Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
DragonSkin

Ucieczka od starego życia

Rekomendowane odpowiedzi

Średnio co dwa lata znacząco wzmacnia się moja depresja, a wraz z nią pojawiają się myśli o porzuceniu życia, które obecnie prowadzę i zaczęciu nowego, tak jakby to stare życie było przyczyną moich problemów i porzucenie go miałoby być jedyną drogą ku szczęściu.

 

W 2010 roku wyjechałem z rodzinnego miasta na studia, 200 km dalej. Zamieszkałem z innymi ludźmi, zacząłem studia i wszystko wydawało się dobrze. Ale zaledwie po miesiącu studiowania porzuciłem studia, bo zauważyłem, że nic to nie pomogło, a moja depresja jest silniejsza niż kiedykolwiek.

Dwa lata później w 2012 kilkukrotnie próbowałem popełnić samobójstwo, przez co wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym - drogą porzucenia "starego" życia wydawała mi się tylko śmierć. Kiedy okazało się, że nie jestem do tego zdolny, wróciłem do rodzinnego miasta, starając spalić za sobą wszystkie mosty. (Kiedy próbowałem wszystko odkręcić "przyjaciele" stwierdzili, że był to przejaw mądrości z mojej strony i nie chcą mieć ze mną kontaktu, bo źle na nich wpływał. Szczerze mówiąc z perspektywy czasu, nie dziwię im się).

Porzuciłem wtedy życie, w którym depresja była jeszcze mocniejsza i w którym próbowałem się zabić, ale i tak nic to nie pomogło. Mimo to teraz depresja znów się wzmaga, mimo przyjmowania antydepresantów, a myśli o ucieczce pojawiają się po raz kolejny. Za dwa tygodnie zaczynam kolejny semestr studiów, ale coraz silniejsze są myśli o porzuceniu uczelni, a nawet ucieczce z domu i wyjeździe za granicę, zrywając kontakty z rodziną i rodzicami, u których nadal mieszkam.

 

Na razie zdaję sobie sprawę, że taka ucieczka skrzywdziła by moją rodzinę, a ja pewnie i tak po jakimś czasie wróciłbym do starego życia, ponieważ nigdzie nie potrafię się zaadoptować, ale za kilka lat, jeżeli mi się poszczęści będę miał żonę, może dziecko, a wtedy nie wybaczę sobie nawet takiego myślenia.

 

Czy ktoś z was ma podobne pragnienia ucieczki? Jak sobie z tym radzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam pragnienie ucieczki odkąd pamiętam tj.ładne kilkanaście lat.Dopiero rok temu z pomocą terapeutki podjęłam próbę.Trochę nie wyszło,musiałam wrócić do domu,teraz znów próbuję,mam nadzieje że w końcu się uda.Szczerze mówiąc kosztuje mnie to wszystko kupę nerwów,i tak średnio sobie radzę.No ale,zawsze może być gorzej wiec nie narzekam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Od niczego nie uciekaj bo źle na tym wyjdziesz. Proponuję zmienić nastawienie z : "ja nie chcę tej depresji, nie chcę starego życia, nie chcę zaburzeń" na "a niech se będzie ten cały shit, co ma być to będzie, przestaję się zmagać i walczyć z tym wszystkim". Zaakceptuj co było jest i być może będzie ale to nie znaczy że nie masz nic robić, w miarę swoich możliwości wykonaj swój plan. Jaki plan? Jak zaakceptujesz to wszystko plan sam ci przyjdzie do głowy, nic na siłę. Pomyśl jakie to wszystko ma znaczenie, żadne. Jakie znaczenie miała depresja, problemy człowieka tysiąc lat temu ;) Ludzie codziennie giną, bogaty, biedny, mądry, głupi, nawet mający zajebiście wysoki status społeczny, więc jakie znaczenie mają nasze problemy? I tak wszyscy obecnie żyjący ludzie umrą najpóźniej za 100 lat (nie licząc wyjątków). Więc chooj z tym. Zrób tyle ile możesz i nie przejmuj się za bardzo.

 

-- 14 wrz 2014, 17:44 --

 

Oczywiście nie można brać tej akceptacji dosłownie. Jeżeli np. ktoś cię wykorzystuje nie akceptuj tego tylko to zmień w miarę możliwości ale nie denerwuj się z tego powodu (jaki tam masz). Ten człowiek jest jaki jest, nie zmieniaj go na siłę, daj mu do zrozumienia że jesteś wartościowym człowiekiem i rób swoje. Ludzie są tylko ludźmi ze swoimi słabostkami, nie zmagaj się z tym wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DragonSkin, to "uciekanie" na miarę bordera...

generalnie jesli masz kogos z kim mozesz szczerze pogadac tam na miejscu(nawet pomijajac bardziej drastyczne szczególy) to naprawde warto-lzej na duchu i szerszy oglad na sprawę.

Bo w gruncie rzeczy tutaj niekoniecznie pojawia się odpowiedzi oddajace istote rzeczy- czyli te najbardziej trafne,bo blizsze rzeczywistosci.

Mówią nie uciekaj kiedy Ty nie mozesz inaczej. Cos sie na pewno za takim pragnieniem kryje i sądze że fajnie by było jakbys nauczył sie nie myslec w kategoriach ze cos tam musisz sobie wybaczyc tylko nauczyc sie traktowac siebie bardziej pobłazliwie.

 

-- 19 wrz 2014, 21:17 --

 

tak sobie myslę..

generalnie ludzie nazywaja ucieczką przekroczenie granicy tolerancji na sytuacje krytyczne, gdy tymczasem jest to akcja majaca na celu zachowanie systemu.

czemu ludzie porzucają ciepłe posadki i rzucaja sie w wir wielkomiejskiej dżungli...? albo za punkt honoru stawiają sobie oswojenie nieokiełznanego gdy tymczasem wystarczyłoby snuc refleksje i przygladać sie z boku...

niektórzy są jak buddyjskie głodne duchy ..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×