. Mając tyle lat jeszcze nigdy nie pracowałam, nie zarobiłam nawet grosza. Z rodziną nie mam dobrego kontaktu, wypominają mi to jaka jestem, że to moja wina itd. Całe życie przesiedziałam w domu na wsi, żadnych wyjazdów bo i z kim i za co? Niczego nie czerpię z życia. Czy jest tutaj ktoś w podobnej sytuacji? Mam takie wrażenie, że nie ma na świecie gorszego przypadku ode mnie. Chyba ciężko znaleźć osobę, która nie ma w ogóle znajomych i cały czas siedzi w domu, zero kontaktów z rówieśnikami.

 

 

hej.jestes jeszcze na tym forum??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×