Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
korres1

MLODE terapeutki

Rekomendowane odpowiedzi

NIe wiem czy to ja mam schiz czy ten system zdrowia jest nie bardzo. trafiam juz do drugiej terapeutki i po raz drugi to mloda dziewczyna (prosilam o doswiadczonego terapeute...), przed ktora po prostu nie moge sie otworzyc i mysle, ze cala terapia na nic, bo skoro nie ma sie zaufania do mozliwosci lekarza...

W zwiaku z tym mam pytanie - czy terapeuci sa zawsze tacy mlodzi?? I czy to musza byc kobiety?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapeuci nie muszą być młodzi,szczerze ja wolałbym jakiegoś starszego doświadczonego,chociaż podobno mlodzi bardziej rozumieją młodych ludzi.

Ja bym bardziej wolał isć do mężczyzny,bo kobiecie bym się nie otworzyl,i nie miał bym zaufania do mlodej/młodego terapeuty.

Ale wizualnie nie mam nic przeciwko młodym terapeutkom :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korres, a w sumie czemu? Wielu ludzi umiera jako staruszkowie będąc "tako mądrzy, jako w czas poczęcia'', a wielu młodych ludzi ma doświadczenia, że można by obdzielić kilka osób. Na odwrót też bywa, oczywiście.

 

Może to problem w tej akurat kwestii, blokada, jest w Tobie?

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

problem w tym ze kazda mloda terapeutka od czegos musi zaczac zeby potem miala doswiadczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niektórym i lata praktyki nie pomagają, a inni mają taki talent i empatię, że hej. Nie ma reguły.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że pb jest troche we mnie.

Ale powiem Wam coś Dzisiaj przyszłam do niej o 16:48, czyli spóżniona TRZY minuty. A ona: Czy mogłaby Pani wytłumaczyć powody swojego spóżnienia? Schiz, podsatwówka po p-rostu. Co, miałam jej powiedzieć, że szukałam kibla?

Po drugie, właśnie sobie zjadłam loda i musiałam wziąć gumę, bo mnie zęby bolą jak coś zjem a nie żuje gumy(cop jej wytłumaczyłam). A ona: wolałabym nie, bo była umowa: zero jedzenia ani picia podczas wizyt!

K..., a gdy mi zaschnia w gardle bo gadam i gadam, to będę musiała czekać do końca wizyty, żeby łyknąć wody? Ludzie!

Po trzecie, ta babka W OGÓle soię nie uśmiecha, nawet jak mówię coiś naprawdę śmiesznego . To dziwne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pfffff.....daruj sobie taką terapeutkę. Terapeuta/ka musi mieć podejście dobre. Musi się przede wszystkim zachowywać jak normalny człowiek nie jak ktoś lepszy czy coś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korres, to może mały opieprz dla baby na dowidzenia? Zachowuje sie jak nauczycielka w podstawówce i to taka nadąsana :D Las... Znaczy, Łaski nie robi.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomek ma racje korres-tacy terapeuci bardziej szkodzą niż pomagają,lepiej nie korzystaj już z jej usług.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

yhh

Wy się cieszcie, że nie widzieliście mojej pani psychiatry. Ja na jej sam widok mam ochotę uciekać lub krzyczeć:"Kaftan dla tej pani".

Ale z moich własnych obserwacji wynika, że lepsze są osoby młodsze. Im dłużej w tym zawodzie, tym bardziej chyba człowiekowi udzielają się problemy pacjentów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja uważam, że jednak wiek tak do końca niegra roli, moja poprzednia terapeutka była dużo starsza, ale kompletnie niepotrafilam sie przed nią otworzyć, ani jej zaufać, z kolei moja obecna terapeutka jest właśnie młoda, ma może jakieś trzy lata stażu, przed nią też mam male opory ale jest dużo lepiej chociać jestem z nią szczera i mówie jej ze jest mi z nią ciążko rozmawiać o niektórych rzeczach i ona to rozumie próbuje mi jakoś pomóc i uważam że młode terapeutki mają jakieś lepsze podejście do młodych ludzi i lepiej ich rozumieją ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z tego co mówili mi znajomi siedzący trochę w psychoterapii, to często młodzi są lepsi od starszych nawet. tak więc nie przjmował bym się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wolę rozmawiać z młodszymi. Najlepiej rozmawiało mi się z dziewczyną chyba niewiele starszą ode mnie. Jak z dobrą kumpelą. Bardzo sympatyczna i ładna dziewczyna. Z kolei kiedyś rozmawiałem z taką dziewczyną ok 29 lat o wyglądzie modelki, to przy niej czułem się skrępowany i nie mogłem mówić szczerze. Terapeuta po prostu musi mieć w sobie to coś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale wizualnie nie mam nic przeciwko młodym terapeutkom :D

 

Ja mam - człowiek mimo woli w rozmowie z piękną kobietą chce wypaść jak najlepiej, a nie po to chodzę na terapię żeby mimo woli naginać fakty (tak żeby wypaść jak najlepiej)...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja się strasznie boję psychoterapii, chociaż czuję że mogłaby mi pomóc :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a ja się strasznie boję psychoterapii, chociaż czuję że mogłaby mi pomóc :cry:

 

Nie bój się... Nikt na siłę nie będzie robił niczego, czego nie będziesz chciała. Nad całą terapią masz kontrolę. To nie hipnoza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A moja w ogole mnie nie sluchala, patrzyla w jakis punkt za moimi plecami i tylko jak popatrzylam jej prosto w oczy to nagle sie jakby budzila i przybierala zainteresowany wyraz twarzy. Swietnie mi to zrobilo:( Mialam wrazenie ze to co mowie jest nudne jak flaki z olejem i nie warte opowiadania. W ogole tutaj w irlandii maja problem ze sluchaniem pacjenta. Ilosc lekarzy i terapeutow ktorzy nie sluchaja po prostu mnie powala.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Wam wszystkim za słowa pocieszenia. Dziś jestem po kolejnym razie. Powiem, że trochę nabrałam do laski zaufania, jest spokojna, słucha (rzeczywiście słucha). Tyle plusy.

Minusy: nadal się nie uśmiecha. Poprzednim razem to ja musiałam czekać, bo ona miała pacjenta (5 minut). Nie tłumaczyła się (...). Dzisiaj specjalnie się spóżniłam aż DWIE MINUTY i czekałam aż cos powie. Nie powiedziała. To tyle z mojego ćwiczenia się w asertywności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to wszystko zależy od powołania i umiejętności :) mimo że bardziej ufam doświadczonym i starszym terapeutom to i wśród nich znalazła się osoba która mnie zawiodła i nigdy bym do niej już nie poszła... Wśród młodych psychologów mam takie samo doświadczenie więc chyba nie ma reguły :roll:

ale rozumiem osoby które młodym nie ufają.. ale to kwestia własnej psychiki i przekonania ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmmm , no wlasnie tak sie zastanawiam bo zaczelam terapie , chodze w poniedzialki do pewnej mlodej terapeutki oraz w piatki takze do mlode pani psycholog.. troszke mnie tez zastanawia czy oby te panie nie beda sie na mnie doswiadczac , bo sa swierzo po studiach , bardzo mlodziutkie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie, właśnie. Ja na razie żyję z moją dobrze. Raz zauwazyłam nawet, że (chyba) się uśmiechnęła. Chyba, bo to było mgnienie:))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ojej to co to za terapeutka , moje tam sie usmiechaja , a czasami mam nawet wrazenie ze sie ze mnie smieja bo robia takie dziwne miny , ale to chyba przewrazliwiona jestem na tym punkcie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stawia bardzo wyrażną barierę, ale może tak jest lepiej. Wczporaj mówię jej: pokłóciłam się z przyjacielem, jak to rozwiązać, co by pani zrobiła na moim miekjscu? Ona na to, że nie da mi gotowej recepty. Ja na to co ona myśli o tej sytuacji. Ona na to że zasady są takie że rozmawiamy o MOICH odczuciach. No, w sumie to chyba dobrze, chociaż czasem bym chciała, żeby się zdeka rozlużniła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×