Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Eto

W końcu i ja się witam

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich c:

Zamiast błądzić po różnych watkach od razu powinnam była napisać tutaj.

Ale od początku. Jestem studentką. Ponad rok temu moje życie się wywróciło. Dopiero po pary miesiącach meczenia się ze sobą i otoczeniem zapisałam się do psychiatry a potem do psychologa. Leki pomogły- przestałam codziennie płakać. Terapia... no cóż, za mało tego było żeby oceniać. Nie wiedziałam jak do tego podejść, więc z reguły wylewałam swoje żale. Przed wakacjami zrezygnowałam z tego wszystkiego. Myślałam że skoro już dostałam się na studia wszystko się jakoś ułoży i potoczy własnym torem. Nie ułożyło się, niestety...

Nadal jestem samotna, nadal płacze i boje się przyszłości. Może nie tak bardzo co kiedyś ale z każdy tygodniem jest gorzej. Na dodatek ciągle zawodzę sie na ludziach. Nie wiem czy to ja jestem jakaś antyspołeczna czy mam permamentnego pecha :c Muszę jakoś dotrwać do wizyty u nowego psychiatry, więc zawracam głowę ludziom na forum c:

Oczywiście jak zwykle staram się schować za żartem i ironią ale boje się że to wszystko nie ma sensu. Nie wiem czy się kwalifikuje na leczenie i czy dobrze trafię. Niby dostawałam wcześniej leki, jednak nikt mi wprost nie powiedział, co mi dolega.

Żeby to się tak bać iść do rejestracji, że aż uciekać sprzed drzwi i krążyć dookoła placówki powtarzając sobie, że przecież chciałam się leczyć >.<

Czy ktoś może miał podobnie? Wszystko co może mnie zapewnić, iż nie oszalałam do reszty mile widziane c:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Eto, jesteś normalna i witaj! Jesteś wśród swoich ;)

:great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Powiedz coś więcej o sobie, czemu płaczesz, czemu boisz się przyszłości?

Cóż takiego zaprowadziło Cię do psychiatry?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szybko odpowiadacie c:

Miałam taki "mały" incydent z koleżanką, która uważała że nie mam prawa zmieniac sobie znajomych skoro mam juz ją. Ja, oczywiście nadwrażliwiec i dobra dusza, ciagle robiłam sobie wyrzuty, że przeciez tak nie mozna. Koniec końców tylko ją znienawidziłam. I robiłam sobie przez to jeszcze wieksze wyrzuty. Parę tygodni prawie nic nie jadłam a jedyna chwila wytchnienia był dla mnie sen :c W końcu trochę ze mnie "zeszło" to wszystko. Tylko że dalej płakałam, robiłam sobie wyrzuty, bałam się że na zawsze zostane sama i to na własne życzenie.

Jak pisałam leki coś tam pomogły. Było całkiem dobrze. Myślałam że moge zaufac innym ludziom. Jedna osoba zostawiła mnie po paru miesiącach pomocy. Nie wiem dlaczego, starałam sie nie być uciążliwa a sama zaproponowała pomoc :c Z inną moje kontakty mocno się pogorszyły- chyba nie chce zadawać się z kimś kto chodził do lekarza z czymś innym niż grypa... I ta flustracja, czemu ciągle jest to samo. Teraz płaczę chyba głownie z tego powodu. I ze strachu przed byciem wyobcowanym. Nie mam siły walczyc z codziennymi przeciwnościami. Potrzebuje jakiegokolwiek wsparcia. A nie wiem jak się ustosunkowac do leczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

witaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorry, że tak się rozpisuje ale jak człowiek długo "kisi" coś w sobie to się potem zatrzymać nie może... A moja skłonność do opowiadań w tym nie pomaga

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Eto, dajesz opowiedz mi coś ciekawego, poczytam sobie. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żeby to jeszcze było ciekawe- taki melodramat mi wychodzi z lekka. Jeszcze znowu zacznę analizować czym moje myślenie i postepowanie odbiega od normy przecietnego człowieka.

Haissem, znowu ta dziwka? Gdzieś to już widziałam na forum... Wszystko wskazuje że jestem złym gatunkiem :D Ale ja nie chce być femme fatale (choć to całkiem romantyczne). Jako samą romantyczkę powinni mnie gdzies zamknąć >.<

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Eto, Coś ci się pomyliło. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka już moja interpretacja. I tak, wiem że ciężko nadążyć za moim tokiem rozumowania :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Eto, Tak twój tok rozumowania odbiega od integralności logiki i analogi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli krótko mówiąc- chaos.

Jakbym była logiczna, to bym nie pisała tutaj. I weź człowieku zrozum ludzi, jak sama siebie nie rozumiesz... Tak dla odmiany mógłby mnie ktoś chcieć zrozumieć D:

Chyba mi starczy tego żalenia, jak na pierwszy raz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Szybko odpowiadacie c:

Miałam taki "mały" incydent z koleżanką, która uważała że nie mam prawa zmieniac sobie znajomych skoro mam juz ją. Ja, oczywiście nadwrażliwiec i dobra dusza, ciagle robiłam sobie wyrzuty, że przeciez tak nie mozna. Koniec końców tylko ją znienawidziłam. I robiłam sobie przez to jeszcze wieksze wyrzuty. Parę tygodni prawie nic nie jadłam a jedyna chwila wytchnienia był dla mnie sen :c W końcu trochę ze mnie "zeszło" to wszystko. Tylko że dalej płakałam, robiłam sobie wyrzuty, bałam się że na zawsze zostane sama i to na własne życzenie.

Jak pisałam leki coś tam pomogły. Było całkiem dobrze. Myślałam że moge zaufac innym ludziom. Jedna osoba zostawiła mnie po paru miesiącach pomocy. Nie wiem dlaczego, starałam sie nie być uciążliwa a sama zaproponowała pomoc :c Z inną moje kontakty mocno się pogorszyły- chyba nie chce zadawać się z kimś kto chodził do lekarza z czymś innym niż grypa... I ta flustracja, czemu ciągle jest to samo. Teraz płaczę chyba głownie z tego powodu. I ze strachu przed byciem wyobcowanym. Nie mam siły walczyc z codziennymi przeciwnościami. Potrzebuje jakiegokolwiek wsparcia. A nie wiem jak się ustosunkowac do leczenia.

 

Powinnaś podziękować od razu takiej toksycznej koleżance. Nie cierpię takich ludzi..

Masz teraz jakiś znajomych/przyjaciół?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czyli krótko mówiąc- chaos.

Jakbym była logiczna, to bym nie pisała tutaj. I weź człowieku zrozum ludzi, jak sama siebie nie rozumiesz... Tak dla odmiany mógłby mnie ktoś chcieć zrozumieć D:

wiesz nawet zabawna jesteś. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Szybko odpowiadacie c:

Miałam taki "mały" incydent z koleżanką, która uważała że nie mam prawa zmieniac sobie znajomych skoro mam juz ją. Ja, oczywiście nadwrażliwiec i dobra dusza, ciagle robiłam sobie wyrzuty, że przeciez tak nie mozna. Koniec końców tylko ją znienawidziłam. I robiłam sobie przez to jeszcze wieksze wyrzuty. Parę tygodni prawie nic nie jadłam a jedyna chwila wytchnienia był dla mnie sen :c W końcu trochę ze mnie "zeszło" to wszystko. Tylko że dalej płakałam, robiłam sobie wyrzuty, bałam się że na zawsze zostane sama i to na własne życzenie.

Jak pisałam leki coś tam pomogły. Było całkiem dobrze. Myślałam że moge zaufac innym ludziom. Jedna osoba zostawiła mnie po paru miesiącach pomocy. Nie wiem dlaczego, starałam sie nie być uciążliwa a sama zaproponowała pomoc :c Z inną moje kontakty mocno się pogorszyły- chyba nie chce zadawać się z kimś kto chodził do lekarza z czymś innym niż grypa... I ta flustracja, czemu ciągle jest to samo. Teraz płaczę chyba głownie z tego powodu. I ze strachu przed byciem wyobcowanym. Nie mam siły walczyc z codziennymi przeciwnościami. Potrzebuje jakiegokolwiek wsparcia. A nie wiem jak się ustosunkowac do leczenia.

 

Powinnaś podziękować od razu takiej toksycznej koleżance. Nie cierpię takich ludzi..

Masz teraz jakiś znajomych/przyjaciół?

 

-- 19 maja 2014, 11:38 --

 

Powinnaś podziękować od razu takiej toksycznej koleżance. Nie cierpię takich ludzi..

Masz teraz jakiś znajomych/przyjaciół?

 

Teoretycznie tak, przynajmniej tak sie pocieszałam ale to nie prawda. Co komu powiem że mam ze sobą problem i próbuje nie udawać przy nim, to albo mnie olewa albo zupełnie się odsuwa. Teraz znowu zawodze się na "przyjaciółce". Mieszkamy razem a nawet nie ma czasu wyjść ze mną na godzinę wieczorem w sobotę :c Zaczynam podejrzewać że jestem jakimś utrapieniem...

 

Haissem, ludzie wolą zabawnych. Lepiej być głupkowatym śmieszkiem niż ironicznym inteligentem. Taka moja strategia obrony. Żeby mnie przypadkiem nikt nie poznał za dobrze i nie wyśmiał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Haissem, ludzie wolą zabawnych. Lepiej być głupkowatym śmieszkiem niż ironicznym inteligentem. Taka moja strategia obrony. Żeby mnie przypadkiem nikt nie poznał za dobrze i nie wyśmiał.

 

No Eto dożylnie podpinam się pod Twoje słowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×