Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Mam chaos w głowie, kręcę się cały dzień. Jeżdżę na rowerze parę godzin, nie chce kończyć, ale muszę. Potem czuje się troch lepiej na godzinę lub dwie. Bez euforii. Każdy mały smutek sprawia że tracę kontrole, krzyczę płacze, aż nie umiem złapać oddechu. Wtedy boli bardzo. Duży smutek, wtedy ból jest nie do wytrzymania, kontroli nie ma w cale. Ból mały jest zawsze. Nie mogę nic zrobić, nie wychodzi mi nawet zwykłe obowiązki codziennie. Nawet nie rozrywka. Nic osiągnąć żadnych celów. Psuje sobie życie. Nie wiem czy to co wydaje mi się że jest prawdziwe. A boje się tego co jest prawdziwe, nie wie jakie to jest. Tyle lat tak jest, nie wiem czy kiedyś tak nie było. Myślę że nie mogę normalnie żyć tak jak "normalni ludzie" Mogę udawać ale prędzej czy później wszystko wyjdzie na wierzch. Nie chce tu być, nie chce nikogo ranić, a ranie. Tyle lat marze żeby nie czuć niczego, by przestać istnieć. Terapia u psychologa gówno daje, może to ja nie potrafię się zwierzać. Tu jest strasznie. Nikomu nie ufam, nikomu może nawet sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj ponczek-bonczek!

 

Napisałeś dość chaotycznie swoją wiadomość. Wspomniałeś, że korzystasz z pomocy psychologa, ale nie jesteś zadowolony. Jak długo korzystasz z tego wsparcia? Czy sam zgłosiłeś się do psychologa, czy może ktoś (np. lekarz) zlecił Ci tego typu leczenie? Masz postawioną w ogóle jakąś diagnozę?

 

Pozdrawiam serdecznie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chodzę do psychologa obecnie. Kiedyś chodziłam, wiele razy. Byłam wysyłana często, od 10 roku życia się zaczęło. Potem jeszcze parę razy. Nigdy nic nowego nie wnosiły. Obecnie mam 19 lat. Diagnozy były różnie, była nerwica obsesyjno-kompulsywna, depresja, zaburzenia emocjonalne. W wcześniej, gdy miałam 7 lat szkoła wysłała mnie do poradni psychologiczno-pedagogicznej, tam miałam zdiagnozowaną dysekcje i jakieś wady w rozwoju mowy. Diagnoza była stawiana zazwyczaj z obserwacji nauczycieli rodziców. Nie potrafię rozmawiać z obcymi o tych problemach. Ciężko to ubrać w słowa, le też ni ufam obcym. Matka była pozwana kilka razy do sądu prze zemnie, nie chce żeby się to powtórzyło. Miałam tabletki, na nerwice i depresje, brałam pół roku, ale mnie chyba przerażały i przestałam je brać. Nie pamiętam jak się po nich czułam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ponczek-bonczek,

a za co pozwałaś matkę do tego sadu, bo może w tym jest przyczyna Twoich zaburzeń?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ja pozwałam, ale szkoła. Raz za to że nie przychodziła (ONA) do szkoły przez rok, nawet jak była wzywana. Drugi raz za to że wypisała mnie ze szpitala, było podejrzenie że mnie zaniedbuje, co prawda w sondzie się nie skończyło, bo składałam zeznania. Policja przychodziła czasami kiedy krzyczałam w domu. Mam do niej nico miszane uczucia. Robiła awantury, obrażała nas, płakała, mówiła że wolała żebyśmy się nie urodzili, bardzo często nie gotowała i nie sprzątała. Ale przecież opiekowała się nami, bywała miła, kochałam ją, ona nas też wiem. Miała trudne życie, nie miała pracy. Ojciec odszedł do innej kobiety, wcale nas nie odwiedzał, a jego rodzina zerwała z nami kontakt. Teraz jest inaczej, jeździ do pracy za granice, tam jest spokojna, brała też tabletki. Ale kiedy dłużej jest w domu, wszystko powoli wraca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ponczek-bonczek, podejrzewam, że Twoje problemy mogą wynikać z tego, co działo się w domu. Na to nie pomoże żaden lek, żadna tabletka. Potrzebujesz długoterminowej terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ponczek-bonczek, podejrzewam, że Twoje problemy mogą wynikać z tego, co działo się w domu. Na to nie pomoże żaden lek, żadna tabletka. Potrzebujesz długoterminowej terapii.

Tak już lepiej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze zdawałam sobie sprawę że być może to wina sytuacji w rodzinie. Ale też zawsze zadaje sobie to pytanie, co dalej? gdzie mam pójść? co mam zrobić z tym fantem? czy kiedyś coś się zmieni? czy może zawsze tak będzie jak jest? Wierzycie mi że chciałam bym żeby było inaczej. Żeby nie mieć takich zmiennych mocnych mocji, nad którymi w ogóle nie panuje. Żeby codziennie nie mieć tej chęci ucieczki od życia. Żeby się nie bać jutra codziennie. Spierd*le sobie życie, tak jak to robię od zawsze. Będę chciała iść na studia - nie pójdę, prace jeśli jakąś znajdę to mnie wywalą, nic się nie nauczę, nie będę robić niczego co mi sprawia radość. Ja naprawdę chce, i zawsze chciałam, ale zbyt czysto siebie zawodziłam, robiłam takie rzeczy okropne które najwięcej sprawiały bólu właśni mi. A był to ból wielki. np. Zaczęłam głośno krzyczeć i uciekać na egzaminie, pod sam koniec, kiedy mi dobrze szło. Bardzo mi a tym egzaminie zależało. Ludzie mnie się pytają dlaczego, a ja nie wiem dlaczego. Ale tak jest bardzo często.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×