Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
cherry boom

silna depresja u rodzica co mam zrobić?

Rekomendowane odpowiedzi

Problem nie dotyczy bezpośrednio mnie, lecz mojego taty. Jego choroba, bo inaczej tego co się dzieje nie mogę wytłumaczyć zaczęła się kilka miesięcy temu, może pół roku. Mniej więcej rok temu mój tata stracił pracę. Pracował tam 15 lat, firma zaczęła bankrutować, zaczęły się zwolnienia. Na początku nie było nawet aż tak źle, bo tata wiedział już wcześniej co się dzieje, nie stracił pracy z dnia na dzień. Byli już zwalniani inni pracownicy, wypowiedzenie też dostał już kilka miesięcy wcześniej. Wszyscy byliśmy chyba zbyt optymistycznie nastawieni. Na początku tata wysyłał mnóstwo CV, pytał znajomych gdzie co i jak, jeździł sam coraz dalej się pytać.. Aż w końcu dotarło to do nas, że nie znajdzie się praca dla osoby 55-letniej bez znajomości. Wysyłaniem CV zajęła się mama, codziennie przeglądała ogłoszenia. Z setek wysłanych CV odezwały się z 3 osoby. Chyba nie przeczytały dokładnie, bo po pytaniu w jakim wieku jest tata rozmowa biegła już ku końcowi z wiadomym rezultatem. Gdy już stało się jasne, że na znalezienie normalnej pracy nie ma szans, tata zaczął harować, bo inaczej tego nazwać nie można, za psie pieniądze, na umowę zlecenie, bez żadnych wolnych sobót, niedziel czy świąt, z niejasnymi godzinami pracy, po prostu tata musiał być pod telefonem w domu w dany dzień bo szef mógł zadzwonić i powiedzieć, żeby był za pół godziny. czasem dzwonił o 6 rano, czasem o 16, czasem nie zadzwonił przez cały dzień. Nie dziwię się, że to go wykończyło fizycznie i psychicznie. Kilka miesięcy przepracował u tego gościa. Bo wiecie, to nie chodzi o pieniądze w tym wszystkim. Mama pracuje i zarabia normalnie, ja i siostra pracujemy dorywczo i w dodatku mamy dość wysokie stypendia naukowe i w zasadzie utrzymujemy się same. Tata się załamał, bo jego zdaniem to on powinien pracować, dawać byt rodzinie, a nie na odwrót. Tak przynajmniej mi się wydaje. Pogorszyło się właśnie jakieś pół roku temu, kiedy do tekstów w stylu "nie mam już po co żyć" , "lepiej by wam było beze mnie" wtrącanych gdzieśtam w rozmowach, chociaż nie dosłownie tak jak napisałam, doszło chodzenie po nocy. Po prostu, tata nie może spać. Na początku siedział w salonie i czytał książkę. Potem chodził po ogrodzie, zamykał się w szopie. Teraz wychodzi dalej i w ogóle nie idzie go znaleźć. To się dzieje tak jak teraz, 2-3 w nocy. Nie jesteśmy w stanie go upilnować, musiałybyśmy nie spać całą noc. Mama od jakiegoś czasu ma nadciśnienie i kłopoty ze snem. Mi też trudno jest spać, na przykład dzisiaj, to znowu się powtórzyło. Oglądałam film i zupełnie nie słyszałam kiedy tata musiał wyjść z domu kilka godzin temu. Wrócił, mama niemal krzyczała żebym wracała do pokoju i na to nie patrzyła, jakby to miało sprawić, że nie będę słyszeć tego co się dzieje i tego płaczu, szlochu mojego ojca. To jest chyba najstraszniejsza noc w moim życiu. Nigdy nie było tak źle jak dzisiaj. Tata poszedł bardzo daleko, wiem że był przy linii kolejowej. Aktualnie siedzę przy drzwiach i nadsłuchuję każdy szelest. Muszę zrobić wszystko, żeby nic się nie stało. Nie dzisiaj. Tata ma nadciśnienie, nie wiem jak jego serce wytrzymuje to, co on wyprawia. Myślałam, że dzisiaj też chodziło o pracę, ale jak usłyszałam to... Chodziło po prostu o to, że pokłócili się z mamą o pilota i tata źle się czuł, że niby tak mamę potraktował... Totalna błahostka po prostu.

Jakiś czas temu pojawiło się światełko w tunelu jeśli chodzi o pracę. Od poniedziałku mój tata pójdzie na okres próbny. Ale i tak jest chyba jeszcze gorzej, bo wie, że jeśli nie będzie miał tej pracy, to już żadnej. Już nawet mówił coś w stylu, że jak nie dostanie tej pracy to to już będzie definitywny koniec bo on już nie ma siły. Teraz się stresuje, że nie ma odpowiednich kompetencji, że nie będzie czegoś umiał zrobić...

Boże, ja już nie wiem co mam robić. Ja nawet myślałam, żeby jechać do tych ludzi od tej pracy, chociaż ich totalnie nie znam. Ja bym im zapłaciła wszystko co mam żeby tylko oni dali mu tą pracę... Wiem, że to chore jest.

A teraz boję się iść spać. Mama pewnie też nie śpi, pewnie już sobie wyrzuca, że zasnęła na te kilka godzin kiedy tata wyszedł z domu. Poczekam do 7 rano, może wtedy już ktoś wstanie i wyśpię się w dzień. Bo jak mamy spać ze świadomością, że gdy się obudzimy tata może już odejść na zawsze? Wybiorę sen zamiast życia mojego taty?...

Ja wiem, że jeśli ma to zrobić to zrobi i nie da się upilnować na 100%. Ja już nauczyłam się żyć z tą świadomością. Kiedy kolejny raz wstaję w nocy i go nie ma to godzę się z tą myślą. Czasami wizualizuję sobie życie bez taty, muszę się do tego przyzwyczajać po prostu.

Mama namawia go na psychologa, ale tata nie chce.

W dzień jest nawet dobrze, naprawdę. Zajmuje się czymś w ogrodzie, robi coś w szopie dla różnych ludzi, jeździ do nich to montować itd. Jest duszą towarzystwa, kocha różne rodzinne spotkania. Święta były naprawdę dobre.

Tylko te noce...

I pytanie: co ja mogę zrobić? Jak mam mu pomóc? Mama wie, że wiem. Tata nie wiem czy wie, chyba wie, ale w ogóle ze mną i z siostrą na ten temat nie rozmawia. Wysłać go siłą do psychologa? Przecież to jest silna depresja, myśli samobójcze już na pewno też. Jak myślicie, czy jeśli by dostał tą pracę na stałe to mu się polepszy? I dlaczego nadal tak robi skoro już tą pracę w sumie prawie ma, raczej go po tym okresie próbnym wezmą niż nie wezmą (znajomości, tylko tata jest przyjęty na okres próbny, raczej mało chętnych tam) Nie wiedziałam komu mam powiedzieć. Jutro może porozmawiam z przyjaciółką. Ale musiałam też gdzieś napisać to właśnie teraz, w tej chwili. Żeby zająć czymś czas, w końcu jeszcze jakieś 4 godziny przede mną...

Trochę się rozpisałam. Pozdrawiam Was.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tata musi się przełamać i zgłosić po pomoc do specjalisty-terapia może leki.Nie jest to normalny stan i trzeba coś z tym zrobić,zwłaszcza że problem przedkłada się i wykańcza inne osoby,w tym i ciebie.Trzeba taty o tym uświadomić.Ja mam i miałam podobny problem najpierw z jednym rodzicem teraz z drugim,i kiedy ojciec się stara jakoś ogarnąć tak matka totalna wyjebka.Prawie się z tym pogodziłam i po prostu wyprowadziłam z domu chodź to nie był jedyny tego powód.Wiem że jej nie zmienię prośbami i groźbami,już próbowałam.Zajebiście mnie to boli ale coż poradzić na czyjś egoizm.Polecam pogadać szczerze z tatą dać mu chwilę na dojście do siebie i ostro działać.Pozdrawiam i trzymam kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cherry, po 1 - żaden psycholog, a po 2 - ojciec MUSI trafić do lekarza psychiatry który da mu leki !!!

I nie udawajcie wszyscy wspólnie, że nic się nie dzieje.

Każdy z was boi się, że popełni samobójstwo i nic nie mówicie/nic nie robicie.

Taki stan, w jakim jest twój ojciec można łatwo i stosunkowo szybko (wy)leczyć !!!

I nie dajcie się złudzić, że wraz z uzyskaniem pracy nagle "ozdrowieje".

 

Prywatnie załatwić psychiatrę i niech matka z ojcem pójdzie na taką wizytę.

A i jeszcze, jest to strasznie okrutne z 2 strony - że was ojciec tak traktuje ... żona i dzieci wariują z niepokoju czy się zabił czy nie. A rozwiązanie jest takie proste ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie to pomoc jak najszybciej, bo to co teraz jest, jest niczym w porównaniu do tego co będzie jak tato sobie coś zrobi. Paradoksalnie nowa praca może tu nie wiele dać, bo depresja i jej największe konsekwencje zdarzają się w pozoru korzystnych warunkach życiowych, warunkach z widokami. Percepcja się przekręca o 180 stopni i człowiekowi się wydaję, że zawiódł i to już koniec świata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na takim etapie choroby NAJPIERW idą LEKI ... żeby go "zabezpieczyć" przed samobójstwem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli jego stan jest ciężki - a z tego co czytam jest - to rzeczywiście dobry psychiatra może tutaj coś zdziałać, ale też powrót do zdrowia nie będzie raczej trwał krótko. Poza tym ważne w tej sytuacji jest wsparcie całej rodziny, tylko wtedy tak naprawdę można sobie z tym poradzić. Sam lekarz i leki bez wsparcia, cierpliwości i zrozumienia wśród rodziny może nic nie dać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udawanie, że wszystko jest ok nikomu nie pomaga. Wykończy Was po trochu... najpierw ojca a potem matkę. Trzeba go zmusić, umówić wizytę wziąć auto i go po prostu zawieźć. Nie przekonywać tylko po prostu zabrać... i pilnować.

Osoby ze skłonnościami samobójczymi powinno się pilnować.

 

Ile masz lat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

cherry boom, na pewno ojciec ma depresje z powodu utraty pracy. w sumie to normalne, przygniotlo go to, sama napisalas ze ojciec sie poczuł zbedny itd i stad ta choroba. Na pewno w pierwszej kolejnosci trzeba ojca zawiezc do psychiatry i wlaczyc leki, pozniej sprobowac znalezc mu prace nawet na pol etatu, czy tam gdzie mieszkacie nie macie jakis opcji typu ochrona, stroz, ciec, nawet i to na poczatek, zeby jakas praca byla. Po takiej depresji ludzie sie moga podniesc i zyc calkiem dobrze, tylko ze to nie bedzie proces szybki, jednak trzeba czasu, dobrze byloby zeby ojciec porozmawial z jakims psychologiem, moze praca gdzies dalej obok w miescie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×