Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
zachodzaceslonce

Szukam pomocy

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem jak zacząć, od czego zacząć. Może od tego że przypałętały się do mnie myśli samobójcze. Wstydzę się tego. Jestem nieszczęśliwa. Od tygodnia prawie nie wychodzę z domu, a od dwóch dni z łóżka. Czuję się beznadziejna i niepotrzebna. Nie mogę zasnąć bo myślę. Patrzę na swoje dotychczasowe życie i widzę, że nic nie osiągnęłam, nie mam nic, ani nikogo. Mam znajomych, ale nie mam przyjaciół. Wszyscy na których mi zależało oddalili się. Przyjaciółka „zostawiła” mnie przed wakacjami, a miłość mojego życia przeprowadziła się do innego miasta. Byliśmy razem tylko kilka miesięcy. Ale pracowaliśmy razem 3 lata. Rozstaliśmy się bo każdy miał inne priorytety. Przyjaźniliśmy się po rozstaniu, ale z mojej strony to było więcej niż tylko przyjaźń. Postanowiłam się wyleczyć z tej miłości więc zwolniłam się z pracy i wyjechałam na 3 miesiące żeby zapomnieć. Wróciłam i co… nie pomogło. Spotkałam się z nim i wszystko wróciło. Jego już nie ma, bo wyjechał. Zaprosił mnie do siebie, ale wiem, że nie powinnam jechać. W tym momencie nie mam pracy… szukam. Ale kto mnie przyjmie bez znajomości języka. Sprzedawcą nie chcę być bo byłam przez ostatnie 12 lat. Dziękuję. Rok temu dostałam się na wymarzone studia artystyczne. Pracowałam na to dwa lata. W tym momencie już nie sprawia mi to radości, a przez ostatnie prawie 3 lata był to sens mojego życia. I tak jestem najgorsza na roku. Jest ciężko, czuję że sobie nie radzę. Kogo chciałam oszukać? Boję się że znów się nie uda i zostanę z niczym. Mam wrażenie że wszystko czego się chwytam, mam jakieś ambicje, na coś pracuje i nawet kiedy udaje mi się to osiągnąć w pewnym momencie zostaje mi zabrane. Awans w pracy, po dwóch latach zabrany bo restrukturyzacja. Nie że z mojej winy. Ale w człowieku zostaje to poczucie kpnięcia w du*e. A teraz pasja staje się dla mnie udręką. W zeszłym roku kiedy zaczął się rok akademicki, a ja pracowałam przez napływ obowiązków miałam podobne odczucia . Napady płaczu, uczucie strachu i budziłam się w środku nocy z dziwnym uciskiem w klatce piersiowej. Bałam się że nie będę mogła oddychać. Ze strachem kładłam się spać. Udałam więc się do lekarza. Przepisał mi Hydroxyzyne i kazał zwolnić tempo, że za dużo na siebie biorę. Praca na cały etat do tego wymagające ciągłych ćwiczeń studia. Teraz jest dużo gorzej bo nie chce mi się żyć i jestem sama. Do tego nie mam pracy, ani przyjaciółki z która mogła by mi pomogła jak w zeszłym roku. Mam 32 lata. I mam wrażenie że zamiast iść do przodu cofam się. Cały czas zaczynam od początku bo nie wychodzi. Już nie mam siły. Pewnie dla niektórych te wszystkie problemy wydają się błahe, ale jest to napisane tylko ogólnikowo, bo tego co czuje nie da się opisać. Nie wiem co robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli masz myśli samobójcze, to Twoje problemy na pewno nie są błahe. Poczucie beznadziei jest mi bardzo dobrze znane, ale niestety nie mam żadnej złotej rady na to. Ten lekarz, u którego byłaś, to rodzinny? Myślę, że wskazany byłby kontakt ze specjalistą (psychiatrą albo psychologiem). Jeśli teraz, nie mając pracy, czujesz się jeszcze gorzej, to raczej tempo życia nie było głównym problemem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zachodzaceslonce, powinnas udac sie do lekarza psychiatry, gdyż Twoje objawy wskazuja na depresje i objawy nerwicowe,jesli boisz sie zasnąć. Co do Twojego byłego, to troche dziwne, że się rozstaliscie, a jednak dalej kontynuujecie znajomość. Nie sądzisz, że jemu jednak zalezy na Tobie i chciałby, podobnie jak Ty, byscie znowu mogli byc razem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ladywind nie sądzę, aby chciał to kontynuować ponieważ kiedyś zasugerowałam mu to, a on powiedział, że nie ma sensu bo nic nie może mi zaoferować...

my_name - tak, to był lekarz ogólny, nie byłam u specjalisty... boję się, bo nie potrafię rozmawiać z obcym człowiekiem o swoich problemach. I tak cud, że tutaj napisałam. Wstydzę się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

my_name - tak, to był lekarz ogólny, nie byłam u specjalisty... boję się, bo nie potrafię rozmawiać z obcym człowiekiem o swoich problemach. I tak cud, że tutaj napisałam. Wstydzę się

Wiem, że to jest bardzo trudne, ale warto. Psychiatra pewnie przepisze Ci lek antydepresyjny. Mnie zwłaszcza taki jeden pomaga - nie robię się od niego magicznie szczęśliwa, ale czuję się bardziej po ludzku. Może ktoś z forum doradzi Ci lekarza z twojej okolicy. To tylko kwestia, żeby się zapisać, a potem pójść na wizytę. Nawet jak będziesz miałam problem z opowiedzeniem, co Ci dolega, to psychiatra sobie poradzi :smile: Jak zaczynał się mój wielki kryzys, to nie potrafiłam nic powiedzieć i doprowadziłam do takich sytuacji, że dopiero mam się czego wstydzic, jak sobie to przypominam :oops: Teraz, mimo długich doświadczeń z różnymi terapeutami, znowu mnie jakiś opór dopadł i od kilku tygodni się zbieram, żeby umówić się na wizytę. Mam takie uczucia, jakbym miała usłyszeć "A po co mi pani głowę zawraca", mimo że nawet nie mam żadnych złych doświadczeń z psychiatrami. Na logikę bez sensu, a jednak działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×