Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
sziaerazm

Stereotypy kobiece/ meskie

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Nie wiem-gdybym zrobiła listę-były by to właśnie stereotypy, a ja znam wiele przypadków, w których się to nie sprawdza. Podam np ciepło jako cechę kobiety, a znam wielu facetów, którzy tacy są... Nie umiem odpowiedzieć Ci na pytanie- a raczej mogę powiedzieć, że według mnie nie ma takich cech.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziekuje za odp!

zgadzam sie z Toba, ze te typowo lub stereotypowo przypisywane nam, zarowno kobietom, jak i mezczyzna, cechy niekoniecznie maja odniesienie w rzeczywistosci. ale, z drugiej strony, czy rzezcywiescie takich cech nie ma? jak myslisz o kobiecosci lub meskosci, co to, dla Ciebie, znaczy? jak mozna zdefiniowac kobiecosc i meskosc? bo nie mozna zaprzeczyc, ze roznice istnieja...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Właśnie-różnice są, ale wynikają one przede wszystkim z różnic biologicznych. Nie umiem zdefiniować męskości ani kobiecości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jasne, ze umiesz, dasz rade!

jestes kobieta, co to dla Ciebie znaczy? jak myslisz o jakiejs kobiecie/ mezczyznie, to jakie cechy Ci sie wyswietlaja w glowie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kobieta kojarzy mi się z ciepłem, spokojem, pewnym wyciszeniem, delikatnością, wrażliwością, "matkowaniem", pasywnością. Archetypem kobiety w kulturze jest Księżyc lub Wenus-z nimi kojarzy mi się kobiecość na poziomie podświadomym.

Facet to dla mnie siła, zdecydowanie, pewność, zdecydowanie, pewien fundamentalizm przekonań. Archetypowe Słońce lub Mars.

Yhh... Namieszałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dwa oblicza kobiety

Czy często nie wydaje wam się, że kobiety mają dwie twarze – dziecięca i dojrzałą. Najlepiej, żebyś sama potrafiła wiedzieć kim w danej chwili jesteś, nie pozwalać aby inni mili na to wpływ. Z pewnością wielu mężczyzn wie, że kobiety potrafią bardzo szybko przeistaczać się z dziecka w kobietę, mimo to często wprawia ich to w osłupienie. Kobiety powinny zdawać sobie sprawę z tego, czy w danym momencie są małymi dziewczynkami czy też dojrzałymi kobietami. Nie mogą też wykorzystywać swojej dwulicowości przeciwko mężczyznom, ponieważ wtedy kompletnie zgłupiejecie.

 

Kobieta – najlepszy przyjaciel

Aby dziewczyna stałą się kobietą musi nauczyć się kilku rzeczy. Przede wszystkim nauczyć się sprawiać sobie przyjemność. Wiedzieć jak być swoim najlepszym przyjacielem, jak zastąpić swojego chłopaka. Wówczas kiedy on nie zadzwoni, nie będzie stanowić to większego problemu. Dobrze dziewczyny, żebyście o tym wiedziały.

 

Po dowcip do Japonii

Nie wiem jakie męskie cechy robią na kobietach największe wrażenie. Dla mnie są to męska bystrość i dowcip. Mogłabym pójść pieszo do Japonii, żeby tylko ktoś mnie rozbawił. Oczywiście bystrość to część męskiej inteligencji, która jest dla mnie najważniejsza. Na pewno męskie oczy mogą oczarować kobietę, ale dojrzałym osobom szybko się to nudzi. Tak naprawdę kręci tylko to, co w głowie.

 

Kobieta –ziemia - matka

Niezależność dla kobiety jest czymś bardzo skomplikowanym. Jesteśmy tak wyposażone przez naturę, że możemy dać komuś życie i to życie w początkowej fazie będzie od nas zależne.

Wydaje mi się, że istotne jest aby uczyć się życia od matki ziemi. Kobiety podobnie jak ziemia mogą być samowystarczalne. Faceci nie mają tego daru, przykro mi chłopaki. Jeśli jesteś w stanie spojrzeć na siebie jak na zbiór różnych krajobrazów - strumieni, rzek, roślin nawet nuklearnych reaktorów, wtedy zdasz sobie sprawę jakim jesteś niepowtarzalnym człowiekiem, zrozumiesz czym różnisz się od swoich przyjaciół. Każda kobieta jest niczym ziemia ze swoimi niepowtarzalnymi pustyniami, górami, rzekami i miastami.

Kiedy to zrozumiesz, nie będziesz chcieć być kimś innym, mieć cechy przyjaciółki, w jakiś sposób się do niej upodabniać. W dzieciństwie często uczono nas, że ktoś jest od nas lepszy i powinniśmy się do niego upodobniać. To nieprawda, jesteśmy wszyscy indywidualnościami i mamy wszystkie cechy by być szczęśliwymi.

 

Dojrzałość do bycia matką

Kiedy kobieta staje się matką wcale nie przestaje być dziewczynką. We mnie wciąż jest mała Tori Ellen, która wciąż wygłupią się z moją przyjaciółką Jannie. Jednak Tori-matka jest teraz najważniejsza. Jako dziewczynka już się wyszalałam, ale wciąż lubię robić zakupy z przyjaciółkami, mieć swoje sekrety, często wspólnie bawić się z moją córeczką. Jednak podjęłam decyzje - to ja teraz jestem osobą, która jest ochroną i wsparciem dla swojego dziecka. I nigdy, jeśli chcę być dobrym rodzicem nie mogę o tym zapomnieć. Urodzenie dziecka na zawsze wiele zmienia. Jest to wspaniałe doznanie, pod warunkiem jednak, że człowiek jest na to gotowy.

 

Tajemnica kobiecości

Nigdy nie powiedziałabym dziewczynie, żeby czegoś nie robiła, ponieważ od razu to zrobi. To jedna z tajemnic kobiecości – zakazy działają odwrotnie.

Zresztą zawsze powtarzam to moim kumplom. Nie grozić, nie szantażować ponieważ skutek będzie odwrotny do zamierzonego. Przemyśl to, kobiety być niezależne, chcą decydować o sobie. Nie chcą aby ktoś im czegoś zakazywał, tak jak kiedyś robili to ojcowie.

Jeśli nie chcesz aby spotykała się z kimś innym, nie rób z tego problemu, wcześniej czy później sama zrozumie, że popełniła błąd.

Jest jednak jedna rzecz, o której żadna dziewczyna nie powinna zapominać. Musi być świadoma tego, czy spotyka się z tym facetem ponieważ go lubi, czy też dlatego, że przypomina jej własnego ojca. Lepiej niczego nie udowadniać rodzicom, ponieważ mogą być z tego same kłopoty.

 

Patrzeć z wdziękiem na młodsze kobiety

Pamiętam, że kiedy miałam dwadzieścia parę lat wcale nie chciałam dorosnąć. Poznałam wtedy wiele kobiet, które zbliżały się do czterdziestki i nie mogły się z tym pogodzić, chciały znowu być dwudziestolatkami. To było przerażające.

Teraz mam 38 lat i na szczęście pogodziłam się z upływającym czasem. Kiedyś obudziłam się i zrozumiałam, że bycie kobietą bardzo różni się od bycia dziewczynką, niesie ze sobą odpowiedzialność, a ja jestem gotowa decydować o sobie.

To zupełnie nowy etap rozwoju. Bycie kobietą związane jest nie tylko z wzięciem za siebie odpowiedzialności, ale też wdzięcznym spojrzeniem na młodsze dziewczyny i zrozumieniem tego, że oto nadszedł ich czas. Przyznać się do tego i zrozumieć, że ja już taka nie będę, ponieważ jestem kimś innym, tak samo wartościowym.

 

fragmenty wywiadów z Tori Amos

 

Ja też jestem feministą, Dżejem ;) Ale nieco inaczej to rozumiem. Femina, jako moc kobieca, kobieca energia, odkrywanie i próba zrozumienia Jej, ciężko to opisać, ale na pewno nie przeciwko lub w opozycji do czegokolwiek. Już samo stawianie kobiety ''przeciwko'', jakoby w opozycji, jest seksistowskie, poddaniem sie prymitywnym zapędom cząstki społeczeństwa, wyznającej akurat patriarchat czy cokolwiek innego o podobnych założeniach.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kobiety: piękno, mądrość, dobro, spokój, miłość, opieka, matka+dzieci, pocieszycielka, dobry duch, umiejętność życia w społeczenistwie, we wspólnocie, statyka lub dążenie do celu małymi krokami, większa skuteczność, altruizm.

 

Kobiety: zdrada, pazerność, dwulicowość, sprzedajnosc, niezdecydowanie, opryskliwosc, nieczułość, ignorancja, hipokryzja, histeria, jak cos nie wychodzi to wołają faceta i zwalają na niego.

 

Mężczyzna: gniew, agresja, popęd seksualny, wojna i przemoc, skrajny indywidalizm, potrzeba tworzenia hierarchii, potrzeba dominacji, sprawowoania rządów, niepokój, niestabilność, realizacja marzeń za pomocą zdobywania, a nie proszenia, aspołeczność, egoizm.

 

Mężczyźni: walecznośc, zaradność, heroizm, odwaga, zmysł przetrwania, siła, planowanie, kalkulacja, rozsądek.

 

Tak- jestem feministką :mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen::mrgreen:

 

A ja nienawidze feministek. Równouprawnienie jest, a jak chcecie więcej to wynocha do kopalni.

Wiecie czemu wśród murzynek nie ma feministek? Bo od zawsze były przyzwyczajone do cięzkiej pracy na równi z mezczyznami. W białych kobiecych tyłkach się poprzewracało i mamy efekt w postaci skrajnego feminizmu który niczym w radykalności się nie różni od np neonazistów.

 

Żeby nie było - popieram równouprawnienie w 100%. Popieram kobiety na wysokich stanowiskach, popieram faceta wychowującego dziecko kiedy zona pracuje.

NIE POPIERAM SKRAJNEGO DEBILIZMU FEEMINISTEK.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jeżeli temat dalej będzie szedł w kierunku podsycania stereotypów i dorzucania własnych szczególnie związanych z ocenianiem płci przeciwnej pod kątem byłego partnera, to sobie długo nie pogadacie :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Kobiety: zdrada, pazerność, dwulicowość, sprzedajnosc, niezdecydowanie, opryskliwosc, nieczułość, ignorancja, hipokryzja, histeria, jak cos nie wychodzi to wołają faceta i zwalają na niego.

:?

 

Mężczyźni: walecznośc, zaradność, heroizm, odwaga, zmysł przetrwania, siła, planowanie, kalkulacja, rozsądek.

Akurat...

 

Ze skrajności w skrajność...

 

NIE POPIERAM SKRAJNEGO DEBILIZMU FEEMINISTEK.

Mało kto go popiera-nawet wśród kobiet :P

Dla mnie feminizm to esencja kobiecości w wydaniu opisanym przez Twilighta. To po prostu popieranie praw kobiet do samostanowienia, do równości praw z mężczyznami. Czy to jest zła postawa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, ja tylko odpowiedziałem dżejem dokładnie w ten sam sposób. Ona przedstawiła skrajności, ja również. :mrgreen: Nie będę siedział cicho kiedy kłamią w żywe oczy ;)

 

Dla mnie feminizm to esencja kobiecości w wydaniu opisanym przez Twilighta. To po prostu popieranie praw kobiet do samostanowienia, do równości praw z mężczyznami. Czy to jest zła postawa?

 

I z tym się zgadzam :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dżejem, gdyby moja partnerka urodziła dziecko, a ja mógłbym finansowo sobie pozwolić na skupienie się na świętym spokoju i poznawanie nowego istnienia, to bym to zrobił z czystą przyjemnością, a nie z ideologii ;) A tak w ogóle, ja nigdy nie robię nic ''normowanego'' czasowo-pracowo, więc chyba nie będzie z tym wielkiego problemu... Żyje robiąc przy okazji rzeczy zarobkowe bez specjalnego oddzielania i w środku odprężania sie przy partyjce Fallouta przeskakuje do zarobków, albo na odwrót ;)

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Widzę jak wysoko cenisz kobiety, że uważasz, że myślą tyłkami [skoro "się im w nich poprzewracało"]. I to jest równouprawnienie, które postulujesz? Coś tu chyba nie gra?!

 

Przeczytaj całość wypowiedzi a nie wycinasz fragmenty które Ci pasują. W kulturach w których kobiety pracowały na równi z mezczyznami zjawisko feminizmu nie wystepuje, lub odsetek tegoz jest minimalny.

 

Gdzie masz równouprawninie? W tym, że kobieta zarabia mniej od mężczyzny, mimo, że ma takie same kwalifikacje jak on, a czasem nawet wyższe? Że pracuje tak samo ciężko jak on, ale zarabia mniej ze względu na płeć? To, że jak są zwolnienia to baby pierwsze idą do odsyłki na bezrobocie?

 

Naczytałas się broszurek feministycznych. Kobiety zarabiają tyle samo bo pracodawca nie może płacić mniej osobom na tych samych stanowiskach. Chyba, że to stazyści, kursanci itd itp.

Nie twierdze, że każdy pracodawca równo traktuje kobiety i meżczyzn. Ale jednak wiekszość nie widzi problemów w zatrudnianiu na równych warunkach kobiet jak i mężczyzn.

Pozatym są zawody w których preferowane sa kobiety i gdzie odsetek facetów jest minimalny.

I nadal, zapraszam te skrajne feministki do kopalń.

 

I to jest kolejny stereotyp, bo jeżeli facet ze słowem "feministka" kojarzy wyłącznie osoby, które publicznie palą biustonosze, albo defilują po Warszwie w kolorowym tłumie, to faktycznie MYŚLI WYŁĄCZNIE STEREOTYPAMI i niczym nie różni się o NEONAZISTÓW.

 

Spokojnie. Się unosisz niepotrzebnie. Jak przeczytasz moje wypowiedzi jeszcze raz to może dojdziesz do ich sedna - że takie debilki palące biustonosze i odwalające inne akcje feministycznie skrajnie niczym się nie róznią w fanatyźmie od nazioli. Nigdzie nie powiedziałem, że tak samo traaktuję każdą feminisstkę, wrecz przeciwnie :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A widzisz tu gdzieś kwiaty? Bo ja jedynie widzę agresję. I tak masz rację, wybrałam fragment. Ale użyte przez Ciebie słownictwo nie wskazuje, by była to wypowiedź żartobliwa. No pewnie, wzorem redemptorysty z Torunia zawsze możesz powiedzieć, że "to kwestia retoryki". Czyż nie?

 

Redemptorysta z Torunia to mój idol :mrgreen:

I nie, to nie była wypowiedź żartobliwa bo nienawidze skretyniałych feministek które są zaślepione swym fanatyzmem. I jakos uslinie starasz się nie zauważac końca mojego pierwszego postu w tym temacie. Hipokryzja? Czy szukanie argumentów na siłę? :mrgreen:

 

 

I widać jak nisko cenisz swoje rozmówczynie. Nie, nie czytałam broszur feministyczych. Mam znajome, które to właśnie spotyka i które muszą w sądzie dochodzić praw.

A zanim poślesz kobiety do kopalni- to sam do niej zejdź.

 

No tak, za te broszurki to przepraszam, przesadziłem, ale tnie zmienia to faktu, że jednak pracodawcy są zobowiązani płacic tak samo. I jeśli chodzi o Twoje znajome to ja moge podac przykłady moich znjaomych które zarabiają na równi z facetami i co?

Co do pracy w kopalni to istnieje takie słówko jak metafora tudziez przenośnia. Nastepnym razem bedę dorzucał słwonik języka polskiego do moich wypowiedzi.

Jeśli te maniakalne feministki (i tylko one) tak sadystycznie domagają się tego równouprawnienia to niech pracują na statnowiskach fizycznych cieżkich.

Swoją drogą to w zeszłe wakacje pracowałem na składzie budowlanym gdzie robota była naprawde ciezka i paniusie tamz atrudnione chociaz były na tych samych stanowiskach co faceci (sprzedawca) to siedziały na tyłkach kiedy faceci (w tym ja) zasuwali z worami cementu. Więc jeśli radykalne feministki chcą równouprawnienia to niech robią fizycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ty w moim pierwszym poście również nie zauważyłeś końcówki. A to właśnie ona kazała traktować post z przymróżeniem oka.

 

Potraktowałem Twój post z przymróżeniem oka. Nie wypowiadałem się na jego temat, tylko uzyłem sposoby pisania w nim żeby wyrazić moja opinię na ten problem. To była inspiracja :mrgreen:

 

Pytanie- ściągasz nielegalnie mp3 z netu? Bo tego też nie powinno się robić, czyż nie?! Prawo jest łamane. Ja nie powiedziałam, że wszystkie kobiety w Polsce tak mają. Ale równouprwnienie polaga na tym, że wszystkich obywateli traktuje się jednakowo. A skoro zdarzają się przypadki [i to w cale nieodosobnione], że kobiety są dyskrymionwane w pracy ze wzgędu płeć, to znaczy, że równouprawnienie nie istnieje. A dane, na których się opieram nie pochodzą od tzw. skrajnych feministek, ale od organizacji rządowych. Te zawsze bardzo ostrożnie oceniają problem, ale skoro odestek w ich wynikach jest dość spory, to znaczy, że coś w tym jednak jest.

 

Nie dawaj mi tak odległych przykłaów jak mp3 i praca bo to ma się jak piernik do wiatraka.

Zwróć uwage, że TYLKO przypadki braku równouprawnienia są dostrzegane i rozdmuchiwane. I tylko one. Nikt jakoś nie dostrzega, że jednak wiekszość kobiet ma równouprawnienie w pracy. Po co pracodawca ma sobie problemy robić i się nrażać? Lepiej takiemu dac równouprawnienie w pracy i wszyscy zadowoleni.

I poprosze te statystyki, tylko, zeby nie było to coś w stylu ankiety wsród kobiet "czy jest równouprawnienie czy nie" tylko procentowe zestawienie niezależnych ekspertów (pewnie Smith Co. robili kiedyś ale to nie moja broszka).

 

 

A ja z kolei byłam w gospodasrtwie rolnym, w którym facet-rolnik siedział cały dzień na dupie i nic nie robił, a kobieta, oprócz prac domowych, wykonywała ciężką pracę w polu. A jej "kochany" mąż powiedział zdanie esencjonalne: "Bo tak powinno być!"

 

Tak, te dwa przykłady nasze pokazują, że skrajności istnieją w obu kierunkach. I z tym nalezy walczyć.

Powtarzam od niewaidomo którego posta - nie walczę z feminizmem, nie mam nic przeciwko równouprawnieniu (popieram je nawet) i skrajności powinno się zwalczać.

Ja po prostu nienawidze skrajnych feministek zaślepionych ruchem sufrażystek. Bo takie coś to już zakrawa na patologię. I jakoś nikomu się jeszcze nie udało mi udowodnić, że skrajne feministki mają rację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oto link- w rodziale 4 jest ten temat.

http://www.feswar.org.pl/books/raport05.htm

 

 

Przeczytałem. I nie wynika z tego, że kobiety są dyskryminowane w pracy ze względu na swoja płeć.

Owszem, jest powiedziane, że kobiety maja większy problem z wejściem na rynek pracy ale podali równiez powód - kobiety starają się godzić dom i pracę cześciej niż faceci. Cóż, dawno temu udowodniono, że jest to czesto nierealne. Szacun dla kobiety która się tego podejmie, szczerze.

Pozatym z wykresów można wyczytac, że bezrobocie wśrod płci zawsze podnosi się/spada w takim samym stopniu niezależnie czy jest się facetem czy kobietą. Zero róznicy.

Jednocześnie można wyczytac, że mają wiekszą "dynamike przedsiębiorczości, pracy na własny rachunek". Jak dla mnie pozytywna cecha, choć budzi się mój szowinizm :mrgreen:

Jednoczesnie na tle innych krajów UE w Polsce jest najwyższy odsetek kobiet mających własne firmy.

A pozostałe działy traktuja o wieku i wykształceniu z czym obie płcie mają jednakowy problem - ludzi starych lub bez doświadczenia/wykształcenia mało kto przyjmie. Dotyczy obu płci.

 

Ogólnie można to ocenić tylko tak - kobiety mają identyczne problemy na rynku pracy jak faceci, przy czym mają jakąs tam większa przedsiębiorczość. A to jak ich traktują w pracy zależy od szefa i jak widać przypadki braku równouprawniania są skrajne. I takie nalezy zwalczać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wdając sie bezpośrednio w ten bój, bo moje zdanie na ten temat każdy kto czytał ''rossmówki'' z topem w innych tematach zna, to dodam od siebie jedna drobnostkę - IMO jest tylko jedna metoda, by radykalnie zrównać szanse na rynku pracy.

 

Mianowicie, nawet kompletnie nie uprzedzeni do płci, ale siedzący pod presja pieniądze (a pozbawieni osobowości i przysłowiowych ''jaj") menadżerowie patrzą na to czysto finansowo i dla nich ZAWSZE kobieta będzie gorszym pracownikiem, że względu na ''ryzyko'' zajścia w ciąże i pójście na urlop macierzyński.

 

Rozwiązanie? Banalne, a podał (chociaż pewnie nie wymyślił, ale z jego ust usłyszałem je po raz pierwszy) Jacek Kleyff swego czas na antenie Trójki. W pierwszej sekundzie uznałem, że przesadza, ale po krótkim zastanowieniu byłem już pewien, że człowiek ma całkowitą rację. Kończe ten wstęp i przechodzę do rzeczy ;)

 

Dziś mamy ''obowiązkowy'' urlop macierzyński dla kobiety i nieobowiązkowy wychowawczy. Należy wprowadzić obowiązkowy urlop macierzyński oraz ''tacierzyński'' zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny. Nie musi to oczywiście trwać w tym samym momencie - wpierw kobieta mogłaby odbywać swój, jak jest teraz, (mógłby być krótszy) a następnie na urlop o dokładnie takiej samej długości szedłby równie obowiązkowo facet (niezależnie od stanu cywilnego, facet, który jest ustalony jako ojciec)

 

W takim wypadku, zarówno kobieta jak i mężczyzna stanowią dla pracodawcy identyczne ''ryzyko'', bo zarówno kobieta może zostać matką, jak i facet ojcem = ryzyko znosi sie i obie ''grupy'' są traktowane równo.

 

A przy okazji, wielu napuszonych jegomościów zobaczyłoby, co to jest opiekować sie noworodkiem ;)

 

Tak długo, jak się tego nie zrówna, nie będzie równości na rynku pracy, bo ''nowa plaga'' u pracodawców to już nawet nie seksizm, ale patrzenie na wszystko przez pryzmat centa, gdzie o żadnym szacunku dla kobiety w ciąży mowy nie ma. (Praktyka taka jest żałosna, maluczka, politowania godna itp, ale cóż...)

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U nas za szybko to się nie pojawi...

A co do różnic między kobietami a mężczyznami-nie uda się nam przeskoczyć biologi :mrgreen: . Inaczej funkcjonują nasze mózgi, gospodarka hormonalna, do niektórych rzeczy jesteśmy lepiej predystynowe niż faceci i odwrotnie.

Mnie śmieszą priorytetowe podziały miejsc pracy. Bądźmy szczerzy- przeciętny facet nie będzie szczęśliwy na stanowisku przedszkolanki, babeczka zaś na budowie.

A z równością i szacunkiem dla kobiety jest tak, że wiele zależy od naszego wychowania. Tak długo, jak mali chłopcy będą wychowywani w przekonaniu, że mycie naczyń i opieka nad dziećmi to "babska robota", nie da się budować partnerskiego podziału obowiązków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko pytanie, kto tu powinien bardziej zmienić swoja mentalność, oni czy ona. Jakby tylko oni zmienili, to wiele by to nie pomogło, a gdyby zmieniła ona, nie mieliby wyboru i musieliby te skarpety prać... ;)

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×