Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
marekpb

Narzeczona i jej rodzice - może to ja przesadzam?

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć. Potrzebuje jakiejś porady, bo nie potrafię już na to wszystko spojrzeć obiektywnie.

 

Uważam, że moja narzeczona (23 lata) jest uzależniona od rodziców i relacje pomiędzy nimi a nami są nienormalne.

 

Dlaczego tak uważam? Napiszę to w formie punktów. Pisząc to porządkuję również swoje myśli :).

 

1. Narzeczona codziennie rozmawia z mamą przez telefon. Czasami nawet po kilka razy. Matka pyta ją o wszystko: co robi, co ja robię, czy po nią przyszedłem, bo skończyła później pracę, czy przyniosłem kwiaty (bo teść zawsze teściowej przynosił za młodu), czy się nie pokłóciliśmy, a dlaczego narzeczony nie robi tego, a ma akurat wolny czas... Po prostu przesłuchanie.

 

2. Narzeczona ze wszystkiego się tłumaczy. Teściowa pyta, czy narzeczona ugotowała obiad (albo czy ja ugotowałem, a jak tak to co było i jak to zrobiłem, i czemu taki sos byle jaki). Narzeczona się zawsze tłumaczy: "no bo mamusiu, bo późno wróciłam, a Marcin też nie miał czasu, naprawdę, przecież gotuję zazwyczaj" - i tego typu rozmowy. Zawsze ze wszystkiego się tłumaczy. Nawet z tego, że przełożyła lekarza, albo że zrezygnowała z podjęcia zatrudnienia, albo nie poszła na rozmowę o pracę.

 

3. Mówi do rodziców "tatusiu", "mamusiu". Jeśli powie "mamo" lub "tato" zostaje upomniana, że tak nie wolno do mamusi i tatusia mówić.

 

4. Narzeczona ze wszystkiego potrafi się zwierzyć - opowie mamusi co robimy w łóżku, że mamy jakiś problem, jak się zabezpieczamy itp. Twierdzi, że mama jest jest najlepszą przyjaciółką i powie jej wszystko.

 

5. Ciągle podporządkowujemy się do jej rodziców. Układamy sobie urlop w taki sposób, żeby oni mogli wyjechać (w tym roku prawie nie mielibyśmy wakacji). Jeśli jakieś wydarzenia kolidują, to trzeba uszanować jej rodziców. Ostatnio w tym samym dniu wypadł obiad urodzinowy u moich rodziców i Msza Święta z okazji rocznicy ślubu jej rodziców. Załatwiłem, że do 16 będziemy u teściów, a potem pojedziemy spóźnieni do moich (ponad 100 km) - przeszło, ale już są dąsy. Narzeczona pojedzie do swoich rodziców dzień wcześniej na noc, żeby jakoś wynagrodzić im tę urazę.

Wigilię i Wielkanoc co roku spędzamy u teściów. Do moich rodziców zajeżdżamy w drugiej kolejności - zawsze po. Po Wigilii, po śniadaniu Wielkanocnym, itd.

W czasie Wigilii jestem odpytywany... uwaga ... w jaki sposób mój ojciec pomaga mojej matce w przygotowaniach świątecznych. Mam dokładnie opisać co robi, co gotuje, co przynosi, itd.

 

6. Organizacja ślubu - kto za naszymi plecami umawia się z właścicielem restauracji? Teściowa, która mówi "Marcinku, ja się umówiłam z panem X na 16.00, jak chcesz to jedź ze mną".

 

7. Teściowa przy każdej okazji wypytuje mnie o intymne sprawy. Pyta ile zarabiam, co robię po pracy, pyta o tabletki antykoncepcyjne, oczekuje, że wytłumaczę się ze swoich decyzji finansowych, itp. Wszystko wprost, prosto z mostu. Nawet nie próbuje tego robić jakoś delikatnie, tylko pyta ot tak: "Ile zarabiasz?", "O, dostałeś premię, to teraz możesz gdzieś zabrać narzeczoną na wycieczkę!".

 

8. Ostatnio usłyszałem, że mam "uważać na swojego ojca", bo jest wojskowym, a teściowa zna paru wojskowych - biją żony i są kompletnie beznadziejni.

 

9. Teściowa systematycznie uczy córkę, że "każdy facet zdradza" i narzeczona ma o tym pamiętać, bo to "kwestia czasu". Ciągle o tym słyszę... Mam dość.

 

 

10. Mimo tego, że narzeczona uważa, że jej relacje z rodzicami są wyjątkowe i wzorowe, to tylko ciągle się kłócą ze swoją córką. Ciągle jest awantura, płacz, dąsy... Jeśli ona próbuje im się postawić, albo powiedzieć, że jest dorosła, to zostaje od razu sprowadzona na ziemię. Dla teściów my się "bawimy w dom" i mamy się słuchać, bo oni są, jak to mówią, "wspaniałymi rodzicami".

 

11. Wielokrotnie rozmawiałem o tym wszystkim z narzeczoną, szczerze i w szczegółach. Jej to po pierwsze wcale nie przeszkadza (bo jej kontakt z rodzicami jest "wzorowy", jakby nie widziała tych kłótni), a po drugie nie potrafiłaby się przeciwstawić. Ona jest od nich zupełnie zależna, bez ich wiedzy i aprobaty nie podejmie żadnej decyzji. Teść przelewa jej co miesiąc sporo kasy na konto - jak ja się mam z tym czuć?

 

Proszę o radę. Co robić? Jak to rozwiązać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj marekpb!

 

Przeczytałam Twój wpis i współczuję Ci. Pytasz, co robić? Ech, trudno cokolwiek doradzić, bo rzeczowe rozmowy z Narzeczoną nie pomagają - ona zdaje się nie widzieć problemu. Domyślam się, że Ty czujesz się jak w potrzasku - z jednej strony nie chcesz kłótni z dziewczyną, chcesz być wobec niej lojalny, a z drugiej strony chciałbyś żyć w zgodzie z przyszłymi teściami, którzy bądź co bądź, ale uprzykrzają Ci/Wam życie. Żyjesz, czując ciągle oddech teściowej/teścia na plecach. Twoja Narzeczona "zaprosiła" do Waszego życia (nawet intymnego) swoich rodziców. Twoi przyszli teściowie nie pozwalają dorosnąć córce, ciągle ją kontrolują, dają "dobre rady", pouczają, jak ma żyć - pewnie to z miłości i troski o nią, ale jest to źle pojęta troska. Uważam, że wcale nie przesadzasz - Twoja Narzeczona powinna być bardziej asertywna, ma prawo stawiać granice. Jest dorosłą, niezależną osobą, wkrótce Twoją żoną i powinniście przede wszystkim ze sobą rozmawiać i wspólnie podejmować wszelkie decyzje. Owszem, teściów czy rodziców można poprosić o radę, wskazówki, ale to Wy decydujecie, czy z nich skorzystacie. Mam wrażenie, że Twoja Narzeczona zachowuje się w taki sposób, by zadowolić swoich rodziców, żyje pod ich dyktando, według ich scenariusza i przedkłada ich zdanie nad Twoje zdanie, co nie wróży najlepiej Waszemu związkowi. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Beznadzieja, nie wyobrazam sobie zebym ja z moja matka (ktora jest wspaniała osoba) ale rozmawiala na tematy intymne co robie i jak z moim mezem. Pewne sprawy sa TYLKO dla zwiazku a nie dla osob trzecich nawet rodzicow. Zwiazek polega na respektowaniu potrzeb dwoch osob a nie tylko jednej, czyli to podprzadkowanie sie jej rodzicom - jak piszesz zawsze u nich spedzacie swieta itd jest dla mnie chore. Moze dlatego Twoja narzeczona sie tak podporzadkowuje bo ojciec jej daje kase, wiec lepiej jej tak, ale sa jakies granice! A juz calkiem niedopuszczalne tez jest ingerowanie tesciowej w Wasze codzienne sprawy i jakies jej tam wspominki nt wojskowych albo inne a takze wtracanie sie do organizacji slubu. Wg mnie to zyjecie teraz nie sami, ale razem jakby z tesciami... na Twoim miejscu to bym walnela piescia w stol (wiadomo, nie doslownie) i powiedziala narzeczonej ze Wasze zycie to WASZE zycie a nie czworokąt i pewne sprawy sa tylko dla Was, oraz jezdzicie raz tu do rodzicow raz tam, a takze niestety rezygnacja z kasy rodzicow...chcecie byc samodzielni to badzcie a nie bawicie sie w dom ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Proszę o radę. Co robić? Jak to rozwiązać?

 

Kopnąć ją w dupe póki jeszcze możesz. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marek, to co robią twoim przyszli teściowie jest BARDZO CHORE.

Nie wspominając już nawet że czasem chamskie, niegrzeczne, niekulturalne.

 

Możesz się śmiać ale ... pomyślcie czy nie chcielibyście pójść na terapię pary, serio ;)

Myślę, że strasznie trudno będzie Wam budować związek przy takich teściach - szczególnie że jesteście młodymi ludźmi, a jak czytam teściowie nie szanują was wcale.

 

Elementarna rzecz - kontrola wszędzie i wszystkiego ! Brak poszanowania jakichkolwiek granic. Obrażaniu Ciebie i twojej rodziny nawet nie ma co pisać (przyszły zdrajca ! ) ...

Pomyśl co będzie jak będziecie już małżeństwem, co będzie się działo jak będziecie mieć dziecko, jak będziecie chcieli podejmować swoje własne decyzje !

 

A narzeczona - poczytaj o osobowościach zależnych, bo chyba się w to wpisuje ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marekpb, odczytaj też PW

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Noooope nope nope nope..nie wyobrażam sobie w relacji aż takich ingerencji ze strony potencjalnych teściów...chcesz sie ożenić z kobitą,czy też od razu z jej rodzinką? Czmychaj pan przy najbliższej okazji,chyba że chcesz stać "pachołkiem" tej familii,ale nie sądzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam bardzo podobną sytuację, tylko w moim przypadku jeszcze dochodziła kwestia obrażania mnie i mojej rodziny przez matkę ukochanego.

 

Radę mam jedną: pozbądź się złudzeń. Nie zmienisz ani teściów, ani relacji teściów z narzeczoną. Zwracając jej uwagę, że jej rodzice za bardzo mieszają się w te relacje, sprawisz jedynie, że ona będzie kierować złość w twoją stronę. Możesz się z tym jedynie pogodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Narzeczona jest uzalezniona od swoich rodziców, powinna sie zgłosić na terapię - i niestety to, co pisze to nie jest zart. Zachowuje sie wobec nich jak 2-letnie dziecko, jest całkowicie niesamodzielna, nie ma własnego zycia, wlasnych decyzji, własnych tajemnic i spraw. To samo zaczęło Ciebie dotyczyc - ona nie ma własnego zycia, tylko wspólne z rodzicami, wiec Ty je z nia i z nimi dzielisz :roll: żenada, dlatego Wasze sprawy typu seks, wesele, finanse, stały sie takze sprawami tesciów, o których decyduja i które opiniuja.

Idz z narzeczona do terapeuty, to jedyna nadzieja, że jesłi usłyszy zdanie osoby obiektywnej, uswiadomi sobie, ze cos nie gra. To ostatnia chwila zeby zaingerowac, jeśli narzeczona sie nie zmieni, to po slubie Ty tak samo jak ona staniesz sie własnoscia tesciów. Juz was zdominowali, a ten proces bedzie postepował 8) jak doczekacie się dziecka, to tescie beda je wychowywac i decydowac o nim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

chłopie w coś ty sie wpakował :time::time::time: to nawet nie jest chore, to jest niewiarygodne :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo wam dziękuję za wszelkie komentarze i porady, te tutaj oraz za te na PW. To bardzo pomocne.

 

Słuchajcie, ja to to częściowo winię siebie. De facto gdybym od razu "przywalił pięścią w stół", to może zabiłbym część tej patologii w zarodku. Niestety, to wszystko narastało stopniowo. Na początku teściowie byli naprawdę wspaniali. Ja byłem szczęśliwy, że mam takich super teściów. Nawet te ciągłe telefony mi nie przeszkadzały. Przeoczyłem moment, w którym to zaczynało być wszystko niezdrowe.

 

W niedzielę jedziemy do teściów. Obiecałem sobie, że od dzisiaj wszelkie tematy osobiste, wycieczki personalne, wnikanie i wredne teksty ucinam natychmiastowo. Niech się obrażą, trudno. Zobaczymy co z tego będzie. Wczoraj rozmawiałem z narzeczoną, powiedziałem jej wszystko to, co tutaj napisałem, spokojnie i merytorycznie. Niektórych rzeczy nie przyjmuje, z innymi się zgodziła, a swoje dziecinne relacje z rodzicami usprawiedliwia tym, że się kłócimy (nie wiem co o tym myśleć, kłócimy się tyle, co każda normalna para. Na pewno nie więcej niż ona ze swoją matką).

 

Muszę też dodać, że teściowa ma skrajnie kłótliwy charakter. Ona potrafi rozpętać piekło o to, że narzeczona wyraziła niezadowolenie, że musimy znowu przekładać nasz urlop na ich rzecz.

 

Jeszcze tutaj wrócę i zobaczymy, jak będzie. Jeszcze raz dziękuję wszystkim!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dwie krwiopijczynie i za niedługo bez konsultacji z nimi nie będziesz mógl się nawet podetrzeć. Punkt 4 szczególnie nie do przyjęcia. Albo dasz się zamknac w złotej klatce albo coś z tym zrobisz jak inni wyżej napisali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marekpb, życzę powodzenia, ale mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że jeśli teraz zaczniesz się "stawiać" (bo tak to będzie wyglądało w oczach przyszłych teściów), to staniesz się wrogiem nr 1. Wierzę tylko, że Twoja Narzeczona przejrzy na oczy i zamiast brać stronę rodziców, weźmie Twoją stronę, bo tak powinno być w zdrowym, wspierającym się związku. Tym bardziej skoro, jak wspomniałeś, zdarza się nierzadko, że sama płacze z powodu konfliktów i nieporozumień, jakie powstają między nią a jej matką. Ktoś wcześniej słusznie wspomniał, że Twoja Narzeczona może mieć osobowość zależną, oczywiście zależną przede wszystkim od rodziców, którzy nie pozwalają jej dorosnąć i mieszają się w jej/Wasze osobiste życie. Pomysł z terapią dla par jest godny rozważenia. Odsyłam też do tekstów:

http://portal.abczdrowie.pl/relacje-z-tesciami

http://portal.abczdrowie.pl/relacje-z-tesciowa

http://portal.abczdrowie.pl/toksyczni-tesciowie

http://portal.abczdrowie.pl/nadopiekuncza-tesciowa

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kazdy w zwiazku sie kłoci ale to nie powód by zaraz z kazdym bzdetem dzwonic do mamusi. Powinna z Toba rozwiazyc konflikty a z tesciowa. Natomiast masz prawo do tesciow powiedziec ze to Wasze zycie i nie zyczysz sobie wtracania sie i ich zdanie niech zachowaja dla siebie, ale to juz musi byc poparte przez narzeczona bez niej cienko to widzę. I oczywiscie narzeczona musi sie odciac od matki i ojca w sensie troche oduzaleznic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam jeszcze jedno pytanie w tym temacie. Może coś poradzicie, bo już nie wiem, jak mam się zachować.

 

Jestem osobą niewierzącą, narzeczona i jej rodzice uważają się za katolików. Zgodziłem się na ślub kościelny i na ochrzczenie dziecka (świadomie i w zgodzie ze sobą). Postawiłem jednak jeden warunek - będzie to ślub, na którym nie będę składał przysięgi Bogu, ani klękał przed Bogiem (to się nazywa "ślub mieszany"). Mamy zgodę biskupa i tak dalej. Jaki jest problem? Teściowa nasyła na mnie proboszcza, żąda, żebym chodził na jakieś "Msze Misyjne", przy każdej okazji mówi na głos, że oczekuje mojego nawrócenia do czasu ślubu. Ulubione teksty: "Jeśli kochasz Anię, to weźmiecie normalny ślub", "Ona tyle dla ciebie robi, a ty co?", "A twoi rodzice chodzą w ogóle do kościoła?".

 

Powiem tak: zawsze reaguje po gentlemańsku i zamykam sprawę na zasadzie "dobrze, dobrze, dziękuję za radę". Szczerze, to mam ochotę przypieprzyć piąchą w blat i powiedzieć "dość tego" i pójść w cholerę.

 

Może ktoś miał podobny problem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie drogi użytkowniku foro - znaki na niebie ziemi i w hadesie pokazują by spier*alać gdzie sie da.

California?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No dobra, ale przyjmijmy, że wariant, o którym piszesz, to ostateczna ostateczność. Na razie chciałbym rozwiązać to tak, aby wilk był syty i owca cała :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Teściowa nasyła na mnie proboszcza, żąda, żebym chodził na jakieś "Msze Misyjne", przy każdej okazji mówi na głos, że oczekuje mojego nawrócenia do czasu ślubu.

A to z Ania sie zenisz czy z tesciowa? Co na to narzeczona? Ma w ogole swoje zdanie, ktore wypowiada przy rodzicach czy przytakuje, kiedy o tym mowia? To powinna byc WYLACZNIE wasza decyzja.

 

Cos czuje, ze przy pierwszej wiekszej klotni Ania zapakuje swoje "zabawki" i wroci do rodzicow.

Nieodcieta pepowina z obu stron, dorosla kobieta uzalezniona od mamy i tesciowa z piekla rodem. Czarno to widze... :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej wilk połamie sobie zęby,zatruje sie,ewentualnie owca straci kawał mięsa.

Musisz sie przygotować na to że teściowie będą próbowali coraz mocniej ingerować w wasz związek,nie zmienisz ich,będą manipulować,kłamać,odwracać kota ogonem byle wychodziło na "wyrodnego zięcia" jeśli nie będziesz tańczył jak oni grają.

Zastanów sie czy żenisz sie z narzeczoną,czy jej rodzinką

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kestrel, biorac ten slub ozeni sie tak na prawde z tesciowa i tesciem, bo to oni graja glowne skrzypce, a reszta nie bedzie miec nic do gadania... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PonuraZniwiarka69, to też mówie D:... I sie zgadzam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teściowa nasyła na mnie proboszcza, żąda, żebym chodził na jakieś "Msze Misyjne", przy każdej okazji mówi na głos, że oczekuje mojego nawrócenia do czasu ślubu.

A to z Ania sie zenisz czy z tesciowa? Co na to narzeczona? Ma w ogole swoje zdanie, ktore wypowiada przy rodzicach czy przytakuje, kiedy o tym mowia?

 

Tak, ja wiem, z kim się żenię przecież! :D Co na to narzeczona? Ona bardzo by chciała, żebym się nawrócił. W tej sprawie jest za rodzicami, chociaż, jak twierdzi, jest już zmęczona gadaniem na tej temat przy KAŻDEJ okazji, kiedy spotykamy się z jej rodzicami. Problem polega na tym, że jak ona powie rodzicom, żeby przestali już tak robić, to usłyszy: "Głupia i młoda jesteś, lepiej nawróć narzeczonego, to nie jest przypadek, Bóg tak chce". Oni naprawdę wszyscy wierzą, że mnie nawrócą ;). Po prostu teściowie mają Anię za gówniarę, to widać. Ona może ich upominać, prosić ich, zwracać uwagę - oni to odbierają jako ględzenie głupiutkiej dziewczynki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Marek Ty chyba nic nie zrozumiales z naszych postow...jak Twoja panna caly czas przytakuje rodzicom i siedzi u nich w kieszeni to raczej sie nie odetnie. Wiec jezeli chcesz zyc w czworokacie to sie zen zanim to rozwiazesz i sluchaj co mowia tesciowie. Nie rozumiem po co sie tutaj pytasz, w ogole znowu zaczynasz bo tesciowa..a Twoja narzeczona to niemowa, ze nie moze jasno postawic sprawy, niech idzie do pracy i zacznie zyc swoim zyciem z nie z tesciami jak i Ty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Racja. Koniec marudzenia. Odezwę się za kilka dni. Dziękuję wszystkim jeszcze jeden raz!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drogi Marku,

Rozumiem, ze bardzo kochasz swoja dziewczyne i dlatego w miare pokornie znosisz jej rodzicow.

Wiekszosc przedmowcow radzi - rzuc dziewczyne, nic sie nie zmieni. Ty jakos tak nie do konca nam wierzysz. Kwestia taka, ze ci, co tak radza, pewnie sa troszeczke starsi i nie raz takie historie widzieli. Tak jak ja. Pewnie jeszcze wierzysz, ze bedzie slub, bedzie dziecko i jakos to sie pouklada. Otoz nie, po dziecku bedzie jeszcze gorzej. I potencjalne rozstanie bedzie 100 razy bardziej skomplikowane. Slub to jeszcze pikus, ale nad potomstwem sie MOCNO zastanow, bo to cie zwiaze z tymi ludzmi do konca zycia.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×