Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Jpyt1

Cześć. Nawet nie wiem w który wątek mnie zaklasyfikować

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć. Mam na imię Jarek i mam 44 lata.

Od 2 lat jestem żonaty z 13 lat młodszą kobietą.

2 miesiące temu urodził nam się synek i...

Jestem przez żonę gnębiony. Ośmieszany, upokarzany. Wyzwiska, rękoczyny to norma.

Teraz, po porodzie to się spotęgowało.

Moja żona nie pracuje, tylko od bladego świtu krytykuje mnie za wszystko.

Wyzywa, wyśmiewa. Obwinia mnie o bezsens jej życia.

Jestem upokażany, ustawiany. Dyryguje, krytykuje, wrzeszczy.

Wyzywa mnie przy dziecku. Ma przy tym barwny język.

Nie hamuje się. Ja prowadzę firmę i mogę iść do biura na 2 godziny tygodniowo a i tak słyszę, że mam rodzinę w dupie i poje.... Priorytety. Nie interesuje ją skąd są pieniądze.

Ja robię zakupy, gotuję, piekę, odkurzam, myję podłogi, karmię niemowle, wychodzę z psem.

Padam na pysk, a i tak wszystko źle. Co rusz słyszę, że nic nie robię.

A jak K... Stoisz, a jak jełopie to powiesiłeś.

Idę robić synkowi mleko. Za 15 sek wołanie z poloju:

No co K... Zasnąłeś tam? Czy konia walisz? Ile jełopie mamy czekać na ciebie?

I tym podobne.

Ja nie mam sił.

Krytyka jak jem, chodzę, stoję, leżę.

Krytyka wszystkiego i to w rynsztokowy sposób.

Moja żona bezwzględnie wymaga szacunku, zrozumienia, jednakże sama nie ma zamiaru tego dawać.

Jestem opluwany, wyszydzany.

Nienawidzi mnie.

Prosiła, abym popełnił samobójstwo.

Oczywiście nie widzi nic złego w swoim zachowaniu.

To ja ją wk... Tym że żyję, że oddycham, że jestem.

Ja wspieram ją, bardzo ją kocham. Prawie porzuciłem firmę, pozbyłem się przyjaciół i znajomych.

Tylko dom. Z wywieszonym jęzorem wyskakuję do sklepu, biura i na pocztę, aby za 1-2 godziny wrócić. I tak pod domem telefon.

Gdzie k... Cię poniosło?

Nie wiem co robić. Jestem u kresu sił

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj,

A przed narodzinami dziecka tez traktowala Cie ja sluge i dojna krowe czy pracowala i cokolwiek robila konstruktywnego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodam jeszcze, że żona moja nigdy nie podejmuje żadnych decyzji.

W jakimkolwiek temacie, najbardziej błachym.

Nie i już. Nie miałaby kogo później krytykować. Ogólnie w każdej sprawie musi mieć pod ręką winnego, czyli mnie. Jest przy tym agresywna.

Np. Scenka:

Odkładam kubek z herbatą na stół. Wychlapie mi się parę kropel.

Jak K... Kładziesz niedołęgo. Poj... Bierz to i sp... Z tym kubkiem.

 

Sytuacja odwrotna. Ona odkłada i wychlapie.

Co się K... Patrzysz jełopie. Gapisz mi się na ręce, aż mi się trzęsą. Przez Ciebie rozlałam. Mam Cię dość poje...

 

No właśnie.

 

Jak nasz synek zasypia, a ja zaszeleszczę choćby czymkolwiek, to mnie opieprza.

Jak ja jej powiem : tylko wyjdź cicho, bo właśnie zasypia, to moja żona wraca, jeb... Drzwiami, pierdyknie jeszcze czymś, rzuci o ziemię np. Widelcem i wychodzi.

Totalna złośliwość.

Wszystko robi kiedy chce, a ja , kiedy ona chce.

Jak mi powie, abym w tym momencie poszedł się myć i spać, to tak ma być.

Jak ja najdelikatniej na świecie poproszę, aby to ona poszła pierwsza się umyć, to usłyszę parę obelg, następnie wyłączy telewizor, rzuci pilotami aby narobić huku, trzaśnie drzwiami i afera na całego.

I płacze, że nierozumiana, że ona ma prawo, że ma życie do dupy.

 

-- 04 kwi 2015, 22:22 --

 

Nie pracuje odkąd się znamy.

Wcześniej miała kilka razy ataki agresji, tak, że wzywałem Policję.

Generalnie jest "hormoniasta" .

W ciąży była jako tako spokojna.

Ale kilka dni przed porodem miałem do załatwienia mnóstwo spraw.

Oczywiście wszystko z wywieszonym jęzorem.

Zakupy, bank, poczta, apteka i jaknajszybciej do domu.

No i wjechałem na skrzyżowaniu w tył gościowi.

Nic wielkiego się nie stało. Pęknięty zderzak.

Bałem się wrócić do domu.

Po powrocie, jak powiedziałem co się stało, to szkło fruwało, zakupy porozwalane a ja dostałem w twarz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj na forum,

może jaką poradnia małżeńska, wspólna terapia :?:

Przecież nie można tak długo żyć, nie możesz na to pozwolić :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ojj chłopie, dałeś sobie wejść ostro na głowę...

Usiądź z zoną i przedyskutuj na poważnie sprawę, uświadom Jej, że nie dasz się tak traktować. Ustalcie podział obowiązków i jakieś zasady bo jak będziesz dawał sobą tak pomiatać to jeszcze trochę i ześwirujesz.

Albo niech się kobieta opamięta albo możesz trochę pogrozić, że skoro nic nie robi konstruktywnego to będzie musiała ruszyć dupę do pracy.

Jak dla mnie to "laska" jest znudzona życiem i przyzwyczaiła się, że zawsze wszystko jest tak jak Ona chce.

W ogóle, sorry ale co to bezczelność rzucać wiecznie "kurvami" do swojego męża, nie mów, że jeszcze to przy dziecku robi...

 

A swoją drogą, dziecko planowaliście czy przez przypadek tak się stało?

No i jak wyglądało Wasze życie przed narodzinami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba, że sam pójdę.

Przecież to nie ona potrzebuje pomocy.

To ja jestem beznadziejny i irytujący.

Moja żona uważa się za nieomylną, wszystkowiedzącą i zdrową.

To ja wedłóg niej mam zryty beret, moja cała rodzina to psychole, poje... I rodzinka Adamsów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nigdy nie pracowała?

No to się nie dziwię - skoro do takiego wieku przyzwyczajona była, że nic robić nie musi a wszystko ma i jak rozumiem ludzie do okoła Jej usługiwali we wszystkim a sama palcem nigdy nie musiała kiwnąć to teraz tak jest. Tym bardziej jak się pojawiło dziecko, gdzie to jest obowiązek i to spory.

Postaw kolego ostro granice, niech się żona nauczy odpowiedzialności i obowiązków to się może trochę uspokoi.

 

-- 04 kwi 2015, 21:28 --

 

Jak będziesz ciągle żył z taką kobietą w jednym domu to Ci nawet najlepszy psychoterapeuta nie pomoże ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziecko długo wyczekane. Kliniki itp.

Z in-vitro, tak przy dziecku też

 

-- 04 kwi 2015, 22:35 --

 

Nie da się usiąść i porozmawiać.

Próbowałem. Po pierwszych słowach wstaje, wychodzi i jest obrażona 3 dni.

A jak chcę stawiać granice, to ja jestem ten zły tyran. Straszy, że zabierze mi synka i się wyprowadzi do rodziców.

Zanim zamieszkała ze mną, to jej ojciec był ten zły, z którym wiecznie walczyła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Serio, weź tą swoją żonę ustaw jakoś do pionu - to z nią jest bardzo nie tak a nie z Tobą.

Łatwe to nie jest jak się dłuższy czas żyło w takiej sytuacji ale jeśli nie chcesz, żeby Wasz syn w takich warunkach się wychowywał to zacznij coś robić.

Żonę to musisz ostro w ryzy wziąść, potrząsnąć nią. Jak wspomniałam - postaw wyraźne granice, którch przekraczać nie wolno.

 

Zarządź podział obowiązków - skoro już żona nie pracuje to niech się chociaż domem zajmuje.

Jak słowa nie poskutkują to żonie nieco budżet okroić - w końcu jest na Twoim utrzymaniu więc niech cokolwiek robi.

Może jak żona zobaczy, że życie to nie tylko opierniczanie się i dyrygowanie innymi to "coś" do niej dotrze.

Przynajmniej spróbuj - nie mówię, że zadziała ale a nuż cokolwiek to da.

 

-- 04 kwi 2015, 21:40 --

 

Jpyt1, nie daj się szantażować, że sna Tobie zabierze bo nie ma do tego prawa.

Jeśli będziesz tak ulegał to jeszcze bardziej uświadczasz Ją w przekonaniu, że wszystko Jej wolno, i że wolno Ciebie tak traktować.

No i niech się obraża, Ty też się obraź i przestać sprzątać, prać, gotować, dawać pieniądze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważasz, że jest to li tylko sprawa wychowania?

Czytałem o depresji, nerwicy histerii i o tej chorobie... Cośtam, bierno-agresywnej.

Mnie się wydaje, że musiałaby niestety do lekarza iść ( tylko jak ją zmusić?).

Ja ją znam. Ona jest tak pewna swoich racji i roszczeniowego podejścia do życia, że jest w stanie się spakować i wyprowadzić od tyrana nieudacznika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie wiem czy tylko, może tak a może nie. Życzę Ci, żeby okazało się, że to tylko kwestia wychowania i przyzwyczajenia do usługiwania i ulegania.

Jej do niczego nie zmusisz, sama musi uznać, że coś jest nie tak. Nawet jeśli Ją na chama zaciągniesz do specjalisty i jak sam mówisz i tak będzie się upierać przy swoim.

Możesz jedynie zacząć dawać Jej do zrozumienia, że coś jest nie tak i może w końcu sama się ocknie, że trzeba coś z tym zrobić.

A dawać może właśnie w ten sposób, że przestaniejsz tak ulegać i dawać sobą pomiatać. W ostateczności możesz postawić Ją pod ścianą, że złożysz wniosek od pozbawienie Jej praw rodzicielskich (wszak interweniowała już u Was Policja w związku z Jej agresją). Oczywiście, to wcale nie taka prosta sprawa ale może Ją to trochę przestraszyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
że jest w stanie się spakować i wyprowadzić od tyrana nieudacznika

Aż mnie kusi by napisać "niech wyp*&*&"

aczkolwiek,nie wiemy jak to wygląda,jeśli jest jak opisujesz,to albo jakoś wymusisz na niej pójście do znachora (po dobroci albo i nie),albo kop w d...może na jakiś czas,niech się księżniczka obudzi,bo się chyba przewróciło,za bardzo,znacznie za bardzo.

Tu raczej "ludzkie" wyjścia czy rozsądne nie bardzo się sprawdzą - trzeba za morde,albo kop w odwłok i fajrant.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Chociaż nie chciałam w aż tak dosadne słowa tego ujmować ale dokładnie jak Arhol mówi...fakt, że nie łatwo się takie rzeczy robi ale wykończysz się kolego jak tak dalej pójdzie. Zresztą, sam już zaczynasz uważać siebie za nieudacznika przez to jej gadanie. Więc obudź się póki nie jest jeszcze za późno ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jezu! Jak tak to wszystko zbieram do kupy, to jestem przerażony, z kim mieszkam i mam syna.

Ja podświadomie chowam noże coby na blacie nie leżały.

Naprawdę zeświruję.

Jak jeszcze nie mieszkaliśmy razem, to moja obecna żona zaangażowała się w pomoc koleżance z chorym synkiem Adasiem.

Akcję wśród znajomych zrobiła, pieniądze dla nich zbierała.

Ja później, już z nią mieszkając odkryłem, że koleżanka nie istniała. Adaś zresztą też.

A po wpłacie na konto, był shopping w galerii handlowej.

Tyle w temacie pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jpyt1, to uważaj, żeby Ciebie prędzej czy później z torbami nie puściła bo to po prostu - oszustka jest. Wybacz ale taka prawda.

Może to brutalnie zabrzmi ale chyba jednak na prawdę powinienes Jej zagrozić odebraniem praw rodzicielskich i wykopać w domu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygląda to tak jakbyś był żywym bankomatem i sługusem,to wygląda jak jakieś tragikomiczne niewolnictwo.

 

Za fraki i kończyć ten cyrk,bo się wykończysz,albo jeszcze dzieciakowi zryjesz beret zostawiając go pod opieką matki....

Choć nie wiemy jak się zachowuje w stosunku do niego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wiem, ze latwo sie tak mowi ale na Twoim miejscu zrobilabym jak Arhol radzi ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to swoją drogą,że randomom z internetów może łatwe się to wydawać,pamiętamy jednak o czynnikach jak uczucia/sentyment względem żony,przyzwyczajenie/przywiązanie,własną odporność psychiczną,asertywność,adaptacje do zmian i inne cechy charakteru - tekst mój jest pisany typowo z perspektywy "obserwatora" bez szczególnych emocji,które to pewnie wszystko zmieniają D:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie no, oczywiscie - dlatego mowie, ze latwo sie pisze bo sytuacja na 100% nie jest jasna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta żona to dno i metr mułu, najpierw zainstalowałabym kamere w domu i nagrywał prze tydzień-dwa wszystko co sie dzieje, potem próbowała z nią pogadac i ustalic jakies granice /co wg mnie nic nie da, ale bedzie świadczyło o Twojej dobrej woli i checi naprawy małażeństwa/. Nastepnie zgłosiła sie do jakiejs organizacji p/przemoc w rodzinie i poporosiła o pomoc. Jezeli ja nagrasz, bedzies miał dowody, ze to nie Ty jestes agresorem tylko ona, i ze nie nadaje sie do wychowywania dziecka. Najlepiej byłoby sie pozbyc tej koszmarnej baby ze swojego zycia i samemu przejac opieke nad dzieckiem, ale do tego musisz udowodnic, ze to Ty jestes lepszym rodzicem niz ona - stad najlepiej dokumentowac chora sytuacje w domu i zgłosić sie samemu do ludzi którzy Cie pokieruja i podpowiedza jak to zrobic. Jeżeli to wszystko bedzie dalej trwało syn nauczy sie od matki, ze Ciebie mozna traktowac jak smiecia i na koniec jak dorosnie od niego bedziesz zbierał joby a na końcu wpierdol.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie wierzę w to co czytam..jak facet może się dać tak zastraszyć i tak sobą poniewierać...

przedmówcy mają rację!

najpierw nagrywaj wszystko nawet porozbijane szło....przy każdej awanturze gdzie jest agresywna wzywaj policję,nich się drze i niech sąsiedzi słyszą..

po którymś razie powinni założyć niebieską kartę.

zgłoś się do stowarzyszenia praw ojca..tam powinni ci coś doradzić..

i powiem szczerze ustaw ją po męsku do pionu...jak jej coś nie pasuje to niech pakuje manatki i wypad do mamusi..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×