Skocz do zawartości
Nerwica.com

Kolejne zerwanie kolejny koniec świata, jak przetrwać?


Gość lukaszkrk

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem czy dobry wątek, czy jak zły to czy się da przenieść...

 

Dwa etapy do tyłu.

Pierwszy to koleżanka + łóżko. Wszystko jakby w związku, ale zero czułości. Wspólne wypady kino rower i seks.

Ja się zakochałem, zacząłem naciskać zwiążmy się, ona w tył zwrot i mi się wszystko zawaliło po raz pierwszy. Escitil + trittico cr, szułem się koszmarnie jeszcze gorzej po esci myśli S 3 tygodnie ledwo się trzymałem.

Miałem dość kobiet, potem zacząłem tęsknić i po roku wszedłem w związek. Wcześniej odstawiłem esci, potem trittico. Akurat pojawił się ten nowy związek. Myślałem, że jest ok. Po pół roku usłyszałem, że to nie to, mimo, że po drodze były deklaracje że na całe życie, wielka miłość itp.

Znowu mi się zawaliło 2 tygodnie temu. Nawet już wszystko posprzątalem i ogarnąłem jakby co. Ale znowu trittico cr, tyle, że słabo działa.

Generalnie nie ogarniam jak to może na mnie tak strasznie wpływać. To tylko zerwanie, do tego jak sobie teraz pomyślę (o tym co wiem co było itd poza moimi plecami) to ja już bym jej nie chciał !! A mimo to czuję jakby uchodziło ze mnie życie, że nie wyszło.

Nie chcę, ale bym chciał. Biję się z myślami, noce nie przespane. Do tego samotność, rozluźnione kontakty ze znajomymi, praktycznie zerowe, wracam po pracy i koszmar bo pusto. Nie wiem co ze sobą zrobić, syf wszędze. Mnie dopadają jakieś lęki, kiedyś ryczałem, teraz nic, dół, odrętwienie kończyń, jakby mi piasek w żyłach płynął, trzęsę się.

Ja jestem facet który skończył już chwilę temu 35lat i nie wiem co się ze mną dzieje. Co to jest, jak z tym sobie radzić? To tylko zerwanie! I to jeszcze z kobietą, z którą jak teraz pomyślę, to nie dokońca chciałbym spędzić całe życie. Po prostu umieram, że okazała się inną osobą niż gdy ją poznawałem i byliśmy w związku.

Dlaczego nie umiem machnąć ręką, wyjść do ludzi, spotykać się, przywrócić kontakty. Doszło do tego, że lężę w domu i analizuję z zaciekawieniem jak źle się czuję, jak czuję wszystkie końcówki nerwów, jak mnie trzęsie, że mnie to męczy i że w sumie to kilka minut i mogę to zakończyć, ale... im bliżej tym aaaa nie no bez przesady.

Co to jest? Depresja? Nerwica? PTSD?

Kiedyś ex mi powiedziała, że się zachowuję jak pies ogrodnika, nie mam chcę, wraca, to hura a za chwilę, eeemm szału ni ma. Nie zaprzeczę, że bywało tak. I tak jest i teraz, umieram bo odeszła ta jedyna idealna, ale jak teraz pomyślę, to nie jest idealna i bym nie chciał. Sorry za rozpisanie się, ale nie mam z kim pogadać.

Po prostu doradzcie coś proszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lukaszkrk, Ty 35 lat masz? :shock: Myslalam ze to napisał jakis 20 latek. Tak przewaznie bywa w zwiazkach ze najpierw jest ładnie i pieknie a po pewnym czasie wychodzi szara rzeczywistosc. Wiadomo ze chcesz byc z kims, ale swiat sie nie konczy na jednym czlowieku, miej znajomych, swoje zainteresowania. I moze przeanalizuj co bylo nie tak i zmien to w nastepnym zwiazku. Ideałow nie ma, chodzi o to zeby umiec sie porozumiec. Za bardzo uzalezniasz sie od osoby i dlatego tak przezywasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak.. między 35-40 :).. ale emocjonalnie to masakra jakaś, nie wiem, myślę, że żadna nie powinna być ze mną, bo się tylko zawiedzie na tym.

Dokładnie tak, za bardzo się uzależniam od osoby, od związku i angażuję przesadnie. Mam lęk, że będę sam, brakuje mi jak cholera obecności drugiej osoby, która mogę kochać, dbać o nią i ona to samo dla mnie. Mam nadzieję, że uda mi się już w kolejnym związku inaczej do tego podejść. Miałem raczej długie związki wieloletnie i tak jakoś. Gdybym miała wiele krótkich to już bym 10 lat temu do tych wniosków doszedł.

Teraz doszło do tego wszystkiego, że chcę nowego związku iść do przodu, ale boję się, że znowu nie wyjdzie, znowu odejdzie, znowu się będę czuł jak w bajce i że lada chwila przyjdzie ten koszmar odejścia i że z tego strachu nie będę umiał być pozytywnie nastawniony, będę mrukiem i już na pierwszych spotkaniach kobiety stwierdzą, co za zamulony gość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×